03/07/2025
Sociali używam głównie do pracy, ale dziś pozwolę sobie na osobisty przekaz.
Dokładnie trzy lata temu miałem chyba największy upadek w swoim życiu.
Poważnie złamany kręgosłup był tylko jednym z urazów tamtego dnia.
Miałem ogromne szczęście w lesie znalazła mnie żona chirurga, Wojtka Berendta, który kojarzył mnie z dawnych lat. Natychmiast odwiedził mnie na SOR-ze.
Później, dzięki Szymonowi Przywitkowskiemu z Ortognatyka Wrocławska, miałem przywilej przejścia operacji kręgosłupa pod nożem arcymistrza neurochirurgii, doktora Rafała Załuskiego.
Nie piszę tego posta dla siebie. Chcę tylko pokazać, że każde traumatyczne wydarzenie w naszym życiu ma swój sens.
Każda trudna, mroczna chwila niesie ze sobą coś ważnego.
Największym problemem po tym wypadku (wiem, że dla wielu może się to wydawać błahostką) jest fakt, że nie mogę w pełni robić tego, co kocham i co przez całe życie było moją pasją.
Wiem, że to mały problem w obliczu życia i zdrowia, ale wciąż się z tym zmagam.
To trochę jakby malarz, który urodził się z powołaniem, nagle nie miał farb i nie mógł się już przez to wyrazić…
Ale jest też druga strona medalu, ta lepsza.
W gruncie rzeczy jestem wdzięczny za ten wypadek.
Ogrom bólu i ogrom pracy zmieniły mnie jako człowieka.
Jestem dziś dużo bardziej skupiony na swoich celach, dostrzegam więcej dobra niż zła i potrafię cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy.
Każdy dzień zaczynam od poruszenia nogami i spojrzenia na swoją rodzinę, już wtedy wiem, że mam wszystko.
Niesamowicie pomogła mi praca nad świadomością bólu.
Dość szybko odstawiłem silne leki przeciwbólowe i codziennie przez kilka godzin pracowałem nad "zaprzyjaźnieniem się z bólem".
Ból nie zniknął, ale przestałem cierpieć.
Brak otępienia po lekach bardzo ułatwił mi rehabilitację.
Gdyby nie ten wypadek, prawdopodobnie nie zacząłbym realizować swojego największego marzenia – zostania kierowcą wyścigowym.
Nie poznałbym mojego trenera i mentora, Zbigniewa Szwagierczaka.
Zbyszku, dziękuję Ci – dzięki Tobie po raz pierwszy w życiu poczułem bezcenne uczucie spokoju wynikające z głębokiej pewności siebie.
Dzięki wypadkowi moja relacja z żoną weszła na jeszcze wyższy poziom.
Szczerze życzę każdemu takiego przyjaciela i partnera w życiu.
Niesamowite jest to, jak przez te doświadczenia nauczyłem się wyczuwać ludzi – bezbłędnie.
Z łatwością eliminuję osoby toksyczne, a ogromnie zależy mi na wspieraniu tych, którzy naprawdę tego potrzebują i są tego warci.
W 2007 roku byłem po drugiej stronie życia.
W 2022 przeszedłem bardzo ciężki wypadek.
To nie daje mi prawa do udzielania rad czy mówienia innym, jak mają żyć.
Ale wiem jedno, życie jest piękne!
Mamy znacznie więcej, niż nam się wydaje.
Każdy trudny czas niesie w sobie coś dobrego.
I zajebiście ważne jest to, by koncentrować się na głębszych wartościach, a nie sprowadzać życia do pędu za błahostkami.
Podziękowania dla doktora Roberta Okońskiego z Agavity
POZDRO!