Zobaczyć jak najwięcej

Zobaczyć jak najwięcej Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Zobaczyć jak najwięcej, Podróże i transport, Warzymice.

14/06/2024

Home sweet home 😍

778km dzisiaj.
W sumie 4292km

Większe podsumowanie w weekend jakoś ☺️

Krynica Zdrój. 9°C. Masakra 😃Ale dobra wiadomość jest taka, że podobno ciągnie się za mną upał z Rumunii. W przyszłym ty...
13/06/2024

Krynica Zdrój. 9°C. Masakra 😃

Ale dobra wiadomość jest taka, że podobno ciągnie się za mną upał z Rumunii. W przyszłym tygodniu i u nas będzie po 30°C.

Dzisiaj rano jeszcze byłem w Rumunii, aż nierealne ☺️ Później Węgry i 10km za granicą patrol policji węgierskiej zatrzymał mnie chyba z nudów, choć mialem 54/50km i zastanawiałem się już czy nie mają jakiegoś strajku włoskiego 😁. Zwykła kontrola. Słowacja minęła jeszcze szybciej i prawie cała w deszczu. Ostatecznie doturlałem się do tego samego miejsca w Krynicy Zdrój skąd wyskoczyłem z Polski do Rumunii. Jeszcze tylko 800km do domu.

Już mam wstępny plan na kolejną wyprawę ☺️
Stan licznika 3514km

Alba Ilulia, Tura Salina, Oradea, 12 czerwcaW sumie zrobione 3143km.Dzisiaj rano poczułem ze w sumie to po co przyjechał...
12/06/2024

Alba Ilulia, Tura Salina, Oradea, 12 czerwca
W sumie zrobione 3143km.

Dzisiaj rano poczułem ze w sumie to po co przyjechałem do Rumunii dostałem i to z nawiązką i ten ostatni dzień to już tak trochę nie bardzo. Muszę ruszać w kierunku domu więc trzeci raz na Transalpiną nie polecę. Miałem ostatni dzień zaplanowany, ale już wcześniej wiedziałem że do parku Apuseni sam się pchał nie będę, choć to chyba największa strata bo zapowiada się tam fajna miejscówka, ale to może za rok lub następnym razem.

Pierwsza na dziś miejscówka to miejscowość Alba Ilulia, później kopalnia soli Turda, park Apuseni właśnie i ostatecznie finał wyprawy po Rumunii w Oradea.

Korzystając że mapa załadowała mi się idealnie do OsmAnda ruszyłem do Alby. Nitka trasy prowadziła fajnie przez miasteczko, ale to bylo takie poprostu zwyczajne miasteczko.

Wogóle po tych kilku daniach w lasach i na połoninach Transfogaraskiej i Transalpiny jak wyjechałem na trasę międzymiastową to myślałem że dostanę oczopląsu. Kilka ostatnich dni kolorem dominującym były odcienie zieleni, a feraz wskoczyły bilboardy, sklepy, pomalowane budynki. Przez pierwsze parę km nie było to przyjemne, wolałbym jednak jechać przez zalesione tereny tak jak to było w środkowej i północnej części Rumunii.

Przez Alba Ilulia więc tylko przejechałem, a właściwie zszedłem z moto na krótki spacer, żeby tylko sie przekonać ze wcale nie chce mi sie po mieście chodzić. Mają natomiast ciekawie położony cmentarz. Po następnej miejscówce dużo sobie obiecywałem i to miał być punkt dzisiejszego dnia. No i był. Konkret. Kopalnia soli Turda, bardzo warto i polecam. Parking dla moto osobny, 5lei za godzinę. 2h z parkowaniem, zwiedzaniem (bez dzieci) dojściem do moto i wyjazdem w zupełności wystarczą. Wejście 50lei. Miejsce robi wrażenie, rozłożenie oświetlenia w kopalni genialne i tworzy niesamowity klimat. Miejsce idealne na nakręcenie filmu si-fi, normalnie gotowiec, samograj. Choć trzebaby usunąć łódki z jeziora, diabelski młyn, minigolfa, plac zabaw, ping ponga itp. To wszystko zmieszczono w sporej jaskini, jest co oglądać, jest gdzie przysiąść. Wszystko w soli, ma się wrażenie że jak się na chwilę odłoży telefon to ten zaraz pokryje się kryształkami soli. Świetnie wszystko zorganizowane. Można zejść/wejść 13 pięter lub zjechać/wjechać windami. Miejsce jest niesamowite. Przyjemny chłodek na plus.

