11/09/2025
Paryż... miasto miłości, kasztanów i... REWOLUCJI!
Słyszeliście o Syndromie Paryskim? Szczęśliwie my nie mieliśmy za dużych oczekiwań, jednak nie sądziliśmy, że Francja przywita nas... BRUTALNIE!
8 września (dzień po naszym przylocie) - upada rząd Francji, co wystawia kraj na ryzyko olbrzymiego kryzysu.
10 września - zaczął się dla nas zwyczajnie, jedyne informacje, że coś się dzieje, to protest komunikacji miejskiej. Jednak metro działało i pojechaliśmy na Pere Lachaise. Gdy wróciliśmy do centrum, przywitał nas widok czarnych flag z trupimi czaszkami, spalonych rowerów, olbrzymiego tłumu młodych i często zamaskowanych ludzi. Agresja wisiała w powietrzu, a ulica dudniła od krzyków i pochodu wściekłych Francuzów.
Podjęliśmy decyzję o ewakuacji z centrum Paryża i jak wiele osób z ulicy niemal wbiegliśmy do metra, gdzie jak się okazało, odjechaliśmy jednym z ostatnich lini 11. Zdążyliśmy się dowiedzieć jedynie, że Chatalet, czyli jedna z głównych przesiadkowych jest zablokowana. Ludzie zdawali się niezbyt panikować, ale zdecydowanie się bać.
Później już nie doświadczyliśmy niczego niepokojącego, oprócz ciągłych kordonów policji i jednostek specjalnych jadących na sygnałach do centrum. My postanowiliśmy zwiedzić Moulin Rouge i Sacre Couer, które są bardziej na obrzeżach Paryża. (Nadmienię że jeśli ktoś chce zrozumieć magię i urok Paryża, to właśnie w tamtym rejonie.)
O powodach latających tego dnia śmietników, spalonej kafejki i autobusu, a także blokadzie obwodnicy Paryża, co wszystko skończyło się aresztowanie koło 300 osób w całym kraju, poczytajcie sobie sami...
🙏 MY JESTEŚMY BEZPIECZNI! 🙏 Następnego dnia już wszystko się uspokoiło, a nie cały Paryż pogrążył się w zamieszkach, tylko ścisłe centrum!
Jednak co nas najbardziej zdziwiło, to wiele osób nic sobie z tego nie robiło. Wyszło jedynie ze sklepów pilnując dobytku, lub zamykając kraty wejść, a niektórzy kompletnie sobie z tego nic nie zrobili... tak wygląda NORMALNOŚĆ WE FRANCJI!! 😓
Przygoda zaliczona... ale sama świadomość...