Rowerem przez Znane i Nieznane

Wskazówki dojazdu Strona internetowa

Rowerem przez Znane i Nieznane Codzienne wyprawy na dwóch kółkach – po trasach dobrze znanych i tych, których nie ma jeszcze na mapach.

Dzielę się trasami, zdjęciami, obserwacjami z drogi i pomysłami na to, jak odkrywać świat z perspektywy roweru.

Miał być spokojny wypad na grzyby, a wyszła wyprawa z pełnym bagażnikiem i 70 km na liczniku! 😂Dziś postanowiłem połączy...
15/10/2026

Miał być spokojny wypad na grzyby, a wyszła wyprawa z pełnym bagażnikiem i 70 km na liczniku! 😂

Dziś postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym. Wskoczyłem na swojego stalowego rumaka i ruszyłem do lasu z prostym planem – trochę pojeździć, nacieszyć się przyrodą, a jeśli jakiś grzybek sam wpadnie mi w oko, to go zabiorę. 😄

Żadnego przedzierania się przez leśne gęstwiny, żadnego chodzenia w poszukiwaniu grzybów. Zasada była prosta – zbieram tylko tam, gdzie mogę dojechać rowerem!

I tu zaczęły się niespodzianki! 😂

Ledwo ruszyłem, a już trzeba było schodzić z roweru. Jeden grzybek, drugi, trzeci… Za chwilę kolejne! Normalnie miałem wrażenie, że grzyby urządziły sobie zebranie przy leśnych drogach i wszystkie czekały właśnie na mnie! 😂

Wsiadałem na rower, przejeżdżałem kawałek i znowu hamowanie. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy to jeszcze wyprawa rowerowa, czy już grzybobranie z transportem między stanowiskami! 😂

Sakwa na rowerze zapełniła się błyskawicznie, później przyszła kolej na wielką torbę. A grzybów wciąż przybywało!

W końcu musiałem ogłosić kapitulację. Nie dlatego, że zabrakło grzybów albo chęci, ale dlatego, że skończyła się przestrzeń ładunkowa mojego stalowego rumaka! 😂

Jeszcze trochę i musiałbym zamawiać przyczepkę albo transport ciężarowy do lasu! 😂

Pogoda dopisała, las zachwycał jesiennymi kolorami, a ja wracałem do domu zadowolony jak dziecko, które właśnie znalazło skarb.

Największe zdziwienie przyszło jednak po powrocie, kiedy spojrzałem na licznik…

70 KM! 😲

A przecież miałem tylko wyskoczyć do lasu i przy okazji zebrać kilka grzybków! 😂

Tak więc dzisiejsza wyprawa zakończyła się pełną sakwą, wielką torbą grzybów i solidną porcją kilometrów.

Wniosek? Grzybów w lesie nie brakuje, ale następnym razem chyba muszę zamontować do roweru przyczepkę! 😂

Do zobaczenia na trasie!

PTTK w KościanieOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionGminny Ośrodek Sportu i RekreacjiAktywne MiastaLeszno - Rowerowa Stolica PolskiRowerowe PrzygodyRowerzysta-Podróżnik - biuro turystyki rowerowejWyprawy rowerowe z sakwamiŁączy nas rowerSkazani na RowerDynamo WilkowiceRoweromaniacy PL

Wtorkowa ekspedycja do Koczur – czyli kto dogoni Asię?!Wtorek to dobry dzień na rowerową przygodę! A skoro za sterami na...
13/10/2026

Wtorkowa ekspedycja do Koczur – czyli kto dogoni Asię?!

Wtorek to dobry dzień na rowerową przygodę! A skoro za sterami naszej ekspedycji stanęła dziś kierowniczka rowerowych wypraw Joanna Dembinska, wiadomo było, że nudno nie będzie. 😂

Trasa zaplanowana, miejsce zbiórki ustalone, więc ruszyliśmy na spotkanie. Na miejscu okazało się, że zebrało się nas sześcioro odważnych śmiałków na stalowych rumakach, gotowych na kolejną jesienną przygodę.

Naszym celem były Koczury, a ponieważ jesienne dni robią się coraz krótsze, plan był prosty – dojechać, pozwiedzać i wrócić do Leszna, zanim zapadnie zmrok.

Tylko że nasza kierowniczka Asia chyba trochę inaczej zrozumiała słowo „rekreacja”. 😂 Narzuciła takie tempo, że chwilami zastanawiałem się, czy jedziemy na spokojną wycieczkę, czy właśnie wystartowaliśmy w zawodach kolarskich! 🚴‍♂️

Nam pozostało tylko pilnować, żeby nie zniknęła za kolejnym zakrętem, bo wtedy zamiast wyprawy do Koczur mielibyśmy ekspedycję poszukiwawczą za własną kierowniczką! 😂

Trasa prowadziła głównie malowniczymi leśnymi drogami, gdzie oczywiście nie mogło zabraknąć naszego starego znajomego – mączystego piachu. Jak widać, jesienią też nie zamierza brać urlopu! 😂

W końcu dotarliśmy do Koczur – niezwykłego miejsca pełnego różnych zwierząt, z których część swobodnie spaceruje po terenie, bez żadnych ogrodzeń. 🦌

Było co oglądać i naprawdę warto było tam przyjechać. Chętnie zostalibyśmy dłużej, ale słońce coraz bardziej zbliżało się do horyzontu, a temperatura zaczęła przypominać, że lato już dawno spakowało walizki.

