Gazela na drodze

Gazela na drodze Po wielu latach marzeń...przyszedł czas na realizację ;)

Z hobby i pasji jest obecnie praca zawodowa

Zmiany... zmiany... zmiany...Dużo tego w tym miesiącu.A wszystko przez jedną osobę.Pewne plany zostały rozpoczęte 2 tyg....
28/12/2023

Zmiany... zmiany... zmiany...
Dużo tego w tym miesiącu.

A wszystko przez jedną osobę.
Pewne plany zostały rozpoczęte 2 tyg. temu.
Teraz zbieram tego konsekwencje 😎😱😜😁🤣

Otóż.
Zakończyłam współpracę z firmą.
Tak prawie z dnia na dzień 😎😁
A bo co ! Bo mogę 🙈🤐

Mało tego. Zawiesiłam kierownicę na kołek.
Dodatkowo - abym mieć mało przygód w życiu...
Postanowiłam w 2 tygodnie wszystko rzucić w cholerę i zmienić swój stabilny świat.
Totalny rozpierdziel...

Wyprowadziłam się. Od tak.
Właśnie leżę pod kocykiem z drinkiem w ręku.
Przytulam się do gorącego faceta...
W koło total chaos... Ścieżki między kartonami w całym domu. Koty schowane pod łóżkiem... A mi dobrze.

Budujemy razem nowy świat. W małej miejscowości.
Cisza. Spokój. Jeziora. Inne województwo. Inny klimat.
Bliżej morza ♥️😍

Co dalej. Nie wiem 😱😜🤣
Trochę mnie to męczy co dalej zawodowo...
Co ja pocznę i gdzie...
Ale na pewno za kółko będę chciała wrócić po zimie.

Podjęcie takiej decyzji... To był zły splot kilku niefajnych sytuacji.
Kiedy to miałabym dwa wypadki... Gdzie opony nie dały rady. Nowych nie chcieli założyć.
Podmiana na rozwaloną naczepę.
Coraz gorsze frachty i trasy... Gdzie wiem, że je zmienili.. bo inni kierowcy nie chcieli tam jechać bo coś.. 😤😡🙊
Dodatkowo kasa. Rozłąka. Posiadanie 3 domów i wieczne walizki. Wszystko to nałożyło się w jeden miesiąc i mamy kumulację 😎😁🤣

Nie chcę narzekać bo to nie ma sensu.
Idziemy dalej do przodu.
Czekają mnie nowe przygody.
Z otwartą głową wkraczam w nowy rok.
Co ma być to będzie.

Póki co, na najbliższe... miesiące pomilczę.
Wrócę jak podpisze nową umowę 😱😜🤣

Tęsknię za jeżdżeniem. Może szybko wrócę.
Zobaczymy.

A tymczasem życzę Wam wszystkim... spokojnych ostatnich dni tego szalonego roku.
I samych słonecznych dni w nowym.
Oby plany były owocne.
♥️😍♥️

Doba za mało. Tydzień za mało.Ostatnio jestem tak zabiegana... Że nawet nie wiem gdzie mój ogon ! 😭😢🤣Poprzedni tydzień m...
08/12/2023

Doba za mało.
Tydzień za mało.
Ostatnio jestem tak zabiegana... Że nawet nie wiem gdzie mój ogon ! 😭😢🤣

Poprzedni tydzień mi przeleciał nie wiem kiedy.
W bieżącym też się sporo działo.. że nawet nie pamiętam co... I jak .. i co napisać .. bo mi się dni zacierają w jedność. Bo przecież stałe do przodu.

Jak człowiek nie robi na bieżąco, to potem się gubi.
Jaki poniedziałek... Taki cały tydzień.
Walnęło. Jebnęło. Mordor.

Człowiek jedzie na załadunek oponek do Paczkowa...
A tu piachem w oczy... Bach !!

Byłam samym koniem na bazie.
Kazali namierzyć gdzie moja naczepa.
Szybkie tankowanie... Bo przecież kierowca co mnie odbierał.. tego nie zrobi... Bo po co !

No więc była paczepku w DHL na parkingu.
Wyjechałam na spokojnie prawie z dwu godzinnym zapasem bo przecież mam czas.
Na placu po wczepieniu coś mnie tknęło... aby sprawdzić jak brudna jest naczepa w środku. I dostałam zawału.

Nie była pusta !!! Jak to możliwe !
Zaraz telefon do szeryfa co jest grane.
Okazało się, że mam puste palety - zwroty z Amazona... I nie w tą naczepę to załadowali....
I że biuro od rana poszukuje 48 palet !!!

Aha. To ja je odkryłam. Szkoda, że to nie nagroda ani wygrana... A kara!!!!!!

Pół godz później po kilku telefonach jest decyzja.
Zwalamy to na ziemię i szybko gnam na załadunek bo już jestem spóźniona.
Miał być po 15 min. Ktoś busem mi pomóc.

Ech... Sama to wszystko musiałam zrobić.
Godzinę później jak wyjeżdżałam to mijałam się z Bartkiem. Tak mi pomógł. Szkoda słów.

