Blog kibicowski - groundhopping, ultras, casuals. Stadionowe klimaty moimi oczami. Od B-klasowego folkloru, po kibicowskie klasyki.
To miejsce to zbiór tego, co w życiu lubię robić najbardziej. Piłka nożna, podróże, pisanie tekstów, fotografowanie. Aby połączyć to wszystko w jednym miejscu, stworzyłem tego bloga. O sobie mogę napisać, że jestem z rocznika 92', a piłką nożną zaraziłem się jak większość - z ojca na syna. Jest moją zajawką od 8 roku życia, a od 2005 roku zacząłem się interesować tym, co dzieje się na trybunach, z czasem bardzo mocno się w to wkręcając.
05/09/2024
Będąc w weekend na weselu w okolicy Sochaczewa pojechałem do tegoż miasta na zakupy i ku mojej uciesze w drodze do centrum handlowego zauważyłem po drodze jakieś zacne meczycho.
Okazało się, że był to mecz miejscowego Orkana że Spartą Nowe Miszewo. Wspaniałe widowisko. Jakież było moje zdziwienie po szybkim researchu w internecie, gdy okazało się, że to raptem B-klasa. Nie znam historii klubu, wiem tyle, że bardziej znany jest raczej z rugby, ale tak niska klasa rozgrywkowa na tak spore miasto była dla mnie zaskoczeniem.
Ogólnie nuda, postałem z 5 minut i pojechałem dalej, nie wchodząc nawet na stadion. Wszystko było doskonale widać zza płotku naprzeciwko trybuny. Kibiców może z 30, dopingu brak, stadion jakiś taki bez klimatu. Klimat czuć za to na mieście, które jest mocno podzielone na Legię i Widzew, co pokazują lokalne mury i malunki na nich.
05/10/2023
W weekend co prawda bawiłem się na weselu, ale zanim to nastąpiło udało się wskoczyć dosłownie na godzinę na zlot organizowany przez KitsUP. Spotkanie odbyło się na obiektach sportowych SGGW, więc dla mnie spoko - raz, że mam tam 10 minut pieszo, a dwa że to moja była uczelnia. 😉
W skrócie - Kits Up 2 był zlotem fanów i kolekcjonerów koszulek piłkarskich. Można było i podziać i pohandlować. 😉
Były też ciekawe prelekcje, ja załapałem się tylko na wystąpienie RETRO LIGA i pokaz imponującej kolekcji Stefana Szczepłka.
10/07/2023
Po przerwie pandemicznej powrócił znany i lubiany event FutboholikCup 2023- Charytatywny turniej piłki nożnej.
Tym razem w wersji letniej, dwie pierwsze edycje odbyły się na hali.
Upał był straszny, na szczęście ja grać nie musiałem, bo dwa lata temu więzadła pokrzyżowały mi plany i musiałem zakończyć karierę.
Udałem się więc w roli widza oraz trenera od przygotowania fizycznego drużyny Bar Ulubiona ETV Warszawa. Chłopaki spisali się świetnie, przegrywając wszystkie mecze, w tym kultowe derby 🆚 Kartofliska.pl i zajmując ostatnie miejsce na turnieju.
Po turnieju miał miejsce afterek w klimatycznym Pubie Wembley, gdzie integracja trwała w najlepsze.
Pan Futboholik i spółka znów odwalili kawał dobrej roboty i zebrali spore środki dla potrzebujących, czapki z głów Panowie 👍
03/01/2023
2k22 nie był dla mnie taki zły.
Chociaż piłki na żywo nie oglądałem jakoś bardzo dużo, to udało się zaliczyć 6 meczów na Legii i 8 na Sparcie (w tym dwa wyjazdowe) oraz 4 groundhopping'owe. Do tego mecz kosza w Lidze Mistrzów, turniej AMP Futbol i jakieś inne rozgrywki z Bar Ulubiona ETV Warszawa. Jest progres względem roku 2021, więc jestem zadowolony. 😉 Wiadomo - praca, obowiązki, dużo mam tego na głowie, więc taki poziom mnie w pełni satysfakcjonuje.
W zeszłym roku miałem cztery zagraniczne wojaże - dwa służbowe (Dubaj i Cypr), jeden dłuższy urlop w Bułgarii i jeden krótki wypad do Lwowa, dosłownie kilka dni przed inwazją. Meczu nie zaliczyłem żadnego, ale piłkarskich klimatów nie zabrakło.
Sporo wypadów do barów, udało się spotkać kilka dawno nie widzianych twarzy, a na sam koniec roku mundial, na którym udało się zorganizować parę fajnych transmisji z projektora z dobrą frekwencją i fajnym klimatem.
