Matalata

Matalata Bydgoszczanka w Kunming ucząca chińskich policjantów, hmm, przyszłych policjantów, angielskiego

Na Lazurowym, więc jak nie wpaść do Cannes? Cannes było kolejnym miastem, do którego wracałam po tam kilkunastu latach, ...
23/09/2026

Na Lazurowym, więc jak nie wpaść do Cannes? Cannes było kolejnym miastem, do którego wracałam po tam kilkunastu latach, ale w odróżnieniu do Nicei, nie zaskoczył mnie ani ani, i nawet Paweł zwiedzając festiwalowe miasto po raz pierwszy, po kilku godzinach był już gotowy na Antibes. I dobrze, bo Antibes okazało się przyjemnym i wdzięcznym do wędrówek miastem i to z fortem. Troche mi nietypowy wybór zdjęć obrazujących te dwa miasta wyszedł.

A dlaczego zaczęliśmy nasze wakacje od Nicei? Dlatego, żeby przyjechać tu, do Monako. Wydawało nam się, że zdążymy obejś...
21/09/2026

A dlaczego zaczęliśmy nasze wakacje od Nicei? Dlatego, żeby przyjechać tu, do Monako. Wydawało nam się, że zdążymy obejść to 2 km² w ciągu jednej wycieczki, ale nie, choć wydaje się mało, jest, gdzie chodzić i to częściej niż by się chciało - pod górkę. Nie będzie zdjęć luksusowych samochodów, jachtów czy kasyn. Zaczęliśmy spacer od Les Agaves, załapaliśmy się na zmianę warty przed pałacem, przeszliśmy się mariną, popływaliśmy i nacieszyliśmy się plaża z ładnym piaskiem i trochę pobłądziliśmy uliczkami/schodami. Nasza uwaga była jednak skierowana na terenach „wyrwanych” morzu. Wiadomo, jak się jest tak małym państwem, to brakuje przestrzeni. W Monako buduje się więc wzwyż albo na morzu. Wynik pierwszych operacji powiększania nabrzeża to m.in. Port Hercule; największa i najstarsza dzielnica zbudowana na morzu to Fontvielle, a najnowsza, bo otwarta dwa lata temu, to Mareterra z Promenadą Prince Jacques (pierwsze i ostatnie zdjęcie). Podsumowując, wycieczka super i powiem Wam, że z chęcią bym wróciła pospacerować tam, gdzie nie zdążyliśmy dojść.

Nie postowałam tutaj tak długo, tyle się pozmieniało, że trochę się gubię. Anyway, Nicea po 13 latach podobała mi się ba...
19/09/2026

Nie postowałam tutaj tak długo, tyle się pozmieniało, że trochę się gubię. Anyway, Nicea po 13 latach podobała mi się bardziej niż za pierwszym razem. Przechodzona wzdłuż i wszerz, od nowego i straci centrum, przez dzielnice zadworcowe, emigranckie, po willowe, do muzeów i klasztoru w Cimiez. Przejadając bagietkę, popijając kawę, przedzierając się przez tłumy zaklepujących sobie miejscówki na Colline du Chateau i przy plaży, kto by bowiem nie chciał zobaczyć zaćmienia słońca? Dobry to był powrót, pierwszy, ale nie jedyny w czasie tych wakacji.

Wcześniej jakoś tego nie widzieliśmy, więc nie wiem, czy w Ligurii mieli inne podejście do wakacji, czy po prostu tak to...
25/08/2026

Wcześniej jakoś tego nie widzieliśmy, więc nie wiem, czy w Ligurii mieli inne podejście do wakacji, czy po prostu tak to się nie rzucało w oczy. W Mediolanie natomiast, jak chodziliśmy po różnych dzielnicach, to - oprócz tych najbardziej centralnych czy turystycznych, wszystkie miejscami wydawały nam się opustoszałe. Na wielu ulicach, sklepiki, restauracje, etc zamknięte z powodu wakacji. Zobaczcie sami. To tylko kilka przykładów, bo za późno wpadłam na to, żeby karteczkom robić zdjęcia. Były miejsca zamknięte na miesiąc, były tylko na tydzień.

Opuszczamy na chwilę Włochy, by pojechać tam, gdzie okazało się najłatwiej pojechać przez Włochy (jak się nie ma samocho...
23/08/2026

Opuszczamy na chwilę Włochy, by pojechać tam, gdzie okazało się najłatwiej pojechać przez Włochy (jak się nie ma samochodu i jak się chciało wcześniej zobaczyć Monako), czyli do Lichtensteinu. Po drodze podziwiamy Szwajcarskie krajobrazy i już nie możemy się doczekać noclegu na jedynym polu namiotowym w księstwie.