Cała zmęczona i mokra szybko na magazyn.
Tam stoją już trzech naszych z firmy. 😵😵😵😵
Ja spóźniona ponad pół godziny....
Za to magazyn po kilka godz z załadunkiem.
Chłopaki stali od południa po 3-4 godz i nawet nie podnieśli rampy. Masakra.

Ja oczywiście też swoje dostałam 😭🙊🙉🙈
Plan był dojechać na 12sty Autohof. Fajny i bezpieczny.
Raptem 150 km w Niemca....
Taaaa... Łatwo się mówi...
Utknęłam znów na granicy. Był wypadek popołudniu i wszytsko stało.
Wraz z Marcinem jechaliśmy w to samo miejsce ale na różne godziny.
Wylądowaliśmy na Słubicach na parkingu przed północą i tylko tyle się dało zrobić.

Rano wstaliśmy i oboje na granicę. Wyjechałam 20 min przed nim. I mieliśmy takiego pecha... Że cały dzień nie mógł się ze mną zrównać.
W innych miejscach pauzy. Ja zjadłam obiad i gnałam dalej na Frankfurt a jemu się nie spieszyło.
Potem paskudna pogoda.

Stale coś. Korki. Wypadki. Nic nam nie szło.
Postanowiliśmy dojechać prawie pod magazyn na nowy parking. Znów byłam pierwsza.
Szybkie papu i spać. Kolejny dzionek z głowy.

Rano po 4 wstałam. Plan był wyjechać przed 5tą aby na spokojnie dojechać na magazyn.
U wiecie co ?!?! Znów piachem w oczy... Bach!!!

Nowa stacja.. i się okazało że była otwarta od 5 - 22 !!
Autohof 24 h !!! I zero informacji !!!
Więc znów już spóźniona na dzień dobry nie…ze swojej winy !
15 chłopa dreptało pod kasą jak piąta wybiła... I Pani z obsługi nieźle zdziwiona że taka kolejka. Zabić to mało powiedziane.

Na rozładunku już z ryjem ... To... Tamto.. itp.
Szybko na 10tą do Koblenzi odstawić naczepkę i spać.
Ta sama trasa z DHLem co tydz temu.

Trasa dramat. Notki. Ślisko. Deszcz pada. Ledwo 2 w plusie.
Im bliżej Berlina i pierwszego rozładunku tym bardziej biało i zimno.

Przyjechać po mnie miał Mateusz z kumplem. Zgadzaliśmy się nad razem ze jednak na Świecku podmiana, bo Dorota też tam stała.
8rano. Kawka przy jej ciężarówce.
Każdy do auta i dzida. Chłopaki na rozładunki, a my we dwie w firmowe i do domu. Ustaliliśmy, że jedziemy do końca autostradą. Ona miała dwugodzinną drzemkę przed więc prowadziła. Ja po całej nocce miałam chwilę odpoczynku.

Super babka. Wariatka taka jak i ja. Przegadaliśmy cała dwugodzinną drogę i nie wiadomo kiedy był już plac firmy 🥰

Szybko do szefa. Ustalenie trasy na kolejny tydz.
Odgruzowanie Reni po tygodniu stania w polu i do domku.
Ten tydzień skończyłam w czwartek w południe.

Na piątek miałam planowany urlop - bo musiałam poogarniac trochę zaległe sprawy prywatno - domowe.
Trochę już mniej mam na głowie bo wszytsko załatwione.

A teraz... Jadę sobie wspólna komunikacją... Do mojego Kamyczka na weekend trochę zaczerpnąć świeżego powietrza. Bo od kilku dni w kochanym Poznaniu nie każą wychodzic na dwór... Bo taką jakość 🙈🙉🙊😭😵🤐🤐

I ogólnie się ledwo zmieściłam. I w pociągu i na czas.
Zamówiony Uber się spoznił 25 min. Zero alternatywy.
I już prawie beczalam, że się spóźnię i nie dojadę dziś do ukochanego 😭😭😭😭

Takze już za chwilę upragniony week i wolne 🥰😍

Wnioski tygodnia.

Jak pierdolnęło to będzie tak cały tydzień.
Nie ma co drążyć. Po prostu trzeba się nastawić na najgorsze co rano ! Nie ma to tamto !

Jazda zimą. Jak biało. Jak minus. Jak nie ma odśnieżarek!
To dramat. Strach w oczach. Lepiej zostać w domu w łóżku.
Stres jaki jest przy takim zawodzie zimą.... Nie jest rekompensowany gotówką! 😐
To co odwalają osobówki - przechodzi ludzkie pojęcie.

I nastała zima..Buuuu🙈🤬😤😭No nic. Ciepła kurtka i trzeba zakasać rękawy.Ciężki tydzień. Nocki.Miał być szybki powrót do d...
29/11/2023

I nastała zima..
Buuuu
🙈🤬😤😭

No nic. Ciepła kurtka i trzeba zakasać rękawy.

Ciężki tydzień. Nocki.
Miał być szybki powrót do domu.
A mam koniec w weekend 😭😭😭
Smutam. Miałam inne plany.
Ale co zrobić... Ech...

No więc do rzeczy. Poniedziałek z rańca był szybki rozładunek. I siup pod rampę DHL.

