29/11/2024
CUDOWNE UZDROWIENIA W LOURDES 🔹 ŚWIADEK UZDROWIENIA MARIE BALLY 👇
CUDOWNE UZDROWIENIA W LOURDES 🔹 ŚWIADEK UZDROWIENIA MARIE BALLY
Dr Alexis Carrel to jedna z najważniejszych postaci dla nauki i medycyny - dziś przypominamy historię jego nawrócenia, bo ma ona związek z cudem, którego był świadkiem w Lourdes.
Wiosną 1903 roku młody, trzydziestoletni chirurg o obiecującej przyszłości, Francuz Alexis Carrel, został poproszony, aby jako lekarz towarzyszyć pielgrzymce chorych do Lourdes. I tak w lipcu 1903 roku dr Carrel podróżuje do Lourdes w pociągu pełnym chorych.
W tamtym czasie, dla człowieka takiego jak on wywodzącego się wprawdzie z rodziny katolickiej, ale głęboko sceptycznego agnostyka czującego pociąg tylko do nauki, podróż taka jest niezwykłą przygodą.
Carrel przeczytał opublikowaną 10 lat wcześniej słynną książkę Emila Zoli (w której autor kategorycznie neguje możliwość zaistnienia cudu), później zaś sprawozdania o przeciwnej wymowie, napisanej przez odpowiedzialnego za posługę medyczną w Lourdes, doktora Bossarie. Po tej lekturze, pragnie zobaczyć wszystko na własne oczy, a swoje spostrzeżenia umieści w żywym świadectwie, pod którym podpisze się jako Lerrac.
Alexis Carrel jest zdania, że ani Bossarie, ani Zola, ani popularny wtedy pisarz Henri Lasserre, nie wykazują się prawdziwą naukowością. Carrel uważał, że cuda nie są autentyczne - wierzył w rozum, a nie w Boga. Gdzie leży prawda o rzekomych uzdrowieniach? Komisje naukowe powinny udać się na miejsce i za wszelką cenę wyjaśnić sprawę. Gdyby odkryto oszustwa i pomyłki, należałoby je wydobyć na światło dzienne. Gdyby jednak niezbadanym trafem zdarzenia te okazały się prawdziwe, mielibyśmy do czynienia z rzeczą nadzwyczaj interesującą, która mogłaby nas doprowadzić do bardzo poważnych wniosków.
Frapującym elementem tej historii jest fakt, że Carrel stanie się świadkiem PRAWDZIWEGO CUDU.
Towarzyszy on młodej dziewczynie, Marie Bailly, nazywanej przez niego Marie Ferrand. Chora jest w zaawansowanym stadium gruźliczego zapalenia otrzewnej z ciężkimi powikłaniami. Jej dni, z czysto ludzkiego punktu widzenia, wydają się policzone - jej stan był krytyczny. Nie mogła nawet usiąść, pluła krwią, często wymiotowała, jej brzuch był mocno powiększony, serce słabło... Bardzo cierpiała, ale dużo się modliła.
Po niezmiernie uciążliwej podróży, dotarłszy do Lourdes, Carrel przedstawia się doktorowi Boissarie, który przyjmuje go serdecznie. Marie wydaje się bliska śmierci, trwa już jej powolna agonia. Na swoją wyraźną prośbę, mimo protestów dr Carrela, zostaje zaprowadzona do cudownego źródła. Okryta brązowym kocem, ta drobna istota o trupiobladej twarzy, przerywanym oddechu, przypieszonym pulsie, prawie nieprzytomna, może jedynie zostać obmyta wodą, wylano na nią trzy dzbany, co przysparza jej dotkliwych cierpień.
Nagle, na oczach Carrela i jego kolegi po fachu z Bordeaux, Marie doznaje spektakularnej odmiany. Z jej posiniałej twarzy znikają plamy, a policzki nabierają rumieńców, wyraźnie wracało do niej życie... Szybkie i nierówne tętno się uspokaja, oddech wraca do normy, a leżąca do tej pory na noszach chora zaczyna się poruszać, unosi głowę i patrzy.
- Jak pani się czuje?
- Bardzo dobrze, jeszcze trochę słabo, ale czuję, że zostałam uzdrowiona!
Carrel, głęboko wstrząśnięty, zastanawia się, czy nie postradał zmysłów. Udaje się pospiesznie do doktora Boissarie, który oświadcza z całym spokojem: Prawdopodobnie pana chora została uzdrowiona. Niech pan przyprowadzi ją jutro, zobaczymy.
Po wieczornym powrocie do szpitala, nie może otrząsnąć się ze zdumienia na widok cudownej poprawy stanu zdrowia Marie: widzi ją siedzącą na łóżku, w białym kaftanie, jej oczy płoną szczęściem.
- Panie doktorze, jestem zupełnie zdrowa!
Carrel był świadkiem cudu, który okazał się dla niego duchowym i intelektualnym wstrząsem, to co się wydarzyło na jego oczach zaprzeczyło wszystkim jego przewidywaniom...
Pod koniec swojej relacji, autor zamieszcza modlitwę spontanicznie płynącą z jego serca. Wypowiedział ją wpatrując się w figurę Matki Bożej w Grocie Massabielle w Lourdes:
Najświętsza Dziewico, wspomożenie nieszczęśliwych, którzy pokornie się do Ciebie uciekają, ratuj mnie. Wierzę w Ciebie, zechciałaś odpowiedzieć wielkim cudem na moje wątpliwości. Nie rozumiem tego i nadal wątpię. Jednak moim wielkim pragnieniem i najważniejszym celem jest uwierzyć, wierzyć gorąco i ślepo, bez dyskutowania i krytyki. Twoje imię jest piękniejsze od porannego słońca. Wspomóż pełnego niepokoju grzesznika, który z drżącym sercem i z twarzą pooraną zmarszczkami ugania się za ułudą. Pod głębokimi i twardymi radami mojego dumnego intelektu spoczywa, nadal niestety przygniecione, najbardziej pociągające ze wszystkich marzeń: wierzyć w Ciebie i kochać Cię, jak kochają mnisi o czystej duszy…
Tak dokonało się nawrócenie Alexisa Carrela, tak samo cudowne, jak uzdrowienie Marie Bailly.
Niestety wiadomość o jego nawróceniu nie była dla antyklerykalnego środowiska francuskich naukowców dobrą wiadomością, dla dr Carrela zaczął się bardzo trudny czas w rodzinnej Francji - był poniżany i oczerniany, odrzucony przez środowisko medyczne. Dla kogoś takiego nie było pracy... W końcu Alexis Carrel musiał opuścić ojczyznę i wyjechać do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu odpowiednich warunków dla rozwinięcia swoich talentów. Po dziewięciu latach od swego nawrócenia Alexis Carrel otrzymał nagrodę Nobla z medycyny za opracowanie techniki chirurgicznego łączenia naczyń krwionośnych. Było to w 1912 roku.
Jego książka «CZŁOWIEK, ISTOTA NIEZNANA» osiągnie ogromny sukces w 1936 roku. Jej autor odejdzie z tego świata w 1944 roku jako chrześcijanin, poświęciwszy całe życie badaniom naukowym.
🍂