No i oczywiście trzeba wspomnieć o lumpeksowych łowach, bo wpadło trochę ciekawych koszulek do kolekcji.
Jak 2023 taki będzie, to nie będę narzekał. I chociaż mało tu publikuję, to coś tam jednak jeszcze działam. 😉
04/06/2022
MKS Ząbkovia Ząbki 🆚️ Escola Varsovia
04/06/2022
Targówek 1953 Warszawa 🆚️ AON Rembertów
Murawa wzór, szacun dla greenkeeper'a!
04/06/2022
W końcu totalnie wolna sobota, więc pora wsiąść na rower, zrobić zakupy w sklepie z zielonym płazem w logo i... udać się na jakąś stadionową turystykę.
16:00 Targówek 1953 Warszawa 🆚 AON Rembertów
18:00 MKS Ząbkovia Ząbki 🆚 Escola Varsovia
Taki plan na dziś. 😜
11/04/2022
Spoczywaj w pokoju, Panie Ambasadorze... 🕯😪
03/01/2022
2021 za nami, czas więc na małe podsumowanie.
0 - liczba roku. Tyle groundhopping'owych wypadów zaliczyłem w 2k21. Zacny wynik. 😛 Zabrakło na to czasu, ale piłki w roku ubiegłym nie zabrakło.
Przede wszystkim w zeszłym roku dokonałem bardzo przydatnego zakupu - zaopatrzyłem się w projektor. Pozwoliło to na kilka bardzo ciekawych transmisji pod gołym niebem na ogromnej ścianie. Projektor szczególnie sprawdził się podczas EURO 2020, gdzie np. na mecz Polska - Hiszpania przyszło do mnie około 30 osób, nie zabrakło też pirotechniki. 🙃
Właśnie, EURO 2020. Na żaden mecz się nie wybierałem i nie pojechałem, ale spędziłem bardzo fajny miesiąc z piłką oglądając transmisje przeważnie gdzieś na mieście, najczęściej w klubokawiarni ULUBIONA.
Ulubiona - tu też trzeba się na chwilę zatrzymać. Od kwietnia, jak zluzowano obostrzenia, ruszyliśmy z Bar Ulubiona ETV Warszawa z rozgrywkami w ELIT LIGA, najczęściej przegrywając i dobrze się przy tym bawiąc. 🙃 Coś tam grałem, coś tam strzeliłem, nic nie zapowiadało tragedii. A ta nastąpiła w sierpniu, kiedy udało mi się zagrać w słynnym , czyli oficjalnym meczu Okręgowego Pucharu Polski przeciwko Kartofliska.pl. Zagrałem całe 3 minuty. W 46 minucie pojawiłem się na boisku, w 49 minucie je opuściłem z powodu kontuzji. Diagnoza okazała się zła - zerwane więzadło krzyżowe i pęknięte łąkotki. W chwili obecnej jestem po pierwszej operacji, niestety zanosi się na drugą. Jedno jest pewne - w piłkę już nie zagram.
Dużo nerwów stracił też człowiek kibicując Legii w roku ubiegłym. Chociaż zaczęło się przyjemnie, bo od Mistrzostwa Polski i mistrzowskiej fety na bulwarach (krótkiej, bo przerwanej przez 🐕) przez naprawdę fajne mecze w europejskich pucharach z ciekawymi rywalami, to zakończyło się to wszystko w sposób żałosny i kompromitujący. Na szczęście trybuny przy Ł3 trzymały najwyższy poziom i atrakcji ultras nie zabrakło.
Pojawiałem się także na meczach mojej BKS Sparta Brodnica, gdzie prowadzę sociale i robię relacje z meczów, chociaż nie na tylu, na ilu chciałem być. Tu akurat z wyników piłkarzy mogę być zadowolony. 😉
Na plus mogę dopisać fakt, że udało się założyć kolekcję koszulek piłkarskich z lumpeksów, w której jest kilka ciekawych trykotów. Minus jednak należy się za niezbyt częste odwiedzanie lumpów, co przełożyło się na gorsze łowy. 😜
Aaa, bym zapomniał, pojawiłem się przecież po latach na meczu reprezentacji na Narodowym, ale o tym cyrku pisałem niedawno w osobnym poście i raczej szybko na kadrę już nie pójdę. 😏
Na 2022 nie planuję nic, co ma być, to będzie. Priorytetem jest na pewno naprawienie kolana, żeby wrócić do normalnego życia. 😉
28/12/2021
Świnta, świnta i po świntach, ale pozostając jeszcze w świątecznym klimacie...