Pałzunia i ogień.
Chłopaki się ciut nie spieszyli i wyjechałam po 19 z magazynu. Pięknie padał deszczo-śnieg.
Temperatura koło 0-2.

I tyle w temacie. Miało być pięknie... Po 200 km. Zero i śnieg.
Biało w koło. Głucho. Odśnieżarki spały chyba 🤣🤭😜
Trasa średnia. Mały ruch... Ale warunki już nieśmieszne.

Noga z gazu i większy respekt.
Jechaliśmy sobie 100km za dwoma pługami na autostradzie.
Nie było opcji ich wyminąć 🙈🤬😤
Więc jak królowie szos... Wszyscy grzecznie 50km/h. Sznurek na kilka km 🤣🤣🤣

Co zrobić. Po 3 biegałam już po magazynie na rozładunku.
Dostałam rampę dwie kosy 😜🤭
Podjeżdżam - a tam zajęte. Poczekałam 20 min.
Idę do pustej rampy. Jakoś się dogadałam z magazynierem i szybko zmieniłam na pusta rampę.
25 min 🤭😎 i już jechałam na poranny załadunek.

Drogi wiejsko - miejskie to dramat był.
Biało. Sama sobie torowałam trasę na asfalcie.
A za mną jakoś jechy osobówki.
Byłam pusta... więc dwa razy ściągnęło mi naczepku 🙈🤬😤

Podleciałam stówę znów na KuehneNagel gdzie byłam w zeszłym tyg. Także ładnie i sprawnie... I siup...
Podłóg na autohofa i nyny.

Zmęczona byłam. Długi dzień. Sporo jazdy.
W dobę 4 magazyny po dwa rozładunki i załadunki.
Średnie warunki na drodze.
Nie mogłam zasnąć ;(

Jak zadzwonił wczoraj budzik po 18stej to nie wiedziałam gdzie jestem 😜😜😜
Poszłam po ciepłą kawkę i jedynie sprawdziłam pogodę.
Minus. Opady. Śnieg. - Zima w pełni.
Jak chce wiosnę.

Jestem obecnie na rozładunku w Amazonki w Sadach. Już godzinkę. Ciekawe ile im zajdzie...

Wracam na bazu. Tankowanie i spać.
Jutro się ogarnę. I kolejne dwa ciężkie dni napięte w grafiku.
Mam oponki na popołudnie. Śmigam na Niemca.
I szybciutko linka DHL. Znów na 10 godzin trasa.
I będzie przesiadka na osobówkę na granicy.
Kolega zakończy trasę... A ja na bazu i wolne.
Szkoda tylko że skończę w sobotę przed południem.

Będę mieć mniej czasu na ogarnięcie siebie... I na romanse 🤣🤭😜

No więc piątkowy wieczór mnie rozwalił totalnie. Po awizacji miałam czekać... trwało to 3 i pół godziny. Skoro już zjadł...
26/11/2023

No więc piątkowy wieczór mnie rozwalił totalnie. Po awizacji miałam czekać... trwało to 3 i pół godziny.
Skoro już zjadłam i wyleniuchowałam się... poszłam jeszcze raz na bramę.. i usłyszałam - że w związku z tym... że się spóźniłam wolny lock do rozładunku będzie dopiero po północy 😬😬😬😐😐😐

A mi się tacho kończyło o 23:00. Nie było więc opcji żeby udało się rozładunek. Zadzwoniłam tylko do szefa, obgadaliśmy temat i wróciłam jeszcze raz do biura wybłagać ich o rozwiązanie tej sytuacji.
Na szczęście miły i sympatyczny Pan - pozwolił mi wjechać na rampę i stwierdził, że jest mała szansa... że mnie rozładują do 22:00 aby wyjechać - ale jeżeli nie zdążą - to pozwolili mi wykręcić pauzę na magazynie.

Przezadowolona w podskokach wróciłam do autka i szybko wjechałam na obiekt.
Stres był.. bo już planowałam plan jak się nic nie uda - co zrobić.
Okazało się, że chłopaki dosyć szybko i sprawnie zadziałali że chwilę po 22:00 już wyjeżdżałam po rozładunku, no i zaczęłam szukać miejsca na przemysłówce na pauzę.
Udało mi się w tym samym miejscu co w zeszłym tygodniu tylko po drugiej stronie ulicy.
Byłam z siebie bardzo dumna - ponieważ w nocy i po ciemku wcisnęłam się bardzo małe miejsce… swoim malutkim samochodem 🤭🤣 Takie małe chwile człowieka podbudowują, że jednak czasami coś umie 😜🤭😜

Dziecko wstało rano zjadło śniadanko, kawkę na drogę i koło 9:00 ruszyłam sobie w trasę do Menden. Stanęłam na a2 na ostatniej pompie. Więc na jutro mam do lotu jakieś 45 km na magazyn.

