17/12/2024
Opowiem wam dzisiaj o wyjeździe: grupowym, babskim, zorganizowanym i na 100% genialnym :)
Zarezerwowane moto, kupione bilety, a z tyłu głowy, że znów będę musiała obejść się smakiem, bo wysokość motocykla pozwoli mi na niego popatrzeć, ale już nie pojeździć.
Mam 157 cm i większość dziewczyn mojego wzrostu ma ten samo problem: co z tego, ze dane techniczne motocykla wskazują, ze sięgniemy upragnionego podłoża choćby palcami, jak szerokość kanapy nam to uniemożliwi :):) I o ile nasze prywatne motocykle mamy obniżone do naszych potrzeb i możliwości o tyle te z wypożyczalni już nie.
Mój trzeci raz ze Speed Ladies w Hiszpanii na campie i wrażenia zgoła odmienne od poprzednich. Ogromne zaskoczenie na sam początek mojej hiszpańskiej moto przygody w https://sungiro.com: mam wybór. Zarezerwowałam sobie DUCATI MONSTER 696, ale ostatecznie padło na MOTO GUZZI V7, trochę niższy, inny środek ciężkości i, dla mnie, większa pewność. Cudowne podejście współuczestniczek wyjazdu, ponieważ żadna z nich nie miała obiekcji odnośnie zmiany mojego wyboru, a nasz support w osobie Krzysztofa i Karola dołożył wszelkich starań, że wszystkie czułyśmy się bezpieczne.
Wiem, że teraz część z Was będzie kręcić nosem: głupie baby, jak boisz się jeździć to po co się wybierasz na takie wyjazdy? po co faceci na babskim wypadzie? sieroty same nie ogarniają. Możecie sobie tak myśleć, ale ja nie wszystko jestem w stanie ogarnąć, nie dźwignę 200-250 kg motocykla z ziemi, nie zaparkuję na nierównym terenie skoro ledwo palcami jednej nogi sięgam gleby, nie naciągnę łańcucha, nie wymienię klamki sprzęgła czy hamulca i nie pojadę w dzikie ostępy bezdroży sama. Nie, bo nie! Najnormalniej w świecie lubię czuć komfort, że jak coś się stanie nie zostanę z problemem sama, a hiszpański camp Speed Ladies daje mi taką opcję.
Pojechałam na ten camp z głową pełną sprzeczności i obaw, z natłokiem wydarzeń i tzw. zmęczeniem materiału. Samo powitanie na lotnisku rozłożyło mnie na łopatki ( dziękuję Kochani zapamiętam to na całe życie) , a spotkanie tak różnorodnych kobiet ( i naszych Panów) sprawiło, że przez kilka dni całkowicie zatraciłam się w słuchaniu historii z życia i opowiadaniu własnych, na przeżywaniu tu i teraz oraz na całkowitym nie myśleniu o jutrze. Ani jednego dnia nudy, ani jednego wieczoru, gdy wolisz iść spać niż siedzieć z towarzystwem.
Kolejnym i nie mniej istotnym elementem tego wyjazdu, była jazda motocyklem, w końcu po to tam pojechaliśmy. Hotel SUNGIRO położony w uroczy miasteczku Tarbena w prowincji Alicante, godzina jazdy z lotniska i droga, od której można nabawić się choroby morskiej:) Niezliczona ilość łuków, zakrętów, agrafek, punktów widokowych, a to wszystko w zasięgu zbiornika paliwa. W oddali panorama na piękny, turystyczny Benidorm, a w około góry, zapach cytryn i ziół. W samym hotelu znajdziecie kody QR do miejsc, które warto zobaczyć czy posmakować, a właściciel Patryk chętnie podsunie kilka ciekawych pomysłów.
Motocykl, którym miałam przyjemność jeździć różni się od mojego GS 750 dość mocno. Nigdy nie jeździłam motocyklem z silnikiem boksera, ale byłam przyjemnie zaskoczona jak płynnie oddaje moc i jak bardzo elastyczny jest ten silnik. Początkowo miałam problem ze zmianą biegów i przyzwyczajeniem się do sprzęgła, które brało dość wysoko i trzeba było trochę więcej gazu do ruszania użyć, ale kilka wspólnych kilometrów załatwiło problem. Pomimo dość stromych podjazdów mocy mu nie brakowało, nie czułam żadnych szarpnięć czy przytłumienia silnika. Zupełnie bez problemu mogłam jechać 10 km/h czy 70 km/h na 3 biegu, a dźwięk silnika nie drażnił uszu. Trochę mniej przyjemnie robiło się, gdy trzeba było podgonić na autostradzie, na szczęście były to króciutkie odcinki na dolocie do Calpe czy Benidorm. Przy szybszej jeździe zdecydowanie przydałaby się jakaś szyba. Odwiedzone miejsca, przeżyte przygody zostaną w nas na długo, na naszych social mediach zobaczycie skrawki tych dni, ale możecie mi wierzyć, że najbardziej wartościowe, najbardziej spektakularne zostaną w naszych sercach, bo nawet najlepsza kamera i najwybitniejszy fotograf nie uchwyci tych rozmów, widoków, zachwytów i spełnionych marzeń jakie, przynajmniej mnie, było dane przeżyć na tym wyjeździe.
Część z Was pewnie zastanawia się czy pojechać za rok, ja czekam na termin i wiem, ze jadę !!! Dla tych ludzi, których tam poznaję, dla niezapomnianych wrażeń, dla możliwości jazdy po hiszpańskich serpentynach na 2 kołach, dla smaków potraw i niezrównanego wina, dla idiotycznych śmiechów i bezsensownych nocnych spacerów, dla Ciebie, tej która się zastanawia, a może boi spotkania z obcymi ludźmi. Do zobaczenia za rok w słonecznej Hiszpanii.