Maja on the bike

Maja on the bike Cześć jestem Maja, mała cyklistka. Zapraszam do śledzenia moich rowerowych podróży!

W niedzielę mieliśmy przyjemność poćwiczyć  jazdę w peletonie w chyba najbezpieczniejszych szosowych warunkach w Wielkop...
16/05/2026

W niedzielę mieliśmy przyjemność poćwiczyć jazdę w peletonie w chyba najbezpieczniejszych szosowych warunkach w Wielkopolsce, czyli na Torze Poznań. A to wszystko dzięki
i Franowo
🔼TECHNIKA indywidualna 🔼BEZPIECZEŃSTWO na drodze 🔼PRĘDKOŚĆ w peletonie
to elementy nad, którymi mogliśmy popracować.

Mega 🧡🧡🧡 impreza. Dziękujemy



Tomasz Szwajkowski👀
Dziękujemy za zdjęcia. Jak zawsze TOP

Jura Krakowsko-Częstochowska to przepiękny region, zachwycający zróżnicowaniem terenu, formacjami skalnymi i przede wszy...
09/05/2026

Jura Krakowsko-Częstochowska to przepiękny region, zachwycający zróżnicowaniem terenu, formacjami skalnymi i przede wszystkim gotyckimi warowniami które łączy ze sobą Szlak Orlich Gniazd. Łatwo więc zgadnąć, że stały się one motywem przewodnim naszej podróży. Usiądźcie więc zatem wygodnie, a my przybliżymy Wam ten unikatowy rejon Polski 🎥🚴‍♀️🚴🛘🗻☀️☀️🇵🇱

Jura Krakowsko-Częstochowska to przepiękny region, zachwycający zróżnicowaniem terenu, formacjami skalnymi i przede wszystkim gotyckimi warowniami które łącz...

Rugia🚴‍♀️🚴🇩🇪🐟🌊🚢🏝️Dzień 2Drugi dzień naszej podróży rozpoczęliśmy od otwarcia hotelowego okno celem weryfikacji pogody. I...
26/04/2026

Rugia🚴‍♀️🚴🇩🇪🐟🌊🚢🏝️

Dzień 2

Drugi dzień naszej podróży rozpoczęliśmy od otwarcia hotelowego okno celem weryfikacji pogody. I o dziwo mamy pozytywne informacje. Siła wiatru chodź duża, nie wzbudza w nas zdziwienia. Wieje. W końcu jesteśmy nad morzem, więc musi wiać. Aplikacja pokazuje 55km/h zamiast zapowiadanych 70km/h, a to też dobra informacja. Zasiadamy więc do królewskiego śniadania i ze spokojem snujemy plan na ostatni odcinek naszej drogi. Ma on doprowadzić nas do najciekawszych miejsc na południowo wschodnim wybrzeżu Rugii, a następnie do czekającego na nas w Sassnitz auta.

Z Bergen auf Ruegen wyjechaliśmy tuż przed godziną 10:00 i wykorzystując prawa fizyki, a dokładnie siłę wiejącego w plecy wiatru; udaliśmy się do Selling.

Sellin - to jeden z najbardziej eleganckich i malowniczych kurortów na niemieckiej wyspie Rugia. Miejscowość słynie przede wszystkim z unikalnej architektury uzdrowiskowej oraz najbardziej charakterystycznego molo nad Bałtykiem. My zwiedzanie rozpoczęliśmy od portu jachtowego leżącego w południowej części miasta. To tu mieliśmy pierwszy raz tego dnia zaobserwować siłę żywiołów jakimi są woda i wiatr.

Rasender Roland czyli Pędzący Roland - Przez Sellin przebiega trasa zabytkowej, wąskotorowej kolei parowej, która łączy kurorty na wschodnim wybrzeżu wyspy (m.in. Binz, Sellin, Göhren). Jadąc ulicami Sellin wzdłuż torów mieliśmy okazję zaobserwować przejeżdżający pociąg z lokomotywą parową i zabytkowymi wagonami, wypełnionymi po brzegi turystami.

