21/12/2025
Pomóżmy tym łaciatym, smutnym oczom skrzywdzonym z powodu zawiści pomiędzy dwojgiem ludzi.
Kochany Święty Mikołaju,
Tu Pongo… ten trochę poturbowany, trochę połamany, ale bardzo dzielny pies, który wciąż wierzy, że dobro istnieje.
Piszę do Ciebie z ogromną nadzieją, bo ten rok był dla mnie naprawdę trudny.
Mikołaju, może o mnie słyszałeś…
Jestem tym pieskiem po ciężkiej operacji pęcherza — tej, która kosztowała 11 tysięcy złotych. Dużo, prawda? Ja też aż oczy otworzyłem ze zdziwienia. Ale ludzie, którzy mnie kochają, zrobili wszystko, żebym żył.
Żebym dostał szansę.
Żebym mógł dalej merdać ogonem, chociaż czasem jeszcze boli bo moje psie serce pękło już więcej razy, niż potrafię policzyć.
Jeszcze niedawno byłem ukochanym domowym przytulakiem, a potem – przez ludzki gniew i krzywdę, której nie rozumiałem – trafiłem do innego schroniska, bardzo tam zachorowałem. Mój organizm zaczął się zatruwać, ciało odmawiało posłuszeństwa, a ja już nawet nie umiałem merdać ogonem. Z mojego pęcherza wypłynęło 1,5 litra krwistego moczu, a ja czułem tylko strach i ból. Teraz jestem pod opieką fundacji, a mój pan oddał mnie, bo chciał dla mnie lepszego życia, którego sam nie mógł mi dać.
Jestem już po trudnej operacji, powoli dochodzę do siebie. Coraz częściej wierzę, że może jeszcze będę zdrowym, szczęśliwym psem… choć lekarze nie wiedzą, czy wrócę do pełnej sprawności. Ale ja się staram, Mikołaju.
Naprawdę bardzo się staram.
I dlatego piszę do Ciebie.
Bo wiem, że w tym roku byłem wyjątkowo grzeczny.
I bardzo dzielny.
I bardzo, bardzo chciałbym dostać parę prezentów… nie dla kaprysu, ale dlatego, że naprawdę są mi potrzebne.
Mikołaju, jeśli możesz, proszę Cię o:
• Wysokomięsne puszki – takie zdrowe, dobrej jakości, bo po operacji mogę jeść tylko specjalne, delikatne, a bardzo ich potrzebuję, żeby dojść do sił.
• Drybedy – mięciutkie, ciepłe legowiska, które dobrze chłoną wilgoć. Po mojej operacji to dla mnie ogromna pomoc i komfort.
* Szampon do białej sierści, po operacji i lekach bardzo moczopędnych moja sierść wymaga konkretnej odnowy.
Prezenty można wysłać na adres mojej fundacji:
Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
Ul. Kosodrzewiny 04-979 Warszawa
📞 501 258 303
📞 509 117 723
Paczkomat: WAW228M
Mikołaju, wiem, że masz dużo pracy, więc zostawię jeszcze jedną małą prośbę.
Nie wiem, czy wiesz, ale ta moja operacja… była bardzo droga. Fundacja zapłaciła 11 000 zł, żeby uratować moje życie. To jak 11 tysięcy psich życzeń spełnionych naraz.
Gdyby ktoś chciał pomóc, dorzucić grosik do mojego leczenia, w komentarzach zostawię link.
Dziękuję, że czytasz mój list.
Dziękuję wszystkim, którzy mi kibicują.
I dziękuję za każdą szansę, którą dostałem.
Z merdającą jeszcze trochę ostrożnie łapką,
ale z całym wielkim sercem,
Twój Pongo 🐾❤️