Ruszyliśmy więc w drogę powrotną do Leszna. W pewnym momencie poczułem, że palce na kierownicy zaczynają mi porządnie marznąć. Jeszcze trochę i zamiast hamulców trzeba byłoby używać sopli lodu! 😂

Na szczęście wszyscy cali i szczęśliwi dotarliśmy do domów. Co prawda już o zmroku, ale chyba musimy się przyzwyczaić, że jesienne wyprawy coraz częściej będą kończyć się przy zapadających ciemnościach.

I właśnie za to lubię nasze wspólne wyprawy – trochę przygody, piękne leśne zakątki, ciekawe miejsca i przede wszystkim wspaniałe towarzystwo. ❤️

Serdecznie dziękuję Joanna Dembinska, Basi, Dorota Mikolajczyk, Tomasz B-ak i Zbigniew Baran za kolejne świetne popołudnie spędzone razem na rowerowym szlaku.

A naszej kierowniczce Asi gratuluję wyboru trasy! Następnym razem poprosimy tylko o zamówienie kilku stopni więcej na termometrze i odrobinę dłuższego dnia. 😂

Bo choć jesień coraz śmielej daje o sobie znać, to przecież rowerowy sezon trwa, dopóki są chęci do pedałowania!

Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Sportu i RekreacjiOddział PTTK w KościanieDynamo WilkowiceAktywne MiastaOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionLeszno - Rowerowa Stolica PolskiRowerowe PrzygodyRowerzysta-Podróżnik - biuro turystyki rowerowejWyprawy rowerowe z sakwamiŁączy nas rowerSkazani na Rower

25 km leśnego resetu – zimno w ręce, ale ciepło na duszy! Dziś choć na chwilę udało się wskoczyć na mojego stalowego rum...
09/10/2026

25 km leśnego resetu – zimno w ręce, ale ciepło na duszy!

Dziś choć na chwilę udało się wskoczyć na mojego stalowego rumaka i ruszyć w leśne ostępy. Bez wielkich planów, bez pośpiechu i bez pogoni za kilometrami. Po prostu ja, rower i piękno otaczającej przyrody.

Tym razem grzybki mogły spać spokojnie. 🍄😂 Żadnego zbierania, żadnego koszyka, tylko relaksująca jazda pośród drzew i podziwianie jesiennych widoków.

Co prawda temperatura nie rozpieszczała i chwilami można było odnieść wrażenie, że jesień postanowiła przypomnieć, kto teraz rządzi pogodą.

Ale co tam chłód! Widoki wynagradzały wszystko. Cisza, spokój, zapach lasu i ta niesamowita atmosfera, której nie zastąpi żaden odpoczynek przed telewizorem.

Na liczniku pojawiło się zaledwie 25 km, ale przecież nie każda wyprawa musi kończyć się setką. 😂

Dzisiaj stalowy rumak dostał krótszy spacer, nogi trochę ruchu, a głowa porządny reset.

Kilometrów mało, temperatura też niewysoka, ale poziom odpoczynku – pierwsza klasa!

Bo czasami wystarczy tylko wsiąść na rower, zniknąć na chwilę między drzewami i wrócić z uśmiechem.

Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Sportu i RekreacjiAktywne MiastaLeszno - Rowerowa Stolica PolskiOddział PTTK w KościanieDynamo WilkowiceOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionRowerowe PrzygodyRowerzysta-Podróżnik - biuro turystyki rowerowejŁączy nas rowerSkazani na RowerWyprawy rowerowe z sakwamiRoweroweLoveRoweromaniacy PL

NA STALOWYCH RUMAKACH DO SŁAWY– 103 km przygody! Pałac, ruiny, historia, mączysty piach i… wietnamski POWER! 😂Wczorajsza...
05/10/2026

NA STALOWYCH RUMAKACH DO SŁAWY– 103 km przygody! Pałac, ruiny, historia, mączysty piach i… wietnamski POWER! 😂

Wczorajsza pogoda aż prosiła się o dłuższą wyprawę rowerową, a że od pewnego czasu chodziła nam po głowie Sława, decyzja mogła być tylko jedna. 😄

O 9:30 wraz z żoną Dorota Mikolajczyk spotkaliśmy się z Jerzy Sawa w Święciechowie i trzy stalowe rumaki ruszyły w drogę. Cel był znany – Sława. Ale o wszystkich atrakcjach po drodze wiedziałem tylko ja.😂

Pierwszą niespodzianką było Wincentowo i zabytkowa kapliczka braci Senfft, położona na trasie Wielkopolskiej Drogi św. Jakuba – Camino de Santiago.

