Nasze Beskidy

Nasze Beskidy Dzielimy się pasją jaką są nasze piękne strony i promujemy region by zapraszać do niego innych. Witajcie kochani. Jest tutaj pięknie o każdej porze roku.

(Beskid Śląski, Żywiecki, Szczyrk, Wisła, Ustroń, Bielsko-Biała i inne Jesteśmy, grupką osób, które kochają swój region. Mieszkamy blisko Szczyrku, ale podróżujemy po całych Beskidach i okolicach. Na stronie będziemy wam pisać o ciekawostkach, historiach, szlakach i ciekawych miejscach do odwiedzenia. Beskidy to w dużej mierze góry, ale też i ludzie którzy je tworzą ich historie, tradycje regional

ne i ciekawe miejsca do zobaczenia niekoniecznie na szczytach gór. Zapraszamy w Beskidy gdyż jest to o wiele lepsza alternatywa niż Zakopane. Gdyby, ktoś chciał do nas przyjechać możemy pomóc w wybraniu trasy, podpowiedzieć jakie atrakcje zobaczyć i doradzić z tanim noclegiem. Koleżanka współtworząca ma też swoją stronę o osadnictwie i historii oraz geografii tych terenów na którą też zapraszam. https://www.facebook.com/gorale.polscy.7

Wycieczka do Korbielowa, Sopotni i Jeleśni. (wspominki z sierpnia 2021)Dzień 1Wyruszyliśmy z okolic Szczyrku w kierunku ...
07/02/2022

Wycieczka do Korbielowa, Sopotni i Jeleśni. (wspominki z sierpnia 2021)

Dzień 1
Wyruszyliśmy z okolic Szczyrku w kierunku Sopotni. Gps poprowadził nas przez jakieś małe miejscowości i kręte uliczki, czasem nawet strome, dojazd trochę trwał, ale widoki były przecudne. Żałowałam że nie było miejsca na poboczu drogi by się zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Dojeżdżając już do Sopotni po drodze mijaliśmy piękne puste pola i ślicznie oświetlone przez zachodzące słońce góry. Dotarliśmy do największego wodospadu w Beskidach w Sopotni Wielkiej. Tuż obok parkingu pod sklepem stała tabliczka ilustrująca i opisująca wodospad. Warto poczytać jak powstawał i że wejście do niego jest bardzo niebezpieczne z powodu tg. kotła eworsyjnego. Zejście do wodospadu - jest mała wąska ścieżka schodząca w dół od dużego mostu. W pierwszym momencie wiele osób w tym także my nie wiedziałyśmy gdzie ten wodospad. Na miejscu dosyć głośno. Zrobiłam kilka zdjęć ale drzewa zasłaniały a zejście dalej było niemożliwe i sporo błota, ale mimo wszystko warto było go zobaczyć. Potem pospacerowałyśmy trochę natknęliśmy się na tabliczkę o jakimś obserwatorium czy muzeum kosmicznym, nie pamiętam już nazwy, ale i tak było zamknięte. Cóż był to zwykły dom o dziwo z dużą anteną. 😊 Dalej pojechałyśmy do Korbielowa. Już prawie przed zmrokiem dotarłyśmy do pensjonatu „Pokoje u Jana” Gdzie przywitała nas bardzo miła Pani chyba właścicielka. W środku jest naprawdę przytulnie, z balkonu są śliczne widoki i nawet padło nam zobaczyć ładną tęczę tuż po deszczu. Przytulne pokoiki. Budynek niepozorny bo z zewnątrz wydawał się malutki, a w środku było sporo pokoi. Kuchnia do samoobsługi dobrze wyposażona i ładna jadalnia z góralskimi ławami i poduchami do tego stół do pingponga i sauna z której akurat nie korzystaliśmy. Wieczorem poszłyśmy na mały spacer po okolicy i natknęłyśmy się na lisa. Zresztą po drodze widziałam też jednego rozjechanego. I od tamtej pory chyba za każdy przejściem po ulicy czatowali na nas panowie z poniższego pensjonatu takiego dużego i zawsze rzucali jakieś dziwne teksty w nasza stronę i to z piwerkiem w łapkach. Nie pojmuje ludzi, którzy jeżdżą na wycieczki tylko po to żeby kilka dni chlać.