Bardzo fajna sytuacja była na parkingu. Została ostatnia jedna wolna rajka, ale niestety nie zmieściłabym się... Ponieważ inne ciężarówki stały już po prawej stronie na krawężniku i nie byłabym w stanie się wyłamać 😭🤬

Ale są jeszcze dobrzy ludzi wokół nas. W połowie skrętu na parkingu zauważył to chłopak stojący przy krawężniku, podbiegł do mnie do kabiny i powiedział - że nie mam co się pchać, bo i tak nie wjadę. Mam cofnąć - A on swoim zestawem wyjedzie tak - abym mogła się bardziej zadać w zakręcie. Powiem wam, że aż mi się cieplutko zrobiło na sercu, że są jeszcze kierowcy którzy potrafią nie tylko myśleć o sobie.

Jak już zaparkowałam to poszłam z batonikiem do kolegi podziękować. Był to mody P***k, który zdziwił się, że do niego przyszłam z batonikiem w podziękowaniu. Ale prawda jest taka, że gdyby mi nie odjechał to musiałabym wjechać na parking tyłem i wyłamywać się na prawe lusterko bo naprawdę o godzinie 14:00 niewiele zostało już miejsca na tym parkingu żeby pauzować weekendowo.

I tak półtorej doby jakoś zleciało... na porządkach... leniuchowaniu... zakupach online i wielu godzinach rozmów z chłopakiem 🤣😍

Dzisiaj po południu przyszedł do mnie jakiś facet. Zapukał w okno i zaczął dyskutować ze mną, tak jakby mnie znał. Oczywiście w żaden sposób nie mogłam go sobie przypomnieć i dopiero po jakieś 5 minutach rozmowy skumałam... że jest to kolega z mojej firmy 🤣🤣🤣
Blondyna.. 🙈😜😜😜

Po południu poszłam na stację się wykąpać i znalazłam jego auto, podeszłam do niego na chwilę porozmawiać... I dopiero jak wspomniał jakąś historię naszą wspólną, to mi się otworzyła szuflada w głowie - aha przecież ja go znam 😜🤣🙈🙊🙉
Był to facet który 3 tygodnie temu w Belgii pomógł mi na porannym załadunku złożyć naczepę. Trochę wody musiało upłynąć zanim skumałam kto to !!
Hahahah

Plan na jutro jest taki... aby pojechać na magazyn, wykręcić pauzę i zacząć nocną trasę z poniedziałku na wtorek. Od drugiego kierowcy dzisiaj dowiedziałam się, że tam się nie wyczepiamy - tylko kręcimy pauzę pod magazynem także niewiele odpocznę w takim hałasie no ale co zrobić - takie mamy niestety warunki.

Plan na dziś. Przetrwać jak najdłużej się da - czyli minimum do północy, żeby przestawić sobie zegarek.
Przespać się kilka godzin... dojechać na magazyn i tam spróbować pójść spać na dłuższą chwilę - aby być wypoczętym na nockę.

Powiem wam.... że jestem bardzo smutna. Dwa dni temu napisałam post... i on zniknął i nie został opublikowany 😭I już nie...
24/11/2023

Powiem wam.... że jestem bardzo smutna. Dwa dni temu napisałam post... i on zniknął i nie został opublikowany 😭
I już nie napiszę drugiego takiego samego 😭

A więc do rzeczy - w poniedziałek zaczęłam po południu nie swoim frachtem. Pojechałam za innego kierowcy z jego naczepą na rozładunek - gdzieś w okolicach Halle.
Trasa poszła szybko, ładnie, gładko... rozładunek i dostałam nowe zlecenie 30 km obok... ADR.
Będziesz wesoło...

No to pomyślałam sobie AHA... pierwszy oficjalny ładunek wysokiego ryzyka - zobaczymy co to będzie.
Dostałam od chłopaków pinezkę gdzie mam przyjechać... jak dojechałam na miejsce - to okazało się... że jest to jedna wielka rafineria naftowa 😵🙉🙈🙊

Podjechałam pod pierwszą bramę wskazaną przez innych - okazało się że to nie tu.
Dostałam na ochronie mapkę - żeby dojechać do innej bramy kilka kilometrów obok.
Tam też się okazało, że to nadal nie tu i dostałam kolejną mapkę aby objechać cały obiekt - czyli jakieś 20 km i wjechać zupełnie innej strony.
Prawie spóźniona godzinę na awizację podjechałam w końcu na docelowe miejsce parking telefon i idę się meldować.
Wchodzę do budynku a tam - 30 chłopa w kolejce jeden za drugim oczekujący do pięciu okienek.

Przez 45 minut stania w kolejce poznałam trzy historie życia trzech innych kierowców z Polski, wszyscy byliśmy tam pierwszy raz - więc każdy był nieogarnięty i nie wiedział co go czeka.
Jak już dopchałam się do okienka po 15 minutach sprawdzania i weryfikowania dokumentów dostałam informację że muszę pójść z kontrolerem na plac - żeby zrobił kontrolę mojej naczepy.

Kolejne 30 minut w plecy. Pani sprawdziła wszystko: kabinę, naczepę, mój strój BHP... A także sprawdziła ilość pasów, podkładów, spinek czy wszystkie są belki, czy mam odpowiednie upoważnienia... no mówię wam przeczepana nieźle od góry do dołu. Dostałam papierek z którym miałam wrócić z powrotem do okienka. Tam kolejne 20 minut no i dostałam zgodę na wjazd na obiekt.

