14/10/2025
Dzień 20, jutro oczko.
Dzień dzisiejszy to dzień idealny.
Zaczęło sie od "wypasionego" śniadania, 2 kromki chleba, masełko ,dżemik, jogurcik, ale wiadomo w cenie hotelu, więc pycha, dopchać kielbasą w pokoju i w drogę.
Plan aby zobaczyć kanion del Rey . North Access , i sie pokręcić motorem po okolicy. Juz sam dojazd z Rondy do kanionu daje super widoki na plantacje oliwek na zboczach gór, a to po fajnych winkielkach. Rano było dosyć rześko na samą bluzę, więc nieco zmarzłem. Podjechałem moturem pod sam szlaban na szlak, dalej pieszo. Jest kasa , 10€ bez przewodnika, 18€ z przewodnikiem , ale teraz jest szczyt sezonu i bilety tylko z przewodnikiem są, bez rozeszły się na miesiąc z wyprzedzeniem, ale i tak dobrze że sa wogole, bo bywa że niebywa. Ok , bilet, kask i w drogę, oczywiście olewam przewodnika i idę sam.
Naprawdę imponująca ścieżka zawieszona na zboczu stromych ścian kanionu, na wysokości, cholerna wie 50/ 80 m nad dnem gdzie płynie pieniącą sie woda. Ścieżka jest nowa, i fajnie zrobiona, nie czuć strachu wysokości, ale pod nią sa jeszcze pozostałości po starej ścieżce, zamkniętej 20lqt temu, i spacer tamtą to musiała być adrenalina. Jeśli ktoś będzie w Rondzie lub Maladze , moturem czy innym transportem, to mimo dużej ilości turystów polecam tą atrakcje. Ścieżka kończy sie w miejscu gdzie autobusy odwożą spacerowiczów (2,5€) spowrotem do miejsca startu. Siedziałem zaraz za kierowcą, i bylem pewny że ta droga którą jedziemy jest jednokierunkowa, wąska na często wiszącej półce skalnej, a tu cyk , drugi autokar turystyczny z przeciwka. Chwila zastanowienia, cofanko, i mijanko, lusterko w lusterko, kierowcy otworzyli okna i podali sobie część. No pięknie.
Wróciłem do motura, kiełbasa i bułka popita zeróweczką, i w drogę . Zerknolem na mapę i na chybił trafił ustawiłem na Burgo, i to był kolejny po kanionie , strzał w 10!! Najpierw drogą MA 5403 wzdłuż Jeziora, a później w Ardales na drogę MA 5402 ,i tu już po górach i górkach. Świetny asfalt, mały ruch, fajne widoki, jazda to przyjemność.
Miasteczko El BURGO widać z daleka, jest to jedno z białych jak śnieg miasteczek Andaluzyjskich, aż razie w oczy ta biel. Z El Burgo bore kurs na Ronde , polecam drogę A366 ,jest świetna, trochę mi przypomniała tą P14 w Durmitorze czarnogóskim.
A366 wspina sie też na przelęcz, tylko niższą, bo na 1190 Puerto del Viento. Odcinek z El Burgo do przełęczy to raj, czy może być coś piekniejszego jak dobry asfalt, krętą droga, i tak sobie jedziesz a tu nagle znak że zaraz dopiero sie zacznie krętą droga, nosz w mordę , tak to lubię, no chyba wszyscy lubią, może poza rowerzystami, no chyba że jadą z górki!!
Po drodze kilka punktów widokowych, i 1 akwedukt.
Wróciłem do Rondy, i zabawne jak słyszysz w kasku nawigacje, w Ro dzieci, "na rondzie" drugi zjazd.
Prysznic i lecę jeszcze moturem zobaczyć wizytówkę miasta, mianowicie most łączący dwie części miasta. Z dołu wyglada naprawdę imponujaco, cały czas zastanawiam się jak dobrze znali fizykę dawni budowniczy.
No dobra na dziś koniec, do knajpy na steka (dosyć słaby) , I do chałupy. Zerkam na mapę , i do domu jest 3400km. No powoli wracam.
Dobranoc.