Sowie wędrówki

  • Home
  • Sowie wędrówki

Sowie wędrówki Podróż, droga, przygoda, impresje, inspiracje. 👊Cześć👊

Nazywam się Kuba. Uprawianiem przygody zajmuję się odkąd skończyłem 14 lat.

Za pomocą roweru i nóg przemierzam drogi i bezdroża Polski, Europy a zwłaszcza Kresów Wschodnich w poszukiwaniu spotkań z kulturą, doznań z obcowania z naturą i krajobrazem. Przygoda zaczyna się dla mnie z chwilą wystawienia nogi za próg domu. Liczą się dla mnie wrażenia, doznania i przeżycia, nie pokonany dystans. Każda wędrówka to dla mnie sposób na odkrywanie samego siebie i poznawanie świata. Droga to dla mnie radość życia.

🚴I-wszy graveling 2026Dziś zielony przywitał sezon urozmaiconą trasą nad Bug. Był szuter, piach, asfalt, w krajobrazie l...
22/03/2026

🚴I-wszy graveling 2026

Dziś zielony przywitał sezon urozmaiconą trasą nad Bug. Był szuter, piach, asfalt, w krajobrazie las, pola, nadbużańskie miejscowości. Jednym słowem różnorodnie, czyli gravelowo. Przez Lasy Kijowieckie, Janów Podlaski, Bubel, Gnojno, Borsuki, Konstantynów i pomniejsze wsie. Drogi znane, jak i mniej oczywiste, bez nudy. W lesie już bardziej sucho, główne drogi szutrowe i gruntowe przejezdne. Na wypadzie odwiedziłem chyba najsłynniejszą obecnie atrakcję w moich okolicach, a więc nową wieżę widokową w Gnojnie nad skarpą z której rozpościera się panorama na dolinę Bugu. I potwierdzam popularność, tyle ludzi to już dawno nie widziałem przy jakiejś atrakcji turystycznej. Widok ładny, czy lepszy niż z poziomu gruntu? Pozostawiam do indywidualnej oceny. Na pewno popularność tego miejsca wzrośnie. Cieszy, że wygospodarowano również fundusze na wiatę, ławeczki, mały parking. Oby stan całej infrastruktury służył jak najdłużej.

Chwilę ponarzekam. W drodze powrotnej naszły mnie dwie myśli.

Pierwsza, że w mojej okolicy jest coraz mniej fajnych, długich dróg szutrowych. Ubywa ich z każdym sezonem. Powstają na nich drogi asfaltowe. O ile rozumiem urbanizację przy osadach ludzkich, często odciętych od cywilizacji, to nie rozumiem czemu przecina się nimi tak gęsto np. niewielkie zwarte kompleksy leśne. Znane mi od lat Lasy Kijowieckie, niewielki kompleks leśny w okolicy Rokitna z roku na rok zamienia się przez mocno ekspansywną wycinkę w pustynię. Znikają też tam moje jedne z najbardziej ulubionych dróg szutrowych. Bardzo to smutne.

Druga myśl. Dlaczego ludzie są tak leniwi, że muszą dotrzeć na łono natury, do jakiejś atrakcji pod sam próg autem. Zrozumiał bym, gdy dotyczyło to osób starszych, ludzi z niepełnosprawnością z jakąś realną przeszkodą zdrowotną czy kondycyjną. Dlaczego sprawna, młoda osoba nie jest w stanie przejść piechotą 1 km? Chce kontaktu z przyrodą, chce świeżego powietrza, ale smrodzi i hałasuje samochodem aby "zaliczyć" cel. Jako przykład podam miejsce nad Bugiem w Borsukach ze słyną ławeczką do zdjęć. Odległość może z 1 km od drogi asfaltowej do Bugu, droga wyboista, że zawieszenie można urwać, ale samochód za samochodem jak na jarmark w niedzielę. Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem.

Poza tym bajka, pogoda choć dość rześka i wietrzna, jechało się wybornie. Niespieszno, aby nasycić się trasą i dalej pobudzać kondycję. Jest coraz lepiej, a to jak zawsze cieszy.

I-wszy dzień wiosny 🚶☀️Kiełbasa z ogniska zjedzona, popita herbatą świerkową. Pierwsza fajka w tym sezonie wypalona, pta...
21/03/2026

I-wszy dzień wiosny 🚶☀️

Kiełbasa z ogniska zjedzona, popita herbatą świerkową. Pierwsza fajka w tym sezonie wypalona, ptasie radio posłuchane. Czego chcieć więcej 😉 na powitanie? Ruszajcie w plener👉👌🚲🌳🚶

🚲 Wiosenny rozruch c.d.Sobotnia przejażdżka do Cieleśnicy i zespołu pałacowego trasą szosową. Oprócz koncertu ptaków i c...
14/03/2026

🚲 Wiosenny rozruch c.d.