Molo Seebrücke Sellin - kolejną, a w zasadzie główną atrakcją dla której postanowiliśmy odwiedzić Selling jest największa ikona miasta, czyli mierzące 394 metrydługości molo. Po dojechaniu na koniec głównej alei Seelin, nasze oczy ujrzały przepiękną, znaną z internetowych zdjęć architektoniczną budowlę. Na molo znajduje się elegancki budynek restauracji, który mimo silnie wiejącego wiatru postanowiliśmy uwiecznić dronem. Swoją drogą warto wspomnieć, że po raz kolejny zagadnęli nas zainteresowani tym cudem chińskiej techniki niemieccy turyści, dopytując o cenę i zasadę działania tego latającego potwora. Chwilę później udaliśmy się na koniec molo, gdzie zamontowano gondolę zanurzeniową (Tauchergondel), która pozwala zjechać 4 metry pod poziom morza i obserwować podwodny świat Bałtyku.

Himmelsleiter czyli Schody do nieba - to strome schody liczące 87 stopni prowadzące z wysokiego klifu bezpośrednio na molo, skąd rozpościera się słynny widok na całą konstrukcję. Warto dodać, że tuż obok zainstalowana jest sunąca po pochylni bezpłatna winda, która jest dużym udogodnieniem dla kuracjuszy. Tuż obok znajduje się również trasa zjazdowa dla rowerów, prowadzącą do skalistej części plaży. My wybraliśmy tym razem windę. Aaa co? Pozwoliliśmy sobie na odrobinę luksusu.

Wracając już w kierunku lądu, warto wspomnieć o jeszcze jednej atrakcji.

Wilhelmstraße - czyli główna aleja łącząca molo z centrum miasta. Jest to zapierająca dech w piersiach ulica kurortu, przy której stoją piękne, białe wille z przełomu XIX i XX wieku. Charakteryzują się one drewnianymi balkonami i werandami reprezentujące tzw. styl Bäderarchitektur, czyli mówiąc po polsku, architekturę uzdrowiskową. Zafundowaliśmy tutaj sobie szybki przelot dronem nad dachami budynków i udaliśmy się w kierunku lasów prowadzących nas do kolejnej nadmorskiej miejscowości jaką jest Binz.

Jadąc lasem zboczyliśmy z głównego szlaku z nadzieją, że uda nam się uchwycić wspomnianą wcześniej kolej Roland, a przy okazji dojechać do położonego nieopodal Zamku Myśliwskiego. Cel zrealizowany w 100%. Nie wiedzieliśmy jednak, że droga którą jedziemy, poprowadzi nas przez górzysty teren, co zmusiło nas do nie lada wysiłku.

Jagdschloss Granitz czyli Pałac Myśliwski Granitz - to kolejna atrakcja jaką odwiedziliśmy. W sumie planowana, ale trochę nieświadomie. Nieświadomie gdyż nie wiedzieliśmy, że zamek położony jest na wzgórzu Tempelberg o wysokości 107 m n.p.m. Niby z po przejechaniu Szlaku Orlich Gniazd powinniśmy mieć w głowach, że jak zamek to na wzniesieniu. Tym razem wyparliśmy to jednak z świadomości i stanowiło to element zaskoczenia. Sam zamek to neogotycka budowla z lat 1837–1851, którą wyróżnia pięć krenelażowych wież oraz centralna, 38-metrowa wieża widokowa. Roztacza się z niej panoramiczny widok na całą Rugię. Wiemy, bo mimo silnie wiejącego wiatru odpaliliśmy nasze chińskie cudo techniki, wznosząc się wyłącznie na bezpieczną wysokość.

