23/07/2023
Od naszego powrotu z wyprawy rowerowej wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku minęły już dwa miesiące. Tak, wiem miało być podsumowanie, jak tylko się ogarnę. W tym kłopot, że ostatnio trudno mi się ogarnąć. Sprawy bieżąco życiowe i zawodowe zepchnęły podróżowanie na boczny tor. Ale to tylko chwilowa awaria.
Dziś dla przypomnienia wrzucam kilka zdjęć. A niełatwo wybrać kilka spośród ponad tysiąca. Fajnie jest wspominać, jak się jarałam samą myślą o wyprawie, potem jej przygotowaniem i nawet jazdą pociągiem z rowerem.
Przywołuję w pamięci lasy dwóch parków narodowych, nie kończące się ścieżki rowerowe, nadmorskie miasteczka i wsie, porty i latarnie. Oczywiście legendarne Kluki z bagnami i skansen wsi słowińskiej. Wschody i zachody słońca odmierzane obrotem rowerowych kół. Już nie liczę przejechanych kilometrów czy ilości odhaczonych kurortów. Dziś liczy się to, jak ta wyprawa mnie zmieniła. Dziś wiem, że niemożliwe nie istnieje, a ograniczenia są tylko w naszej głowie.
Jeśli interesują Was sprawy praktyczne związane z wyprawą piszcie śmiało. Planowanie, noclegi czy inne sprawunki... podzielę się tym, co wiem.
Jeszcze chwilę i na blog wjedzie wpis z rowerowania wzdłuż Bałtyku. To będzie dłuuuuga relacja.