21/09/2026
Pamiętam, jak miałem bodajże 15 lat i jechałem ze znajomym do Brukseli autobusem. Była to wtedy przygoda godna Indiany Jonesa.
Jechaliśmy rozklekotanym autobusem. Nie mieliśmy miejscówek obok siebie, więc wpierw siedziałem obok Pani, która zajmowała też pół mojego siedzenia ze względu na solidne gabaryty. Nie byłem zbyt zadowolony z takiego stanu rzeczy, więc przesiadłem się na kolejne wolne miejsce — obok Pana, który po szybkiej analizie wyglądał OK.
Jednak na pierwszym przystanku, który zaliczyliśmy, zaopatrzył się w połówkę wódki i zdarzył chyba większą część z niej obalić bez konkretnej zagryzki.
Dalsza część podróży była dziwna, bo pod naszymi nogami zaczęły krążyć warzywa, które wcześniej były w jego siatce. Pan podczas snu chrapał tak, że obudziłby umarłych po to, żeby ich zabić tym charczeniem, po czym jeszcze raz ich obudzić.
Takie... perpetuum budzeniowe!
Ale jakoś wytrwałem. Zobaczyłem Atomium, miałem okazję pić piwo z bardzo specyficznej szklanki, która przy końcu picia robi dźwięk „glukkkk”, a także zobaczyłem całkiem zacne budynki rządowe, w których udawałem przy wielkich dębowych stołach ważnego urzędnika.
Teraz właśnie przekroczyłem granicę Wietnamu, jadąc z Kambodży busem, i wygląda to troszkę inaczej.
Mam swoje siedzisko, a z boku pilot, na którym jest sześć przycisków. Jakbym chciał być mocno sadomasochistyczny, mogę odpalić sobie podgrzewanie siedzenia, mogę wzmocnić klimę, podnieść podnóżek i jest też przycisk, który aktywuje masaż.
Pewnie jak mocniej pogrzebię, to jeszcze ktoś zacznie grać dla mnie na mandolinie i dostanę kwas chlebowy w bawolim rogu.
Reasumując — jest całkiem pięknie!
Odpaliłem sobie Dianę Ross na Spotify, „I'm Coming Out”, i nadal jestem hetero, ale sam track nadal pięknie buja!
Cała ta podróż, łącznie z ubezpieczeniem i pomocą w rozwiązaniu formalności etc., kosztowała mnie 95 złociszy.
Żyć, nie umierać!
Czy pojechałbym do Wietnamu z Panem, który wypiłby pół litra wódki ryżowej na stacji? Pewnie, że tak!
Ale póki co rozkoszuję się tym dobrobytem i nie będę dziś narzekać!
Przygodo, nadciągam! 🌏