Jeden pager na bramę wjazdową, drugi pager na bramę wyjazdową, papierowa mapka i heja do przodu. 15 minut dojeżdżałam między obiektami i magazynami na swoje miejsce docelowe. Powiem wam, że gdyby nie tabliczki z numerami to człowiek mógłby się tam zgubić bo to jest totalne miasto 😱😱😱😜

Cała szczęśliwa zaawizowałem się po raz kolejny, Pan wskazał mi za którym magazynem mam skręcić i gdzie ustawić ciężarówkę.
W związku z tym, że byłam tam pierwszy raz i nie znałam zasad - poszłam się zapytać magazyniera z której strony będą robić załadunek - odpowiedział… że z prawej strony co mnie trochę zdziwiłam i okej ich zasady.
Zdjęłam linkę celną, otworzyłam wszystkie klamry z plandeki podjeżdża inny magazynier i trąbi na mnie... wskazuje żebym przyszła no i nagle okazuje się, że on docelowo będzie prowadzić załadunek z lewej strony czyli od strony kierowcy 😐😐😐 tak jak to zwykle mam miejsce... no to już wiecie jaka byłam zagotowana...

No to dawaj rozkładamy drugą stronę. Przychodzi do mnie młody wózkowy, chwilę z nim porozmawiałam - powiedziałam, że jestem tutaj pierwszy raz... że w ogóle nie wiem co to będzie za załadunek... nie wiem jak to ma wyglądać...
Pofatygował się do budynku i wrócił ze slajdami i zdjęciami wydrukowanymi 🙈😱😜 co będę mieć ładowane i w jaki sposób będzie to zabezpieczone.
Po zdjęciach już wiedziałam, że to będzie od cholery roboty i ciut ciu... i że to nie będzie takie szybkie wstawienie palet od boku - tylko to będzie zabawa ze wszystkim.
😤😭😐

No i się okazało, że miałam 22 palety, załadowaną caluteńką naczepę. Palety miały na sobie styropianowe oraz kartonowe okrągłe bele... które wyglądały jak silosy na 2 m... a w środku w nich był półprodukt do produkowania styropanu...
Jakiś taki granulat. Ponad tona na sztukę.

Wyobraźcie sobie, że załadunek trwał dwie i pół godziny.
Pod każdą paletę szły trzy maty antypoślizgowe. Każda paleta była osobno podnoszona do góry... wsadzałam maty - dopiero była opuszczona. Każdy silos na palecie był obwiązywany pasem, potem były dwa szeregi obwiązywane kolejnym pasem... potem były łączone w cztery silosy obwiązywane razem.
Dramat 👹😫😫
Do tego wszystkiego na pierwszej części naczepy były kładzione pół palety na samą górę, które również były obowiązywane wzdłuż.. potem wszerz od drugiej do trzeciej konicy wszystkie !!! ładunki pomiędzy sobą czyli pomiędzy czterema paletami.... były kolejne palety kładzione pionowo !!! które również były przywiązywane pasami i do nich też były przywiązywane pasy z silosami które były już wcześniej też obwiązane....

Po 16 pasie który wyciągnęłam... a byłam w połowie naczepy stwierdziłam, że nie ma sensu już ich liczyć bo tak i tak gdzieś się walnę.
Ręce powyrywane, potem trzeba było jeszcze całą naczepę złożyć i dojechać do Gostynia na rozładunek na drugi dzień.
Ech. Miałam dość wszystkiego.

Także w Niemczech ujechałam po załadunku może 100 km i kręciłam pauzę - ponieważ byłam tak zmęczona, że już po prostu nie miałam siły na nic...
Wstałam rano skoro świt i kręciłam kolejne 400 km żeby dojechać na magazyn.
Jazda po Polsce to nie jest jazda. Nasza ulica absolutnie nie są przystosowane do tranzytu. Wąsko ciasno dziura na dziurze. Mając pełne obciążenie 24 ton na sobie jechałam z maksymalną prędkością 60 na godzinę polandówkach bo nie dało się utrzymać zestawu na drodze 😐😱😫

Więc jakby ktoś pytał - czy chce jeździć po Polsce - to absolutnie nie jest to na moje nerwy! 😜😜😜

Polska. No i tutaj kolejne dwie i pół godziny rozładunku - nic się nie zmieniło, ponieważ każdą paletę musiałam osobno odwiązywać z pasów i dopiero magazynier mógł sobie pobrać paletę - także zabawa również tutaj była po pachy.

Kiedy już wszystko sobie ogarnęłam, zmachana po dwóch dniach ciężkiej pracy, przyjechałam przed 16:00 na bazę.
Zatankowałam auto, wykąpałam się w warsztacie u chłopaków i wykręciłam pauzę do rana.

Dostałam przyjemną i miłą trasę którą w którą robiłam w zeszłym tygodniu czyli miałam z Paczkowa koło byłej firmy - ponownie załadunek opon i jadę z powrotem do Wolfsburga czyli stałe kółeczko z zeszłego tygodnia.
Bardzo cieszę się z tego powodu, ponieważ znam trasę, wiem już jak wygląda magazyn - także wczoraj na spokojnie koło 15:00 wyjechałam na granicę.