Sobotnia przejażdżka do Cieleśnicy i zespołu pałacowego trasą szosową.

Oprócz koncertu ptaków i ciepłego słońca oznak wiosny jeszcze mało. Na dystansie 60 km można jednak już poczuć zew wiosennej przygody. Miło było zobaczyć dobrze znane miejsca po przerwie.

Na trasie oprócz ptaków mogłem zobaczyć dwie dawne zabytkowe cerkwie, zespół dworski w Klonownicy - wciąż czekający na lepsze czasy oraz znany na płd. Podlasiu zespół pałacowy w Cieleśnicy. Moją uwagę zwróciła odremontowana dawna oranżeria, która odkąd pamiętam była wcześniej tylko ruiną. Fajnie, że przywraca się do świetności takie miejsca i nie zamyka tylko dla "wybranych". Lubię tu wracać, jest tu specyficzna sielska atmosfera.

Pogodowo piękne słońce, lecz uprzykrzał jazdę silny wiatr, który dmuchał w 3/4 trasy w twarz. Studził zarówno rozgrzanie, jak i moc napędową.

Do powrotu kondycji jeszcze daleko, ale od czegoś trzeba zacząć 😉

Ps. Romecik też otrzymał nowe ogumienie. Ubiegły rok przejechałem na fabrycznych oponach michelin dynamic sport w rozmiarze 28c, które były spoko, choć drutowane, to całkiem dobre jakościowo i trakcyjne, o ile jeździ się po asfalcie premium. Jeśli był gorszej jakości to niestety tłukło się po nim niemiłosiernie. Polskie drogi to niestety loteria i ciężko o długie trasy tylko na gładkich nawierzchniach, zwłaszcza jeśli nie lubi się jazdy ruchliwymi szosami. Opony łyse kompletnie nie nadają się też oczywiście na inną nawierzchnię niż asfalt. Nie są do tego. Dlatego wybrałem na ten sezon opony zwijane vittoria zaffiro pro iv g+ w rozmiarze 30c. Lekki bieżnik, ciut szersze, pozwalają na trochę więcej jeśli chodzi o jakość dróg i więcej wybierają nierówności. Można też jeśli zajdzie potrzeba przejechać na nich kawałek ubitym szutrem. Pierwsze wrażenia pozytywne, łatwo dało się założyć, równe, toczą się dobrze, można lekko zejść z ciśnieniem no i atrakcyjna cena, zobaczymy jak z trwałością. Wiem już też, że następne będę jeszcze szersze 32c myślę, bo spokojnie widzę wejdą takie do mojego Huragana. Dziś amatorsko czy zawodowo panuje trend na używanie szerszych gum w szosie, prędkości w zasadzie to nie zmienia a wygoda jazdy zdecydowanie większa.

🚲☀️ Początek marca i pogoda rozpieszcza.Coroczna wczesnowiosenna wycieczka do Leśnej Podlaksiej, który to już rok z rzęd...
08/03/2026

🚲☀️ Początek marca i pogoda rozpieszcza.

Coroczna wczesnowiosenna wycieczka do Leśnej Podlaksiej, który to już rok z rzędu? Nie pamiętam 😜

Temperatura przyjemna, a promienie słońca grzeją jak latem. Zima choć powoli, to sukcesywnie się wycofuje. To dla mnie zawsze jeden z fajniejszych momentów w roku.

Żółty dostał nowe kapcie, CONTINENTAL DOUBLE FIGHTER III w rozmiarze 35C. Pierwsza przejażdżka i wpasowały się znakomicie. Pierwsze co mi się rzuciło, to to jak są mega ciche na asfalcie, aż niedorzecznie ciche jak na taki rozmiar i bieżnik. Toczą się wybornie i sprawiają wrażenie bardzo uniwersalnych na różne podłoże.

Nie wiem czemu, ale jazda na żółtym bez przerzutek wciąż mnie zaskakuje, ile daje czystej radości. Prosty do bólu rower, zero nowoczesnych rozwiązań, a taka frajda.