Dzień 2
W drugi dzień wybraliśmy się na Hale Miziową. Wychodząc z pensjonatu znów na balkonie stali ci dziwni goście i pytają gdzie się wybieramy. A my że w góry. Na co oni, ale panie idą na dół. Na co ja, że najpierw trzeba zejść na dół żeby wyjść do góry, a jak się rozmowa zakończyła to w sumie nie pamiętam, bo chciałyśmy stamtąd szybko odejść. Najpierw mały kawałeczek kolejka i dalej na nogach. Las wyjątkowo urokliwy. Pogoda niby dopisała, choć raz zdarzyła się mżawka, ale ważne że nie było ulewy. Po drodze piękne widoki. Babia bardzo tajemnicza bo chowała się non stop w chmurach. W połowie drogi przy ławeczkach chwila odpoczynku i dalej w drogę, bywały kawałki, gdzie błoto było masakryczne i nie dało się wyjść do góry bo się ujeżdżało. Zrobiłam zdjęcie ciekawemu owadowi, którego pierwszy raz w życiu widziałam. Na łąkach rosły żółte kwiaty ciekawie na zdjęciach wychodziły i też nie wiem jak się nazywają. Kilka ładnych zdjęć na górze było dosyć pochmurno ale przyznam że na wyjście w góry pogoda idealna. Nie za zimno nie za ciepło. Na hali wstąpiliśmy do schroniska. Przyznam, że bardzo ciekawa budowla taka góralska. Jest to nowy obiekt, nie pamiętam kiedy postawiony, poprzednie schronisko chyba spłonęło czy za stare było. Po pysznej zupce i kupieniu kolejnego magnesu do kolekcji, zapadła decyzja by wracać. Pilsko wydawało się blisko i bardzo kusiło, ale znając naszą kondycje i tempo, wolałyśmy odpuścić, jeszcze tu kiedyś wrócimy lepiej przygotowane. A czekała nas jeszcze przeprawa przez to bagno na dół. Wracając podziwiałyśmy widoki. Po powrocie do pensjonatu był czas na odpoczynek na ogrodowej huśtawce i trochę chilloutu. Ta cisza i spokój – uwielbiam. Kolacja chwila w pingponga i pora spać.

Dzień 3
Rozpoczęłyśmy od pakowania. Potem pyszne śniadanko i rozgrzewająca herbatka w „Mylak” restauracja i pizzeria . Później szukałyśmy wioski wołoskiej ale chyba nie znalazłyśmy, trafiliśmy na kilka starych hat blisko drogi. Był pomysł zobaczyć ogród z wielkimi rzeźbami owadów, ale cena nas odstraszyła. Potem pojechaliśmy do Jeleśni na dożynki wojewódzkie, lubimy takie typowo góralskie imprezy. Choć dosyć kameralnie było. Ale parking to była jakaś masakra. Wjazd na jeden parking był zamknięty, koło drogi stanąć się nie dało. Gps wyprowadził mnie w jakąś wąską dróżkę bez możliwości zawrócenia. Nie znoszę cofać na wąskich drogach. Oczywiście skończyło się porysowanym tyłem. A na końcu idąc za przykładem innych kierowców przejazd przez wysoki chodnik żeby dostać się na parking. Na szczęście podwozie całe. Lekko wkurzona sytuacją nie umiałam czerpać przyjemności z imprezy, dopiero później. Kilka góralskich zespołów ale najciekawszy był Krywań. Nauczyłam się pleść wianek i jeszcze przy tym zaczepiła mnie jakaś reporterka z telewizji pytając czy długo się taki wianek robi. A ja na to, nie wiem dopiero zaczynam, ona drążyła temat i po chwili zorientowałam się że chyba nie o to jej chodzi i wyjaśniając że ja przyjezdna poszła do kogo innego :) Fajnie było też zobaczyć staruszki jak przędą na kołowrotku, wystawa ciekawych zwierząt hodowlanych, niektóre naprawdę zaskoczyły mnie wyglądem, szczególnie kozy czy barany z 4 rogami. Wcześniej był też chyba Redyk, ale się spóźniłyśmy. Tuż obok jest jedna z najstarszych karczm w Polsce czuć ten klimat. W środku wystrój starej izby, w korytarzu podobno było miejsce dla koni. Jedzenie pyszne. Otwierając menu mamy całe dwie strony historii karczmy, kto był właścicielem od kogo do kogo przechodziła, w czasie wojny została mocno zniszczona. Mimo iż jest to zabytek wydaje się zadbana. A i ceny przystępne. Ps. Zaskoczyło mnie, że na tej dożynkowej imprezie za darmo rozdawali tacki z jedzeniem, chyba z kapuśniakiem i jakimś mięsem, rozdawali ciasto i nawet wódka była za darmo. Ja nie pijam, ale zaskoczyło mnie to. Byłam na paru takich wiejskich imprezach w moich stronach i nie spotkałam się. Słońce zaczynało zachodzić i przy pięknej atmosferze droga powrotna do domu zajęła nam jakieś 40/30 minut jadąc tym razem na Żywiec. Powrót okazał się szybszy. Mimo, że nie wyjechałyśmy jakoś daleko fajnie było te 3 dni spędzić razem w naszych kochanych Beskidach.