Dalej ruszyliśmy do Osowej Sieni, gdzie już z oddali widać było wieżę przepięknego pałacu. Następnie Lgiń i obowiązkowy postój nad jeziorem. Przecież to miała być wyprawa dla przyjemności, a nie Tour de France. 😂 Tempo rekreacyjne, dużo postojów i pełen spokój.

Później ruszyliśmy trasą oznaczoną „Sława Rynek”. Oznakowanie świetne, za to nawierzchnia zmieniała się jak w kalejdoskopie – asfalt, bruk, szuter i oczywiście nasz dobry znajomy mączysty piach. 😂 W zasadzie zabrakło tylko błota i mielibyśmy pełen pakiet.

Po drodze trafiliśmy jeszcze nad urokliwe jeziorko w okolicy Nowego Strącza, gdzie zatrzymaliśmy się przy miejscu dla kamperów.

Kolejną niespodzianką był Przybyszów i ruiny dworu Rechenbergów z końca XVI wieku. Mimo upływu setek lat nadal można dostrzec na nim dawne zdobienia, herby i napisy.

Ale w Przybyszowie odwiedziliśmy również miejsce, przy którym humor się kończy.

Znajdowała się tam filia niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen – Schlesiersee I (Folwark Bänisch), utworzona w październiku 1944 roku. Trafiło tam około 2000 żydowskich kobiet deportowanych z Auschwitz. W styczniu 1945 roku, wobec zbliżającego się frontu, rozpoczęła się ewakuacja. Więźniarki pędzono pieszo w głąb Niemiec w tragicznym Marszu Śmierci. Spośród tysięcy kobiet tylko część przeżyła.

Staliśmy tam przez dłuższą chwilę w ciszy. Szkoda, że miejsce o tak tragicznej historii jest tak łatwe do przeoczenia i praktycznie nie prowadzi do niego żadna informacja na trasie rowerowej.

Po chwili zadumy ruszyliśmy już do Sławy, gdzie czekali na nas córka Klaudia Mikołajczyk z zięciem Oliwer Błaszak .

A po tylu kilometrach przyszedł czas na niezwykle ważny punkt wyprawy – obiad! 😂

Trafiliśmy do Ho No Tu Asian Food i muszę przyznać, że byliśmy tam pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni. Jedzenie świeże, porcje naprawdę duże, niedrogie i efektownie podane na gorących żeliwnych talerzach. Danie trafia na stół i jeszcze skwierczy, jakby kucharz właśnie przed sekundą zdjął je z ognia. 🔥

Za nasze dania płaciliśmy po 31 zł. Mimo ogromnego ruchu właściciel znalazł czas, żeby z nami porozmawiać, a nawet postawił nam dwie karafki wody.

Na koniec spróbowaliśmy specjalnej wietnamskiej kawy. Właściciel powiedział:

„Po niej dostaniecie powera do dalszej jazdy!” 😂

I muszę przyznać – power był!

Na koniec zaprosił nas jeszcze do kuchni, przedstawił młodego szefa kuchni i mogliśmy zobaczyć, jak siedmioosobowa wietnamska ekipa uwija się przy przygotowywaniu kolejnych dań. Jeśli będziecie w Sławie, warto tam zajrzeć. My już wiemy, gdzie zjemy następnym razem. 😄

W końcu trzeba było ruszyć do domu. Oczywiście nie tą samą drogą, bo przecież byłoby za prosto. 😂 Powrót obraliśmy przez Wijewo i Włoszakowice.

Wietnamska kawa najwyraźniej naprawdę zrobiła swoje, bo kilometry zaczęły wpadać jeden za drugim.

90 km… 95 km… 100 km…

A ostatecznie na liczniku pojawiły się 103 km! 💯

Czyli miała być spokojna, rekreacyjna wyprawa do Sławy z dużą liczbą postojów, a zupełnie przypadkiem zrobiliśmy kolejną setkę. 😂

Co więcej, wydarzyła się rzecz niemal historyczna – po 103 km dotarliśmy do domu jeszcze przed zmrokiem! 😂 Czyli jednak potrafimy!

Było wszystko, co lubimy – piękne miejsca, jeziora, trochę historii, różne nawierzchnie, dobry obiad, dużo rozmów i przede wszystkim świetnie spędzony wspólnie dzień.

Dziękuję mojej wspaniałej ekipie – żonie i Jurkowi – za wspólnie przejechane kilometry, rozmowy, śmiech i świetne towarzystwo. ❤️

Mam tylko nadzieję, że moje kolejne „niespodzianki” po drodze i 103 km w nogach nie zniechęciły Was do następnych wypraw. 😂

Bo chyba już wiecie, że jeśli mówię:

„Jedziemy spokojnie i rekreacyjnie” – to najwyraźniej oznacza minimum 100 km.