🚲Pierwsze koty za płoty- kąpiel we wczesnowiosennym błocie ✅- epicka gleba na lodzie ✅- duża porcja witaminy D ✅Sezon na...
01/03/2026

🚲Pierwsze koty za płoty

- kąpiel we wczesnowiosennym błocie ✅
- epicka gleba na lodzie ✅
- duża porcja witaminy D ✅

Sezon na dwóch kółkach rozpoczęty ☺️

Krzna, 08.02.2026.Sony DSC-W5 (2005)
08/02/2026

Krzna, 08.02.2026.

Sony DSC-W5 (2005)

🚶‍➡️Z Januszem przez świat - ❄️zima.
01/02/2026

🚶‍➡️Z Januszem przez świat - ❄️zima.

3,2,1... STARTZima 2026. styczeń. ❄️🌲☀️🚶‍➡️
17/01/2026

3,2,1... START
Zima 2026. styczeń. ❄️🌲☀️🚶‍➡️

🎒🚶‍➡️System bagażowy ultralight na wielodniową górską wędrówkę bez namiotu/hamaka.Od kilku lat jestem fanem plecaków/tor...
31/08/2025

🎒🚶‍➡️System bagażowy ultralight na wielodniową górską wędrówkę bez namiotu/hamaka.

Od kilku lat jestem fanem plecaków/toreb ultralight w formie prostych konstrukcji typu "worek". Jak wiadomo w wędrówkach w górach liczy się każdy gram, im jest ich mniej, tym idzie się przyjemniej. Szczególnie jeśli są to dłuższe dystanse - zwłaszcza wielodniowe. Taki zwykły plecak turystyczny potrafi ważyć na pusto 2 kg i więcej, więc jeszcze nic do niego włożymy, a już mamy taki ciężar na plecach. Oczywiście ja preferuję umiarkowany minimalizm, więc zarówno waga systemu bagażowego, jak i jego zawartość idą ze sobą w parze. Jeśli miałbym nosić ciężki ładunek w tym systemie nie miałoby to sensu.

Produktów ultralight na rynku jest masa. Jeśli chodzi o system na wędrówki górskie na lekko polecam bardzo tani (w porównaniu z produktami marek premium) zestaw z Decathlonu, który składa się z trzech rzeczy: Plecaka pojemności 25l, torby na ramię pojemności 15l i nerki pojemności 2l. Łącznie 42l pojemności całość o łącznej wadze 475 g.

PLECAK

Najbardziej nieoczywistym elementem zestawu jest plecak, obok którego wielu z Was przeszło by obojętnie. Wygląda jak typowy dodatkowy plecak do walizki np. na zakupy - nic jednak bardziej mylnego. To pełnoprawny turystyczny plecak na wędrówki, który charakteryzuje się kilkoma cechami, które wyróżniają go na tle innych, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę jego cenę. Biorąc go do ręki sprawia wrażenie delikatnego, cienki materiał, zero wzmocnień. Jednak jest to bardzo przemyślana konstrukcja, dobrze zaprojektowana i uszyta. Nowoczesne materiały choć wyglądają na turbo delikatne są naprawdę wytrzymałe o ile używa się ich zgodnie z przeznaczeniem.

Plecak chowa się do zasuwanej kieszonki, która może służyć jako dodatkowa torebka na drobne rzeczy w środku plecaka. Posiada jedną dużą komorę zamykaną na suwak i rolowaną a następnie zapinaną na klamry po bokach. W środku jedna wspomniana zasuwana kieszonka (będąca jednocześnie pokrowcem na plecak). Na zewnątrz znajduję się jedna duża elastyczna kieszeń na rzeczy podręczne typu kurtka od deszczu, przekąski, filtr do wody, kijek itp. Kieszeń przez to, że jest rozciągliwa jest bardzo pojemna. Dodatkowo po bokach znajdują się dwie duże kieszenie z takiej samej siatki, w których mieszczą się swobodnie np. butelki z wodą - 1 litrowe, czy termos. Jeżeli chodzi o system nośny, jak cały plecak jest minimalistyczny. Szelki cienkie - regulowane z oddychającej siatki od spodu - o ile nie przesadzi się z wagą bagażu nawet wygodne (można łatwo zrobić ich tuning, dodając lekkie miękkie podkładki od np. pasków od toreb na ramię). Szelki uzupełnia chowany pasek brzuszno/biodorwy (w zależności od wzrostu użytkownika) dla lepszej stabilizacji na boki oraz regulowany (przestawny) pasek piersiowy. Na szelkach znajdziemy jeszcze dwie mocne pętle, które mogą służyć do zamocowania dodatkowych elementów (ja np. mocuję do nich klamerkami aparat na piersi) lub mogą służyć jako podparcie kciuków podczas wędrówki. Całość uzupełnia duża pętla-uchwyt do przenoszenia całego plecaka.