O 18:00 już byłam na parkingu w Słubicach kręciłam sobie pauzę... nigdzie mi się nie spieszyło na 14:00 w dniu dzisiejszym mam rozładunek także wszystko spoko było zaplanowane.

Wstałam rano, grzecznie zjadłam śniadanko dałam sobie dwie godziny więcej zapasu - aby być wcześniej - bo sobie mówię, że zawsze mogę sobie zjeść obiad przed magazynem... I sobie poczekać za telefonem, żeby móc wjechać na rozładunek wszystko było pięknie zaplanowane.....

Niestety nie wzięłam pod uwagę tragicznego wypadku który zdarzył się na a2 przed Magdeburgiem.. gdzie w godzinach porannych cysterka na adr-ach sie rozwaliła. Ponoć tam jeszcze była osobówka i prawdopodobnie śmiertelny...
Także o godzinie 11:30 wjechałam w około cyklona i 15 km korek.
Autostradę w dwie strony całkowicie zamkneli... jest prowadzony objazd przez miejscowość Burk, gdzie z trzech pasów robi się jeden i przejeżdżamy przez małe miasteczko na których jest mnóstwo świateł...

15 km robię już dwie i pół godziny i niestety końca wyjazdu z tego miasteczka nie ma.
Poinformowałam grzecznie tylko spedytora, że nie ma w ogóle opcji żebym ja tam dzisiaj dojechała na czas... że godzina 14:00 jest absolutnie nierealna - ponieważ w chwili obecnej Ja jeszcze jestem na objeździe - A zostało mi jeszcze 100 km do celu.

Jak ja tam dojadę przed 16:00 to będzie super czas.
Jest piątek po południu a chłopaki nawet nie robili mi planowania trasy, ponieważ nie wiadomo kiedy mnie rozładują ani też kiedy zacznę kręcić pauzę no i kiedy będę mogła ruszyć w trasę.
Chodziły słuchy że mam zrobić jakiś w sobotę przeżuty na Amazona.. A może będę miała nockę z niedzieli na poniedziałek DHL nic nie wiem ponieważ chłopacy nic nie wrzucili mi na chwilę obecną.

Ogólnie to jestem zmęczona w tym tygodniu, czuję się tak jakbym pracowała już dłuższy okres czasu, a ja dopiero zaczęłam swoje dwutygodniowe kółko - także w przyszłym tygodniu będzie wesoło 😐😐😫😫

Tak naprawdę to marzę tylko o tym... aby przyszedł weekend, żeby spotkać się z moim lubym. Zrelaksować się i odpocząć od tego całego syfu - który w ostatnich dniach miałam na głowie

A tak w ogóle to już mi się święta śnią... nie wiem czy to ogarniacie - ale to już jest niecały miesiąc i christmas time już tupta i puka do drzwi 🥰🤣🤭

Osobiście nie mogę doczekać się tych kilku dni wolnych, chcę po prostu odsapnąć i się wyspać.

Przez to,że ostatnie trzy tygodnie mam cały czas załadunki i rozładunki bokiem - prawie nie mam żadnej rampy - to człowiek biega po tym dworzu... to deszcz pada.. tu świeci słońce... tu jest w minusie... 😱😭😤

No to nie ukrywam, że drugi tydzień latam z przeziębieniem. Jednego tygodnia boli mnie głowa, a drugiego tygodnia boli mnie gardło, trzeci tydzień to ma paskudny kaszel.. i coś odrywającego się od płuc.. także jak to mówią stale coś...

Ps. Jest po 16:00 i dostałam sms-a z biura że w poniedziałek mam być w Menden. Będzie załadunek w ciągu dnia w Dhl-u i i będę ciągnąć coś na kierunek Drezna... I coś tam potem będą wymyślać - żebym mnie ściągać do Polski 😜

Dobrze że trochę popracuję w sobotę i będę miała całą niedzielę na odpoczynek 😱🤣

Powiem wam...Ufff dobrze że tydzień się skończył.Człowiek mający różowe okulary + praca...To niie idzie w parze 🤬🤭😜Popeł...
18/11/2023

Powiem wam...
Ufff dobrze że tydzień się skończył.

Człowiek mający różowe okulary + praca...To niie idzie w parze 🤬🤭😜

Popełniłam kilka błędów które mogły mnie sporo kosztować 🙊🙉🙈
Bardzo tego nie lubię...

Czwartek z rana był rozładunek koszty z VW.
Szybko poszło.
Podleciałam 90 km do Hagen do DHL.
Wypięłam naczepę. Szybki prysznic i pauza.

Po krótkim odpoczynku wróciłam wieczorem po załadunek i ogień pod Lipsk na nocny rozładunek.
I tu pojawiają się schody...

Na bramie poinformowali mnie, że dokumenty mam zostawić na naczepie. Magazyn szybko ogarnął temat. Odjeżdżam spod rampy zamknąć naczepę... A tam pusto 🤔😱

Lecę na magazyn wyjaśnić sprawę... A tam odpowiedź, że miałam do nich iść osobiście...
Wózkowy nie zauważył ich. Stwierdził, że wiatr je zwiał...
Śmiech na sali...
No nic. Jakoś to może biuro ogarnie.