Binz - to kolejny na naszej mapie nadmorski kurort, który postanowiliśmy odwiedzieć. Największy, ale po Sellin ciężko było nam się nim zachwycić. Oczywiście znajduje się w nim wspomniana już architektura uzdrowiskowa, jest molo o długości 370m, główna stacja kolei Pędzący Roland. My już głowami byliśmy w innym miejscu, które dużo bardziej nas ciekawiło. A jest nim Prora.

Prora - znana również jako Kolos z Rugii to gigantyczny, niedokończony nazistowski ośrodek wypoczynkowy położony kilka km za Binz. Jego budowa ruszyła w 1936 roku z inicjatywy organizacji Kraft durch Freunde czyli Siła przez Radość. Celem było zapewnienie tanich wczasów dla 20 000 robotników III Rzeszy, a przy okazji szerzenie ideologii nazizmu. Jego budowa została przerwana przez wybuch II wojny Światowej co było przecież zaplanowane. Tym samym wiadomym było, że Prora jako kompleks, nie ma szansy powstać do wybuchu wojny. W trakcie działań wojennych miała stanowić szpital, co rzeczywiście miało miejsce. O losach kompleksu długo by pisać. Zapraszamy na fascynujące opowieści czy to na poświęconych tej tematyce kanałach YouTube czy na stronach internetowych. Jadąc wzdłuż ciągnących się przez 4,5km budynków, obserwowaliśmy wyremontowaną elewację. Jedynie ostatnie skrzydło i centrum rozrywki niesie jeszcze ślady dawnych lat. Jadąc wzdłuż morza, obserwowaliśmy jeszcze ukryte w gęstwinie drzew ruiny kompleksu, które po zakończeniu || Wojny Światowej zaczęła burzyć Armia Czerwona. De fakto to ona doprowadziła w latach powojennych cały kompleks do ruiny pozbawiając go wszelkich wartościowych rzeczy, a zostawiając wyłącznie mury.

Tuż za Prora odwidzieliśmy jeszcze plażę. Była to dobra decyzja, gdyż ujrzeliśmy piękny widok na port Mukran/Sasnitz. Przez chwilę obserwowaliśmy walczące z wiatrem mewy i ruszyliśmy na ostatnie 3km naszej trasy. Drugi rowerowy dzień, to 48km i cała masa atrakcji, co mimo wiatru dało nam poczucie dobrze wykorzystanego czasu.

Straslund - do miasta potocznie zwanego Bramą Rugii udaliśmy się już autem. Naszym głównym celem było oceanarium. Celu jednak nie udało nam się zrealizować, gdyż przy kasach stanęliśmy o godzinie 16:01. Pani kasjerka z uśmiechem na twarzy oświadczyła nam, że rozliczyła już sprzedaż dnia gdyż bilety sprzedaje wyłącznie do godziny 16:00, mimo że oceanarium funkcjonuje dk godziny 17:00. Nie pomogły też prośby. Taka sytuacja. Poszliśmy więc na starówkę, a ta przepiękna. Mimo przenikliwego zimna, odwiedzaliśmy boczne uliczki, zachwycając się ich urokiem. Zabytkowe Stare Miasto w Stralsundzie nie bez przypadku, zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Robi niesamowite wrażenie.

W Straslund zakończyliśmy zwiedzanie. A wyspa Rugia? Czy warto? Zdecydowanie tak. Zalecamy fokus na główne jej nadmorskie atrakcje, czyli jej wschodni i północny kraniec. My ze względu na silny wiatr odpuściliśmy wyspę Hidensee, ale nie wykluczone, że na Rugię jeszcze wrócimy i postawimy swoje stopy i na Wyspie Artystów.

Z rowerowym pozdrowieniem
Maja on the bike

Rugia 🛳️🇩🇪🏝️🐟🌊Dzień 1Druga podróż tego roku to zwiedzanie największej niemieckiej wyspy jaką jest Rugia. Za miejsce star...
25/04/2026

Rugia 🛳️🇩🇪🏝️🐟🌊

Dzień 1

Druga podróż tego roku to zwiedzanie największej niemieckiej wyspy jaką jest Rugia. Za miejsce startu obraliśmy leżącą u wrót parku słynącego z kredowych klifów miejscowość Sassnitz.