Plecy bez usztywnienia z dwoma panelami z lekkim wypełnieniem z oddychającej siatki na górze i na dole. Przez całą długość tyłu znajduje się świetna kieszeń zapinana na rzep (według producenta przeznaczona na laptop, rzep jedyny moim zdaniem element do poprawy, słabo trzyma i w zasadzie jest zbędny) do której idealnie pasuje mała składana karimata (tzw. "poddupnik"), która świetnie usztywnia konstrukcję, oddziela ostre rzeczy z plecaka od naszych pleców a jednocześnie jest łatwa do wyjęcia podczas postojów.

Inną kluczową cechą tego plecaka jest to, że przy prawidłowym zamknięciu jest wodoszczelny. Materiał nie przepuszcza wody a do tego wszystkie szwy są podklejone. Przy deszczu nie musimy martwić się i bawić w dodatkowe pokrowce. Zawartość plecaka nigdy mi nie zmokła nawet idąc na dość intensywnym deszczu. Oczywiście kluczowe rzeczy warto dodatkowo zabezpieczyć w jakimś lekkim dry bag-u, bo materiał zawsze może się uszkodzić, podklejenie szwów rozsczelnić itp.

Plecak był ze mną na kilku wielodniowych wędrówkach, w tym dwa razy w górach i oprócz lekkiego przetarcia siatkowych kieszeni bocznych (przeciskałem się między skałami) kompletnie nic się w nim nie uszkodziło.

Oczywiście są w nim pewne kompromisy, których trzeba być świadomym, jak minimalistyczny system nośny, mimo wszystko delikatność materiału, jednak jeśli używa się go zgodnie z przeznaczeniem, minimalnie uważa gdzie się go odkłada itp. plecak w tej cenie jest produktem nie do pobicia. Za podobną jakość i funkcjonalność w przypadku innych marek trzeba zapłacić 5 razy więcej, jak nie więcej. Jasne jest też, że przy bardzo intensywnym długim użytkowaniu nie będzie tak trwały jak plecaki zbudowane z trwalszych i bardziej odpornych na uszkodzenia materiałów, czy nie będzie tak wygodny jak plecaki z rozbudowanym systemem nośnym - to oczywiste. Coś jednak za coś, 300 gramów wagi jest zdecydowanym plusem tego modelu. Do szybkich wędrówek na lekko naprawdę polecam.

TORBA

Tak samo jak plecak chowana do kieszonki, pojemna duża zasuwana komora plus dwie zasuwane mniejsze - jedna od środka (będąca jednocześnie pokrowcem). Do tego dwie siatkowe kieszenie po bokach na np. małe butelki. Jest świetnym uzupełnieniem plecaka. Może pełnić funkcję torby zakupowej, lub dodatkowego miejsca na rzeczy/produkty, które chcemy dodatkowo przetransportować. Jest również zabezpieczaniem w razie "w" gdyby stało się coś z plecakiem. Nie jest wodoszczelna, ale w tym przypadku nie jest to problemem. Co najważniejsze, jeśli nie jest potrzebna, składa się do małej lekkiej formy. Ja miałem ją praktycznie cały czas w kieszeni siatkowej w plecaku. Podczas zakupów w sklepie wyciągałem ją ręką bez ściągania plecaka.

NERKA

Turbo lekka (ok. 45g) o pojemności 2l na podręczne rzeczy. Jedna duża komora, płaska zasuwana kieszeń z tyłu (w części przylegającej) i mała siatkowa kieszonka z przodu np. na chusteczkę. Torebkę można łatwo przystosować, aby dało się ją zamocować do pasa biodrowego plecaka 25l. Wystarczy podmienić klamerki między komponentami i możemy wpinać ją do plecaka - genialne funkcjonalne rozwiązanie. Jedynie przyciąłem w niej zapas p***a (używam ją tylko z plecakiem), aby się nie majtał. Jeśli nie jest potrzebna, można w łatwy sposób wrócić do pierwotnego systemu z samym paskiem.

Całościowo system ten sprawdziłem wielokrotnie w boju i jeśli chodzi o wędrówki na lekko - zwłaszcza górskie, nie potrzebuję niczego więcej. Myślę, że w tym budżecie ciężko byłoby znaleźć jakąś inną alternatywę spełniającą wymogi ultralight.