Więcej zdjęć na blogu: https://naszebeskidy.blogspot.com/2022/02/wycieczka-do-korbielowa-sopotni-i.html

Zarzecze nad Jeziorem Żywieckim.Świetna miejscówka na letni wypoczynek i niedzielny spacer.Najłatwiej dojechać z drogi e...
15/10/2021

Zarzecze nad Jeziorem Żywieckim.
Świetna miejscówka na letni wypoczynek i niedzielny spacer.
Najłatwiej dojechać z drogi ekspresowej S1. W miejscowości Kalna na rondzie skręcamy w stronę Łodygowic i jedziemy do ulicy Żywieckiej. Dalej kawałek chyba 2,3 kilometry, po prawej będzie bocianie gniazdo. Po lewej będzie jedna z niewielu dróg chyba był napis Zarzecze. Jest tez stary skład budowlany z niebieskim dachem i tory. Mijamy tory i most i obok sklepu delikatesy centrum skręcamy w prawo, będzie kapliczka na drzewie. (Można też pojechać dalej do centrum Zarzecza, ale tamtych dróg nie znam, lub jeszcze dalej prosto w kierunku zapory w Porąbce.) My wracamy wąską uliczka dojeżdżamy do miejsca parkingowego przy przepompowni wody. Czasem bywa tam tłoczno.

Wychodzimy po mostku nad rowem i ścieżką do góry na wał. Nie mam informacji jaką ma długość, ale wyjście na niego otwiera piękny widok na jezioro i góry. Zazwyczaj każda nowo przyprowadzona osoba po wyjściu na górę mówi WOW! Można się nim przespacerować jest dosyć długi. Można po nim jeździć rowerem. Usypany jest żwirem, co kawałek są kosze, ławeczki i tablice z ścieżki ekologicznej. Kawałek oświetlany jest lampami na baterie słoneczne.

Z wału można zejść w dół na plaże nad jeziorem. Można się tu kąpać , ale na własną odpowiedzialność, choć w sezonie widuje często motorówkę policji czy jakiegoś ratownika. Przy niskim poziomie wody trzeba uważać bo jest uskok, natomiast najbezpieczniej jest przy zatoce, praktycznie koniec wału. Jest zejście na plaże gdzie mamy budki z jedzeniem, lodami, grillem i piwem, oraz wypożyczalnie kajaków, rowerków i supów. Tutaj można tez zwodować sobie łódź czy jacht, kawałek obok jest przystań, która z roku na rok ma coraz więcej żaglówek. Warunki do żeglowania są tu idealne. Na plaży znajdzie się dość miejsca by rozłożyć kocyk i pochlapać się w wodzie. Niektórzy mogą narzekać na przejrzystość wody, ale w porównaniu z wcześniejszymi latami jest dużo czyściej, a na plaży stoi sporo koszy.