Sassnitz to jedno z najpiękniejszych miast portowych w Niemczech. To miejsce, gdzie architektura uzdrowiskowa spotyka się z dziką przyrodą Bałtyku. Chłodny, słoneczny poranek, postanowiliśmy spędzić nad brzegiem morza i uwiecznić piękno natury, którego tu nie brakuje. To stąd rozpościera się widok na piękne, strome zbocza, prowadzące do Parku Jasmund, gdzie w pierwszej kolejności mieliśmy zamiar się udać. Chwilę po godzinie 9:00 wsiedliśmy na rowery. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od nabrzeża portowego. To stąd wypływają statki 🛳️ obsługujące żeglugę Bałtyku. Z Sassnitz (dokładnie z pobliskiego portu Mukran) odpływają promy na wyspę Bornholm (Rønne) oraz do szwedzkiego Ystad.

W porcie zobaczyliśmy HMS Otus, czyli brytyjską łódź podwodną z okresu zimnej wojny, która służy obecnie jako muzeum. O poranku była ona jeszcze zamknięta.

Warto wspomnieć, że w Sasnitz znajduje się najdłuższy falochron w Europie. Ma on 1450 metrów długości i zapewnia świetny widok na morze oraz panoramę miasta szczególnie na tzw. architekturą kąpieliskową (Bäderarchitektur) z białymi willami z XIX wieku.

Po opuszczeniu miasta wjechaliśmy do górzystego Parku Jasmund. Jest to najmniejszy park narodowy w Niemczech (ok. 30 km²). Po około 20km odbiliśmy z główne go szlaku do pierwszego punktu widokowego leżącego nieopodal klifu o nazwie Wissower Klinken. To tam odbyła się akcja ratunkowa naszego dobytku po tym, jak Maja przypadkowo zrzuciła worek-sakwę na zbocze klifu. Motywacja była duża bo w worku znajdowały się resztki naszego jedzenie. Resztki bo część wypadła z worka gdy ten leciał w dół co sprawiło, że widok był spektakularny.

Następnie wyruszyliśmy kierunku najbardziej znanego klifu jakim jest Königsstuhl (Królewski Tron). Klif ten wznosi się na 118 metrów n.p.m. Od 2023 roku dostępny jest tam Skywalk „Königsweg” – nowoczesna, wisząca platforma widokowa, na której wejście jest płatne.

Po zostawieniu rowerów na pobliskim parkingu (parking oferuje nawet zamykane szafki na rowery), udaliśmy się na Victoria-Sicht - punktu widokowego oferującego bezpłatny widok na Königsstuhl. Po wykonaniu ujęć dronem, rozpoczęliśmy walkę o jego powrót do bazy, a to ze względu na silny i porywisty wiatr. Na szczęście dron był naładowany na full i wystarczyło energii, żeby małymi kroczkami wyrwać go morzu i sprowadzić na ląd.

Kolejne kilometry to już otwarta przestrzeń i walka z wiejącym nam w twarz wiatrem i pagórkami z pięknym widokiem na pola uprawne. W miejscowości Glowe sprawdziliśmy warunki na plażowanie i zjedliśmy obiad. Po opuszczeniu miejscowości i obraniu kursu na Arkona, jechaliśmy trasą rowerową do złudzenia przypominającą ostatnie kilometry trasy leśnej prowadzącej na Hel. Las osłonił nas trochę przed wiatrem i dał chwilę wytchnienia.