W nocy jeszcze dojechałam na swoje ulubione Halle. Na 14 miałam awizację Amazona. Na parkingu byłam po 4 rano.
Zjadłam coś... I zadzwoniłam do mojego Amanta 🤭😜
On wstawał do pracy - ja się kładłam spać po nocce....

I nagle bach !!!!
JezusMaria i wszyscy świeci...

Nie mam list rozporowych !!!
Stopbarów na belki !!
Dramat !!!

Nie zauważyłam, że magazyn mi ich nie oddał...
Na załadunku lub rozładunku poniedziałkowych opon...
A bez nich nie przejdzie załadunek Amazona... Bo mają swoje zasady i reguły załadunków...
No i co... I już cała w nerwach.
Poszłam spać i w południe już dzwoniłam do spedycji jak to ogarnąć i naprawić mój bład.

Popłoch w oczach... Bo nie mam czasu na szukanie tego po sklepach. Wiem, że można je kupić na magazynie ale cena powala 😭😭😵😵😭😭

Zaproponowali, abym przeszła się po innych kierowcach na parkingu, może ktoś ma 3 sztuki i odsprzeda na czarnym rynku...

Znacie moje szczęście... 2 godz wcześniej szukał ich rozwnież pewien Ukrainiec... Mojej byłej firmy !!!
Takie cuda tylko u mnie.

Poszłam się awizować. I dowiedziałam się... Że 1 listwa kosztuje 75 €!!! A ja muszę mieć dwie...
Drama... Tysiąc w plecy z własnej głupoty.

Mam swoje Eurasy. Ale i tak boli taka kwota.. jak w PL kosztują dwie stówki 😢😭🤐

No nic. Błędy kosztują. Usłyszałam tylko, że mam milczeć. Może podkłady będę dawać. Może tylko będzie potrzeba jednej sztuki...

Ech. Z smutkiem podstawilam się pod rampę.
Jak po 20 min. Zawołali mnie na magazyn... Poszłam z kasą w kurtce. Będzie boleć... Oj będzie.

A tam... Że mam podpisać cmr i finish.
Nawet mi brewka nie pykła.
Uciekłam szybko do kabiny i dzida 🤣🤣🤣
Zamykałam naczepę pod inny magazynem, aby się nie rozmyślili.
Miałam same palety i nie użyli belek... Ufff
Głupi ma szczęście.

Szybko gnałam na Sady... Bo wiecie.. weekend...
Jezioro. Czyste powietrze i ON 🤭🫦🫂

O 21.30 pojawiłam się na magazynie i od razu pejdżer i parking. Już mi się to nie podobało. Dla mnie liczyła się każda sekunda, tym bardziej że musiałam wrócić na bazę. Zatankować auto. Wrócić do domu. Spakować się i zrobić jeszcze 200 km 🤣🥳 jakby mi było za mało tasy w pracy 🤭😜

I co. I d**a. Czekałam godzinę na wezwanie.
Na placu usłyszałam, że rozładunek będzie po północy i ile mam czasu.... Masakra.
Człowiek znów musiał kłamać - aby coś zdziałać.
A że ja ich znam... Wiedziałam co powiedzieć.

Ale nie zawsze się udaje. Na nocce był tylko jeden wózkowy 🤬🤬🤬
Poszłam do pokoju. Wypiłam kawę i załamana liczyłam każdą straconą sekundę.

Po 16 minutach zdziwienie - jak mnie wywołali.
Biegłam jak na skrzydłach do auta.
Jednak uśmiech i cycki robią robotę w tym zawodzie 🤣
Mała godzinka. Szybkie ogarnięcie na bazie.

Biegiem do domu. Wszystko ogarnęłam i już siedziałam w czarnym diable. Tylko jeszcze 2 godzinki i cudowny weekend ❤️

Koniec końców... Jakoś obronną ręką wyszłam z opresji.
Zapłace tylko w firmie za zgubione listwy.. ale to z premi pójdzie 🤭🥳🤣

A tymczasem słodko się byczę w ulubionym miejscu 🤐❤️

Dziwny tydzień.Mam same krótkie trasy. Przerzuty kupione z giełdy.Tracę sporo czasu na załadunkach. Wszystko popołudniu....
15/11/2023

Dziwny tydzień.
Mam same krótkie trasy. Przerzuty kupione z giełdy.
Tracę sporo czasu na załadunkach.
Wszystko popołudniu. Potem same problemy gdzie pójść spać.
Nie lubię tego.
Bleeee

Dziś wstałam w południe.
Rozładunek i podlot w głab DE.
Nie zdąrzyłam na rozładunek w VW więc jutro z rana.
Potem wyczepiam się w DHLu i czeka mnie nocka w trasie.
Przejadę pół Niemiec pod Halle... I nie wiem co dalej 😱😱😱

Nie wiem czy mnie ściągną na weekend do domu czy przypadkiem nie zostanę na weekend.

