When We Go - my international family

When We Go - my international family We’re a Polish-American Family of 4 on a journey to explore the world, enriching our kids lives and our own in the process.

We live a traditional life but travel often, love deeply, and want to share that energy with you.

Nagano & MatsumotoW Tokio wsiedliśmy w nasz pierwszy shinkansen do Nagano. Tam, decyzja co dalej i padło na lokalny poci...
03/13/2026

Nagano & Matsumoto

W Tokio wsiedliśmy w nasz pierwszy shinkansen do Nagano. Tam, decyzja co dalej i padło na lokalny pociąg do Matsumoto. Znajduje się tu przepiękny 6-poziomowy zamek Matsumoto z XVI w. To jeden z najcenniejszych zamków w Japonii, zachowany w oryginale! Zlokalizowany w Alpach Japońskich - widoki z ostatniego piętra były niesamowite. Drewniana podłoga zimna jak lód :D

Rozgrzaliśmy się ramenem i słodkim mlekiem ryżowym.

Wieczorne show z muzyką, światłami i pełnią księżyca w tle (ostatnią w roku węża), to jedno z niezapomnianych doświadczeń naszej japońskiej przygody.

Tokio dzień 1 i 2Zatrzymaliśmy się w dzielnicy Minoto, zaraz blisko stacji Shimbashi (pierwszej stacji kolejowej w Tokio...
02/26/2026

Tokio dzień 1 i 2

Zatrzymaliśmy się w dzielnicy Minoto, zaraz blisko stacji Shimbashi (pierwszej stacji kolejowej w Tokio!), z której mieliśmy każdą linię JR. Shimbashi słynie z autentycznych, rustykalnych, często ukrytych barów izakaya oraz klimatycznych uliczek z neonami. Pierwsze ochy i achy nad nowym krajem, czyli nocny spacer po okolicy, przepyszny ramen i nauka siorbania, a na koniec kolejna knajpa (Shimbashi Yokocho), której wystrój zostanie z nami na zawsze!

Kolejnego ranka spacer po najbardziej prestiżowej dzielnicy Tokio - Ginza, kawa i obserwowanie ludzi i życia, fish market, odkrywanie co kryje japoński 7eleven, pierwsza przejażdżka metrem JR, a na koniec dnia kolacja ze znajomymi z USA, z którymi podróżowaliśmy większość czasu. Na Fish Market Tsukiji spróbowaliśmy wołowiny Wagyu , o mniam , co to było za doznanie! Było też sushi z trzech rodzajów Bluefin Tuna i na koniec dnia wieczorna uczta - grillowanie własnej wołowiny wagyu, kimchi i inne pyszności na stole!

W drodze do JaponiiDubaj moimi oczamiMimo że zwiedziliśmy naprawdę sporo dużych miast na świecie, Dubaj zrobił na mnie a...
02/23/2026

W drodze do Japonii

Dubaj moimi oczami

Mimo że zwiedziliśmy naprawdę sporo dużych miast na świecie, Dubaj zrobił na mnie autentyczne pierwsze wrażenie WOW. Majestatyczne, futurystyczne budynki wyrastające z pustyni, szerokie drogi, idealnie czyste ulice — bez chaosu, bez widoku bezdomnych. Do tego ciepełko, palmy, błękitne niebo… na pierwszy rzut oka wszystko, czego można chcieć.

Owszem, spędziliśmy tam dobry czas. A jednak… całe moje ciało i emocje bardzo wyraźnie szeptały (a czasem wręcz krzyczały): to nie jest miejsce dla Ciebie. Szczególnie jak wjechaliśmy na 148 piętro Burj Khalifa.. ;) myślałam, że zemdleję. Ręce się pociły, kręciło mi się w głowie i jedyne o czym mogłam myśleć będąc tam - 555m nad ziemią - to to, żeby wrócić na poziom 0.

W Dubaju wyczuwałam sztuczność i teatralność — jakby wszystko było perfekcyjnie zaprojektowaną scenografią. Wszechobecny konsumpcjonizm, potrzeba „więcej, większe, droższe”, błysk i przepych, który szybko przestaje cieszyć, a zaczyna męczyć. Brakowało mi głębi, duszy, prawdziwej historii i kultury, tej niewymuszonej, organicznej energii miejsca.