21/08/2026

Wczoraj żegnaliśmy się z Ligurią i był to jeden z tych dni w trasie, gdzie wszystko wydawało się nie iść tak, jak powinno. Na naszym kampingu znowu była impreza i nie mogłam zasnąć, a jak już ucichły głosy to o 4 zaczęło padać. Nie było intensywnie, więc pomyślałam sobie, a godzinkę sobie chociaż pośpię, nic się nie stanie. I to był błąd. Z deszczu zrobiła się ulewa, która nie skończyła się kiedy wyjeżdżaliśmy z pola namiotowego o 12. Wszystko mokre i obłocone, ale jakoś się spakowaliśmy i złożyliśmy namiot. Kupiłam bilet na pociąg o 12:42, tak żebyśmy mogli skorzystać z kampingowego shuttle (camping był na wzgórzu, 10 minut w dół, 20 minut w górę z plecakami) i mieć czas na kawę przy dworcu. Przyszliśmy, a tu na tablicy, że nasz pociąg odwołany, a następny opóźniony o 20 minut. Informacje na temat pociągów czy do Sabiny (naszym, do Genui), czy przeciwnym, do Sestri Levante zmieniały się co chwilę. Pociąg po pociągu został odwoływany albo opóźnienie rosło. Zaczęłam pisać do obsługi TrenItalia, ale po którymś z maili (Antonio: proszę iść do obsługi dworca i spytać się czy będzie podstawiona komunikacja zastępcza. Ja: na tym dworcu nie ma żadnego pracownika! Antonio: W takim razie nie mogę pani pomóc.) Na szczęście obsługa kampingu odpisała, że jeżdżą też autobusy do Genui i tak dojechaliśmy. nawiasem mówiąc, TrenItalia nie zwraca pieniędzy za takie krótkie połączenia. W Genui mieliśmy mieć jeszcze kilka godzin na zwiedzanie, ale przez to całe zamieszanie związane z burzami i problemami technicznymi włoskich przewozów regionalnych dotarliśmy do Genui godzinę przed odjazdem Flixbusa do Mediolanu. Ucieszyliśmy się nawet trochę, bo jak wyszliśmy z dworca, to nie padało. Krótka była nasza radość. Szybko znaleźliśmy jakiś daszek; dworzec autobusowy Flixbusa w Genui jest na ulicy, bez przystanków, ale jak tylko zobaczyliśmy autokar z napisem Milan poszliśmy w jego kierunku i ktoś “zabrał” nam naszą zadaszoną miejscówkę. Autokar nie był nasz, a deszcz się rozkręcił na nowo. Podeszła do mnie jakaś starsza Włoszka, czy przyjmę ją pod parasol, bo zaraz miał przyjechać nasz bus. Przyjęłam, a co. Pogadałyśmy, zimno od przemoczenia, my - głodni i zmęczeni, a Flizbus nie przyjeżdżał. W końcu z 30 opóźnieniem przyjechał i nas zabrał. Pani nawet powiedziała, że może nas podwieźć w Mediolanie, ale jak zobaczyła, że nasz hotel jest (według niej) w nieciekawej dzielnicy, to stwierdziła, że damy sobie radę. Mieliśmy iść z buta, ale jak znowu zaczęło padać, wróciliśmy się do taksówki. O hostelu nie opowiem, mamy lekki kryzys. Cały czas pada. Wiem, to dobrze, bo było za gorąco - za długo. Namiot się suszy na podłodze, powoli go myjemy, materace będą następne, jak się miejsce zwolni na podłodze. I tak mamy dwa dni, żeby wszystko domyć i do suszyć przed następnym kampingiem.

17/08/2026

Chcieliśmy iść na pizzę…

A co się robi na rocznicę drewnianą? Jedzie się do San Remo, stamtąd wchodzi się do Bussana Vecchia, potem schodzi do Bu...
17/08/2026

A co się robi na rocznicę drewnianą? Jedzie się do San Remo, stamtąd wchodzi się do Bussana Vecchia, potem schodzi do Bussany, idzie dalej do Arma di Taggia, wraca się do Imperii, idzie na smaczną kolację i trafia się na muzykę na żywo. Najważniejsze z kim.

Francja, czyli na śniadanie bagietka, croissanty i pain au chocolate. I kawa. Kolejny dzień na Lazurowym Wybrzeżu. Więce...
14/08/2026

Francja, czyli na śniadanie bagietka, croissanty i pain au chocolate. I kawa. Kolejny dzień na Lazurowym Wybrzeżu. Więcej zdjęć i filmików będzie w relacjach, ale z co najmniej jednodniowym opóźnieniem. Pozdrawiamy 👋

Address

Podgorica

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Matalata posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Matalata:

Shortcuts

Share