Z Turdy pojechałem do Oradea która jest już tylko 20km od węgierskiej granicy. Miejscowości nie zszedłem wzdłuż i wszerz jak np Sighisoary bo zobaczyłem pierwszy raz od 12 dni tramwaj i stwierdziłem że mieścina jest na tyle rozległa że o 20.00 nie ma sensu 😁 Odwiedziłem polecany Plac Unii, przeszedłem się kilkoma starymi uliczkami, ale znowu - miasto, a mnie w Rumunii urzekły właśnie te małe miejscowości i klimatyczne miejsca jak Wesoły Cmentarz w Sapancie, skansen Syhot, Monastyry, Sighisoara, Viscri i Wioska Saska czy ostatnio trochę większe Sibiu. Nie chciało mi się dużego miasta.

Zatrzymałem się w jakimś akademiku, równo o 22.00 dwóch młodzieńców zakończyło na korytarzu dwugodzinne próby z rapem w pojęcia nie mam jakim języku.

Do domu zostało około 1200km, jutro plan minimum to przeskoczyć Wegry, Słowację i znaleźć nocleg już gdzieś w Polsce.

Transalpina 10 i 11 czerwcaW sumie zrobione 2840km.Wczoraj miałem napisać że nic nie napiszę, bo to trzeba zobaczyć i po...
11/06/2024

Transalpina 10 i 11 czerwca

W sumie zrobione 2840km.

Wczoraj miałem napisać że nic nie napiszę, bo to trzeba zobaczyć i poczuć samemu, a zdjęcia to tylko zdjęcia.

Trudno opisać uczucie towarzyszące jeździe motocyklem kilkanaście km nie mijając nikogo, brak zasiegu, tylko droga, lasy, skały, rzeki, potoki, czasem owce, krowy, ulubiona muzyka, motocykl wspaniale i lekko się prowadzi, no to tylko słowa, nie opisują tego dokładnie, bo to trzeba poczuć. Takie pomieszanie stresu, "a co jeśli", radości, dziecięcej beztroski, ciekawości, zachwytu, smutku.

Dlatego dzisiaj pojechałem raz jeszcze. Transalpina zachwyciła mnie wczoraj poza oczywistymi widokami na górze piękną trasą w dolnej części, innej od Transfogaraskiej. Jeżeli ktoś tak jak ja nigdy wcześniej nie był na tych trasach to wg mnie dobrze najpierw zobaczyć Transfogaraską, a później Transalpinę. Fogaraskiej nie miałem ochoty powtórzyć, a Transalpinę koniecznie, dlatego zostałem dzień dłużej pod trasą.

Transfogaraska zachwyca widokami, szczególnie serpentyn wjeżdżając od strony południowej w kierunku północnym przez tunel. Później jest zjazd w dół trasą i koniec, po 45min jest po wszystkim. Tak ją zapamiętałem.

Transalpina ze względu na swoją długość (około 150km) daje możliwość spędzenia na niej pół lub nawet całego dnia z przystankami na zdjęcia, posiłki itp. Szczyty trasy dla miłośników Bieszczad to majstersztyk widokowy. Coś pięknego. Napływające i przepływające nad połoninami chmury zachwycają. Znikoma ilość ludzi. Gdzieniegdzie na dziko poustawiane kampery, motocykle.

Na mnie jednak największe wrażenie zrobiła trasa w dół w kierunku północnym. To dla tego 80km odcinka wróciłem tu dzisiaj żeby ją zobaczyć i przejechać w drugą stronę pod górę, a później ponownie zjechać jak wczoraj. Krajobraz niesamowity, nawet nie chodzi o najciaśniejsze zakręty 180°, bo do tych podchodziłem z największym respektem bo nie jestem z tych przycierających podnóżki i sakwy na zakretach i spokojnie sobie pyrkałem. Ale wstydu nie było.

