28/07/2022
Świat podziwiany spomiędzy uszu konia zawsze wydawał mi się jeszcze piękniejszy niż w rzeczywistości.
Może to dlatego, że mając u boku futrzastego przyjaciela żyje mi się po prostu lepiej.
Przeprowadzono kiedyś badania w których dowiedziono, że serca ludzi i zwierząt z którymi mamy dobre relacje potrafią synchronizować swój rytm. Dokładnie to samo dzieje się gdy matka przytula do piersi swoje dziecko i w ten sposób przyczynia się do osiągnięcia stanu wzajemnego dostrojenia.
Śmiem zatem twierdzić, że zwierzęta potrafią nas leczyć - i kiedyś o tym napiszę książkę. Kto wie, może nawet machnę jakiś doktorat? 😉
Tymczasem przedstawiam wam kilka zwierzakowych kadrów z miejsca, w którym nocowałam po tym jak uciekłam przed pożarem w Farajan.
Nie było tam zbyt elegancko. Nawet niespecjalnie estetycznie. Ot taka typowa wiejska stajnia.
Ale był kot który zasypiał na kolanach serwując mi jednocześnie piękne, rytmiczne mruczando.
Były psy gotowe godzinami czekać na drapanie za uchem.
No i przede wszystkim... były tam przepiękne, andaluzyjskie konie.
Czy wy też osiągacie w zwierzęcym towarzystwie stan absolutnego ZEN? 🤔