Dawno, dawno temu, było takie ciekawe forum kibicowskie Kibice.net i sporo się tam wtedy udzielałem. Co prawda forum nadal istnieje, ale jak to się ładnie mówi - "zeszło na psy".
Wczoraj jednak zalogowałem się tam na swoje konto, pierwszy raz od 5 lat. Wszystko po to, żeby odkopać swój post sprzed 11 lat.
Zawsze w okresie świątecznym zakładano na forum temat o nazwie "Świąteczna ustawka" i w kibicowskim slangu opisywano tam w humorystyczny sposób to, co działo się przy... wigilijnym stole. :)
Dla tych, którym nie są obce kibicowskie relacje w starym stylu, opis będzie zrozumiały, ale dla tych, którzy w temacie nie są, cóż - KMWTW i PDK. :)
03/12/2021
Pisałem już tu kiedyś, że do lumpeksów chodzę od kilku lat. Z moich wyliczeń wynika, że jakoś od 2014 roku, więc od 7 lat.
Wtedy złapałem zajawkę na casualowe ciuszki, zajarałem się tym stylem, więc zacząłem chodzić po lumpach i szukać. Koszulki piłkarskie wtedy olewałem, chyba że trafiło się coś ładnego.
Nigdy nie byłem jednak typem lumpiarza, który w dniu dostawy wstaje o 6 rano i idzie ustawić się w kolejkę. Ja lumpuję w myśl zasady - jak mam czas, to idę. Jak mam dużo czasu, to staram się obskoczyć większość lumpeksów w mieście, jak mam mniej to wchodzę tylko do tych ulubionych.
Szybko złapałem w tym wprawę i wiedziałem już, że nie ma sensu kupować wszystkiego jak leci, tylko dlatego, że jest to "markowe". Takich rzeczy w lumpach jest bardzo dużo i trzeba robić selekcję. Większość rzeczy kupuję dla siebie, ale jak coś jest oryginalne i w dobrym stanie, ale nie mojego rozmiaru, to kupuję i sprzedaję na grupach FB albo Vinted. 80% mojej garderoby to rzeczy z lumpeksu: od Fred Perry, przez Lyle & Scott, The North Face czy Ben Sherman, aż po Stone Island, Hugo Boss czy nawet Weekend Offender. W lumpach trafiłem na 90% marek, które kojarzone są z kulturą football casual. Ale nie o tym chciałem dziś pisać, tylko o koszulkach piłkarskich.
Po jakichś 2-3 latach "lumpowania" zacząłem też zwracać uwagę na koszulki piłkarskie. Zacząłem kupować koszulki piłkarskie drużyn lub piłkarzy, których lubiłem. A jak znalazłem coś ciekawego, ale nie chciałem tego kupić, to robiłem zdjęcie na pamiątkę i umieszczałem w specjalnym folderze w galerii o nazwie "Lumpy".
Jakoś ponad rok temu coś mnie jednak wzięło na kupowanie wszystkich tych ciekawszych koszulek piłkarskich i kolekcjonowanie ich. I żal, że dopiero tak późno, bo wiele mega ciekawych koszulek piłkarskich mi przez to przepadło...
Poniższy kolaż to zbiór koszulek z wspomnianego już folderu, czyli tych na które trafiłem w lumpeksach, ale ich nie kupiłem. Przepadł mi w ten sposób m.in. CR7 z Portugalii, Eduardo z Arsenalu, Coleman z Evertonu, Falcao z Athletico czy... Freddy Adu z USA (😭😭😭).
Na szczęście w obecnej kolekcji mam też sporo innych ciekawych koszulek, które kupić się udało, ale o tym w innym poście. 😉
Generalnie staram się nie kupować fejków, tzn. tych perfidnych, gdzie koszulka jest bez logo producenta lub widać, że jest mega podróbką. Te bardzo dobre fejki kupuję. 😛
Jak widać trochę się tego nazbierało, a sporo było też koszulek, których nie obfotografowałem...
Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy W Pogoni Za Meczem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.
O sobie mogę napisać, że jestem facetem z rocznika 92 i nie lubię za dużo opowiadać na swój temat, jednak jakoś przedstawić się wypada. Skąd pochodzę widzicie na powyższym zdjęciu. Lubię piłkę nożną i całą otoczkę z nią związaną. Zaraziłem się tym jak większość - z ojca na syna. Jest moją pasją od 8 roku życia, a mając 13 lat zacząłem mocno interesować się tym, co dzieje się na trybunach.
