24/02/2026
Jest taki moment w podróży, kiedy orientujesz się, że to już nie jest „przygoda”, tylko sytuacja, w której trzeba podejmować decyzje mądrze i spokojnie - nawet jeśli w środku masz panikę.
W najnowszym odcinku „Podcastu Podróżniczego” wracam do roku 2013 i Malezji, do Taman Negara - jednego z najstarszych lasów świata. Wchodzimy do dżungli od strony, którą rzadko wybierają turyści: północne wejście w Kuala Koh. Bez przewodnika, bo trafił się Ramadan i w wiosce nie było nikogo, kto mógłby nas poprowadzić. Zostaje nam mapa „jak z Painta”, kompas i wiara, że jakoś to będzie.
Tyle że dżungla bardzo szybko weryfikuje takie nastawienie.
Najpierw pijawki tygrysie - lądowe, agresywne, wyczuwające ciepło i masowo atakujące. Strzepujesz je co kilka minut, a one i tak wracają. Potem gubimy szlak. Nie ma zasięgu, nie ma łatwego „telefonu po pomoc”. Jest cisza, półmrok pod koronami drzew i ten rodzaj zmęczenia, w którym człowiek zaczyna podejmować głupie decyzje… albo przestaje w ogóle myśleć.
To opowieść o błędach, które popełniliśmy, o tym, jak prowadzi się grupę, kiedy robi się naprawdę nieciekawie, i o uldze, która przychodzi dopiero wtedy, gdy w końcu wiesz, że nie zostaniesz w środku lasu deszczowego na nieplanowany nocleg.
Link do odcinka na Spotify oraz Youtube wrzucam w komentarzu!
A teraz pytanie do Was:
Czy mieliście kiedyś w podróży moment, w którym nagle „spadła pewność siebie” i poczuliście, że robicie się mali wobec miejsca, w którym jesteście? Co to było i co wtedy zrobiliście?