W każdym razie mój obecny poziom wjeżdżenia na tych zakrętach nie dawał mi 100% frajdy takiej jaką miałem właśnie na kolejnych 80km odcinka który jest dla mnie totalną miazgą. Kiedy już zjeżdżając ze szczytu kończą się połoniny i wjeżdża się w las zaczyna się coś pięknego. W dalszym ciągu świetny asfalt, ale zakręty łagodniejsze, a nawet te 180° są zwykle o większym promieniu gdzie można sobie wjechać z większą prędkością. Zjeżdżając z góry miałem wrażenie że były odcinki po kilkanaście kilometrów bez konieczności zmiany biegu. Jedzie się po prostu płynąc, lewo, prawo, muza, słońce, deszcz, drzewa, parujący po deszczu asfalt, coś niesamowitego.

Dzisiaj obowiązkowo zdjęcie pod tablicą Transalpiny. Dzięki Sewerynowi, bo wczoraj ją minąłem i dzisiaj szukałabym po omacku, a nie jest łatwo ją zobaczyć, trzeba wiedzieć gdzie szukać i Seweryn podesłał mi pinezkę.

Wczoraj zjeżdżając z Transalpiny poznałem na kwaterze ekipę podróżujących kumpli z Czech. Jarosław, Tomek, Piotr i Libor i to było bardzo dobre spotkanie, nie pamiętam już czego próbowałem z trunków przywiezionych przez chłopaków, gdzieś mam chyba screeny, ale ta ciemna butelka z 52% zawartością była najsmaczniejsza.

Jutro już powoli kierunek do domu. Z jutrzejszymi atrakcjami zostało mi jakieś 1500km do domu, ale jeszcze zanim zupełnie przełączę się w tryb powrotu chcę zobaczyć kopalnie soli Turda o której pierwsze wzmianki są z XIIIw. Na koniec dnia prawdopodobnie przycupnę pod granicą Węgierską w Ordea. Nastepny plan to przeskoczyć Węgry i zanocować może gdzieś w Słowacji, a później już jak los pozwoli :)

Ze względu na emocjonujący wieczór podsumowanie dnia jutro ☺️
10/06/2024

Ze względu na emocjonujący wieczór podsumowanie dnia jutro ☺️

Transalpina przywitała Trampka słońcem ❤️
10/06/2024

Transalpina przywitała Trampka słońcem ❤️

10/06/2024
Oj jak ja się dzisiaj nabluzgałem, do 10.30 przynajmniej 😃. Niech piekło pochłonie OsmAnd'a. Ale po kolei. Rano okazało ...
09/06/2024

Oj jak ja się dzisiaj nabluzgałem, do 10.30 przynajmniej 😃. Niech piekło pochłonie OsmAnd'a. Ale po kolei.

Rano okazało się że życie pary niemieckiej jednak nie jest takie idealne bo choć zbierali się w równym tempem że mną (mają rozbity obóz na stałe) to ruszyli na jednym moto, on kierował. No cóż.

Później zaczęło się moje piekło z OsmAndem. Jeszcze dzień wcześniej chwaliłem Sewerynowi, że prowadzi jak po nitce, że super informuje o punktach na trasie, że och i ach. Wykupiłem nawet wersję pro (było 50% off) i rano próbowałem załadować trasę na dzisiaj i problem za problemem. Niewidoczne punkty, brak możliwości odpalenia trasy, pokazywane inne zakręty niż faktycznie mijane, przy prędkości 50km/h OsmAnd pokazywał że jadę 175km/h. Odpaliłem google. Poprosilem o zamek Bran, pierwszy punkt na mojej trasie, tzw. fejkowy zamek Vlada Palownika Drakuli. Że ma odpowiedni wygląd to podobno kiedyś na siłę nazwali go zamkiem Drakuli i zrobili tam jeden wielki jarmark. Najpierw mi się odechciało jak przeczytałem opinie sprzed miesiąca na Google. Później mi się odechciało jak zobaczyłem co tam się dzieje pod zamkiem, a ostatecznie bez żalu zrezygnowałem jak mi Pani z obsługi potwierdziła przy kasach samoobsługowych (tak, 8 kas jak w dużym Lidlu) że wejście kosztuje 70lei. To nie mój klimat. Wioska Sasów i tamtejszy kościół warowny to był klimat, a to nie moja bajka.