Po przejechaniu kolejnych wietrznych kilometrów odbiliśmy w kierunku Arkona i dotarliśmy do miejscowości Vitt. Jest to zabytkowa osada rybacka położona w małym wąwozie tuż przy słynnym przylądku Kap Arkona. Wioska ta, nazywana jest „najbardziej romantycznym miejscem na wyspie” i słynie z białych domków krytych strzechą i sielankowej atmosfery. W wiązce obowiązuje całkowity zakaz ruchu kołowego co w tym wypadku dotyczyło również nas. Przeprowadziliśmy więc rowery żeby odpocząć u brzegu Bałtyku z pięknym widokiem na przylądek Arkona.

Po chwili ruszyliśmy w dalszą drogę mijając Kaplica Vitt (Vitter Kapelle) czyli charakterystyczną ośmioboczną budowlę z początku XIX wieku, położoną na wzniesieniu nad wioską, która została zbudowano dla rybaków, aby mogli słuchać kazań brzegowych w czasie niepogody.

Kolejne kilometry to walka z wiejącym z zachodu z prędkością 35km/h wiatrem. W związku z tym, że o godzinie 18:44 odpływał ostatni prom do miejscowości Vaschvitz, musieliśmy pędzić ile sił w nogach. Kręciliśmy przy samym zachodnim brzegu Rugii, która w tym rejonie oprócz kilku wiosek z potencjałem na windsurfing nie oferuje nic spektakularnego. Jazda w kierunku południowym oznaczała mierzenie się z wiatrem wiejącym z boku co już było dużym udogodnieniem. Na prom wpadliśmy w ostatniej chwili, a świadczył o tym charakterystyczny dźwięk sygnalizujący opuszczanie szlabanu. Na drugim brzegu zaczęliśmy szukać noclegu. Wiedzieliśmy, że baza noclegowa nie jest bogata, co świadczy również o braku atrakcji w tym rejonie. Patrząc na prognozy pogody zapowiadające kolejnego dnia wiatr wiejący z prędkością 70km/h, podjęliśmy decyzję o zmianie planów na dalszą drogę. Odpuszczamy zwiedzanie wyspy artystów Hidensse i udajemy się dalej w kierunku południowo zachodnim żeby tam kolejnego dnia odwiedzić nadmorskie kurorty.

Za bazę noclegowa obraliśmy jedno z większych miast Rugii, miasteczko Bergen auf Ruegen. Do pokonania mieliśmy jeszcze 23km, które z wiejącym w plecy wiatrem, były już czystą przyjemnością. Około godziny 20:30 dojechaliśmy go hotelu ze stanem licznika 103km. Po wieczornej logistyce sprawdziliśmy prognozy pogody i nakreśliliśmy wstępny plan na dalszą drogę…a jak on wygląda dowiecie się w niebawem

Z rowerowym pozdrowieniem
Maja on the bike

Czy trzeci raz z rzędu to już tradycja? Sezon 2026 otworzyliśmy tak jak miało to miejsce w poprzednich latach w Borach T...
08/03/2026

Czy trzeci raz z rzędu to już tradycja?

Sezon 2026 otworzyliśmy tak jak miało to miejsce w poprzednich latach w Borach Tucholskich. Trasę rozpoczęliśmy w miejscowości Charzykowy skąd udaliśmy się w stronę Kaszubskiej Marszruty. Tuż przed miejscowością Małe Swornegacie, zboczyliśmy ze szlaku żeby wjechać w głąb Borów i odwiedzić 600-letni Dąb Bartuś. Pokonując ciężkie leśne kilometry, walcząc m.in. z powalonymi drzewami, dojechaliśmy do jeziora Wielkie Gacno, gdzie główną atrakcją oprócz walorów przyrodniczych jest charakterystyczny pomost w kształcie serca. Kolejne kilometry to przejazd wzdłuż jeziora Jeleń, agroturystyczna miejscowość Męcikał i powrót na Kaszubską Marszrutę. Po przejechaniu Swornegacie i Chociński Młyn, domknęliśmy pętlę w Charzykowy.