🚴‍♂️ Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Sportu i RekreacjiAktywne MiastaLeszno - Rowerowa Stolica PolskiOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionRowerowe PrzygodyRowerzysta-Podróżnik - biuro turystyki rowerowejŁączy nas rowerSkazani na RowerOddział PTTK w KościanieDynamo WilkowiceRoweroweLoveRowerem w oko cyklonuRoweromaniacy PLWyprawy rowerowe z sakwami

Dziś wyjątkowy dzień — nasz rowerowy kompan Kazimierz Jankowiak obchodzi swoje 80. urodziny! 🎂🚴‍♂️Kaziu, z tej okazji ży...
02/10/2026

Dziś wyjątkowy dzień — nasz rowerowy kompan Kazimierz Jankowiak obchodzi swoje 80. urodziny! 🎂🚴‍♂️

Kaziu, z tej okazji życzymy Ci przede wszystkim dużo zdrowia, siły i niegasnącej energii. Bo trzeba to powiedzieć wprost — nie każdy w wieku 80 lat może pochwalić się tym, że nadal regularnie wsiada na rower, pokonuje kolejne kilometry i rusza z nami na wyprawy! 👏🚴‍♂️

Niech noga dalej podaje, wiatr najczęściej wieje w plecy, podjazdy wydają się coraz łagodniejsze, a licznik kilometrów wciąż pokazuje liczby, których mogliby Ci pozazdrościć dużo młodsi rowerzyści! 😄

Życzymy Ci jeszcze wielu wspólnych tras, pięknych miejsc, dobrego humoru, kawy i drożdżówki na postoju oraz kolejnych rowerowych przygód, które będziemy razem wspominać.

Kaziu — 100 lat, a najlepiej jeszcze wiele lat na dwóch kółkach!

Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Kultury we WłoszakowicachGminny Ośrodek Sportu i RekreacjiGmina WłoszakowiceMarek Wąsowicz - Wójt Gminy WłoszakowiceOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionCentrum Informacji Turystycznej w LesznieKołownik WłoszakowiceŁączy nas rowerSkazani na RowerDynamo WilkowiceOddział PTTK w KościanieKlub Turystyki Rowerowej SIGMA

Miała być spokojna niedziela w lesie… skończyło się ewakuacją, Boszkowem i 94 km! W niedzielę pogoda była znakomita, wię...
29/09/2026

Miała być spokojna niedziela w lesie… skończyło się ewakuacją, Boszkowem i 94 km!

W niedzielę pogoda była znakomita, więc wraz z żoną postanowiliśmy spędzić dzień dokładnie tak, jak lubimy najbardziej – aktywnie i oczywiście na naszych stalowych rumakach! 🚴‍♀️🚴‍♂️❤️

Początek zapowiadał pełną sielankę.

Ruszyliśmy przez Las Zaborowski. Cisza, spokój, piękna natura, śpiew ptaków… 🌲🐦

Człowiek jedzie i myśli:

„Tak właśnie powinien wyglądać niedzielny odpoczynek.”

Dalej przez Rydzynę ruszyliśmy w stronę Nowego Światu i lasów Nadleśnictwa Karczma Borowa.

I tam...

SIELANKA SIĘ SKOŃCZYŁA. 😂

Najpierw na leśnych drogach zaczęły pojawiać się motocykle crossowe i quady. I nie był to jeden przypadkowy pojazd – spotykaliśmy je na kolejnych odcinkach, począwszy od okolic Dąbcza, a później nawet znacznie bliżej Leszna.

Śpiew ptaków?

Zastąpiło WRAAAAAAM! 😂

Leśna cisza?

Chwilowo niedostępna.

Spokojna jazda?

Prosimy spróbować ponownie później. 😂

Myśleliśmy, że już nic nas nie zaskoczy.

Aż tu nagle jedziemy sobie spokojnie leśną drogą, a z naprzeciwka...

DWA AUTA.

Głośne, z przodu bez tablic rejestracyjnych.

No pięknie. 😂

W wiadomościach słyszeliśmy wcześniej o akcji Straży Leśnej i kontrolach w lasach. Patrolu nie spotkaliśmy ani jednego, za to pojazdów, które było słychać z daleka – zdecydowanie nam nie brakowało.

Spojrzeliśmy więc na siebie i zapadła szybka decyzja:

OPERACJA „EWAKUACJA Z LASU”! 😂

Obraliśmy kierunek na Gołanice.

A skoro pogoda nadal była kapitalna, pojawiła się myśl:

„To może jeszcze Boszkowo?”

No i jak tu odmówić tak rozsądnemu pomysłowi? 😂

Ruszyliśmy więc do Boszkowa Letniska, gdzie w końcu odzyskaliśmy to, czego wcześniej szukaliśmy w lesie – ciszę i prawdziwy odpoczynek. ❤️

Usiedliśmy na pomoście i przez dłuższą chwilę po prostu cieszyliśmy się piękną pogodą.

Było tak ciepło, że ludzie nadal się kąpali, jakby lato nagle przypomniało sobie:

„Moment! Ja jeszcze nie skończyłem!” 😂

Niestety uwagę zwracał też coraz niższy poziom wody w Jeziorze Dominickim. Patrząc na odsłonięty brzeg, można żartować, że niedługo pomosty będą stały na plaży, ale tak naprawdę szkoda patrzeć, jak ubywa wody w tym pięknym akwenie.

Po dłuższym odpoczynku trzeba było w końcu ruszyć do domu.

Tą samą drogą?

Oczywiście, że nie! 😂

Przecież powrót tą samą trasą byłby zdecydowanie zbyt prosty.

Ruszyliśmy więc przez Grotniki, Bukówiec Górny i Sądzię, a dalej już w stronę Leszna.

Kilometry spokojnie wpadały na licznik...

70...

80...

90...

I ostatecznie:

94 KM!

Do domu wróciliśmy już o zmroku, czyli wszystko zgodnie z naszą tradycją. 😂

A najlepsze jest to, że po tych 94 kilometrach wróciłem...

w pełni wypoczęty! 😂

No dobrze...

PRZYNAJMNIEJ JA.

Moja ukochana żona dzielnie dotrzymuje mi kroku na tych wszystkich „spokojnych niedzielnych przejażdżkach”. ❤️🚴‍♀️

Mamy zresztą wypracowany bardzo skuteczny system współpracy:

Żona zaczyna marudzić → ja przyspieszam. 😂😂😂

I problem rozwiązany, bo po chwili już jej nie słyszę!

WSPÓŁPRACA MAŁŻEŃSKA NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE! 😂❤️🚴‍♀️🚴‍♂️

Podsumowując:

- leśna cisza – była, ale krótko,
- śpiew ptaków – zaliczony,
- leśny „rajd” – zdecydowanie niezamówiony,
- ewakuacja – udana,
- lato w Boszkowie – odnalezione,
- odpoczynek na pomoście – bezcenny,
- powrót po zmroku – tradycja zachowana,
- 94 km – zrobione!

I właśnie takie niedziele lubię.

Niby człowiek wyjeżdża tylko trochę odpocząć...

a wraca po 94 kilometrach i twierdzi, że teraz dopiero jest wypoczęty. 😂

Dziękuję mojej żonie za kolejną wspólną wyprawę i za to, że nadal dzielnie dotrzymuje mi kroku. ❤️

A że do pełnej setki zabrakło tylko 6 kilometrów?

Cóż… widocznie naprawdę jechaliśmy tylko odpocząć. 😂

A na sam koniec przywitał nas piękny księżyc nad Lesznem

🚴‍♂️ Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Sportu i RekreacjiAktywne MiastaLeszno - Rowerowa Stolica PolskiRowerowe PrzygodyRowerzysta-Podróżnik - biuro turystyki rowerowejOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionRoweroweLoveWyprawy rowerowe z sakwamiOddział PTTK w KościanieDynamo WilkowiceŁączy nas rowerSkazani na RowerRoweromaniacy PL

Są w życiu takie chwile, które zostają w sercu na zawsze. ❤️Dziś przeżyłem właśnie jedną z nich. Moja córka obroniła pra...
28/09/2026

Są w życiu takie chwile, które zostają w sercu na zawsze. ❤️

Dziś przeżyłem właśnie jedną z nich. Moja córka obroniła pracę magisterską i od dziś jest już Panią mgr Klaudią Błaszak Klaudia Mikołajczyk. 🎓

Jako tata czuję dziś ogromną dumę i wzruszenie. Pamiętam ją jako małą dziewczynkę, a dziś patrzę na dorosłą, mądrą i wytrwałą kobietę, która swoją pracą, nauką i determinacją osiągnęła kolejny ważny cel w życiu.

Wiem, ile kosztowało ją dojście do tego dnia — ile było nauki, stresu, niepewności, zmęczenia, ale też ogromnej pracy i konsekwencji. Dlatego dzisiejszy sukces smakuje jeszcze bardziej wyjątkowo.

Córeczko, gratuluję Ci z całego serca. ❤️ Jestem z Ciebie niesamowicie dumny i szczęśliwy, że mogłem być obok i patrzeć, jak spełniasz swoje kolejne marzenie.

Dziś serce taty pęka z dumy. ❤️🎓

XX ŚMIGIELSKA JESIEŃ TURYSTYCZNA – 70 KM, TROCHĘ HISTORII, DUŻO DOBREGO TOWARZYSTWA I GRZYBY NA FINAŁ! Dziś wraz z żoną ...
26/09/2026

XX ŚMIGIELSKA JESIEŃ TURYSTYCZNA – 70 KM, TROCHĘ HISTORII, DUŻO DOBREGO TOWARZYSTWA I GRZYBY NA FINAŁ!

