19/07/2021
Bezdzietny zaburzony facet, z poważnym problemem ze swoją seksualnoscią i egomanią, plus banda złodziei w garniturach z wpinką Matki Boskiej w klapie i co najważniejsze, banda pazernych hipokrytów w czarnych kieckach, wychodzą z zamiarem narzucania przyszłym pokoleniom polskich kobiet cnót niewieścich.......
Ja tu widzę jakis żarcik.
Pokolenia, całe rzesze polskich kobiet dostawały w skórę od patriarchalnych rządów. Przetrwały kombinując, pracując, wymieniając się katkami, handlując za butelkę wódki, szukając internowanych mężów, chowając dzieci w komunie (moja babcia)
Przetrwały głód, poniżanie, bicie, gwałty, obozy koncentracyjne, ogień wojny (babcia mojego męża)
Były zmuszane do przetrwania wielowiekowych utrwalanych z pasją szykan, nagonek, polowań na czarownice, nierównych praw, nauk kocielnych. Absurdów wynikających z męskiego ego. Absurdów uderzających w kobiecą siłę i mądrość. W kobiecą odwagę.
Nie bardzo rozumiem o co chodzi. Bo przecież w polskich kobietach od wieków pielęgnowane są cnoty niewieście. Od wieków.
Bądź miła. Bądź grzeczna. Bądź uprzejma. Bądź matką polką. Stój za mężem. Nawet jak Ci spuszcza łomot regularnie bądź cicho. Milcz. Milcz jak Cię upokarzają. Milcz jak Ci narzucają za kogo i kiedy masz wyjść za mąż. Milcz jak Ci mówią że masz rodzić. Milcz. Jak podejmują decyzję o z Twoim życiu, ciele, poglądach, planach, marzeniach. Jak Ci mówią co Ci wypada a czego nie powinnaś. Milcz i się uśmiechaj pełna cnót niewieścich.
To już nie jest żarcik. To jest k***a średniowiecze.
Kobiety nie chcą już milczeć. W Polsce równouprawnienie jest kwestią tak umowną kruchą i nie trwałą jak cieniutka warstwa koronkowego lodu na rzece w marcu. A pod tą warstwą kipi rzeka silna i rwąca. Po tym kruchym lodzie stąpa partiarchat. I katolicki kościół, który z uporem maniaka będę nazywać najsprawnieszją korporacją świata.
Patrzę na to z odległej perspektywy z uśmieszkiem satysfakcji na ustach. Utrwalanie cnót niewieścich to nic innego jak przejaw panicznego strachu przed kobiecością, wymienionych na początku "mężczyzn"
Oni się boją kobiet.
Silnych mądrych niezależnych, rozwijających się, budujących.... Co chcą!
A one Chcą budować. Drapacze chmur, społeczności, zespoły wykwalifikowanych pracowników, ba! One chcą budować rodziny! albo ogródki skalne, albo poczucie wartości godności i prawa do bycia szczęśliwymi i szanowanymi w swoich córkach na ten przykład. .....cokolwiek. Ale budować. Kreować. Nie chcą już milczeć. Stać za "mężczyznami"
Może wcale nie chcą też stać PRZED nimi. A przecież tego się najbardziej pseudo mężczyźni boją. Że im feministyczne wariatki, rozemocjonowane kipiące hormonami histeryczki odbiorą władzę i będzie armagedon.
Panowie.... Armagedon to wyście sami elegancko zrobili w każdej dziedzinie życia na tej planecie. W imię władzy i pielęgnowania ego.
Może porozmawiajmy o cnotach męskich.
Honorowość. Męstwo. Dotrzymywanie słowa..... Ach to dotrzymywanie słowa. Uczciwość. Ponad wszystko uczciwość.
W średniowiecznej Polsce na stosach spłoneło 40 tysięcy kobiet. W całej Europie mówi się o milionie. Jakie tam czarownice. Kobiety które otwarcie mówiły. Które ośmieliły się mieć swoje zdanie. Które były niewygodne. Które miały wiedzę i poważanie. Płonęły w ogniu, były kamienowane, torturowane np. Wciskaniem go gardła długiego p***a konopii, wlewaniem wody aż napęcznieje. Zakopywane w mrowisku po szyję. Zamykane w metalowych trumnach nabitych kolcami wykrwawiały się powoli. Łamano im Kości hiszpańskimi butami. Nabijano na pale.... Dalej zamykano w szpitalach psychiatrycznych wlepiając "histerie" traktowano prądem, kapano we wrzątku. Bo nie chciały milczeć.
Taką twarz ma "męstwo" kiedy jest podszyte strachem.
Czego oni się tak bardzo boją?
Widzę prawdziwego mężczyznę. Patrzę na niego codziennie. To ktoś taki kto ceni sobie wolność. I jest dla niego absolutnie oczywistym, że u swego boku (nie z tyłu, nie z przodu, obok) chce mieć i ma kobietę wolną. Patrzy na nią z podziwem i radością. Tak jak ona patrzy na niego. Nie rozumie jej pasji, jej dążeń, jej wariactw, poszukiwań duchowych. Ale je szanuje, akceptuje i kocha. Tak jak ona kocha jego pasję, dążenia, dziwactwa.