Szlak w wielu miejscach był jeszcze oblodzony. Nie obyło się bez niegroźnych wywrotek. Mimo to, trening rowerowy uznajemy za udany. Finalnie wjechało 67km, które w promieniach słońca były całkiem przyjemne. Pierwsze km na świeżym powietrzu cieszą.

Szlak Kaszubskiej Marszruty jak i Bory Tucholskie, będziemy polecać bez końce. To miejsce dla osób lubiącym przyrodę i kręcenie daleko od zgiełku miast, a my do takich z pewnością należymy.

🚴‍♀️🚴☀️☀️☀️

Bory Tucholskie 07.03.2026

27/02/2026
Alpe-Adria 🎬🇦🇹🇮🇹🚴🚴‍♀️🚴Tym razem zabieramy Was w rowerową podróż z Austrii do Włoch, czyli na popularny szlak Alpe- Adria...
09/02/2026

Alpe-Adria 🎬🇦🇹🇮🇹🚴🚴‍♀️🚴

Tym razem zabieramy Was w rowerową podróż z Austrii do Włoch, czyli na popularny szlak Alpe- Adria. Trasa na której pokonanie potrzebowaliśmy 4 dni, zaczyna się w Salzburgu, a kończy 400km dalej w miejscowości Grado u wybrzeża Adriatyku.

Alpe Adria to przede wszystkim:

- Alpejskie widoki do złudzenia przypominające te z reklamy popularnej mlecznej czekolady
- przepiękne ekspozycje skalne, potrafiące przytłoczyć swoim ogromem
- Urokliwe miasteczka, zarówno austriackie, jak i te po włoskiej stronie granicy
- Zliczona ilość tuneli oraz wiaduktów , ile ich było dowiecie się w dalszej części filmu
- Świetna trasa rowerowa, która we włoskiej części poprowadzona jest po nasypie kolejowym
- I Adriatyk, jako nagroda za trud włożony w pokonanie szlaku

Jeśli chcecie przez chwilę zanurzyć się w pięknych widokach jakie oferuje szlak, zapraszamy do obejrzenia naszej widerelacji.

Maja on the bike

Alpe Adria - GPX do trasy w opisie!!!Tym razem zabieramy Was w rowerową podróż z Austrii do Włoch, czyli na popularny szlak Alpe- Adria. Trasa na której poko...

Zapraszamy Was na III Polsko-Niemieckie Dni Turystyki Rowerowej w Szczecinie, które odbędą się w dniach 27-28.02.2026. B...
08/02/2026

Zapraszamy Was na III Polsko-Niemieckie Dni Turystyki Rowerowej w Szczecinie, które odbędą się w dniach 27-28.02.2026.

Będziemy mieli przyjemność poprowadzenia warsztatów na temat podróży rowerowych z dziećmi.

„Z dziećmi za horyzont, czyli rowerowa sakwa pełna przygód” to tytuł naszego wystąpienia. Co się się za nim kryje? Przekonacie się na miejscu 😉🚴‍♀️🚴‍♀️❤️❤️👧👧