Dziś wraz z żoną oraz Jerzy Sawa wybraliśmy się na XX Śmigielską Jesień Turystyczną do Bruszczewa. 🍂🚴‍♂️

I trzeba przyznać, że jesień pokazała dziś swoje zdecydowanie najładniejsze oblicze. ☀️ Słońce, prawie zero wiatru i temperatura w sam raz – aż chciało się jechać bez końca!

No dobrze… przynajmniej mnie. Żona pod koniec dnia mogła mieć już w tej kwestii nieco inne zdanie. 😂❤️

Po dotarciu na metę w Bruszczewie czekał na nas zestaw, który zawsze skutecznie podnosi morale rowerzysty – kawa i drożdżówka.

Na miejscu spotkaliśmy również znajomych – Kazimierz Jankowiak z wnuczką Iga Linka oraz Józia, stałego bywalca rajdów. Były więc rozmowy, wspomnienia i oczywiście tradycyjne dyskusje o tym, gdzie kto ostatnio był i dokąd jeszcze trzeba pojechać. 😁

W końcu jednak przyszedł czas ruszać dalej.

Tyle że nasza ekipa zrobiła się liczniejsza, a skoro pogoda była tak dobra, to powrót najkrótszą drogą wydawał się wręcz marnotrawstwem pięknego dnia! 😂

Postanowiliśmy więc trochę pozwiedzać.

Pierwszym celem był Robaczyn, gdzie zatrzymaliśmy się przy nekropolii Bojanowskich.

I tutaj humor niestety na chwilę ustąpił miejsca refleksji.

To niezwykle ciekawe miejsce z ogromnym potencjałem historycznym, ale jego stan z roku na rok jest coraz gorszy. Już przy wejściu stoją dwa potężne grobowce, w których dachy zaczynają się zawalać, a dostająca się do środka woda robi swoje i przyspiesza dalsze niszczenie.

Naprawdę żal patrzeć, jak takie miejsca powoli znikają. To przecież część lokalnej historii, którą warto byłoby zachować dla następnych pokoleń, zanim będzie za późno.

Po tej krótkiej lekcji historii ruszyliśmy dalej przez Nietążkowo, Śmigiel i Podśmigiel. 🚴‍♂️

Po drodze część naszej załogi odłączyła się i wtedy zapadła niezwykle trudna decyzja:

Jedziemy do Smyczyny na kawę! ☕😂

Jak postanowiono, tak zrobiono.

Dotarliśmy do Ranczo Smyczyna i zatrzymaliśmy się w gospodzie, gdzie miała być przecież tylko kawa…

No właśnie – miała być. 😂

Bo gdy człowiek przejedzie trochę kilometrów, zaczyna podejmować bardzo rozsądne decyzje żywieniowe.

Kawa? ☕ Oczywiście.

Lody? 🍦 Skoro już jesteśmy…

Serniczek? 🍰 No przecież głupio odmówić! 😂

I tak z niewinnego postoju na kawę zrobiła się pełnoprawna regeneracja sportowca. 😁 Miejsce zdecydowanie możemy polecić!

Po uzupełnieniu zapasów ruszyliśmy już we trójkę przez las w kierunku Krzycka Wielkiego. 🌲🚴‍♂️

Po drodze los dorzucił nam jeszcze jedno spotkanie – z przeciwnego kierunku nadjechał nasz kolega Jurek z rowerowych wypraw. Oczywiście obowiązkowy postój, kilka zdań, szybka wymiana informacji z rowerowego świata i każdy ruszył w swoją stronę.

Przed Święciechową pożegnaliśmy się z Jerzy Sawa. On wybrał prostą i logiczną wersję zakończenia wycieczki, czyli powrót do domu.

My natomiast…

No cóż.

Logiczne zakończenia wycieczek nie zawsze są naszą najmocniejszą stroną. 😂

Skoro byliśmy już w okolicy lasu, postanowiliśmy jeszcze poszukać grzybów na jutrzejszy obiad.

Pora była już późna, więc wielkich nadziei nie mieliśmy. Ale coś tam udało się znaleźć! Szału może nie było, koszy pełnych po brzegi również nie, ale jutrzejszy obiad został częściowo uratowany.

I tak z wypadu na XX Śmigielską Jesień Turystyczną zrobiła się całkiem solidna wycieczka.

🚴‍♂️ Na liczniku – 70 km.

Ja wróciłem do domu całkiem wypoczęty i właściwie mógłbym jeszcze trochę pokręcić…

Żona natomiast…

powiedzmy, że z entuzjazmem przyjęła wiadomość, że to już naprawdę koniec jazdy na dziś. 😂❤️

Ale trudno się dziwić – nie jeździ tyle co ja, a mimo to coraz chętniej daje się namówić na dłuższe wyprawy. I właśnie z tego cieszę się najbardziej. ❤️🚴‍♀️

Bo kilometry są fajne, wyniki na liczniku też cieszą, ale możliwość wspólnego odkrywania kolejnych miejsc jest zdecydowanie więcej warta.

