14/02/2021
Witam!!!
Dzisiaj trochę narzekania, na to co działo się wczoraj 😁 Post chyba bardziej dla tych osób, które jeszcze nie zaczęły pracy w transporcie, a najczęściej ogladają/czytają w necie, jak to jest pięknie w tej pracy 😉
A więc...
W piątek po godzinie 15, kiedy myślałem że już nigdzie się nie ruszę przez weekend, zadzwonił spedytor. Powiedział, że ma wstępnie nagrany ładunek do Austrii, ale jeszcze będzie dzwonił. Przed 15 zadzwonił ponownie i powiedział, abym jechał sję załadować. Też tak zrobiłem. Na miejscu okazało się jednak, że towar zabrała już inna firma. Spedytor skontaktował się z kim trzeba i okazało się, że muszę podjechać do tej firmy co to zabrała, 16 km dalej.... Pojechałem więc po ten ładunek, ale tak naprawdę miałem nadzieję, że spedytor zaraz zadzwoni i powie, że kurs odwołany. Normalnie, czułem od początku, że będzie kiepsko...😉 Dojechałem na miejsce po godzinie 17, a czas pracy miałem max do 21:15.... Najpierw cała procedura rejestracji na bramie ( duża firma ), następnie w biurze powiedzieli mi, że mam podejść za dwie godziny 😄 Zadzwoniłem zaraz do spedytora, aby tam coś przyspieszył, bo jak mówią że dwie godziny, to wiadomo, że będzie minimum 3 😁 A dzień pracy miałem zakończyć o 21:15, a gdzie jeszcze zabezpieczenie ładunku, powrót do biura po dokumenty itp... Czekałem godzinę i nic.... Więc mówię, sam coś spróbuję przyspieszyć... Za pomocą translatora PL-IT, napisałem na karteczce, coś w stylu że jak do 20:00 nie wyjadę już załadowany, to zostanę u nich pod rampą do następnego dnia rano i proszę, aby podbili mi karteczkę i podpisali 😁 Powiem szczerze, zadziałało !!!👍Odesłali mnie do innego budynku, gdzie zaraz powiedzieli abym wjeżdżał i po jakiś 45 minutach byłem załadowany 😄 Wyjechałem z firmy, znalazłem sobie parking ok 50km dalej, abym na spokojnie do niego dojechał i zrobiłem pauzę 9h. Można powiedzieć że to taki express miał być, ale jeden h.. z tego wyjdzie... Rano ruszyłem i wszystko szło super na początku. Przejechałem 4h18 i zrobiłem ponad 350 km , więc byłem mega zadowolony... Dzień wcześniej sprawdzałem sobie już zakazy jakie są w Austrii, a jest tego trochę i miałem już wszystko poukładane, do czasu.... Jechałem przez Brennero od Turynu do Insbrucku, a następnie chciałem jechać autostradą A13 w kierunku Monachium, aby później wskoczyć ponownie do Austrii ( jadę w okolice Linz ). Na autostradzie wiedziałem że jest w tym dniu jeden zakaz ( mnie nie dotyczył, chodziło o rodzaj ładunku ), ale był jeszcze jeden zakaz którego nigdzie nie widziałem, spedytor widocznie też..... 😄 Na całe szczęście, jeśli już mam CB rado, to go używam. Właśnie przez CB dowiedziałem się, że dosłownie przed chwilą, jeden kierowca jechał A13 i dostał 500 euro mandatu, za to że jedzie ciężarówką z normą euro 5, i zawrócili go na pociąg. Mijałem się z nim, dosłownie 5 km za Brennero, więc zjechałem na pierwszy parking i napisałem do spedytora. W efekcie końcowym, też zawróciłem na pociąg, ale trochę to wszystko trwało.... Zjechałem z pociągu ok godziny 18, a w Austrii ( w całym kraju ), od godziny 15 jest zakaz dla pojazdów powyżej 7,5t. Do granicy z DE, miałem niewiele ponad 20km, a miałem jeszcze 3 godziny czasu pracy, więc chciałem to wykorzystać. Na szczęście jak się zagłębiałem w ten zakaz, to okazało się, że pojazdy wykonujące transport kombinowany/łączony ( pociąg + transport kołowy ), mogą jeszcze jak dobrze pamiętam 65 km pojechać od zjazdu z pociągu... Dla mnie to wystarczyło, na spokojnie dojechałem do Niemiec, a później do parkingu 2km od Austrii, gdzie cudem znalazłem miejsce ( oczywiście o tej porze, to w miejscu nie dozwolonym 😁 ). Do Austrii niestety już wjechać nie mogłem ( zakaz ). Do celu zostało mi 160km, ale na godzinę 06:00FIX!!! jak jest w zleceniu nie dojadę, bo do 5 rano jest zakaz w Austrii... Ja nie mam zamiaru ryzykować, więc będę pewnie o 7 lub 7:30.
Jak by tego było mało, na parkingu w oczekiwaniu na pociąg miałem jeszcze przeboje 😝 Musiałem zdemontować 3 anteny które mam na dachu, bo inaczej nie wpuszczą. Weszłem więc na otwarte drzwi aby zdemontować te anteny, a kierowca który stał obok w tym momencie dostał sygnał że można wjeżdżać i nie patrząc w lusterka ruszył... Nie miałem opartych drzwi o jego plandekę jakby co... 😁 Ale nawet jakbym miał, to ja osobiście zawsze patrzę w lusterka jak ruszam... Drzwi wygięły się do przodu jak w starej Syrence... Myślałem, że lusterko jest strzaskane i drzwi wygięte, ale na szczęście tylko to tak groźnie wyglądało... Drzwi sie teraz ciężko zamykają, ale gadałem z młodym szefem i powiedział, że temat ogarną na miejscu, ważne aby mi tam nie wiało 👍😁 Kiedy próbowałem odkręcić jedną z anten, to zoostała mi w ręce razem z kawałkiem dachu. Jest dziura na wylot, takie równe ogrągłe kółeczko. Tam gdzie się łączyła podstawa anteny z dachem, wszystko skorodowało 😪 Zabezpieczyłem dziurę aby się tam woda nie dostawała i tak już dojadę do firmy...
Sorry za tak długi post, ale uwierzcie mi, że to jest tylko streszczenie tego, co się działo 😉
Dzisiaj jest już zdecydowanie lepiej. Po kawie i śniadaniu, zabrałem się za gruntowne porządki, a mam w planach jescze troszkę dzisiaj poćwiczyć. Nie wiem co z tego jednak wyjdzie, bo trochę przemarzłem przy sprzątaniu 😁
Tym co dotrwali do końca tego długiego posta, życze spokojnej końcówki niedzieli 📺👨👩👧👦👫☕🍰
A tym co jadą - SZEROKOŚCI!!!! 🚚🚛🚚🚛🚚🚛🚚🚛🚚🚛👍