To jedno z tych miast, które podziwia się oczami, ale niekoniecznie czuje sercem. I choć cieszę się, że mogłam je zobaczyć i doświadczyć, wiem jedno — są miejsca, które karmią zmysły… i takie, które karmią duszę. Dubaj zdecydowanie NIE należy do miejsc, do których chce się wracać.

Za to Japonia...

         Może w końcu dojdę do pisania raz w tygodniu, a tymczasem błądzę jak we mgle i wrzucam post z wrześniowego trip...
06/29/2022



Może w końcu dojdę do pisania raz w tygodniu, a tymczasem błądzę jak we mgle i wrzucam post z wrześniowego tripa, który zaczęłam pisać w październiku, a skończyłam dziś 😂 bałagan w zdjęciach nie ułatwił sprawy, czyli część zdjęć na kompie, część na dysku, jeszcze inne w chmurze lub u Alexa na telefonie... 😜 jak żyć?

Zapraszam na wspominki naszych 3 dni w Słowenii 💛

Po wypoczynku w Obertraun udaliśmy się nad jezioro Bled. Miałam wrażenie, że latem zdjęcia z tego miejsca zalały cały instagram :D planowaliśmy wyjazd nad jezioro Bled już jakieś 3 lata temu i w końcu znalazła się ku temu okazja!

Uwielbiam pierwsze razy. Zawsze ekscytują i zapadają w pamięć. 5 lat temu Emi, a teraz Max miał swój pierwszy raz na row...
06/24/2022

Uwielbiam pierwsze razy. Zawsze ekscytują i zapadają w pamięć.

5 lat temu Emi, a teraz Max miał swój pierwszy raz na rowerze 🚲
takie momenty cieszą ♥️

[eng below]Na pierwsze wakacje w czwórkę udaliśmy się do Międzyzdrojów. Max miał 2 tygodnie, zatem ja byłam w połogu. Dz...
06/20/2022

[eng below]

Na pierwsze wakacje w czwórkę udaliśmy się do Międzyzdrojów. Max miał 2 tygodnie, zatem ja byłam w połogu. Dziś patrzę na to z lekkim rozbawieniem, że po co mi to było i jak ja to ogarnęłam 🤣

Wtedy natomiast wydawało się to całkiem normalne i przede wszystkim naturalne dla mnie. Nie potrzebowałam wygody własnego domu ani skupienia czy prywatności, żeby wypracować nowe nawyki. Cisza i przewidywalność? Ależ skąd. Potrzebowałam wyjścia z domu, zmiany otoczenia, szumu morza, ludzi na ulicach ☺️ tym bardziej, że dopiero co luzowali obostrzenia po covidzie. A maluszek? Wszystko co potrzebował miał na zawołanie :) szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.

Mimo, że wyjazd był totalnie zakręcony i przez burzę hormonów codziennie płakałam, że nie ogarniam dwójki (Alex pracował), to tego mi było trzeba i wspominam te 3 dni pięknie ♥️ takie momenty zdarzają się tylko raz i zostaną z nami zawsze!

_________________________________________________

The four of us went to Międzyzdroje for the first vacation. Max was 2 weeks old so I was in childbirth. Today I look at it with a little smile that I did it and actually why I did 🤣

Back then it was normal and most of all natural. I didn't need the comfort of my own home or concentration and privacy to develop new habits. Silence and predictability? Of course not.
What I needed was to leave the house, change the surroundings, the sound of the sea, people on the streets ☺️ the more so because they just loosened the restrictions after covid.
And the baby? He had everything he needed on request :) happy mother, happy child.

Although the trip was totally crazy and due to the hormonal storm I cried every day that I couldn't handle two (Alex was mostly working), I needed that and I remember those 3 days beautifully ♥️
Such moments only happen once and will stay with us forever!

Dokładnie miesiąc temu świętowaliśmy roczek naszego Maxia
06/14/2022

Dokładnie miesiąc temu świętowaliśmy roczek naszego Maxia

Zajmuje mi to więcej czasu niż przypuszczałam, ale w końcu organizuje zdjęcia z FL! :DDziś Świat Motyli
03/31/2022

Zajmuje mi to więcej czasu niż przypuszczałam, ale w końcu organizuje zdjęcia z FL! :D
Dziś Świat Motyli

Address

3600 W Sample Rd
Coconut Creek, FL
33073

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when When We Go - my international family posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share