Słodka Krew - moje nie tylko górskie zmagania

Słodka Krew - moje nie tylko górskie zmagania Moje podróże, te dalsze i te całkiem bliskie wypady oraz inne sportowe aktywności. Pozytywnie

08-10.05.2024 Urodzinowo Beskid ŻywieckiSzlak: Korbielów - Schronisko PTTK na Hali Miziowej - Kopiec - Pilsko - Munczoli...
13/07/2024

08-10.05.2024 Urodzinowo Beskid Żywiecki

Szlak: Korbielów - Schronisko PTTK na Hali Miziowej - Kopiec - Pilsko - Munczolik - Trzy Kopce - Schronisko PTTK na Rysiance - Romanka - Węgierska Górka

Dojazd: Ekspres Inter City z Wawy do Katowic jedzie 2h 23 min. (bilety kupione tuż po udostępnieniu do sprzedaży na 30 dni przed podróżą za 49 pln), Koleje Śląskie z Katowic do Żywca (1h 41 min. - 19,85 pln), bus do Korbielowa za 7 pln.

Trekking; Od kilku lat mam tradycję własną celebrowania swoich urodzin wędrówką górską, w tym roku wybrałem Beskid Żywiecki (w którym to zresztą tradycja ta się narodziła gdy stałem sobie w Zawoi na przystanku w oczekiwaniu na busa - a że był to czas pandemii, rozkłady kursów były mocno niestabilne, oczekiwanie się przedłużało a przemyśleń przybywało 😊) a jako cel główny - drugi szczyt pasma czyli Pilsko.
Już na starcie urodzinowej górskiej przygody miła niespodzianka bo zjawił się w Żywcu na placu dworca autobusowego busik, którego w rozkładzie nie było (wg rozkładu były to tylko kursy weekendowe) a skoro się zjawił to do Korbielowa dotarłem godzinę wcześniej niż planowałem.
Wysiadam na przystanku Korbielów PTTK, łyk wody i batonik dla podniesienia glukozy, i w prawo bo już jestem na żółtym szlaku (i niebieskim też). Kilometr asfaltem i żółtym odbijam już w lewo na ścieżkę. Podejście jest nie za trudne i nie za łatwe - ot, w sam raz. Więc (wiem, że nie powinno się tak zaczynać zdania😀) idę sobie i cieszę się po prostu chwilą. Docieram do Schroniska PTTK na Hali Miziowej gdzie mam zarezerwowany nocleg (pokój jednoosobowy - 150 pln). W pokoju przegrupowanie i na lekko, zupełnie na lekko bo bez plecaka, ruszam na Kopiec 1 401 m n.p.m. (tuż nad schroniskiem) oraz trochę dalej na Pilsko 1 557 m n.p.m. - dwa krótkie ale konkretniejsze podejścia. Warto bo panoramy są rewelacyjne. Pogoda dopisuje, z Kopca widoki w stronę Beskidu Śląskiego, Małego i Jeziora Żywieckiego a z Pilska w drugą stronę na Tatry a bliżej na Zbiornik Orawski czy Orawską Magurę.
Zejście do schroniska małą pętelką (szlak żółty) i czas na urodzinową błogość (konkretnie - stan, w którym nic więcej do szczęścia mi nie jest potrzebne😀) na ławeczce przy schronisku, centralnie z widokiem na Królową Beskidów.
Błogość zostaje dopiero przerwana sygnałami, że pora coś spożyć na kolację i że pora również nadrobić trochę zaległości w śpiochowaniu (na ile tylko to możliwe staram się dbać o odpoczynek więc gdy powstaje mi debet snu to w możliwym czasie staram się go spłacać).
Rano dzień obowiązkowo rozpoczynam od kawy (bo uwielbiam) oraz śniadania (nie twierdzę, że to najważniejszy posiłek bo każdy jest ważny - po prostu biorę przed śniadaniem poranną insulinę a ponadto dostarczam do organizmu energii na start).
Byłem przygotowany nawet na odczuwalną temperaturę w okolicach 0 lub tuż pod kreską ale jest dużo lepiej, dość szybko na trasie muszę redukować ubiór.
Do Trzech Kopców szlak graniczny prowadzi raz lasem a raz wychodzi na hale, widoki są fantastyczne, pogoda bardzo dobra - nie będę górnolotnie pisał, że zasłużyłem sobie ale cieszyć się jest jak najbardziej czym 😊
Z Trzech Kopców idę w stronę Schroniska PTTK na Rysiance gdzie robię sobie przerwę, a następnie jeszcze na Romankę zanim definitywnie zacznę schodzić na dół.
Na zejściu z Romanki trzeba być bardziej uważnym bo szlak prowadzi wąską ścieżką trawersującą zalesione zbocze. Od Suchego Gronia jest już szeroką drogą, fragmentem nawet asfaltowa, do Węgierskiej Górki, gdzie jeszcze zahaczam o schron (militarny - nie turystyczny) stojący na wzgórzu.
Na dole robię małe zakupy w Dino i czas pourodzinowego powrotu do domu… ale w głowie właśnie zaczyna się rodzić pomysł na kolejną eskapadę w Beskidzie Żywieckim😊. Tylko z terminami gorzej 🙈