Da się też postawić namiot. Trzeba tylko nie kolidować z wędkarzami, których też tu sporo. Jak nie chcemy namiotu znajdą się domki letniskowe i to nie jedne, buduje się także hotel, a obok parkingu jest też pensjonat. Najbardziej polecałabym całoroczne domki na Campingu „Wodnik”. Świetne miejsce do zobaczenia po pierwsze na widoki, po drugie dużo atrakcji. Po drugiej stronie jeziora jest możliwość wynajęcia stateczku „Ziemia Żywiecka (na zaporze w Porąbce) koszt to 20 zł a rejs trwa 45 minut. Naprawdę polecam jedno z fajniejszych miejsc, a mam wrażenie , że mało osób o nim wie, nawet mieszkających w okolicach.

więcej zdjęć na blogu: https://naszebeskidy.blogspot.com/2021/10/zarzecze-nad-jeziorem-zywieckim.html

Mało mi było jeszcze Węgierskiej Górki ten ostatni niezobaczony fort nie dawał mi spokoju. Tak więc wyśledziłam na stron...
02/10/2021

Mało mi było jeszcze Węgierskiej Górki ten ostatni niezobaczony fort nie dawał mi spokoju. Tak więc wyśledziłam na stronie Gminy Węgierska Górka https://www.facebook.com/opgwg ciekawą atrakcję Nocne zwiedzanie schronów z przewodnikiem. 21 sierpnia w nieco mniejszym składzie niż poprzednio udałyśmy się znów do Węgierskiej Górki. Tym razem trasa obejmowała tylko dwa forty ten główny Wędrowiec gdzie o 20:00 można było posłuchać jak wojska polskie szykowały się do obrony, jak budowano i z czego schrony, jak wyglądała sama obrona i kiedy schrony skapitulowały. Poruszyła mnie historia dowódcy albo wice dowódcy teraz nie pamiętam nazwiska, schronu Wędrowiec, który wyszedł na wieżyczkę i sam strzelał do Niemców, został ranny i w ostatnich słowach powiedział , że kocha syna i ojczyznę. Była to też opowieść pełna dramatu zwykłych ludzi którzy byli wysiedlani. Później przeszliśmy przez most na Sole, który w trakcie wojny był budowany przez hufce pracy a potem wysadzony, dalej pomnik Kpt. Tadeusza Semika, minęliśmy ten schron połączony z domem i niedużo dalej znajdował się drugi cel wycieczki. Schron Waligóra. Kawałek pod górę drogą z kratowanej kostki i byliśmy w środku lasu. Wtedy zdałam sobie sprawę jak niedaleko byłyśmy poprzednim razem. W środku okazało się dosyć ciekawie o ile inne forty są zniszczone i oprócz Wędrowca nie mają w środku nic ciekawego do zaoferowania o tyle tutaj w środku zamontowano inscenizowane przedmioty np. prycze, pomieszczenie do łączności. Co kawałek były monitory na których wyświetlane były zdjęcia i filmy. Pani przewodniczka świetnie i ciekawie opowiadała, było kilka przystanków. Do tego klimat nocnego opowiadania przy świetle latarek w środku lasu, niesamowita przygoda. Na dodatek pogoda dopisała i świecił piękny księżyc. Polecam bardzo bo jest to dużo ciekawsza rzecz niż samodzielne zwiedzanie w ciągu dnia. Jest to ciekawa lekcja historii naszego kraju i Drugiej Wojny Światowej. Przy okazji takiego ewentu za darmo można wejść do obu schronów. Tego typu atrakcja zdarza się co jakiś czas wiec warto śledzić ogłoszenia na stronie by móc się wybrać. Kilka dni później odbyła się też gra terenowa rozłożona między wszystkie schrony kolejna ciekawa atrakcja dla lubiących przygody.
3 ostatnie zdjęcia pochodzą ze strony gminy.
zapraszam też na wpis na blogu: https://naszebeskidy.blogspot.com/2021/10/nocne-zwiedzanie-schronow-w-wegierskiej.html

