20/09/2026
WAŻNE ‼️ Przeczytajcie proszę i jeśli możecie, podajcie dalej. 💙
To zdjęcie stało się dla mnie inspiracją do napisania kilku słów. Nie po to, żeby kogokolwiek osądzać, ale żeby zatrzymać nas na chwilę i skłonić do refleksji.
Podczas kolonii zdarza się, że dajemy dzieciom czas wolny na zakup pamiątek czy lodów. Zawsze wyznaczamy dokładny odcinek, po którym mogą się poruszać, oraz miejsce zbiórki. Wychowawcy stoją na początku, na końcu i pośrodku tego odcinka. Młodsze dzieci do około 10. roku życia chodzą dodatkowo z kolejnym opiekunem.
To nie jest „puszczenie dzieci samopas”. To przemyślana organizacja, nauka samodzielności i odpowiedzialności pod stałym nadzorem wychowawców.
Niestety, coraz częściej spotykamy się z brakiem życzliwości ze strony dorosłych. Co najbardziej przykre również tych, którzy sami są rodzicami.
Na ostatnich koloniach, wyznaczyliśmy miejsce zbiórki na placu przy sklepie i chodniku. Przechodzący obok ojciec (pchający spacerówkę z ok 2,5 letnią dziewczynką), skomentował pełnym głosem w stronę żony/partnerki:
„K… Tu będą łazić gnoje. Na pole z bachorami, a nie do sklepów”.
Kiedy spokojnie poprosiliśmy, aby nie używał wulgaryzmów przy dzieciach, i zauważyliśmy, że być może jego córka także kiedyś pojedzie na kolonie, usłyszeliśmy kolejne przekleństwa oraz zarzut, że blokujemy chodnik.
(Zdjęcie zrobione natychmiast po tym jak pan nas minął - już wtedy chciałam o tym napisać, ale w nawale obowiązków zupełnie mi umknęło).
Dzieci to słyszą. Widzą pogardę w oczach dorosłych. Czują, że są traktowane jak przeszkoda tylko dlatego, że pojawiły się w przestrzeni publicznej większą grupą.
Podobne sytuacje zdarzają się w sklepach. Dziecko stoi w kolejce z lodem, wodą czy jedną pamiątką, a dorośli wpychają się przed nie z pełnymi koszykami, bez słowa. W mniejszych sklepach wpuszczamy dzieci etapami, po około 10 osób, aby nie powodować tłoku. Mimo to często spotykamy się ze zniecierpliwieniem, komentarzami i demonstracyjną niechęcią.
Kolejny problem to przerywanie szyku grupy.
W aTuTu bardzo dbamy o bezpieczeństwo. Dzieci poruszają się parami, prawą stroną chodnika lub schodów. Każdą grupę prowadzi dwóch wychowawców, jeden ją otwiera, drugi zamyka. Nawet przy dwudziestce dzieci przejście całej grupy trwa zwykle kilkanaście/kilkadziesiąt sekund.
Mimo to, szczególnie w miejscowościach nadmorskich, dorośli idący na plażę lub z niej wracający wchodzą pomiędzy dzieci i rozdzielają grupę. Być może robią to bez zastanowienia. Być może nie zdają sobie sprawy, że wychowawca odpowiada nie za jedno czy dwoje dzieci, ale za kilkadziesiąt i musi przez cały czas widzieć grupę, liczyć ją oraz reagować na najmniejsze zagrożenie.
Za każdym dzieckiem idącym w kolonijnej parze stoi czyjaś mama, czyjś tata, babcia lub dziadek. Ktoś, kto powierzył nam najważniejszą osobę w swoim życiu i wierzy, że wróci ona do domu bezpieczna.
DLATEGO PROSIMY O NAPRAWDĘ NIEWIELE!
O kilka sekund cierpliwości.
O nieprzerywanie szyku.
O niewpychanie się przed dzieci.
O powstrzymanie wulgarnych komentarzy.
O odrobinę zwykłej, ludzkiej życzliwości.
Być może kiedyś na kolonie pojedzie Twoje dziecko albo wnuk. Wtedy z pewnością chciałbyś, aby spotkało na swojej drodze dorosłych, którzy pomogą zadbać o jego bezpieczeństwo, zamiast traktować je jak problem.
Dzieci uczą się funkcjonowania w społeczeństwie, obserwując nas, dorosłych. Pokażmy im więc, że w przestrzeni publicznej jest miejsce także dla nich.
Jeśli uważasz, że ten temat jest ważny, udostępnij - proszę - ten post. Razem możemy budować więcej życzliwości, empatii i społecznej odpowiedzialności. 💙