No i tutaj postanowilem sobie odbić zwiedzanie na właściwym zamku Vlada Tepes'a zwanego Palownikiem czyli Poenari, następny przystanek. Po drodze pomny tego że na przełęcze i w góry nie wjeżdża się niezatankowanym po lusterka zjeżdżam na jedną z ostatnich stacji. Tankuję za 6.91lei, co było jedną z kilku dzisiaj dobrych decyzji bo później było jeszcze paliwo na jednej stacji przed Transfogaraską, ale pierwszy raz widziałem tak drogie w Rumunii, 7.45lei. Na stacji na której tankowałem przede mną w kolejce do kasy stał autobus dzieci z chipsami i innymi dopalaczami, masakra. Jakoś podświadomie podszedłem z boku do ekipy która wyglądała mi na tę ostatnią kanapę w autokarze, fajne starsze chlopaki. Bardzo dobrym angielskim: "you look so pro, you have priority pass"😂 Upewniłem się u kasjera czy mogę i oczywiście fota z chłopakami. Myślę że pół godziny zaoszczędzone. Czas odpalić trasę na zamek Vlada.

No tak, ale OsmAnd nie daje odpalić trasy. Odpuszczam. Odpalam w Googlach. Jadę. Błąd, nie wiem jakim cudem, ale google doprowadziło mnie od strony z której nie było wejścia, stroma skała, żadnych podejść, zamek jest, kilkadziesiąt metrów u góry, ale ja zajechałem znowu nie z tej strony, bez czekanów i raków. Ponieważ miałem Transfogaraską przed sobą, była 14.00, a od 15.00 miała wejść z prognozą burza stwierdziłem że jadę dalej. Zobaczymy co będzie. Ruszam. Korek. Nie, nie korek, zbliża się Transfogaraska, czyli misie. Uprzedzam, nie mam zdjęcia misia, nie żałuję, a minąłem ich około 15+, z czego połowa to matki z młodymi. Co miś to jakiś amator karmienia, jabłko, chrupki, batony itp. Droga jednopasmowa pod górę, auto staje, stają wszyscy. Pierwsze auto karmi, następne zatrzymują się w tym samym miejscu na zdjęcie jedzącego misia, te na końcu trąbią. Chaos. Ja na moto stoję czasem dwa metry od misia, bo wyprzedzić nie ma jak, z przeciwnej też stoją auta i robią zdjęcia, czasami udaje się wyprzedzić karmiących. Nic fajnego. Jadąc od południa do zapory Vidraru było miśków najwiecej. Za zaporą na północ jakaś 1/3 widzianej całości. Słowo o nawierzchni, do tego miejsca przejechałem około tysiąc km w Rumunii i większość górami i lasami które tu najczęściej występują. Do zapory bardzo slaba nawierzchnia, za zaporą niewiele lepsza. Zapora jak zapora, były wcześniej z ładniejszymi widokami. Zaczyna kropić. Zakładam kurtkę przeciwdeszczową. Idzie burza, szukać tu noclegu i jechać resztę dzisiejszej trasy jutro, czy lecieć ile się da i jak będzie tragedia to szukać noclegu? Wybieram opcję drugą. Dojeżdżam do pierwszych winkli. Pada, grzmi, zjeżdżam zerknąć w Booking. Za 12km jest fajna miejscówka za 80pln, spoko. Ruszam i dojeżdżam do śniegu, wodospadów i krajobrazu zupełnie innego od dotychczasowego, mega, pięknie. W przewodniku stało że będzie tunel i za nim widok "urwie mi dupę". No ale jak w dobie YouTuba ma urwać jak człowiek to wszystko "już widział"😁. Przejeżdżam tunel i.. jak drzwi w szafie do Narnii 😃 Zero deszczu, słońce, suche drogi, no medżik normalnie. Zatrzymuję się 100m na pierwszym zjeździe za tunelem, ustawiam przy samej krawędzi skarpy Trampka do foty, no wielka chwila, nie wiem w sumie czy już tu był, jest 14lat w PL, może był, ale nie ze mną. Podjeżdżają Polacy, z Katowic, robimy sobie wzajemnie foty, podjeżdżają Grecy, pytam Polaków dokąd lecą. Do Istanbułu. Pytam ile mają czasu, nie słyszę odpowiedzi bo patrzymy jak Grek koślawo mija mojego Trampka i zahacza swoim kufrem o moją sakwę, Trampek się kołysze ale ostatecznie nie chce spaść ze skarpy. Grek sie zatrzymuje, odwraca i śmieje coś jak "ale by było, nie?😁". D***l. No jakby przed "ale" padło "sorry" to bym wybaczył. Pojechali. Rozstajemy się z Polakami, ruszyłem, dojeżdżam Greków, temu co mnie zahaczył wypada na winklu rękawiczka, zatrzymują się, zawraca, zbiera, jadą. Myślę że do trzech razy sztuka. Zjeżdżam, przepuszczam, wolę mieć tego gościa przed sobą. Pogoda piękna, znowu gorąco. Rozpinam kurtkę, inaczej jechać się nie da. Po drodze sporo przystanków na zdjęcia, filmy. Masa motocyklistów, co chwilę lewa w górę, Ci co mijają mnie czasami prawą nogą w bok. Zaskakująco mało aut. Za tunelem nie spotkałem już zadnego misia. W Narnii ich chyba nie ma.