Ps. Postaram się w przyszłości napisać, co zabieram na tygodniowy wypad w góry z takim systemem.

Sudety 2025 - podsumowanie wędrówki.📅Liczba dni: 5 i pół 🚶Dystans całkowity: 120 km⌚Czas wędrówki: 40,7h⤴️ Przewyższenia...
23/08/2025

Sudety 2025 - podsumowanie wędrówki.

📅Liczba dni: 5 i pół
🚶Dystans całkowity: 120 km
⌚Czas wędrówki: 40,7h
⤴️ Przewyższenia łącznie: 5 378 m

Odwiedzone szczyty -1️⃣1️⃣:

1. Śnieżnik: 👑 1423 m n.p.m. - Masyw Śnieżnika
2. Rudawiec: 👑 1112 m n.p.m. - Góry Bialskie
3. Iwinka: ⛰️ 1071 m n.p.m. - Góry Bialskie
4. Kowadło: 👑 989 m n.p.m. - Góry Złote
5. Borówkowa: ⛰️ 900 m n.p.m. - Góry Złote
6. Jawornik Wielki: ⛰️ 872 m n.p.m. - Góry Złote
7. Igliczna: ⛰️ 845 m n.p.m. - Masyw Śnieżnika
8. Krowia Góra Wielka: ⛰️ 806 m n.p.m. - Góry Bialskie
9. Kłodzka Góra: 👑 765 m n.p.m. - Góry Bardzkie
10. Ostra Góra: ⛰️ 752 m n.p.m. - Góry Bardzkie
11. Grodzisko: ⛰️ 730 m n.p.m. - Góry Bardzkie

💥Wrażenia: NIEPOLICZALNE.

Sudety 2025 dz. 6 - ostatni.Wszystko co dobre szybko się kończy.Ostatni dzień wędrówki w Sudetach. Po dobrej regeneracji...
22/08/2025

Sudety 2025 dz. 6 - ostatni.

Wszystko co dobre szybko się kończy.

Ostatni dzień wędrówki w Sudetach. Po dobrej regeneracji w schronisku, ruszyłem w dół gdzie moim celem była miejscowość Długopole Zdrój. Po wykresie widać, że schodziłem praktycznie cały czas. Wszedłem tylko na jeden szczyt Igliczną ( 845 m n.p.m), pokonując łącznie w ciągu dnia ok. 500 metrów przewyższenia.

Zejście jest zazwyczaj mniej męczące, tyle że potrzebne jest pełne skupienie, można łatwo się wykopyrtnąć narażając się na kontuzję. Miałem odcinki w miarę łagodne, ale były też stromizny po kamieniach, choć najgorsze były strome i z sypkim podłożem, kijek nie raz pomógł mi przed wywaleniem się.

Poruszałem się dziś w około 75% Głównym Szlakiem Sudeckim koloru czerwonego. W części bliżej szczytu Śnieżnika, do ok. 700 metrów był to szlak kamienisty, potem żwirowy, ale wygodny i przetarty. Tu spotkałem najwięcej turystów w ciągu kilkudniowej wędrówki.

Niżej, szlak zwłaszcza w dolinach gdzie przebiega po łąkach był często zarośnięty i mniej widoczny, trzeba było posiłkować się mapą. Polany miały jednak w sobie wiele uroku krajobrazowego, mimo konieczności przedzierania się przez trawy. Gorzej jakby było mokro.

Wody do picia na trasie nie brakowało, strumienie, potoki a w połowie trasy miejscowość Międzygórze z małym zapleczem gastronomicznym i kawałek wyżej schronisko.

Z atrakcji oprócz znów znakomitych widoków przechodziłem obok wodospadu Wilczki. To jeden z najbardziej malowniczych i znanych wodospadów w Polsce. Jest częścią rezerwatu przyrody o tej samej nazwie. Jego wysokość to około 22 metry, co czyni go drugim pod względem wysokości wodospadem w polskich Sudetach, zaraz po Wodospadzie Kamieńczyka. Wokół niego zrobione są ścieżki spacerowe połączone schodami. Miejsce urokliwe, choć dość tłoczne w okresie wakacji. Prawie cały dzień miałem widok na Śnieżnik i wieżę na nim. Fajnie się patrzy na miejsce z którego się startowało, które jest coraz wyżej i wyżej i trudno wręcz uwierzyć, że przyszło się aż stamtąd.

