07/11/2025
Nie wiem dlaczego mówi się "padłem jak KAWKA" skoro kawuszka to przecież rozbudza... Aaaa Sylwia mi tu podpowiada, że chodzi o kawkę jako takiego ptaka, ale wygooglowalem i okazuje się, że też wcale nie. No, ale ogólnie chodzi o to, że wczoraj po tej podróży do Torunia byłem tak zmęczony i najedzony pierniczkami, że padłem jak ta kawka właśnie.
Co to był za wyjazd. Cały czas wyglądałem z torebki Sylwii, bo Toruń jest przepiękny. Nie mieliśmy dużo czasu, tylko półtorej godzinki, ale i tak widzieliśmy jak piękne jest to miasto. Najpierw szliśmy parkiem, potem przez taki wielki most ( tak długiego mostu to jeszcze nie widziałem), a potem weszliśmy na bulwar przy Wiśle 🥰 coś pięknego ❤️ ta Wisła to jest tak szeroka, że płynąłbym i płynął i i tak bym nie dopłynął, bo by mnie nurt albo wir zabrał. Widzieliśmy niesamowite mury obronne i kawałek ruin zakmu krzyżackiego. Ah jaka szkoda, że tym razem nie mieliśmy czasu tam wejść i pozwiedzać. Ale Sylwia mówi, że za jakiś czas i tak pewnie będziemy musieli tam wrócić, bo okazało się, że jej zdrowie jest w bardzo złym stanie i będzie musiała się częściej badać. A co ona będzie zmieniać w swoim życiu to na możecie zobaczyć.
No i słuchajcie : te pierniczki ❤️❤️❤️ one tam na rynku są na każdym kroku, są małe i duże, zwykle, polane czekoladą, nadziane, niektóre to nawet pięknie malowane. Ja to wziąłem sobie jednego z adwokatem i jednego z różą. Ten z różą, to tak średnio mi smakował bo był dość suchy, ale ten z adwokatem to niebo w gębie. Tak się najadlem, że poszedłem spać a dziewczyny to jeszcze dalej przy Wiśle szły do lekarza. Tak na prawdę, to obudziłem się dopiero w domu i było mi smutno bo nawet się nie pożegnałem z Toruniem. Ale nie ma co, za jakiś czas wrócę i to z Bobem. A teraz to wskakuje spowrotem do torby, żeby się Sylwii nie zgubić, bo już jesteśmymy w pociągu do Bydgoszczy i wracamy do UK 😊