ADV Girl Biker

Wskazówki dojazdu Kontakt: firmę

ADV Girl Biker Kobiety mają moc! Moc do podróżowania motocyklem! Jedźmy wspólnie na wyprawę!
(1)

04/10/2026

Nieoczywista Północ | Na deser – droga przez morze

Na koniec zostawiłam sobie Afsluitdijk.
32 kilometry niemal idealnie prostej drogi. Z jednej strony Morze Wattowe, z drugiej IJsselmeer. Woda, łachy piachu, wiatraki, słońce i ogrom przestrzeni.
I właśnie ten spokój zapamiętałam najbardziej. Jednostajny pomruk motocykla, droga aż po horyzont i poczucie, że przez chwilę naprawdę nie trzeba się nigdzie spieszyć.A pomyśleć, że ta droga biegnie po tamie, która prawie 100 lat temu odcięła dawną zatokę Zuiderzee od morza. Ponad 30 kilometrów – kawał historii i holenderskiej walki z wodą.
To był idealny deser na zakończenie Nieoczywistej Północy.
Uwielbiam odkrywać zupełnie nieoczywiste kierunki. Północne Niemcy i północna Holandia były właśnie takim wyborem – trochę wbrew oczywistym motocyklowym destynacjom.Okazały się piękne, zaskakujące i fascynujące.

Dokładnie takie podróże lubię najbardziej. ❤️🏍️

10/09/2026

Nieoczywista Północ.
Amsterdamu nie zwiedzałam świadomie,bo co można powiedzieć o takim mieście po jednym popołudniu? Że widziało się kanał, kamienice, rowery i zrobiło zdjęcie pod Rijksmuseum?Tym razem odpuszczę „zaliczanie” miasta.Majac kilka godzin trzeba wybrać coś nieoczywistego.I tak trafiłam na Albert Cyupmarkt.Targ działa tutaj od 1905 roku, ciągnie się przez dzielnicę De Pijp i dziś liczy około 260 stoisk, co czyni go największym dziennym targiem w Europie. Ale liczby są tu najmniej ciekawe. Najciekawsi są ludzie i to, co leży na tych wszystkich stołach.Przyjechaliśmy wcześnie. Tak wcześnie, że część sprzedawców dopiero rozkładała swoje stoiska.I chyba właśnie dlatego było tak fajnie.Najpierw kawa.Mała palarnia, kubek w rękę i napis:”You are tasting probably the best coffee in the world.”Normalnie przewróciłabym oczami na taki marketing.Tyle że… cholera. Oni mogli mieć rację. 😂Kremowa, mleczna, zero kwaśności. Jedna z tych kaw, przy których po pierwszym łyku człowiek robi: oooo… dobra jest.Z kubkiem ruszyłam przez jeszcze trochę zaspany targ. W jedną stronę mijałam zamknięte budki i ludzi dopiero wykładających towar. Kiedy wracałam — ulica była już zupełnie innym miejscem.Ubrania, sery, ryby, słodycze, przyprawy, azjatyckie produkty, hinduskie sklepy, tajskie jedzenie… właściwie pół świata upchnięte w jednej ulicy. I nawet kilka polskich akcentów.To zresztą nie przypadek. De Pijp od dziesięcioleci zmieniała się wraz z ludźmi przyjeżdżającymi do Amsterdamu z różnych stron świata, a targ zmieniał się razem z nią. I właśnie dlatego Albert Cuypmarkt jest trochę jak Amsterdam w pigułce.Były też tajemnicze paczki z Amazona, które kupujesz kompletnie nie wiedząc, co znajdziesz w środku.No i oczywiście holenderska klasyka turystyczna-wszelkiej maści słodkości z dodatkiem tego słynnego „relaksacyjnego zioła”. 🌿
Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. I nie zabrała kilku pamiątek do domu. 😇A największe zaskoczenie ?! Ceny!Normalne, a wręcz można powiedzieć,że w porównaniu z polskimi-niższe.
Amsterdam zostawiam na inną

Nieoczywista Północ. Brema.Do Bremy dojechałam późnym popołudniem. Spodziewałam się sennego, niemieckiego miasta, a przy...
27/08/2026