Dzisiejszy bilans?

- 70 km – jest!
- Idealna pogoda – była!
- Kawa – nawet więcej niż jedna okazja!
- Lody – zaliczone!
- Serniczek – wiadomo!
- Grzyby – znalezione!
- Wspólna wyprawa – bezcenna!

Czyli jesień można oficjalnie uznać za rozpoczętą jak należy. 🍂😁

A żona po dzisiejszych 70 kilometrach może jeszcze o tym nie wie, ale…

następnym razem 80 brzmi całkiem rozsądnie. 😂🚴‍♂️🚴‍♀️

🚴‍♂️ Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Sportu i RekreacjiOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionLeszno - Rowerowa Stolica PolskiAktywne MiastaOddział PTTK w KościanieDynamo WilkowiceRowerowe PrzygodyRowerzysta-Podróżnik - biuro turystyki rowerowejRoweroweLoveŁączy nas rowerSkazani na RowerRoweromaniacy PLWyprawy rowerowe z sakwami

🚴‍♂️🌦️ XII RAJD ROWEROWY Z WÓJTEM – „POŻEGNANIE LATA NA DWÓCH KÓŁKACH” ZA NAMI! 🌲🚴‍♀️Dziś pogoda od samego początku post...
20/09/2026

🚴‍♂️🌦️ XII RAJD ROWEROWY Z WÓJTEM – „POŻEGNANIE LATA NA DWÓCH KÓŁKACH” ZA NAMI! 🌲🚴‍♀️

Dziś pogoda od samego początku postanowiła sprawdzić, jak bardzo naprawdę lubimy jeździć na rowerach. 😂

Na miejscu startu niebo nie wyglądało szczególnie zachęcająco, deszcz próbował pokrzyżować nam plany, a chmury zdawały się mówić:

„Może jednak dzisiaj zostaniecie w domu?”

No cóż…

Trafiły na niewłaściwych ludzi! 😂

Na starcie XII Rajdu Rowerowego z Wójtem pod hasłem „Pożegnanie lata na dwóch kółkach” we Włoszakowicach pojawiło się 38 uczestników. Nikt specjalnie nie przejmował się tym, co dzieje się nad głowami – wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy!

I było dokładnie tak, jak lubię – świetna ekipa, las, szutry, trochę asfaltu, trochę błota i nawet odrobina deszczyku. Czyli zamiast nudnej niedzielnej przejażdżki dostaliśmy pełen rowerowy pakiet. 😂

Trasa poprowadziła nas z Włoszakowic w kierunku Wschowy i z powrotem. Leśne i szutrowe odcinki sprawiły, że było ciekawie, a miejscami błotko przypominało, że po powrocie nie tylko rowerzysta zasługuje na prysznic – rower również. 😂

A we Wschowie czekała na nas bardzo ważna część każdego porządnego rajdu – obiad w restauracji Wschowianka! 🍽️😋

Bo wiadomo – rowerzysta może długo jechać na dobrym humorze i pięknych widokach, ale pełny bak zawsze daje kilka koni mechanicznych więcej w nogach.

Po solidnej regeneracji można było ruszyć w drogę powrotną.
W dobrym towarzystwie kilometry uciekają zdecydowanie szybciej. Były rozmowy, śmiech i wspólna jazda, a przy okazji kolejny raz można było zobaczyć piękne okolice z tej strony, którą najbardziej lubię – z perspektywy rowerowego siodełka. ❤️

👏❤️ Ogromne podziękowania dla ORGANIZATORÓW oraz wszystkich osób zaangażowanych w przygotowanie XII Rajdu Rowerowego z Wójtem! Za poświęcony czas, przygotowanie trasy, dopięcie wszystkiego organizacyjnie i przede wszystkim za serce wkładane w takie wydarzenia. My przyjeżdżamy, wsiadamy na rowery i dobrze się bawimy, ale wiemy, że za tym wszystkim stoi Wasza praca. Wielkie brawa i szacunek – dzięki Wam chce się wracać na kolejne rajdy! 👏❤️🚴‍♂️

Dzięki również całej dzisiejszej ekipie za wspólne kilometry, rozmowy, uśmiechy i dobrą energię!

Tylko że…

Dla większości uczestników w tym miejscu rowerowy dzień dobiegł końca.

Dla mnie najwyraźniej licznik miał inne plany. 😂

Spojrzałem w niebo – chmury coraz ciemniejsze, wiatr coraz mocniejszy, a gdzieś w oddali czaiła się ulewa. 🌧️

Normalny człowiek pomyślałby:

„Trzeba wracać do domu.”

Rowerzysta:

„A może by tak jeszcze trochę dokręcić?” 🤣

No i się zaczęło!

Ruszyłem dalej, podejmując pojedynek z wiatrem i nadciągającą ulewą. Wiatr robił wszystko, żeby udowodnić mi, że można pedałować do przodu i jednocześnie mieć wrażenie, że człowiek stoi w miejscu. 😂

A chmury?