Zaczęło się standardowo - pierwsze mecze oglądane w telewizji, pierwszy mecz lokalnej drużyny oglądany na żywo wraz z dziadkiem, który zaczął mnie zabierać na stadion gdy miałem 5 lat, a później pierwsze treningi w szkółce brodnickiego klubu. Kiedy podrosłem, zacząłem chodzić na mecze seniorów sam, najpierw jako chłopiec do podawania piłek, a później już normalnie, na trybuny. Nastąpił pierwszy raz w młynie, później kolejny i kolejny. Zacząłem poznawać różne osoby związane z klubem oraz trybunami i mocno się zagłębiać w ten klimat.
Wtedy nie miałem jeszcze stałego dostępu do Internetu, szukałem więc często różnych czasopism w salonach prasowych. Kiedyś przypadkowo natknąłem się na zina "To My Kibice". To było to, czego szukałem. Stał się on dla mnie kopalnią wiedzy na tematy kibicowskie. Z niecierpliwością czekałem na kolejny miesiąc i nowy numer "TMK". Ten właśnie miesięcznik sprawił, że zyskałem duże rozeznanie w kibicowskim światku i złapałem na to niesamowitą zajawkę.
Z czasem dorobiłem się Internetu, zacząłem udzielać się na stronie swojego klubu, później nawet pomagałem ją prowadzić. Doszły różne fora, w tym słynna "kibiconetownia", która wtedy jeszcze trzymała jakiś poziom. Poznawałem nowe osoby przez Internet, nawiązywałem kontakty, wymieniałem informacje.
Dostęp do sieci dał mi dużo możliwości, ale najważniejsze były znajomości, które nawiązywało się w realnym życiu. Jako dzieciak z gimnazjum próbowałem działać na trybunach. Trafiłem wtedy na moment kryzysu kibicowskiego w moim mieście. Ludzi na mecze chodziło mało, nie było młyna, opraw. Chciałem to zmienić, zacząłem się angażować. Zapowiedzi, plakaty, zbiórki na oprawy, próby ultrasowania. Poznawało się przez to ludzi ze starszyzny, którzy zauważyli zaangażowanie małolata i to od nich nauczyłem się najwięcej z kibicowskiego rzemiosła. Mając 15 lat pojechałem na pierwszy samodzielny wyjazd, a z czasem zacząłem zaliczać ich więcej. I się rozkręciło. Na Sparcie prowadziłem niejednokrotnie doping, planowałem i tworzyłem oprawy, projektowałem i wydawałem gadżety, pomagałem w organizacji wyjazdów. Były momenty gorsze i lepsze, mniejszej i większej aktywności, ale teraz z różnych powodów od pewnych rzeczy już odbiłem i przyszedł czas na coś nowego.
To miejsce to zbiór tego, co w życiu lubię robić najbardziej. Piłka nożna, podróże, publicystyka, fotografia. Aby połączyć to wszystko w jednym miejscu, stworzyłem tego bloga. Dla potrzeby samorealizacji, ale także po to, aby zyskać więcej motywacji, której często mi brakuje. A w przeszłości pisałem sporo, byłem przez kilka lat jednym z redaktorów nieoficjalnej strony Sparty Brodnica, moje relacje i zdjęcia były m.in. w "To My Kibice", "Drodze Legionisty", zinach "Supporters", "Legia Fans" i innych. Nie chcę się za bardzo wychylać i świecić swoją japą na co drugim zdjęciu. Znam dobrze środowisko kibicowskie, jego specyfikę i hermetyczny charakter, bo się w takim klimacie wychowałem. Chcę po prostu spełniać swoje zainteresowania, nikomu przy tym nie przeszkadzając.
O czym poczytacie na tym blogu? Nie ukrywam, że wywodzę się z "kumatego" środowiska i w takim klimacie blog został zaaranżowany, ale tak naprawdę będzie tu tematyczny miszmasz. Będą relacje z lig ogórkowych, bo lubię ten klimat, nawet jak nie ma żadnych akcentów ultras, będzie trochę publicystyki - reportaże, felietony, chciałbym także raz na jakiś czas przeprowadzić jakiś wywiad, napisać recenzję. Chcę po prostu uwolnić swoje myśli, wyrazić swoją opinię o wszystkim, co wiąże się z szeroko pojętym "football culture". Od boiska, przez trybuny, po ciuchy, muzykę i piwo. Pomysłów mam sporo, ale różnie bywa z ich realizacją. Na pewno preferuję słowo pisane, które niestety odchodzi trochę w zapomnienie, będąc skutecznie wypierane przez V-logi, InstaStory i inne takie.