Nieoczywista Północ. Brema.
Do Bremy dojechałam późnym popołudniem. Spodziewałam się sennego, niemieckiego miasta, a przywitał mnie nowoczesny zgiełk, miejski ruch i mnóstwo ludzi.
Szybki prysznic i ruszam na miasto szukać tej nieoczywistej Bremy - bo ta która mnie przywitała nie przypomina tej z baśni. Czy się zaskoczyłam ? Czytaj dalej.
W pierwszej kolejności skierowałam kroki do Olimpu…. Restauracja o tej nazwie zachwyciła mnie wędzonym śledziem oraz klasycznymi ziemniakami z boczkiem. Jakże prosto,ale jakże pysznie. O mamo! Najlepsze ever! W tym miejscu, ciasnej kamienicy, z trzeszczącymi schodami nad głową zaczęłam czuć,że Brema ma do zaoferowania coś więcej.
Schnoor. Niewielki kamieniczki stojące tak blisko siebie jakby jedna podtrzymywała drugą. Krzywe dachy, jeszcze bardziej krzywe ściany i ganki wchodzące niemal jeden na drugi. Wąskie przejścia prowadzące niewiadomo dokąd,zaułki, podwóreczka, które zachęcają do zaglądnięcia. Momentami było ciaśniej niż w Lubece.I jest w tym pewna ciekwastka- Schnoor znaczy sznur,a nazwa tej części miasta pochodzi od domów stojących tak blisko siebie jak koraliki nawleczone na sznurze. Tak, to Brema,której szukałam.
Nie mógł być to jednak koniec. A gdzie muzykanci ?! Ci sławni muzykanci z Bremy! Ruszyłam więc w kierunku rynku i nagle miasto zmieniło się kolejny raz. Z maleńkiego Schnoor wychodzi wprost pod kopuły gotycki kościołów, monumentalnych magistratów i budynków ze stali i szkła. Wszystko to ze sobą tak bezczelnie pomieszane robi wieczorem niesamowite wrażenie. Zachwytem nad grą świateł i księżyca prawie przegapiłam muzykantów. Osioł,pies, kot i Kogut są zdecydowanie mniejsi niż zakładałam, ale nocą, przy grze światła latarni i cienia baśni rzucanego na mur wygląda magicznie. Łatwo przeoczyć stojącego obok Rolanda,dzięki któremu Brema uzyskała wolność i prawa miejskie.
Jeden wieczór w Bremie to było zdecydowanie za mało.Bo Brema okazała się być wielokulturowa, głośna, żywa i tajemnicza jednocześnie.

24/08/2026

Są takie miasta, które zachwycają od pierwszego wejrzenia. I są też takie, które trzeba popodglądać „od podwórka „ - Lubeka należy zdecydowanie do tych drugich.
Oczywiście jest piękny ratusz, monumentalne kościoły, reprezentacyjne kamienica - cały ten „must see”
Mnie jednak Lubeka kupiła zupełnie gdzie indziej.
Gdzieś pomiędzy średniowiecznym szpitalem Św.Ducha a rzeką zaczęłam zwyczajnie gubić się w wąskich uliczkach i odkryłam zupełnie inny świat. Maleńkie kamieniczki przytulone do siebie tak ciasno, jakby ktoś były elementem zaciśniętego gorsetu, wąskie przejścia między romanistą którymi otwierają się maleńkie podwórka. Stare drzwi, misterne ornamenty, ozdobne klamki, maleńkie okienka zrównane biegiem czasu do poziomu aktualnej drogi. I róże 🌹. Stare, ogromne róże wspinające się po ceglanych ścianach i oplatające wejścia domów.
I właśnie ta Lubeka zachwyciła mnie najbardziej. Nie monumentalna.Nie pocztówkowa. Ta krzywa, pełna zakamarków i drobiazgów, które się nie zauważy idąc od zabytku do zabytku.
I marcepan! W Niedereggerze poległam już na parterze. Ilość marcepanowych słodkości jest tam wręcz absurdalna! Chodzisz, rozglądasz się, a chciałbyś spróbować każdego po trochu. A potem wchodzisz na piętro kawiarni. Czerwone kanapy, trochę elegancki lat 20tych, wielkie przeszklenia i widok na dachy lubeckich kamienic. Dopełnieniem jest marcepanowo-czekoladowy tort i filiżanka gęstego espresso. Samo wspomnienie powoduje, że ślinianki zaczynają mocniej pracować .
A Ty, lubisz marcepan ?!

