Pielgrzym w górach

Pielgrzym w górach Hejka! Tutaj znajdziesz relacje z moich wypraw w góry, mogących być inspiracją dla Ciebie! :)

Facebook właśnie zalewa fala zdjęć krokusów z Polany Chochołowskiej — i nic dziwnego, bo to klasyka wiosennych wypadów. ...
04/04/2025

Facebook właśnie zalewa fala zdjęć krokusów z Polany Chochołowskiej — i nic dziwnego, bo to klasyka wiosennych wypadów. Ale jeśli marzy Wam się bardziej kameralne miejsce, bez tłumów i z równie spektakularnym widokiem na góry, mam coś wyjątkowego.

➡To Polana pod Małą Smrekovicą, ukryta w sercu Wielkiej Fatry. (🌍Współrzędne: 48.996073, 19.199423 )

Można się tam łatwo dostać 🇵 przy Smrekovicy położonego na wysokości 1365 m n.p.m. (🌍Współrzędne: 48.998793, 19.202593)
Stamtąd ruszacie 🟩 szlakiem – polana znajduje się na trasie prowadzącej na szczyt Rakytov (1567 m n.p.m.).

07/03/2025

Wczoraj w Miejska Biblioteka Publiczna im. Księcia Ludwika I w Brzegu odbyło się spotkanie autorskie z Zagubiony w Karkonoszach - Sławek Gortych autorem bestsellerowych kryminałów "Schronisko, które przestało istnieć", "Schronisko, które przetrwało" oraz "Schronisko, które spowijał mrok".

Sala, w której odbyło się spotkanie, była wypełniona niemal po brzegi. Dla tych, którym zabrakło miejsc, Sławek z uśmiechem zaproponował, by usiedli „na glebie” jak to się czyni w schroniskach.

Było to niezwykle inspirujące spotkanie. Sławek to człowiek elokwentny i pełen górskiej pasji, a jednocześnie niepozbawiony pokory. Z szczerością opowiadał o swoich pierwszych krokach w pisarstwie oraz o trudnej drodze, jaką musiał przejść, by wydać swoje książki.

Na spotkanie zabrałam trzy książki Sławka – prezent od męża na Mikołajki. Udało mi się zdobyć autografy, a także odcisnąć dwie pieczątki, które autor specjalnie przywiózł na to spotkanie.

Już nie mogę doczekać się premiery czwartego tomu! Wiem, kiedy się ukaże, ale nie zdradzę – nie jestem pewna, czy Sławek by tego chciał 🤪😜

Minęło dokładnie pięć lat, odkąd wyruszyłam na dwudniową zimową wyprawę, by przejść grzbiet Karkonoszy🏔️  Nie, nie byłam...
23/02/2025

Minęło dokładnie pięć lat, odkąd wyruszyłam na dwudniową zimową wyprawę, by przejść grzbiet Karkonoszy🏔️

Nie, nie byłam sama. Towarzyszyła mi koleżanka, którą – szczerze mówiąc – ledwie znałam, ale okazała się świetną kompanką. Razem mogłyśmy zdziałać naprawdę wiele!

Pamiętam, jak w piątkowy poranek 21 lutego 2020 siedziałam w pociągu Koleje Dolnośląskie S.A., myśląc tylko o tym, by nic nam się w górach nie stało. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że tego samego dnia, w Tatrach Słowackich, pod Kieżmarskim Szczytem, zginęło dwóch młodych chłopaków – Dominik Socha i Krzysztof P***k. Dominik był z mojego rocznika, a po powrocie do domu zaczęłam oglądać jego filmiki z górskich wypraw, które po sobie pozostawił…

Gdy dotarłyśmy do stacji Szklarska Poręba Górna, ruszyłyśmy 🟥 szlakiem. Na dole wiatr był stabilny, ale widoczność kiepska. Im wyżej, tym gęstsza mgła nas otaczała. Na ponad 1000 m n.p.m. było już biało, mglisto, a znaki górskie pokrywał lód.

Za Halą Szrenicką odbiłyśmy z 🟥 szlaku na ⬛️, żeby zdobyć Szrenicę. Następnie przyszła kolej na słynne Śnieżne Kotły. Szłyśmy niemal same – jeśli ktoś się pojawiał, to głównie młodzi ludzie albo rodziny z dziećmi. Przy Śnieżnych Kotłach ledwo było widać budynek stacji przekaźnikowej. Wtedy zaczęłyśmy się zastanawiać, czy nie zawrócić, ale widok nadchodzących z przeciwka turystów sprawił, że postanowiłyśmy iść dalej – do Odrodzenie Schronisko PTTK

Okolice Wielkiego Szyszaka były wymagające – stromo i ślisko, co znów postawiło pod znakiem zapytania naszą dalszą drogę. Jednak po krótkiej analizie terenu i obserwacji zimowego szlaku, wyznaczonego przez drewniane tyczki, zdecydowałyśmy, że damy radę. I tak – te kijki ratują życie! W krótkim czasie dotarłyśmy na bardziej równy teren, który bezpiecznie doprowadził nas do „Odrodzenia”, gdzie czekał nas nocleg... na glebie.

Następnego dnia powitał nas silny wiatr i ograniczona widoczność. Na grzbiecie Karkonoszy można było spotkać głównie Czechów na nartach, nieraz z małymi dziećmi. Po jakimś czasie niebo się rozpogodziło, ukazując bajeczne widoki, ale jednocześnie wiatr przybierał na sile. Wędrówka robiła się coraz mniej komfortowa, a lód był tak twardy, że każda chwila nieuwagi mogła skończyć się poślizgnięciem i upadkiem w przepaść.

Gdy dotarłyśmy do Słonecznika, wiatr był tak silny, że porwał moją karimatę prosto w przepaść. Zrobiło się niebezpiecznie, adrenalina buzowała. Podjęłyśmy decyzję o zejściu w dół 🟨 szlakiem – przez Pielgrzymy na Polanę. To był dobry wybór, bo warunki robiły się coraz bardziej ekstremalne.

Na trasie nie brakowało turystów próbujących zdobyć Słonecznik. Za to na 🟦 szlaku od Wangu do Samotni panował tłok – jakbyśmy nagle przeniosły się do zupełnie innej rzeczywistości.

Silny wiatr był odczuwalny jeszcze w samym Karpaczu…

Dokładnie dziś mija pięć lat, odkąd po raz pierwszy stanęłam na szczycie po czeskiej stronie. Było to na Ještědzie – naj...
09/02/2025

Dokładnie dziś mija pięć lat, odkąd po raz pierwszy stanęłam na szczycie po czeskiej stronie. Było to na Ještědzie – najwyższym wzniesieniu Grzbietu Jesztedzkiego, górującym nad Libercem, stolicą kraju libereckiego. Tego dnia zima malowała krajobrazy w biel, dodając szczytowi niezwykłego uroku, a widoki zapierały dech – szczególnie imponująca Elektrownia Turów w Bogatyni. Na wierzchołku wiał silny wiatr, co doskonale widać na poniższym zdjęciu ;)

Adres

Wroclaw
54-050

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pielgrzym w górach umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Pielgrzym w górach:

Skróty

Udostępnij