14/05/2026
Warszawa właśnie traci miejsca, które budują jej klimat i przyciągają turystów. Chłodna miała być wizytówką Woli — pełną kawiarni, restauracji, muzyki i życia. Dziś kolejne lokale się zamykają, bo czynsze rosną szybciej niż liczba klientów, a miasto praktycznie wycofało się z organizacji wydarzeń i wsparcia dla ulicy.
Martwe ulice to nie tylko problem przedsiębiorców. To problem bezpieczeństwa i wizerunku miasta. Tam, gdzie znikają ludzie, światło i życie nocne — pojawia się pustka, która odstrasza mieszkańców i turystów. A turyści nie przyjeżdżają oglądać pustych witryn i ciemnych lokali. Przyjeżdżają po atmosferę, energię i emocje.
Jeśli Warszawa zacznie zabijać własne kultowe miejsca czynszami i biurokracją, przegra z Pragą, Budapesztem czy Krakowem walkę o turystów i miejskie życie. Bo miasta nie buduje się betonem. Miasta buduje się ludźmi, knajpami i ulicami, które żyją także po zmroku.