21/08/2026

Rugia zaczęła się już na promie.
Lubie takie przeprawy. Nawet jeśli trwają chwilę, dobitnie wskazują na początek zupełnie nowej wyprawy- jak dobra przystawka. Potem było tylko lepiej.
Wąskie drogi , drzewa pochylające się nad asfaltem, małe wioski i to poczucie, że tutaj nie trzeba się spieszyć. Celem było Putgarten, a właściwie parking położony jakieś 300 metrów od centrum miejscowości. Od parkingu ruch silnikowy jest zabroniony / chyba,ze posiadamy zezwolenie/ Putgarten miało być tylko bazą wypadową, a okazało się uroczą wioską, pełną pięknych domów i zakamarków w które zaglądasz bez powodu. No i była wybitna kawa z domowej palarni- taka, dla której warto zrobić dodatkowe 20 minut przerwy.
Na przylądek KapArkona można wyruszyć pieszo lub kolejką.
Po kolei, najpierw latarnia i widok z góry na Rugię, potem stromym zejściem do podnóży białych klifów. Przy Gellort - najbardziej wysuniętym punkcie wyspy znajduje się ogromny głaz Siedmiu Krawców. Dlaczego nie kucharzy?! Tego nie wiem i dowiedzieć się tego nie sposób. Tuż za nim wyłania się wizytówka Rugii - białe klify, które niemalże świecą odbijając się w błękicie Bałtyku.
Ahhh i jeszcze Witt. Maleńka rybacka wioska, schowana w meandrach wybrzeża tak dobrze, że od strony lasu łatwo ją przeoczyć. Tam trafiłam na najlepszego wędzonego łososia jakiego do tej pory jadłam.
Powrót kolejką, motocykl i ponownie kluczenie pomiędzy wioskami i zagajnikami.
Rugia żegna mnie przez Rugenbrucke. Most wspina się coraz wyżej, miasto zostaje w dole, a przed Tobą tylko niebo, jakby asfalt kończył się w chmurach.
Rugia była pierwszym rozdziałem tej podróży. I już pierwszego dnia pomyślałam sobie, że skoro tak wygląda to ja chcę więcej !

 Są kierunki po których wiemy czego się spodziewać, choć zawsze zachwycają. Alpy- zakręty , Dolomity - widoki, Norwegia ...
19/08/2026


Są kierunki po których wiemy czego się spodziewać, choć zawsze zachwycają. Alpy- zakręty , Dolomity - widoki, Norwegia - fiordy.
I są też miejsce po których spodziewamy się zupełnie zwyczajnej nijakości. Tymczasem…
Ruszyłam w tą podróż z zamiarem przejechania wzdłuż Morza Bałtyckiego odwiedzając dawne porty, a potem dalej nad Morze Północne. Polska, Niemcy, Holandia - łącznie prawie 3000 km bez wielkich motocyklowych „must see”. Moja ciekawość doprowadziła mnie do wielkich białych klifów wyrastających wprost z Bałtyku, do średniowiecznych miast pachnących marcepanem i uliczek po których snują się baśniowe opowieści, do wiatraków odbijających się w kanałach i dróg które składają się tylko z asfaltu, wody i nieba.
Ruszysz ze mną w tą podróż pod wiatr ?!


Enduristan Honda Motocykle HJC Helmets Motodiabełki • Ania i Marcin Monika MotoHero Czerniejewska Justyna Komorowska • motocyklowa podróżniczka • Salon Yamaha Katarzyna Sylwia & Tomasz ZULAK MotoNord PL Monika Jania Marcin z Motocyklem.net MotorMind | Poznań | Odzież i akcesoria motocyklowe Moto wyprawy spod Warszawy

27/07/2026

Jeśli znasz to uczucie kiedy zdejmujesz kask,na głowie masz totalny chaos, wielki uśmiech i radosne oczęta to znaczy, że byłaś na Zlocie Baby na Motóry. Kiedy Baby widziane czasem tylko raz do roku, są Tobie bliższe niż najlepsza psiapsi to znak, że jesteś wśród swoich, wśród dusz, które rozumieją dlaczego po powrocie z trasy dumnie paradujesz w maseczce z błota i kurzu.
jesteście My SoulMate ❤️

14/07/2026

Cóż mam powiedzieć ?! Bawiłam się jak dziecko w piaskownicy 😁 Kawasaki KLX250
It was pure happiness!

13/07/2026

Tak. Ta pasja uwalnia od trosk i pozwala odsapnąć , znaleźć czas na spojrzenie z innej perspektywy. Napędza do działania i czerpania garściami z czasu, który jest Nam dany.

Adres

Gdansk

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy ADV Girl Biker opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do ADV Girl Biker:

Skróty

Udostępnij