Dłuższy postój miałem w schronisku na Iglaku, gdzie posiliłem się i popiłem czeskim piwem. Stąd wpierw mega stromym a później łagodniejszym zejściem traciłem wysokość i zbliżałem się do mety, pokonując kolejne doliny i małe wsie.

Z jednej strony czułem smutek, że koniec jest już bliski, a z drugiej nie czułem niedosytu. Było w sam raz.

Długopole Zdrój oprócz mikroklimatu, źródlanej wody nie ma nic szczególnego do zaoferowania turyście. Mała uzdrowiskowa miejscowość u podnóża gór, gdzie poniemieckie zabudowania mieszają się z tkanką prl-owską i tą bardziej współczesną.

Sudety 2025 dz.5Plan na 5 dzień górskiej wędrówki był prosty - dotrzeć do schroniska na Śnieżniku. Wybrałem najbardziej ...
21/08/2025

Sudety 2025 dz.5

Plan na 5 dzień górskiej wędrówki był prosty - dotrzeć do schroniska na Śnieżniku. Wybrałem najbardziej popularny szlak koloru żółtego, który przebiega obok poularnej atrakcji, jaką jest Jaskinia Niedźwiedzia w rezerwacie o tej samej nazwie. Szlak jest typową cepostradą biegnącą w ponad połowie po asfalcie, co jak wiemy dla piechura nie jest najlepszą nawierzchnią. Jest to najkrótsza trasa z Stronia Śląskiego, nawigacyjnie prosta. Dopiero ostatni odcinek wymaga manewrowania po skałkach i kamieniach choć leniwi schodzą z wytyczonej ścieżki i idą wydeptaną obok ułatwiając sobie drogę. Nie pochwalam rozdeptywania nowych dróg, ale jeśli ktoś jest starszy czy mniej sprawny - spoko. Dla mnie to było urozmaicenie, krótki fragment, gdzie trzeba bardziej uważnie stawiać stopy. Szlak z Ustronia jest krótki w odległości, ale trzeba trochę podejść, więc odległość może być złudna, że się nie zmęczymy.

Widoki ze szlaku są tylko w kilku fragmentach, głównie w mijanych małych wsiach, idzie się spory fragment lasem wzdłuż górskiego potoku, a potem spotykamy również często strumienie i bijące źródło. Droga pnie się do góry zakosami. Mniej więcej po środku trasy znajdują się budki z przekąskami na ciepło i slodyczami oraz kawą. Stąd leniwi mogą podjechać też melexem do Jaskini Niedźwiedziej. Kawałek za jaksinią kończy się asfalt i zaczyna szuter, a wyżej luźne kamienie. Ostatni odcinek do schroniska to już żwirowa ceprostarada.

Szło mi się dziś średnio, trochę brakowało powera. Z jednej strony było niesamowicie parno i do tego żadnych podmuchów wiatru, pot lał się strumieniami, a do tego 4 dni wędrówki już swoje zrobiły, więc szedłem spokojnym acz ciągłym rytmem.

Tego dnia miała być zmiana pogody, ale prognozy w zasadzie się nie sprawdziły. Było owszem w większości dnia pochmurno z przejaśnieniami, ale do wieczora jak pisze nie spadła nawet kropla deszczu, który był zapowiadany i miał zacząć padać od ok.14:00.

Z tego to powodu po dotarciu do schroniska ok. 14:30 zostawiłem graty i ruszyłem na zdobycie Śnieżnika (1425 m n.p.m), który pierwotnie miał być przeze mnie atakowany w piątek rano. Do szczytu idzie się ze schroniska ok. 35 minut. Z wypłaszczonego szczytu rozpościera się fenomenalny widok, dziś niestety przez zachmurzenie słabiej widoczny. Na wierzchołku znajduje się też wysoka wieża widokowa. Przez sam szczyt biegnie granica polsko-czeska.

Tak tym sposobem zrobiłem 4 szczyt do KGP, tym razem najwyższy szczyt w Masywie Śnieżnika. Nocleg w schronisku na 1218 m n.p.m, bo jak widomo górska wędrówka bez noclegu w schronisku to się nie liczy 😜

Dzień kończę pysznym piwkiem Śnieżnik z widokiem na góry i … jelonka. Takie chwile są zawsze wspaniałe.

Jutro ostatni dzień wędrówki.

Address


Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Sowie wędrówki posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Sowie wędrówki:

  • Want your business to be the top-listed Transport Service?

Share