26/04/2026
Kolejny weekend, kolejne zawody. Tym razem wystartowałem w 43.Biegu Kujawiaka. Jak można sądzić po ilości edycji, bieg z dość długimi tradycjami, który zawsze cieszy się wielką popularnością. Tym razem obsada również była zacna, choć z racji nałożenia się terminowego z biegiem w Fabiankach, wchodzącym do cyklu GP województwa Kujawsko-Pomorskiego, nieco mniejsza niż zazwyczaj. Dodatkowo część zawodników, którzy nie zrezygnowali ze startu, była już po jednym biegu na dystansie 10 km, a więc lekko podmęczona. Podkreślam lekko, bo finalnie i tak okazali się zbyt szybcy 🤣, ale po kolei.
Start, godzina 13:00, a więc na spokojnie można było w końcu pospać. Oczywiście organizacja nie zawiodła i cały stadion na Przylesiu zaroił się od atrakcji, przede wszystkim dla najmłodszych. Bieg, jak co roku ma charakter rodzinnego pikniku, a więc było bardzo dużo ludzi którzy dobrze się bawili i to się chwali. Ustawiłem się tuż za pierwszą linią startujących - plan był prosty: trzymać się czołówki, na ile się da. Od początku ruszyliśmy mocno, a najmocniej wyrwał Maciej Grudziński, który szybko odskoczył już na samym początku. Ja trzymałem się tuż za Dariusz Kunecki i Krzysztof Piasecki (którzy mieli za sobą start w Fabiankach). Ich tempo na poziomie ok 3:40 było całkiem spoko, ale jedynie przez dwa pierwsze kilometry. Po tym dystansie stwierdziłem, że jednak muszę ich odpuścić, ponieważ w tym tempie bieg może się dla mnie skończyć po pierwszym kółku (być może popełniłem błąd). Chłopaki systematycznie oddalali się ode mnie, za to biegnący za mną zawodnicy rozpoczęli systematyczną pogoń. Pierwsze okrążenie zakończyłem na 5 miejscu pokonując połowę dystansu w niecałe 20 min. Czas nie pozwalał ale wiedziałem że przede mną kolejne 5 km niełatwej, piaszczystej trasy, na której dodatkową przeszkodą były puste przestrzenie w których hulał wiatr - oczywiście dując prosto w twarz. Na wyjściu ze stadionu zauważyłem, że tuż za mną jest dwóch zawodników. Już wtedy wiedziałem że Tomasz Komorowski znów mnie wyprzedzi, to była tylko kwestia czasu. Biegłem na granicy kolki walcząc o utrzymanie przewagi jak najdłużej. Niestety to co przewidziałem stało się na 7 km. Najpierw usłyszałem kroki w oddali, jeszcze nie wiedziałem ilu zawodników je stawia -wcześniej widziałem dwóch. Kroki zbliżały się powoli, ale systematycznie. Nie było sensu blokować trasy, zbiegłem więc w mniej ubitą kolejne aby przepuścić ścigającego mnie Tomka. Przez chwilę podłączyłem się pod jego tempo, niestety poczułem kłucie w boku, więc postanowiłem zwolnić. Wyszedłem z założenia że lepiej biec swoje do końca, niż pognać przez kilometr a później musieć się zatrzymać. Tomek powoli mi uciekał, na szczęście kolejnego zawodnika nie było już za nami, więc spokojnie mogłem kontynuować bieg. Zbliżając się do stadionu dostałem potężny zastrzyk dopingu, oczywiście tego legalnego, od kibiców 🤪. Dzięki Panie Janku, Joanna Czerenkiewicz-Pałucka i wszystkim którzy krzyczeli. Doping poniósł. Nadwątlone siły nieco powróciły i nawet udalo się na ostatnim kilometrze nieco przyspieszyć, kończąc wyścig lekkim sprintem (a przynajmniej tak mi się wydawało). Na metę wpadłem jako 6 zawodnik z czasem 40:24. Dzięki Krzysiek Oles za fotki.
Z miejsca, mimo tego że Tomek znów mnie wyprzedził, jestem bardzo zadowolony. Lekki niedosyt pozostawia osiągnięty czas - po cichu liczyłem na złamanie 40 min. Ale spokojnie co się odwlecze to ... itd. Za rok znów będzie szansa na poprawienie wyniku. Na zakończenie czekała nas jeszcze dodatkowa Klubowa atrakcja. Jako że WKB Maratończyk Włocławek obsługiwał pomiar czasu, czymś sprzęt trzeba było przywieźć. Niestety okazało się, że bus nie koniecznie chce wracać do garażu. Samochód zastrajkował i nie chciał odpalić, także w ramach schłodzenia było odpalanie auta na pych. Mimo szczerych chęci i licznej grupy klubowiczów, w sukurs naszym staraniom musiały przybyć jednak konie mechaniczne i ciężki sprzęt w postaci ciągnika. Finalnie bus zagadał i udało się ogarnąć cały ten majdan. Z nami nie ma nudy.
Na zakończenie gratulacje dla zwycięzców oraz uczestników. Szczególne gratulacje dla Maćka który finalnie zajął 2 miejsce, oraz Krzyśka który był 3 biorąc udział w drugich zawodach tego samego dnia - szacun, Magdalena Wojtanis - zwyciężczyni marszu NW oraz Mariusz Trzciński , Daniel Kurdubski i Marcin Radomski (podium NW) a także zwycięzców w pozostałych kategoriach. Brawo WY 👏👏👏👏
Podziękowania należą się również Martyna Zasada , naszej klubowej koleżance, która będąc w pakiecie, wpadła dopingować nas na mecie 👍👍👍.