Program warsztatów 28.02.026 (sobota):
👉 10:30 Kamil Szałabawka, Serwis Rowerowy All Bike – „Podstawy serwisu rowerowego”
👉 11:30 Dr Jarosław Styperek, Zakład Dydaktyczny Turystyki i Rekreacji Uniwersytet WSB Merito w Poznaniu – „Wizualizacja krajobrazowa tras rowerowych w aspekcie promowania transgranicznej turystyki rowerowej”
👉 11:50 Radek Kurzaj - „Transgraniczne weekendy - czyli co się kryje pod tajemniczą nazwą „dekopplen”? Dlaczego warto zadbać o zdrowie już dzisiaj"
👉 12:20 Marta Kamińska, Dolnośląska Kraina Rowerowa – „Doświadczenia związku samorządów lokalnych na temat promocji i aktywizacji w obszarze turystyki rowerowej”
👉 12:50 Arno Schotmans – „System węzłowy dla rowerzystów w Polsce”
👉 13:10 Szymon Nitka – „Turystyka Rowerowa ma Pomorzu Zachodnim i w Brandenburgii”
👉 13:40 Daniel i Aleksandra Sienkiewiczowie, Loverowi – „Jak zaplanować długodystansową wyprawę rowerową”
👉 14:10 Paweł Steinke, Canyon Bicycles GmbH – „Rowery gravelowe - co wybrać na co zwrócić uwagę”
👉 14:30 Kacper Goliński – „Planowanie wielodniowych wyjazdów rowerowych przy pomocy VeloPlannera”
👉 14:50 Sławomir Nakoneczny – „Podróże rowerowe z dzieckiem”
👉 15:10 Mariusz Drożdżewski – „Z dziećmi za horyzont, czyli rowerowa sakwa pełna przygód”
👉 15:30 Aleksander Wiącek, Fundacja Mobilności Aktywnej – „Praktyczna edukacja rowerowa w ruchu drogowym - bezpieczeństwo dzieci w turystyce rowerowej”

Szczegóły i program znajdziecie na naszej stronie rowery.wzp.

Meklemburgia Pomorze Przednie 🇩🇪🌳🚤, czyli…🔹urokliwa trasa wokół największego „w pełni” niemieckiego jeziora o nazwie Mür...
28/01/2026

Meklemburgia Pomorze Przednie 🇩🇪🌳🚤, czyli…
🔹urokliwa trasa wokół największego „w pełni” niemieckiego jeziora o nazwie Müritz.
🔹kraina jezior i lasów czyli namiastka Mazur u naszych zachodnich sąsiadów
🔹przepiękne pałace posadowione nad brzegami jezior

Zapraszamy do filmowej relacji 🎥

Meklemburgia Pomorze Przednie 🇩🇪🌳🚤, czyli…- urokliwa trasa wokół największego „w pełni” niemieckiego jeziora o nazwie Müritz. - kraina jezior i lasów czy...

Cześć Wam „Rowerem z Bieszczad do Tatr, czyli tam gdzie góry zmieniają charakter”, to tytuł naszej nowej rowerowej odsło...
17/12/2025

Cześć Wam

„Rowerem z Bieszczad do Tatr, czyli tam gdzie góry zmieniają charakter”, to tytuł naszej nowej rowerowej odsłony, do której oglądania zapraszamy Was na naszym kanale na YouTube.

W dniu 13.06.2025 wyruszyliśmy pociągiem na drugi koniec Polski, żeby kolejnego dnia w Ustrzykach Dolnych rozpocząć naszą rowerową podróż wzdłuż południowej granicy Polski. W 5 dni dojechaliśmy do Zakopanego, przemierzając Bieszczady z widokami na piękne Połoniny, Beskid Sądecki, Pieniny z majestatycznym Przełomem Dunajca, by finalnie stanąć u podnóża Tatr. Pokonaliśmy 444 km, które wymagały od nas dużej pokory i wytrwałości podczas pokonywania podjazdów. W momencie gdy w pozostałej części Polski szalały ulewne deszcze, my walczyliśmy z upałami. Te za to sprawiły, że każdego wieczora podziwialiśmy prawdziwe spektakle zachodzącego słońca. Zapraszamy do obejrzenia relacji z naszej podróży i wspólne podziwianie południa Polski. Jeśli film przypadnie Wam do gustu, zachęcamy do danie łapki w górę i subskrypcję naszego kanału, jako motywację do tworzenia kolejnych materiałów z naszych rowerowych podróży.

Z rowerowym pozdrowieniem
Maja on the bike

W dniu 13.06.2025 wyruszyliśmy pociągiem na drugi koniec Polski, żeby kolejnego dnia w Ustrzykach Dolnych rozpocząć naszą rowerową podróż wzdłuż południowej ...

Adres

Kostrzyn Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Maja on the bike umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij