22/09/2026
2026 w Hanowerze za nami, emocje opadły, czas na chwilę refleksji.
Pomimo ponad stu premier nowych, elektrycznych, bijących rekordy zasięgów pojazdów, to najważniejsze wnioski leżą gdzie indziej ⤵️
1️⃣ Zdania są podzielone - nikt na ten moment nie wie, który napęd wygra w długim dystansie transport długodystansowy. Producenci pokazali jednocześnie elektryki, wodór, diesel, , syntetyki i hybrydy. Obok siebie spotkały się napędy elektryczne, hybrydowe, paliwa syntetyczne i wodorowe, co wskazuje na wielotorowe podejście do neutralności klimatycznej.
2️⃣ Elektryczne ciągniki oferują już ponad 500 km zasięgu na bateriach. Wodorowe osiągają 700-800 km. Brzmi świetnie w komunikacie prasowym. W praktyce dla operatora floty 600 pojazdów pytanie brzmi inaczej: gdzie zatankuję? Ile to waży? Jaki jest realny TCO? Czy istnieje infrastruktura pod taką flotę? Czy mogę to skalować, czy kupuję 3 sztuki i czekam 3 lata na stacje?
Producenci mówią wprost: technologie są gotowe, ale infrastruktura i ekonomia użytkowania nie nadążają. Jednocześnie proszą o przesunięcie o 3 lata celów CO₂ na 2030 rok. To dość wymowne.
3️⃣Oj, nie-europejskie marki nas “podgryzają”. I to mocno... Producenci tacy jak SANY, FAW TRUCKS (na zdj), SINOTRUCK, BYD, SUPERPANTHER, czy nawet Tesla - wszystkie oferują dalekodystansowe ciągniki elektryczne z naprawdę pokaźnymi parametrami i osiągami.
Dla producentów będzie to duża konkurencja, walka o innowacje, spadek cen. Z drugiej strony - dla firm transportowych wzrost znaczenia tych marek oznacza optymalizację operacyjną, niższe koszty, efektywniejszą pracę.
Czy za 10 lat będziemy jeździć na wodorze, na prądzie, na LNG, czy na czymś, o czym dziś nikt nie mówi? Nie wiemy. I z tego co widzieliśmy na - nikt nie wie.
➡️ Wiemy natomiast jedno: dla operatora floty transformacja to nie wybór technologii, tylko odpowiedź na pytanie “jak mogę zrobić to bezpiecznie, szybko, efektywnie i z mniejszym śladem węglowym?”.