Druga część wycieczki jeszcze z czerwca. W poprzednim poście pisałam o Matysce. Tego dnia ruszyliśmy jeszcze na podbój W...
22/09/2021

Druga część wycieczki jeszcze z czerwca. W poprzednim poście pisałam o Matysce. Tego dnia ruszyliśmy jeszcze na podbój Węgierskiej Górki. Po przejechaniu około 20 minut dotarliśmy do celu, po drodze podziwiając niezwykłe widoki, aż szkoda, że nie mogłam się zatrzymać i porobić zdjęć. Dla podróżnych dodam, że w centrum obok amfiteatru jest spory darmowy parking. Kawałek dalej jest fajna promenada. W drugą stronę w budynku z muralem na takim osiedlu chyba dalej za sklepami jest też publiczna toaleta za 2zł. Celem zwiedzania były forty obronne z czasów drugiej wojny światowej. Miałam już okazje być w największym z nich Forcie wędrowiec, kilka lat temu. Tym razem też odwiedzałam mieszczące się w nim muzeum. Polecam bo warto. W środku jest sporo eksponatów z walk, zdjęć, broni. Przed fortem są armaty i spory plac z pomnikiem. Miejsce to jest nazywane Westerplatte południa. Wstęp do fortu to 5 zł od dorosłej osoby. Przed fortem jest też mały sklepik dla fanów militariów. Nie jest to jednak koniec bo dalsza część wycieczki polegała na odnalezieniu pozostałych fortów.

W forcie Wąwóz też miałam okazję być kilka lat temu, ale szukanie go i błądzenie zajęło sporo czasu i więcej nie udało mi się wtedy zobaczyć. Cóż wtedy nie miałam gpsa w telefonie. Tym razem pomimo posiadania telefonu odnalezienie go tez sprawiło mi troszkę problemów. Zbłądziliśmy przez rozległe pola z wysoką trawą i omal nie pogoniły nas osy i gdy zauważyłam już kolejny fort Wyrwidąb odwróciłam się i w dolinie znalazłam Wąwóz, wróciłyśmy do niego później w drodze powrotnej. Na razie dotarliśmy do Wyrwidąb, gdzie była ławeczka i rozciągała się piękna sceneria do zdjęć, okoliczne góry i górki przy pięknej słonecznej pogodzie – wręcz upalnej, wyszły cudnie. Podziwiam te puste pola pokryte trawą wokół fortów, ogromna przestrzeń i skojarzenia z jedną z tapet windowsa 😊. Widać stąd było też krzyż na odwiedzonej wcześniej Matysce oraz górkę nad żywcem o nazwie Grojec.

Wróciłyśmy do centrum na dobry obiad i lody w restauracji Klubowa. Polecam. Na promenadzie nad rzeką Soła było strasznie tłoczno, ludzie, psy, rowery i multum hulajnog, które podobno można wypożyczyć, ale cena nas trochę zniechęciła. Po posiłku i wymoczeniu stóp w zimnej Sole przeszliśmy wiszącym mostem na punkt widokowy i dalej Traktem Cesarskim szukaliśmy dwóch kolejnych fortów, jeden który jest dziwnym tworem bo postawiono na nim dom, udało nam się znaleźć ( fort włóczęga), ale ostatniego schronu Waligóra nie znalazłyśmy, znowu pobłądziłam mimo gpsu i nie starczyło nam już sił i czasu, a jak się później okaże poddałyśmy się praktycznie przy samym celu.

Pogoda, dopisała i była to naprawdę świetna jednodniowa wycieczka. Pora wracać do domu i przy zachodzącym słońcu podziwiać Beskidy w drodze powrotnej.

Po więcej zdjęć zapraszam tutaj: https://naszebeskidy.blogspot.com/2021/09/wegierska-gorka-westerplatte-poudnia.html

Sporo się podziało w życiu prywatnym, więc zbyt wiele wycieczek czy wpisów nie było, ale coś się jednak trafiło jeden ci...
11/07/2021

Sporo się podziało w życiu prywatnym, więc zbyt wiele wycieczek czy wpisów nie było, ale coś się jednak trafiło jeden ciekawie spędzony dzień. co prawda było to 6 czerwca i wstawiam relacje dopiero teraz, ale mylę , że nie ma to zbyt dużego wpływu na polecenie atrakcji, które zobaczyliśmy.