Chcę Korzystać z jej siły, sprytu, energii, kreatywności, mądrości, tak jak ona korzysta z jego odwagi, uporu, konsekwencji i waleczności. Mężczyzna prawdziwy nie boi się kobiety bo jest świadomy siebie. Cały ten strach i całe to zło, cały ten cyrk jest wynikiem jednego jedynego maleńkiego a tak cholernie ważnego defektu........ Braku poczucia własnej wartości.
Paradoksalnie wieki prześladowań i uderzania w kobiecość zaowocowały tym silniejszym zerwaniem brzegów. Rzeka się wylała.
Nigdy nie uważałam się za feministkę. Zawsze myślałam... Kurcze żyje w czasach w których nikt mnie nie prześladuje za poglądy, nikt mi nie odbiera prawa do głosowania i decydowania społecznego, nikt mnie nie chce Spalić na stosie bo się interesuje duchowością, ezoteryką etc. Więc o co ten hałas.
Błąd.
Myślałam tak, bo milczałam. Myślałam tak bo niespecjalnie dotykały mnie konkretne represje. Nie stawałam w konkury z mężczyznami o wysokie stanowisko pracy. Nie zajmowałam funkcji publicznych. Nie musiałam się przebijać przez zabetonowane poglądy mężczyzn w mojej rodzinie.... Bo ich zwyczajnie nie było.
Ale to wszystko nadal ma miejsce.
Nierówne płace, nierówne szanse, wykluczenie społeczne, wysmiewanie, szykany, odgórne narzucanie wciąż zatwardziałego patriarchatu....
Wielopokoleniowe ignoranctwo. Indoktrynizacja. Rodzinne spotkania przy kieliszku z kawałami w stylu
Co powiemy o kobiecie która myje naczynia?
Że jest pomywaczką
A o kobiecie która sprząta dom?
Że jest sprzątaczką
A o kobiecie która gotuję?
Że jest kucharką (chefem kuchni do k....nędzy tak na marginesie)
A o kobiecie która leży na kanapie i ogląda serial?
Że ma za długi łańcuch.
Śmieszne?
Cnoty niewieście....w XXI wieku. 🤦♀️
Dramaty w czterech ścianach. Pogłębiane panicznym strachem przed utratą władzy przez ludzi którzy śmią się nazywać mężczyznami. Żyją w pseudocelibacie gwałcąc bezbronnych, żerując na tych najkruchszych.... Szukających sensu życia. Boga. Od wieków gromadzących władzę wpływy majątek i brzydkie sekreciki wyłażące spod ziemi w różnych zakątkach świata.
Do brzegu.
Instytucja kościoła katolickiego wyrządziła na świecie więcej zła niż wszystko inne. W imię religii wymordowano więcej istnień ludzkich niż we wszystkich innych wojnach tego świata. A największą krzywdę wyrządzono tym.... Którzy ośmielali się przestać milczeć.
Kościół katolicki-korporacja zarządzona przez przestraszonych, panicznie bojących się utraty władzy pseudo mężczyzn, przez tysiąclecia zgromadził tyle grzechów ile majątku. Jemu samemu przydałoby się więcej cnót niewieścich. Współczucia, empatii, zrozumienia, poświęcenia (bo przecież tego się od kobiet wymaga, karnego poświęcenia, łez przez zagryzione zęby)
Bezgraniczna władza kościoła katolickiego w Polsce, nierozerwalne połączenie z instytucjami państwowymi, dojenie bogobojnego społeczeństwa, jechanie na koniku "to kościół wyzwolił nas z jarzma komuny" i jeszcze moje ulubione "albo katolicyzm albo sodoma gomora lewactwo, zepsucie i w ogóle ogień pielelny"....
To się kruszy jak kra na rzece.
Weźcie sobie te wasze cnoty niewieście wsadźcie głęboko w wasze grube nigdy nienasycone dupska.
Jestem kobietą. Wolną, myślącą, poszukującą Boga każdego dnia. Uderzającą nie w Boga a w korporacje. W przeżytek. Kobietą która ukochała sobie tradycje, domowe ognisko, pielęgnowanie kultury sztuki literatury i odrębności swoich korzeni. Ale, Kobietą która nie będzie milczeć. Rzeką która płynie własnym nurtem i nie zatrzyma jej strach ani Wasz ani własny.
Z satysfakcją będę obserwować jak pęka kra. I pewnie nie za mojego życia, ani za życia moich Córek które szczęśliwie wychowam poza granicami tej ciężkiej patologii na kobiety pełne cnot niewieścich w moim rozumieniu......
Ale któregoś dnia szlag trafi ostatni kamienny pomnik wzniesiony na trupach. Grzeszków nie będzie się dało ukryć za grubymi murami instytucji. A zbudowany z nigdy nie nażartego podszytego panicznym lękiem ego kolos runie.
Nie po to żeby nastała.... Nie wiem jakaś era władzy kobiet, rewolucja, koniec świata, czterech jeźdźców apokalipsy....tylko zwykła najzwyklejsza normalność.
Równość. Sprawiedliwość. Szacunek!!! Dla życia, Odmienności płci, kultury, religii, seksualnosci, poglądów.
Wolność. Tolerancja, empatia, kochaj bliźniego swego jak siebie samego (mogę się mylić ale to z pisma świętego chyba) i inne takie tam nic nie znaczące lewackie bzdety.