Po zjechaniu z gór miałem myśl aby odpuścić Sibiu, zostać pod Transfogaraską i zrobić ją do góry, ale coś nadciągało, nie wiem czy ostatecznie lało czy nie, ale pojechałem do Sibiu. I bardzo dobrze bo to bardzo klimatyczne miasteczko choć inne od Sighisoara. Bardziej wypłaszczone, mniej urokliwych starych uliczek, ale równie fajne do zwiedzenia. Tu 1.6km od centrum miałem miejscówkę za 21€, pokój 4osobowy, łazienka, lodówka na korytarzu. Byłem przeszczęśliwy ze 400m ode mnie jest czynny sklep rozmiarów Lidla. Po takim dniu zimne piwo to było coś absolutnie należnego. Kiedy w końcu znalazłem jedyne dwie małe lodówki z piwem w sklepie i zacząłem pakować puszki do koszyka podszedł do mnie inny klient i coś mowi. Ja klasycznie "sorry?". I tu w odpowiedzi straszny ciąg zdań: "you can't buy alcohol, it's election day". Tak. Dokladnie. Taka kartka była na drzwiach lodówki, zakaz sprzedaży od 7.00 do 21.00. Kupiłem brzoskwinie. Na przeciwko sklepu była stacja benzynowa. Poszedłem sprawdzić czy była naklejka na drzwiach lodówki, no nie było. Przy kasie kasjer zapytał tylko: "you drink at home?" - Yes, of course. Sprzedane, kupione ☺️

W "domu" wylałem wodę ze swojego camelbaga, wlałem co trzeba i poszedłem w miasto. W przewodniku polecano starówkę i most kłamców. Jeśli po nim przejdziesz i się nie zawali toś nie kłamca 😁.

Podreptałem, pozwiedzałem, wróciłem. Jutro Transalpina 😃

W sumie za mną 2329km

Witaj Transfogaraska, zaczynamy? 😍
09/06/2024

Witaj Transfogaraska, zaczynamy? 😍

Dziś pierwszy dzień w Transylwanii, pierwszy przystanek był w saskiej wsi Viscri i zwiedzanie kościoła warownego. Super ...
08/06/2024

Dziś pierwszy dzień w Transylwanii, pierwszy przystanek był w saskiej wsi Viscri i zwiedzanie kościoła warownego. Super miejscówka, dużo eksponatów, sporo pomieszczeń do odwiedzenia, obowiązkowe wejście na wieżę gdzie korytarz jest tak wąski że czasami dotykałem ramionami kamiennych ścian. Przyjechałem o 9.30, otwierają o 10.00. kolejny raz byłem pierwszym odwiedzającym więc czasami nie warto wstawać za szybko. Wejście 15 lei. Zachwycił mnie wielki płat prawdziwej słoniny wiszący w jednym z pomieszczeń. Z Viscri pojechałem do zamku Rupea gdzie upał dał już o sobie znać. Odczuwalna była około 30' ale zwiedziłem wszystkie wieże warowne i wdrapałem się na sam szczyt zamku. Udało mi się zostawić u przemiłej pani bileterki kurtkę i kask więc było trochę luźniej. Do Brasov wjechałem w porze obiadowej i odnalazłem polecaną w przewodniku restaurację z regionalnymi daniami Casa Romaneasca. Zamówiłem flaki po węgiersku "ciorba de burta" i deser crem caramel. Desert jak to deser, podobne są u nas, ale flaki mega. Na śmietanie, podane dodatkowo z chlebem i gęstą śmietaną jako dodatek, ostrą papryczką do przegryzania, bardzo smaczne. Jak ktoś jest fanem flaków to nie pożałuje, a Ci co nie są fanami tym bardziej warto spróbować bo nie mają tego zapachu flaków który można spotkać u nas.