Matyska Wysokość: 609 m n.p.m Położona w Beskidzie Żywieckim w Miejscowości Radziechowy i Przybędza. Nie spodziewałam się że jest tylko kilkanaście minut drogi samochodem od mojego domu. Wpierw jedziemy urokliwymi wiejskimi uliczkami by dotrzeć do ostatniego przystanku autobusowego. Tutaj można zaparkować samochód. Taaa jak się znajdzie kawałek trawy dla siebie w niedzielne popołudnie w miejscu do którego zmierza wielu chrześcijańskich pielgrzymów. Na Internecie można wyczytać co nieco o tym parkingu przy przystanku ale mnie osobiście ledwo udało się wcisnąć pod czyimś płotem.

Mądry P***k po szkodzie, bo gdy udało nam się asfaltową wąską droga wdrapać na górę mijając po drodze kolejne rzeźby-stacje drogi krzyżowej okazało się że na górze tez jest niewielki parking, ale droga dojazdowa jest stroma i wąska ciężko minąć się dwóm samochodom i omija was stopniowe podziwianie urokliwych uliczek gdzie domy i chaty stoją tuż przy samej ulicy niczym we włoskich miastach. I m wyżej tym piękniejsze widoki spotykamy, niektóre górki przywodzą na myśl śródziemnomorski krajobraz a to przecież tylko nasze polskie Beskidy.

Na szczycie góry stoi bardzo duży krzyż wieńczący ostatnią stację drogi krzyżowej. Postawiono go w 2000 roku jako Krzyż Milenijny. Ale to co przywiodło nas do tego miejsca to dzikość i piękne widoki. Widać stąd Skrzyczne, Pilsko, Niezwykle ciekawie prezentuje się Jezioro Żywieckie a za nim góra Żar. niezwykle blisko wydaje się położony Żywiec widać nawet budynki browaru. Miejsce wydaje się dzikie przez niewielką ilości zabudowań a przez to można tutaj odpocząć. na górze są ławki i łąka. Prawi zawsze wieje wiatr a to sprzyja paralotniarzom, których można tu często spotkać.

Co do samej drogi krzyżowej jej stacje zostały całkowicie oddane dopiero w 2009 roku. Rzeźby są dosyć kontrowersyjne i nieoczywiste, nawiązują do naszego życia i często do życia Jana Pawła II. Najciekawsze wydała mi się stacja "przybicie Pana Jezusa do krzyża, gdzie kościotrup symbolizujący śmierć przybija do krzyża gwoździe z nazwami grzechów.

Mimo wszystko miejsce warte polecenia każdemu przybywającemu w nasze piękne Beskidy. ciekawa propozycja na niedzielny spacer. droga nie jest zbyt trudna czy daleka. na pewno da rady wyjść z dziećmi czy nawet wózkiem.

Najbardziej zaintrygowały nas góry położone na południowym wschodzie, zastanawialiśmy się jakie miejscowości tam leżą i czy tam jest kolejny cel naszej podróży, mieliśmy się o tym przekonać jeszcze tego samego dnia, choć na Matysce nie dowierzaliśmy trochę , że to cel naszej podróży ale o tym w kolejnym poście. Łapcie kilka fotek - link w komentarzach

W Beskidach jak widać można nawet tańczyć. Brawo dla was panie świetna inicjatywa.
22/05/2021

W Beskidach jak widać można nawet tańczyć. Brawo dla was panie świetna inicjatywa.

Widok z ul. Krakowskiej w Bielsku-Białej na Klimczok i Szyndzielnię.
15/05/2021

Widok z ul. Krakowskiej w Bielsku-Białej na Klimczok i Szyndzielnię.

Robi się pięknie i ciepło. Beskidy o zachodzie słońca.
15/05/2021

Robi się pięknie i ciepło. Beskidy o zachodzie słońca.

Adres

Myśliwska
Szczyrk
43-370

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Nasze Beskidy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij