26/08/2026
Wejście na Rysy od strony słowackiej.
Startujemy o godz 4 rano z parkingu k. stacji kolejowej Popradzkie Pleso asfaltową 4km ścieżką do Popradzkiej Polany położonej na wysokości 1500 m npm. To tutaj „Nosicze”-słowaccy tragarze na własnych plecach w specjalnych nosidłach wnoszą towary, jedzenie i paliwo do Schroniska pod Rysami (Chata pod Rysami), ponieważ nie ma do niego dojazdu samochodem ani wyciągu. Od Popradzkiej Polany do Żabich Stawów droga prowadzi malowniczą Doliną Żabią Mięguszowiecką i przy dobrej pogodzie możemy podziwiać monumentalne tatrzańskie szczyty- m.inn pasmo Baszt i niesamowite barwy Żabich Stawów. Za stawami spotkamy się z tzw. „biżuterią tatrzańską”- czyli z sztucznymi ułatwieniami w postaci łańcuchów, metalowych schodów i drabinek, których pokonanie może stanowić wyzwanie, ale skupienie myśli i opanowanie są tutaj kluczem do pójścia dalej W niektórych miejscach mamy podział na żelastwo dla wchodzących i schodzących.
Szlak do Chaty pod Rysami jest mozolny i długi, nie występują jakieś szczególne trudności techniczne - natomiast ma się poczucie bardzo powolnego pokonywania przewyższeń.
Na wysokości 2250 m npm docieramy do najwyżej położonego schroniska w Tatrach „Chata pod Rysami”, która dobrze działa na głowy wędrowców - można odpocząć, posilić się i zebrać siły na ostatni odcinek przed wejściem na szczyt oraz skorzystać ze słynnego WC z piękną tatrzańską panoramą. Następnie docieramy do Przełęczy Waga na wysokości 2340 m n.p.m. Leży ona w grani głównej Tatr i oddziela masyw Rysów od Ciężkiego Szczytu, skąd podziwiamy widoki na Ciężką Dolinę w kierunku północnym i Dolinę Żabią Mięguszowiecką ze szczytami Wysoka 2547 m npm, Wielka Kopka 2354 m npm, Żabia Wieża 2336 m npm i Żabie Stawy w kierunku południowym.
W teorii zostaje nam w tym momencie jakieś 30 minut marszu i niecałe 150m przewyższenia do pokonania. Uważam, że trzeba mieć naprawdę końskie zdrowie żeby wejść na wierzchołek właśnie w takim czasie. Przede wszystkim zwiększa się poziom trudności - w wielu miejscach użycie rąk jest konieczne - zaczyna to przypominać bardziej wspinanie po górach niż chodzenie - podłoże jest bardzo nieregularne - występują zarówno większe głazy jak i śliskie, niemalże żwirowe odcinki.
Na szczycie mamy dwa wierzchołki. Podczas dobrej pogody zarówno polski na wys. 2 499 m npm jak i słowacki na wys. 2503 m npm są naprawdę zatłoczone - na obu jest mało miejsca, do tego jeszcze tworzą się zatory, ponieważ wiele osób chce sobie zrobić zdjęcie ze słynną tabliczką... będąc tam 12 sierpnia 2026 r. podczas długiego weekendu, byłam świadkiem oblężenia szczytu i głos rozsądku uznał, że lepiej zostać tuż poniżej niż generować tłum- więc zdjęcia z tabliczką nie mam.
Jeżeli chodzi o zejście to jak to zwykle bywa jest trudniejsze niż wejście. Rękawiczki – obowiązkowe, kask mile widziany, chociaż bardziej stawiałabym na rękawiczki. Na odcinku do Chaty pod Rysami bardziej nazwałabym to zsuwaniem się na pupie niż schodzeniem.
Całość trasy została pokonana w niespełna 15h. W mojej ocenie "wstydu nie ma" mimo, że w sieci wiele źródeł podaje, że powinno być to jakieś 10h.
Daleka byłabym od generalizowania, że jest to łatwy szlak - podobno trochę łatwiejszy niż ten od polskiej strony, ale mamy tutaj jednak około 1400m przewyższenia z czego fragment od Chaty na szczyt jest naprawdę wyczerpujący.
Ciężko mi sobie wyobrazić człowieka, który w codziennym życiu nie robi nic fizycznie (hobbystycznie bądź zawodowo) i z marszu próbuje wejść na ten szczyt... Zdaje sobie sprawę, że są wyjątki Zakwasy mam do tej pory 😊