Chciałem dziś odwiedzić jeszcze jeden zamek Rasnov, ale jak podjechałem na parking i zobaczyłem te setki aut i ludzi to odpuściłem. Trzeba coś zostawić na kolejną wyprawę do Rumunii. Poza tym zbliżał się finał Igi i trzeba bylo ogarnąć nocleg. Pojechałem na polecany z przewodnika camping Heaven. Nie ma opcji żeby tu trafić przypadkiem. Położony z dala od głównej drogi, podjazd szuterkiem na niewysokie wzniesienie, trochę pośrodku niczego. Ładnie, czysto, sanitariaty na poziomie hotelowym. Na duży plus piwo z kija podawane w trzymanych w lodówce kuflach.

W końcu mogłem rozbić wożony od tygodnia namiot. Nie zapowiadają do jutra deszczu. Oby. Cena za jedną osobę, moto i namiot - 65lei za dobę.

Obok mnie rozbita jest w namiocie para Niemców. Ona i on na własnych moto. Wiek na okolo 60lat. Tak trzeba żyć 😃

W sumie za mną 2059km. Trampek trzyma spalanie na poziomie 4.3-5.0.

Jutro ważny dzień, zamki i ruiny kolejne też, ale w końcu pierwsza z dwóch ważnych i wyczekiwanych tras, transfogaraska 😍

Dzisiaj drugi dzień w Sighisoara. Odczuwalna 32°C. Pranie zrobione. Przy braku pralki mogę śmiało polecić worek rollbaga...
07/06/2024

Dzisiaj drugi dzień w Sighisoara. Odczuwalna 32°C. Pranie zrobione. Przy braku pralki mogę śmiało polecić worek rollbaga 30l na przepierkę. Po przejechaniu 1900km zajrzałem w olej i zdziwiłem się bo korek suchy 😲 wziąłem ze sobą 300ml na dolewki i wlałem całość na raz. Pokazało się lekko do połowy więc nie jest źle (moto w pionie, korek niedokręcony), ale przede mną jak dobrze pójdzie jeszcze 2k km i widzę że muszę mieć kolejną porcje na dolewkę. Będę szukał po drodze. Dzień przed wyjazdem w podróż wymieniałem olej i filtr, wlałem jak mówi serwisówka 2.4l dla wymiany z filtrem. No widocznie mam wersję pijącą.

Z dobrych informacji to otwarcie miesiąc przed czasem trasy transfogaraskiej, znalazłem to info dzisiaj na jednej grupie, a przed chwilą jeszcze potwierdziłem na oficjalnej stronie.

Jutro do zrobienia 224km w Transylwanii. Zaplanowane 8pkt na trasie. Planuję wyjechać około 8.00 w razie gdyby punkty byly na tyle ciekawe żeby posiedzieć w niektórych dłużej. Docelowo nocleg na kempingu Heaven. Jak będzie bezdeszczowo to może w końcu rozłożę namiot 😃

Połaziłem, pozwiedzałem. Czekam aż się ściemni i wrócę zobaczyć jak stare miasto wygląda po zachodzie. Miasto zdecydowan...
06/06/2024

Połaziłem, pozwiedzałem. Czekam aż się ściemni i wrócę zobaczyć jak stare miasto wygląda po zachodzie. Miasto zdecydowanie warte odwiedzin. Bardzo klimatyczna stara cześć. Wieża z dużą ilością eksponatów, balkon w związku z renowacją jest zamknięty i niestety tylko jakoś przez okienko jedno zdjęcie. Zastanawiam się nad pozostaniem tu jeszcze jutro. Tak aby w sobotę nie wjechać na bardziej uczęszczane trasy i nie tasować się z autami tylko wskoczyć tam niedziela/poniedziałek. Starałem się opisać zdjęcia w miarę możliwości:)

Edit: dla porządku, dzisiaj równo pykło 1900km od wyjazdu z domu

Adres

Warzymice

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zobaczyć jak najwięcej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij