Kamperem wyprawy w nieznane

Kamperem wyprawy w nieznane Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Kamperem wyprawy w nieznane, Zwalisko, Szczyrk.

Nie samym carawaningiem człowiek żyje, jak również nie samymi nartami czy snowboardem .Zimą to się nawet nie chce gotowa...
25/01/2026

Nie samym carawaningiem człowiek żyje, jak również nie samymi nartami czy snowboardem .
Zimą to się nawet nie chce gotować w kamperze, dlatego z naszej strony polecajka, sprawdzone, pojedzone, naprawdę miejsce warte odwiedzenia będąc na ZWALISKO Camperpark Szczyrk. A mowa tu o Gawra Bar dosłownie 50 m od camper parku. Przez tydzień mieliśmy okazję spróbować wszystkiego a nawet więcej niż w menu, to nie jest zwykły bar, to mały kulinarny świat Dominika i Joanny, ludzi którzy gotują z pasji. Tam wszystko jest gotowane na miejscu, przygotowywane bezpośrednio przed podaniem, żadnej „masowej” kuchni, żadnych garmażeryjnych półproduktów. Super pyszne jedzenie. Pierogi z mięsem, schabowy Gawra, golonka, gulasz z dzika, a zupa krem z czosnku i wędzonym łososiem wręcz majstersztyk, do tego na ekstra zamówienie zupa Tajska z krewetkami albo tatar na grzance jak dla mnie nr. jeden. Pewnie jakąś potrawę przeoczyliśmy ale serio wszystko jest pyszne i godne polecenia. Będąc na Zwalisko Camper Park Szczyrk zajrzycie do Gawry, który jest na tą chwilę otwarty do końca lutego.

❄️ NARTY + CAMPER = IDEALNE POŁĄCZENIE 🚐⛷️A jeśli lubisz takie połączenie  w Polsce to nie ma lepszego, moim zdaniem, mi...
20/01/2026

❄️ NARTY + CAMPER = IDEALNE POŁĄCZENIE 🚐⛷️

A jeśli lubisz takie połączenie w Polsce to nie ma lepszego, moim zdaniem, miejsca jak ZWALISKO Camperpark Szczyrk ❄️🚐
To zdecydowanie najfajniejsze miejsce dla caravaningowych narciarzy!

Dlaczego?
👉 lokalizacja bezpośrednio na stoku
👉 trasa narciarska i wyciąg gondolowy dosłownie kilka kroków od campera
👉 zero dojazdów, zero szukania parkingów – zakładasz narty i jedziesz!

Poranna kawa z panoramą gór, narty zawsze pod ręką i pełna swoboda caravaningu. Tak właśnie wygląda zimowy wyjazd idealny.
Dla nas to idealne połączenie zimowego szaleństwa i caravaningowego klimatu ⛷️🔥

Kto był na Zwalisku, ten wie. A kto jeszcze nie – mocno polecamy!

31/12/2025

2025 dobiega końca, w naszej obecnej strefie czasowej do północy zostało 8,5h, to był rok zmian, zmiany kampera na większy wygodniejszy 😊, to był rok podróży, zaczęliśmy go na Camping Čikat i tu też kończymy. Po drodze byliśmy na nartach w Szczyrku i trafiliśmy tam na super miejsce ZWALISKO Camperpark Szczyrk, potem majóweczka w Suchedniowie, następnie wracamy wielkanocno urodzinowy wypad na Camping Alexa, kolejnym wypadem były 5 urodziny Camping Pod Czarnym Bocianem super impreza z super ekipą.
I nadszedł sierpień, wyjazd do Francji, eksplorowanie Amsterdamu i pysznych serów, Normandii, Ogrodów Moneta, Paryża. W październiku szybki wyskok na Halloween znowu na Bociana. A ostanie dni grudnia znowu ładujemy baterie na Mali Lošinj. I tak minęło ponad 10 000 km. Zobaczymy co nowy rok przyniesie, jakie podróże, jakie wyzwania, jakie nowe miejsca. Dla wszystkich podróżników i obserwatorów Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, jak najwięcej odwiedzonych miejsc, pamiętajcie pieniądze wydane na podróże- wzbogacają.
Szczęśliwego Nowego 2026 roku dla Wszystkich.

Zanim cisza stała się tłem… Są miejsca, które zapisują się w nas ciszą.Ta mała wyspa była jednym z nich.Sześć lat temu b...
30/12/2025

Zanim cisza stała się tłem…

Są miejsca, które zapisują się w nas ciszą.
Ta mała wyspa była jednym z nich.

Sześć lat temu byliśmy tu po raz pierwszy. Przyjechaliśmy kamperem, nie wiedząc jeszcze, że trafiamy na przestrzeń, w której czas zwalnia, a dni mają smak soli, wiatru i prostoty. Wieczorami morze mówiło szeptem, noc była uważna, a cisza – naturalna i niewymuszona.

Dziś wyspa wciąż tonie w świetle. Słońce nadal zanurza się w wodzie tak samo miękko, poranki są łagodne, a kolory nieba nie straciły swojej magii.
Zmienił się jednak rytm.
Tam, gdzie kiedyś była przestrzeń dla dźwięków natury, pojawiły się inne melodie. Ktoś dopisuje je do krajobrazu bez pytania – głośne, zdecydowane, wspólne dla wszystkich, choć nie każdy po nie tu przyjechał.

I trudno tu o prawdziwe ukojenie.
Bo gdy natura próbuje mówić, bywa zagłuszana. Instrumenty i głosy unoszą się wieczorami nad zatoką, a niewielka grupa potrafi narzucić całej okolicy swój koncert gitar i śpiewu – nie pytając, czy ktokolwiek chciał na nim być, czy kupił bilet, bo po prostu musi słuchać.

Nie pyta się też, kto jest gotowy na takie dźwięki – czy gość z Niemiec, Słowenii, Austrii, z Polski… ani czy marzył tylko o szumie fal i ciszy po całym dniu słońca.

Na szczęście my przyjeżdżamy tu na dłużej.
Nie na ostatnią, sylwestrową chwilę. Mamy czas, by trafić na spokojniejsze poranki i te wieczory, w których morze wciąż potrafi być pierwszym głosem. Dzięki temu udało nam się naprawdę nacieszyć urodą wyspy – jej światłem, przestrzenią i tym, co dzieje się pomiędzy dźwiękami.

Nie ma w tym złości. Jest raczej cicha refleksja.
Bo cisza też jest muzyką.
Bo morze nie potrzebuje aranżacji.
Bo odpoczynek rodzi się tam, gdzie nic nie musi być głośniejsze.

Może to znak, że pewne etapy się domykają. Że czas powoli rozglądać się za nowym zimowym rajem – takim, który pozwala jeszcze usłyszeć siebie.

A póki co jesteśmy tutaj, korzystamy z wyspy tak, jak potrafimy najlepiej.
Zbieramy słońce, zapamiętujemy zapach soli, chwile i wygrzewamy kości. Zwyczajnie ładujemy akumulatory i przywitamy Nowy Rok 2026🍾 w Mali Lošinj po raz kolejny 🌲🌲🌲💃

Kończąc główną część naszej tego rocznej podróży, postanowiliśmy jeszcze odwiedzić trzy miejsca, trzy cmentarze, Ameryka...
28/08/2025

Kończąc główną część naszej tego rocznej podróży, postanowiliśmy jeszcze odwiedzić trzy miejsca, trzy cmentarze, Amerykański - który po dziś dzień jest pod pełną opieką Stanów Zjednoczonych, Polski - którym na skutek umów międzynarodowych opiekuje się rząd Francji i niemiecki.
Na każdy warto zajrzeć, ocenić samemu, na pierwszym i ostatnim dużo nazwisk o Polskim brzmieniu.

Była chwila ciszy, ale nie chcąc zanudzać szanownych obserwujących postami z kolejnych plaż operacji Overlord,postanowil...
20/08/2025

Była chwila ciszy, ale nie chcąc zanudzać szanownych obserwujących postami z kolejnych plaż operacji Overlord,postanowiliśmy skumulować dane w jednym poście. Wizyta w miejscach lądowania aliantów w Normandii to był nasz przewodni cel wakacji. Udało się nam postawić nogę na każdej z pięciu plaż: Sword, Juno, Gold, Omaha, Utach. Zwiedziliśmy kilka, z wielu muzeów. Widzieliśmy wiele pomników, przeczytaliśmy wiele historii. Inspirację do tej podróży stanowiła książka Andrzeja Łapińskiego pt. „Plaże Inwazji w Normandii. Pejzaż i Historia”.
Zupełnie inaczej się ją ponownie czyta będąc na miejscu. Podróżując zgodnie z planem, który został zaproponowany, myślę że potrzeba kilku dni dłużej. W Normandii widać polski kawałek tej wojny, w muzeach trafiamy na informacje o naszych rodakach biorących udział w inwazji. Wiadom, jest to daleko od naszego domu, ale myślę że warto było liznąć historii bezpośrednio. Nasze dwie nastoletnie turystki w sam raz przed ostatnim rokiem nauki w szkole średniej gdzie będą miały na rozszerzonej historii omawiane właśnie zagadnienia związane z 2 wojną światową, na temat wydarzeń w północnej Francji zagiąć się nie dadzą. A co do pogody, jest ciepło i przyjemnie, upały kończą się na 30 st, poranki bywają mgliste i pochmurne ale opalenizna i tak nas dopadła.

