11/12/2014
Miło zasiąść zimową porą w fotelu z dobrą lekturą i gorącą herbatą :)
http://www.lokologistics.pl/wydawnictwo/
Wiesz, że na gorącej pustyni gorąca herbata to także najlepszy napój? Tak jej picie wspomina autor "Szumu stepu i pustyni":
„Kakao do zupy? A gdzie łyżka? Przynajmniej biszkopciki ratują sprawę…”, słyszę w swojej głowie. „Dobra, dobra, paniczu ze środka. Jedz, jak dają, i nie dyskutuj!” Zupka mongolska jest gorąca, w sumie jak wszystko na Gobi. Widelec okazuje się najpraktyczniejszym przyrządem, za pomocą którego mogę szybko rozprawić się z daniem. I głodem. Kakao to nic innego jak typowy mongolski caj. Herbata z masłem i solą o temperaturze dziewięćdziesięciu dziewięciu stopni Celsjusza po chwili jest już na skórze całego mojego ciała. Jak gorąco! W podobnym ukropie zajada swój posiłek mój towarzysz. Uśmiecham się do niego, myśląc już jednak podstępnie o butelce wody, którą zostawiłem przy wejściu. No to jak, idziemy się przewietrzyć, tak? Wyszedłem z jurty i… zawróciłem na pięcie, dostając ostrzegawczy policzek od gobijskiego upału. Człowieku, nie zapominaj, gdzie jesteś! Siadam na wersalce i zaczynam myśleć, jakim cudem doczłapałem się tu w takim skwarze…"