24/05/2026
To, co zaskoczyło mnie w stambulskich meczetach, to swego rodzaju łagodność występnych ich wnętrz. Monumentalne gmachy z oddali, okazywały się niespodziewanie niesamowicie delikatne w środku. Jasne niebieskości płytek i szkiełek, odbijające światło, które dodatkowo zmiękczało kolory. Naprawdę niezwykłe. Coś, czego nie doświadczymy w Europie, gdzie sztuka sakralna ocieka złotem. Strzeliste minarety, wysmuklające potężne bryły. Myślę, że odrobina wiedzy architektury arabskiej może mogłaby wiele wyjaśnić. Może kiedyś będę mieć na to czas. Klasyk gatunku czyli arabskie arabeski, były obecne ale nie dominowały.
Zaskoczyły mnie dywany na posadzce - miękkie, tak miękkie, że chcesz się do nich przytulić i w nie wtopić.
Zaskoczyły mnie również zachowania ludzi. Muzułmanie są bardzo swobodni w meczetach. Po czasie modlitwy grupują się i rozmawiają, snują opowieści, w towarzystwie dzieci, które skaczą fikołki wokół nich a nastolatki robią sobie na wyjątkowo pięknych ściankach modne selfie.
Obowiązkowo w każdym z nich jest stanowisko z darmowymi egzemplarzami Koranu w wielu językach, za darmo.
Nie było niespodzianka również to, że są otwarte cały dzień (nie wiem, być może również całą noc, nie sprawdzaliśmy). Nie są pozamykane na kraty czy łańcuchy a tuż obok nich życie - gwarne, ruchliwe i hałaśliwe, toczy się równolegle.
Za to kochamy odkrywać świat. Za to poznawanie, doświadczanie, bez uprzedzeń i oceniania. Dzieci spójnie uznały, że takie kościółki mogłyby być również u nas 🙂
Dzięki Bogu, jakkolwiek Go nazywamy, za tak zróżnicowany i piękny, kolorowy świat 🌍