Miasto Honfleur, na Normandzkim wybrzeżu oczywiście,  piękne miasto do nocnych spacerów, była tu szkoła impresjonistów, ...
17/08/2025

Miasto Honfleur, na Normandzkim wybrzeżu oczywiście, piękne miasto do nocnych spacerów, była tu szkoła impresjonistów, uczył się tu malować Claude Monet od samego Eugena Boudina, urodził się tu Erik Satie kompozytor, a także Charles Baudelaire poeta i jeszcze kilka innych znanych mniej lub bardziej postaci. Na każdym kroku nadal czuć tu artystyczne klimaty, galerie przemieszane restauracjami. Wszędzie dużo kwiatów i ludzi.

Jednak zostaliśmy i się po plażowaliśmy a  wieczorny spacer, trochę z nudów, przerodził się w lekcje Historii, precyzyjn...
09/08/2025

Jednak zostaliśmy i się po plażowaliśmy a wieczorny spacer, trochę z nudów, przerodził się w lekcje Historii, precyzyjną lekcję.
O operacji Dynamo oczywiście wiedzieliśmy i nawet mamy w planach zapoznać się z jej szczegółami w muzeum w Dunkierce. Przypadek zrządził, że wylądowaliśmy w Bray Dunes czyli tak naprawdę sercu wyżej wymienionej operacji. Operacji polegającej na ewakuacji Brytyjczyków, Francuzów i Belgów otoczonych przez wojska niemieckie będące w natarciu na Belgię. To właśnie plaże Bray Dunes były największym obszarem ewakuacji aliantów, to tu spoczywają wraki Statków Dewonia i Crested Eagle które celowo osiadły na mieliźnie by osłaniać ewakuację. Idąc na wschód w połowie miejscowości, przy plaży, natrafiamy na monument upamiętniający francuskich żołnierzy osłaniających działania w trakcie operacji.

Niderlandy nas zmęczyły, wszędobylski zapach zielska, dzikie tłumy na ulicach. I nadmiar wiatraków. Wpadliśmy do Belgii ...
08/08/2025

Niderlandy nas zmęczyły, wszędobylski zapach zielska, dzikie tłumy na ulicach. I nadmiar wiatraków. Wpadliśmy do Belgii ale przelot wzdłuż morza nie przyniósł efektu wow, dlatego wylądowaliśmy już we Francji, kilka km od Dunkierki w Bray-Dunes. Czy zostaniemy tu dłużej, się zobaczy.

Nie samą historią człek żyje, dzień pod znakiem coś dla ducha, coś dla ciała. Łącznie na rowerach 30 km, poranek w Zaans...
07/08/2025

Nie samą historią człek żyje, dzień pod znakiem coś dla ducha, coś dla ciała.
Łącznie na rowerach 30 km, poranek w Zaanse Schans i fabryce sera, potem małe poszukiwania campingu i pierwsza wyprawa do Amsterdamu-oczywiście też jednośladami, do samego centrum gdzie wieczorowa porą by wrócić po rowery czekał nas spacer przez Dzielnicę Czerwonych Latarni

No dobra, jedziemy dalej cofając się w czasie, dotarliśmy „O jeden most za daleko” czyli w miejsce operacji Market Garde...
05/08/2025

No dobra, jedziemy dalej cofając się w czasie, dotarliśmy „O jeden most za daleko” czyli w miejsce operacji Market Garden, największej operacji wojsk powietrzno desantowych przeprowadzonej przez aliantów we wrześniu 1944, udział w tym desancie brała 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa generała brygady Stanisława Sosabowskiego. O przebiegu operacji odsyłam już do internetów. Polecam natomiast odwiedzić w Arnhem Airborne Museum Hartenstein. Zwiedzanie odbywa się w języku polskim, dużo ciekawych zbiorów, a na samym dole, super inscenizacja. Jedyny minus jaki zauważyłem to brak możliwości płatności gotówką-dyskryminacja.

Adres

Zwalisko
Szczyrk
43-370

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kamperem wyprawy w nieznane umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij