24/07/2026
English below ⬇️
🇵🇱PL „Nowa Nadzieja” – reportaż z wyprawy do Tatooine - rodział pierwszy
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...
Nastały czasy, kiedy rebelia urządzeń latających, w ramach narastającego konfliktu z Imperium, podjęła dramatyczną decyzję o rozpoczęciu misji rozpoznawczej w poszukiwaniu nowej nadziei na lepsze jutro.
Właściwie to nie tak dawno, bo w maju 2026 roku, i nie tak bardzo odległej galaktyce – bo w Tunezji - jedenaście małych samolotów wyruszyło na misję, której scenariusz śmiało mógłby konkurować z produkcjami George'a Lucasa. Celem naszej wyprawy było Tatooine - nie to filmowe, oczywiście - choć jak się później okazało, różnice były mniejsze niż się spodziewałem.
Właściwie to nie tak dawno, bo w maju 2026 roku, i nie tak bardzo odległej galaktyce – bo w Tunezji – jedenaście małych samolotów wyruszyło na misję, której scenariusz śmiało mógłby konkurować z produkcjami George'a Lucasa. Celem naszej wyprawy było Tatooine - nie to filmowe, oczywiście - choć jak się później okazało, różnice były mniejsze niż się spodziewałem.
Pomysł zrodził się, jak to bywa z najlepszymi pomysłami – z przypadku. Ktoś rzucił: a może byśmy do Afryki polecieli? Grupa zebrała się szybciej niż Sokół Millenium Hana Solo wchodził w prędkość nadświetlną. Kilka miesięcy później, stałem przed jedenastoma samolotami – Bristell, Virus SW i VL3 – gotowymi do misji. Eskadra Rebeliantów, z tlącą się w duszy nadzieją na galaktyczne latanie, z pełnymi zbiornikami paliwa, ważnymi dokumentami i łączącym nas wszystkich przekonaniem, że Moc Rotax'a będzie z nami i zawsze pokieruje nas we właściwym kierunku. Organizację lotów w Tunezji powierzyliśmy zewnętrznej firmie Fly In Tunisia – decyzja, która okazała się najlepszą w całym przedsięwzięciu, ale nie uprzedzajmy faktów.
Kaniów, sobota, 9 maja, godzina 8:00. Na płycie stoi kilkanaście samolotów i wszyscy jesteśmy przekonani, że wiemy dokładnie, jak to będzie wyglądać. Briefing przedlotowy brzmi optymistycznie: lecimy do Chorwacji, na wyspę Brać. Tam krótki postój na tankowanie, kawę i sprawdzenie pogody. Potem na rozgrzewkę pierwsze morze - Adriatyk. Ci co nie latali wcześniej nad wodą mogą zaprzyjaźnić się z kamizelkami oraz oswoić się mentalnie z powierzeniem swojego lotniczego jestestwa czterocylindrowemu silnikowi.
To, co czekało nas po drugiej stronie Adriatyku – dymiące wulkany, kontroler mówiący jak Yoda i pierwsze oznaki, że Moc nie zawsze jest po naszej stronie – w kolejnej części.
🪐Chcecie poznać całą historię? Napiszcie w komentarzu "Star Wars", a wyślemy Wam pełny reportaż z wyprawy w PDF.
🇬🇧EN „A New Hope” – expedition report to Tatooine - chapter 1
A long time ago, in a galaxy far, far away...
There came a time when the rebellion of flying machines, amid a growing conflict with the Empire, made the dramatic decision to launch a reconnaissance mission in search of a new hope for a better tomorrow.
Actually, it wasn't all that long ago — May 2026, in fact — and not such a very distant galaxy either — Tunisia, to be precise — when eleven small aircraft set off on a mission whose script could boldly rival George Lucas's productions. The goal of our expedition was Tatooine — not the movie one, of course — though, as it later turned out, the differences were smaller than I had expected.
The idea was born, as the best ideas usually are, by accident. Someone tossed out: how about we fly to Africa? The group came together faster than Han Solo's Millennium Falcon jumped to lightspeed. A few months later I stood before eleven aircraft — Bristell, Virus SW and VL3 — ready for the mission. A squadron of Rebels, a spark of hope for galactic flying smouldering in our souls, with full fuel tanks, valid paperwork and the shared conviction that the Force of the Rotax would be with us and would always steer us in the right direction. We entrusted the organisation of the flights in Tunisia to an outside company, Fly In Tunisia — a decision that proved the best of the whole enterprise, but let's not get ahead of ourselves.
Kaniów, Saturday, 9 May, 8:00 a.m. A dozen or so aircraft stand on the apron and every one of us is convinced we know exactly how this will go. The pre-flight briefing sounds optimistic: we're flying to Croatia, to the island of Brač. A short stop there for fuel, coffee and a weather check. Then, as a warm-up, the first sea — the Adriatic. Those who haven't flown over water before can make friends with their life vests and mentally come to terms with entrusting their aviator's very being to a four-cylinder engine.
What awaited us on the other side of the Adriatic – smoking volcanoes, a controller who talked like Yoda, and the first signs that the Force wasn't always on our side – in the next episode.
🪐Want the full story? Comment "Star Wars" below and we'll send you the complete expedition report as a PDF.