Z dziwnych przypadków... W poniedziałek miałam załadunek... Koło swojej byłej firmy. Dokładnie działkę obok 🤣🤣🤣😜😜
Dziwnie było jechać Roburkiem...
Jakieś małe wspominki mnie naszły w związku z firmą E...

Ale zmiany wyszły na dobre.
W nocy spałam koło swojego kolegi.
Dziś mijałam się z kolejnym...
Ostatnio stałe z kimś z firmy się mijam 😁
Ale to wszytsko na odległość i przez szybę.
Taka praca.

Dziś pauza. Wypocząć trzeba.
Stoję w niedozwolonym miejscu 🤭🤣😜
I to jeszcze na krawężniku... Z przechyłem.
Dziś śpię bez poduszki taki mam spad 🙊😵

Jeszcze kilka godzin i oby weekend...
Tego się trzeba trzymać.

Dziwny był tamten tydzień.Nie było roboty. Z przymusu chłopaki wymyślili jeden przerzut. W czwartek na 15 miałam załadun...
13/11/2023

Dziwny był tamten tydzień.
Nie było roboty. Z przymusu chłopaki wymyślili jeden przerzut. W czwartek na 15 miałam załadunek w Belgii Volvo z pustymi koszami do produkcji. Niby miałam adres... A się okazało że to miasteczko magazynów. Wiele bram i oddziałów. Człowiek z 4 mapkami w końcu dojechał do celu. Naczekałam się ponad 2 godz na załadunek.

Jak już było po... To padał taki deszcz, że musiałam to przeczekać w kabinie bo nie było jak zapiąć i poskładać naczepy 😵😜 zrobiłam wieczorem 320 km na Niemcy. Problem znów był z parkingiem. W końcu na żyletki doleciałam pod sam magazyn gdzie rano był rozładunek.

Znów problem z adresem. Co innego Google. Co innego życie. Na 7:30 zrzuciłam się u celu. Fajnie, że Panowie byli P***kami i pomogli z wytłumaczeniem obiektu - bo bym błądziła 😁🤣

Poleciałam 80 km do DHLa zostawić naczepę na załadunek. Plan był się wyczepić i po szybkiej pauzie piątek na nockę lecieć do Polski. Mały magazyn. Zero oznaczeń.
Skończyło się tym, że przeleciałam bramę. Musiałam nawracać i od złej strony wjechać.

Ciasno. Wąsko. Inna ciężarówka zastawiła mi zjazd.
Myślałam... że dam radę.... Ale nie dałam 😵🤭😭
Zaklinowałam się na amen.
Przy samym szlabanie.
Próbowałam cofnąć aby się inaczej złamać...

Dałam radę... Ale kosztem bliskiego spotkania z betonowym słupem 😵😭😤🤬 efektem tego błędu była strata lampy w ciągniku.... S**t !!

Wyjechałam na parking samym koniem. Jak już robiłam pauzę poszłam oszacować straty. Na szczęście tylko poszedł klosz - obudowa. Wymieniłam żarowki. Zakleilam lampę taśmą i spać.
Wieczorem dałam tylko znać mechanikowi co odwaliłam i poprosiłam o odłożenie dla mnie tej części na poniedziałek.
I tutaj była miła niespodzianka.

Byłam na siebie zła. Ale ważne, że tylko tak się skończyło.
Po 20 poleciałam po załadowaną naczepę. Pół godziny później byłam już w trasie powrotnej.

Jak wróciłam na Bazu... W mojej szafce był klosz do założenia ♥️
Także na szybko przy tankowaniu podmieniłam sobie części i już był Roburek jak nowy 🤣

850 km. Na raz. Na dychę. Gnałam na odcięciu jak wariat.
Chciałam zdąrzyć bo w sobotę przecież świeto. Zakaz.
Wyliczona trasa co do sekundy. A ja musiałam jeszcze odstawić naczepę do Koninka. I szybko na bazę.

Przewaliłam tacho jazdy na 12 minut. Raport. Tankowanie. Sprzątnęłam kabinę i po 11stej miałam upragniony weekend.

Miałam plany aby choć na chwilę zobaczyć się z kimś dla mnie ważnym.... Więc szybko na Poznań.
Po drodze szybkie zakupy. Cieszę się że choć Żabki są otwarte bo bym miała pustą lodowkę 🤣😁🤣
Korki w mieście straszne.

Nie dość że Św. Marcina. To jeszcze popołudniu mały maraton. Święto Narodowe... I miasto stało.
Byłam 15 minut przed pociągiem. Zdąrzyłam odebrać mojego Kamyczka i mogliśmy świętować już w spokoju.
Kupiłam pyszne rogale. Jak tradycja to tradycja 🤣😜
Dieta nie zając... Nie ucieknie 🤭🤣😜

Weekend szybko przeleciał.
Mamy nowy tydzień.
Nowe możliwości.
Ładuje dziś popołudniu opony do DE.
Ale szczegółów jeszcze nie znam.

Ahoj przygodo.
Oby było słonko i ciepło...
Bo za pasem śnieg... Co mnie trochę przeraża.
To będzie pierwszą zima na drodze...
🙈🙊🙉😱

Adres

EU
Poznan

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gazela na drodze umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij