02/12/2022
Drugiego grudnia w klasztorze Santa Inés w Sewilli jest wystawiona mumia doñi Marii Coronel. Na jej twarzy i ciele można się dopatrzyć plam i blizn, podobno powstałych w wyniku oparzenia gorącą oliwą.
Odkurzyłam stary wpis na temat jednej z najpopularniejszych sewilskich legend.
W klasztorze świętej Agnieszki w Sewilli istnieje osobliwa tradycja, żeby 2-go grudnia każdego roku wystawiać na widok publiczny ciało fundatorki klasztoru, donii Marii Coronel. Zazwyczaj ci, których pociąga ten makabryczny pokaz, przychodzą szukać na policzkach mumii śladów blizny po samookaleczeniu się gorącym olejem. Ślady widać 😬.
Dziś jest 2 grudnia, nie mogłam co prawda osobiście udać się na doroczną kontemplację 700-letnich blizn, ale z upodobaniem streszczę legendę związaną z jednym z moich ukochanych miejsc w Sewilli, Real Convento de Santa Inés. To w tym klasztorze narodziła się moja miłość do Sewilli. O mumiach jeszcze nic nie wiedziałam. Wtedy pachniało mi tylko kwiatem pomarańczy, kadzidłem, wilgocią, która niszczy stare malowidła na zagrodzonych klauzurą krużgankach i wypiekami zakonnic.
No więc podobno było tak:
Doña Maria, wysoko urodzona arystokratka sewilska, miała wszelkie powody, aby żywić głęboką niechęć do króla Piotra I Okrutnego: najpierw kazał on stracić jej ojca, Alfonsa Fernandeza, a później męża, Juana de la Cerda (król miał trochę racji: obaj spiskowali przeciw niemu). Działo się to w latach 50. XIV wieku. Młoda, wtedy około dwudziestoletnia, María została pozbawiona dóbr i, w niełasce, zamieszkała w klasztorze. Po niedługim czasie król przypomniał sobie jednak o szlachciance (w tym miejscu dowiadujemy się, że była urodziwa - przynajmniej w oczach Piotra Okrutnego) i zamarzył o tym, aby uczynić z niej swoją kochankę. Nie spotkał się z entuzjazmem Marii, czym nie przejął się w najmniejszym stopniu i rozpoczął natrętne miłosne podchody. Zdesperowana doña, przyparta do muru przez króla, który wdarł się do jej klasztornej kryjówki, chlusnęła sobie w twarz wrzącą oliwą, aby się oszpecić i w ten sposób zniechęcić zalotnika. Dopięła swego.
Fortuna kołem się toczy, Piotra I zastąpił na tronie kastylijskim jego przyrodni brat i śmiertelny wróg Henryk II Trastamara, a doña Maria Coronel odzyskała część dóbr. Ufundowała wówczas klasztor świętej Agnieszki, w którym spędziła resztę życia i gdzie zmarła 2 grudnia 1409 roku.
Tak jak powyżej wspomniałam, rzeczywiście plam na twarzy truchełka dumnej Marii Coronel można się dopatrzyć.
Ci, którzy się ich już dopatrzą, pobożnie opuszczają kościół klasztorny, i przechodzą do torno, gdzie klaryski obecnie zamieszkujące klasztor sprzedają słodycze. Z paczkami ciastek i bułeczek oddalają się piękną, obsadzoną drzewami pomarańczowymi ulicą donii Marii Coronel do swoich zwyczajnych spraw.
I tak mija w Sewilli przedpołudnie, dnia 2-go grudnia.