15/04/2024
Medycyna XXI wieku jest cudowna- pozwala zidentyfikować chorobę z nieprawdopodobną precyzją. Badania i diagnostyka są na tak zaawansowanym poziomie, że ludzie żyjący sto lat temu nie uwierzyliby w to czego dokonujemy, może nawet uznaliby to za czary. Jednak określanie parametrów naszego ciała za pomocą cyfr - oprócz tego że jest godne podziwu - to tylko część całego obrazu jaki należy narysować kiedy choruje nasza fizyczna powłoka. Współczesna medycyna (poza nielicznymi wyjątkami) zapomina o tym, że choroba czy niedyspozycja, w pierwszej kolejności są informacją – informacją o tym, że droga którą kroczymy nie jest właściwa, że gdzieś zabłądziliśmy, że oddalamy się od rdzenia, od naszego prawdziwego przeznaczenia, że nie jesteśmy tym do czego wzywa nas nasze Najwyższe Ja. Współczesna medycyna zapomina, że choroba nie powinna być wyrokiem, czymś co należy zwalczać za wszelką cenę, jak najszybciej a procesem, który ma nas zaprowadzić do uzdrowienia, do zrozumienia kim jesteśmy, jaki jest nasz cel i gdzie błądziliśmy. Najtrudniejszym w procesie mierzenia się z chorobą wydaje się być zaakceptowanie jej, zaprzyjaźnienie się z nią, zrozumienie że nie jest naszym wrogiem, że nie jest pechowym przypadkiem. Zrozumienie, że przyszła jako nasz najbliższy przyjaciel. Prawdziwy przyjaciel - nie ten co poklepuje po plecach, ale ten który potrafi nas zrugać, powiedzieć „co ty odp………. , zabłądziłeś - to jest interwencja, martwię się o ciebie, idziesz złą drogą, zawróć, zmień kierunek, jestem z tobą”. Dopiero takie ujęcie choroby, takie spojrzenie na wszystkie nasze dolegliwości, we współpracy ze współczesną, cudowną medycyną i wszystkim jej fantastycznymi osiągnięciami może prowadzić do prawdziwego zdrowienia. W żaden sposób nie zamierzam tutaj, jak mam nadzieję domyślacie się, dyskredytować osiągnięć współczesnej medycyny ale protestuję przeciwko temu by zamykać ją w ramach danych i obrazów wyjętych z kontekstu, szerokiego kontekstu naszego istnienia jako jednostki oraz jeszcze szerszego kontekstu naszego istnienia w społeczeństwie i we wszechświecie. I oczywiście rozumiem, że tak odważnie postawiona teza nie obejmuje wielu niuansów i przypadków, jak chociażby choroby niemowląt i dzieci - jest to jednak jedno z wielu możliwych spojrzeń i wezwanie do patrzenia możliwie jak najszerzej - w świecie gdy dość wielu lekarzy widzi organ, w którym się specjalizuje, jako odrębny byt, podczas gdy potrzebujemy pamiętać, że wszystko jest ze wszystkim połączone.