Siedziały mi na kole! 🌧️😂

One przyspieszały – ja przyspieszałem.
One się zbliżały – ja dokładałem do pieca.

Rozpoczął się więc wielki wyścig:

🚴‍♂️ JA kontra ULEWA 🌧️

Stawką były suche ciuchy i honor rowerzysty! 😂

Ostatecznie udało się dokręcić jeszcze całkiem sporo kilometrów i dotrzeć do Leszna… SUCHUTKIM! 😎🚴‍♂️

Co najlepsze, przeciwdeszczówka przez całą drogę spokojnie czekała i ani razu nie trzeba było jej zakładać!

Wynik pojedynku?

🚴‍♂️ ROWERZYSTA 1 : 0 ULEWA 🌧️

Wiatr co prawda grał zdecydowanie przeciwko mnie. 🤣

I tak zakończyło się nasze „Pożegnanie lata na dwóch kółkach” – las, szutry, trochę błota, świetni ludzie, trochę walki z pogodą i kolejny dobrze wykorzystany dzień. ❤️🚴‍♂️

Bo lato można pożegnać na wiele sposobów…

ale zdecydowanie najlepiej zrobić to na dwóch kółkach i zdążyć do domu, zanim ulewa zorientuje się, że przegrała wyścig! 😂

🚴‍♂️ Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Sportu i RekreacjiMarek Wąsowicz - Wójt Gminy WłoszakowiceGminny Ośrodek Kultury we WłoszakowicachGmina WłoszakowiceAktywne MiastaOrganizacja Turystyczna Leszno - RegionRowerowe PrzygodyŁączy nas rowerSkazani na RowerRoweromaniacy PLRoweroweLoveWyprawy rowerowe z sakwamiOddział PTTK w Kościanie

🌲🚴‍♂️ Pojechałem do lasu na grzyby… znalazłem nawet muszlę WC! 😂🍄🚽Dziś po pracy trochę pokręciłem po lesie – bez wielkic...
19/09/2026

🌲🚴‍♂️ Pojechałem do lasu na grzyby… znalazłem nawet muszlę WC! 😂🍄🚽

Dziś po pracy trochę pokręciłem po lesie – bez wielkich planów i gonienia za kilometrami. Po prostu stalowy rumak, cisza, świeże powietrze i leśny reset. 🚴‍♂️🌲

Pogoda dopisała, trochę grzybków udało się znaleźć 🍄, więc wszystko szło zgodnie z planem.

Do momentu, kiedy rozpoczęło się prawdziwe leśne safari. 😂

Borowik? Jest!
Podgrzybek? Może się trafić!
Puszka? Niestety jest.
Butelka? Też jest.

Ale tego okazu kompletnie nie miałem w swoim leśnym atlasie:

MUSZLA WC! 🚽😂

Stanąłem i przez chwilę zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie odkryłem jakiegoś nowego gatunku.

„Kibel leśny pospolity” – występuje pojedynczo, najczęściej tam, gdzie absolutnie występować nie powinien. 😂🌲🚽

Co więcej, obok znajdowały się jeszcze pozostałości po remoncie łazienki.

Czyli ktoś najwyraźniej pomyślał:

„Nowa łazienka zrobiona. A starą? Wywieziemy na łono natury!” 🤦‍♂️😂

Grzybiarze chodzą po lesie z koszykami, a tutaj człowiek zaczyna się zastanawiać, czy na następną wyprawę nie zabrać...

katalogu wyposażenia sanitarnego. 😂

Żarty żartami, ale naprawdę szkoda na to patrzeć.

Las powinien pachnieć drzewami, mchem i grzybami, a nie przypominać miejsca, w którym ktoś urządził sobie darmowy punkt odbioru odpadów po remoncie.

🌲 Dbajmy o las. Jeśli ktoś potrafił załadować muszlę WC do samochodu i przywieźć ją między drzewa, to naprawdę mógł przejechać z nią jeszcze kawałek i oddać ją tam, gdzie jest jej miejsce.

Poza tym „wyjątkowym okazem” 😂 dzisiejsza przejażdżka zrobiła swoje.

🍄 trochę grzybków,
🌲 dużo ciszy,
🚴‍♂️ 34 km,
❤️ głowa zresetowana,
🚽 i jedno odkrycie, którego zdecydowanie nie planowałem.

Kilometrów niewiele, ale odpoczynek na najwyższym poziomie.

A następnym razem mam tylko jedną prośbę do lasu:

więcej grzybków, mniej ceramiki sanitarnej! 😂🍄🚽

🚴‍♂️ Do zobaczenia na trasie!

Ośrodek Sportu i RekreacjiOddział PTTK w KościanieDynamo WilkowiceŁączy nas rowerSkazani na RowerRowerowe PrzygodyRoweromaniacy PLWyprawy rowerowe z sakwami

Adres

Leszno
64-100

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Rowerem przez Znane i Nieznane opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij