15/07/2026
To już koniec tegorocznej wyprawy .
W sumie około 2850 km rowerem wzdłuż włoskiego wybrzeża - najpierw morza Tyrreńskiego, potem kanału Sycylijskiego, a później morza Jońskiego aż wreszcie Adriatyku.
Momentami, zwłaszcza na półwyspie , w parku narodowym , albo w za bywało ciężko, ale nie na tyle, żeby się poddawać, bo widoki, ale i dalsze kilometry wokół a potem po wynagrodziły trudy trasy. By poznać najciekawsze miejsca historyczne, których jest tu mnóstwo, ale i najpiękniejsze plaże przy każdym z mórz.
Pozdrawiam z tego miejsca wszystkich włoskich kierowców, z których jakieś 90% wysłałbym na ponowny kurs prawa jazdy 😜 Także wszystkich tych, którzy mylą pobocza we własnym kraju z wysypiskiem śmieci, przez co naprawdę nie sposób się nudzić.
Ale było warto, warto jak cholera! Kraj, który dotychczas znałem jedynie z regionów północnych, odsłonił tym razem przede mną swoje prawdziwe południowe oblicze, ze wszystkimi tego plusami dodatnimi i ujemnymi. Warto go choć raz w życiu zobaczyć, żeby tak naprawdę poczuć, co to .
Bardzo dziekuję miejscowym za wszelką życzliwość, zainteresowanie i ciepłe przyjęcie. Obserwatorom w mediach społecznościowych natomiast za wytrwałość i pozostanie z moimi relacjami i rolkami aż do ostatniego dnia trasy.
Zapraszam na mój fanpage Cyklista Grzesista na Facebooku, profil DarGrze na Instagramie, kanał Cyklista Grzesista na Youtube oraz oczywiście bloga rowerowego (link w komentarzu), na którym w swoim czasie pojawią się znacznie obszerniejsze teksty z tegorocznej wyprawy.
Do zobaczenia na kolejnej trasie za rok!