Dystans: 32,6 km (całość)
Suma podejść: 1 626 m (całość)
Najwyższy punkt: Pilsko 1 557 m n.p.m.
Punkty GOT: 47 (całość)



20.04.2024 Rajd pieszy Trek Tours Otwock 2024                     Dystans 100 km w 24h 39 min.Dojazd: Pociągiem SKM z Wa...
30/06/2024

20.04.2024 Rajd pieszy Trek Tours Otwock 2024
Dystans 100 km w 24h 39 min.

Dojazd: Pociągiem SKM z Warszawy Wawer do Otwocka (około 25 minut - bilet 7 pln bo to już druga strefa).
Na swoją bazę wybrałem Hotel Arkadia Royal kilkaset metrów od stacji kolejowej Warszawa Wawer - polecam, dobry stosunek jakości do ceny, sauna i whirlpool bath dla regeneracji i bardzo miła i uczynna obsługa👍

Rajd: Nie miałem w planach żadnego rajdu choć chciałem się sprawdzić w długiej wędrówce tyle, że samotnie po górach. Nie mogłem jednak „spiąć” tego wyzwania bo ciągle jakiś element wypadał mi z układanki (tak widocznie musiało być 😀). I nagle w mediach społecznościowych pojawiły się zapowiedzi pierwszego rajdu organizowanego przez litewski Trek Tours. Poczytałem, poszukałem informacji, kropla szybko podrążyła skałę… i bilet na rajd zakupiony (ja płaciłem 205 pln, ceny zależne od wybranego dystansu i daty zgłoszenia - im bliżej startu tym drożej).
Wędrówka obejmowała dystanse: 8, 15, 25, 50, 70 i 100 km. Trochę się zastanawiałem nad dwoma ostatnimi ale tak naprawdę od początku po głowie chodziła mi „setka”.
Jako bazę wybrałem hotel w Warszawie gdzie zameldowałem się w piątek. Chciałem wystartować wypoczęty a nie „z marszu” po podróży. Start i meta usytuowane w tym samym miejscu, w parku w Otwocku, po trasie 12 miejsc odpoczynku/żywienia/pomocy medycznej. Trasy oznakowane strzałkami w odpowiednich kolorach (plus naklejone odblaski tak że w nocy odbijały światło z czołówek), po zeskanowaniu biletu dostałem czerwoną opaskę (czerwony to kolor dystansu 100 km) uprawniającą do posiłków i przekąsek, zdjęcie na ściance… i w drogę👍
W porównaniu do pięknej pogody podczas niedawnej wędrówki w Pieninach, tym razem prognozy nie były optymistyczne - nie dość, że dużo chłodniej to jeszcze z opadami. To determinowało odpowiedni strój - buty i spodnie z membraną, kurtka wspomagana płaszczem przeciwdeszczowym.
Wytrzymało do około 14-tej (i tak nieźle), później trochę gradu! a następnie deszcz, momentami ulewny, płaszcz przeciwdeszczowy zdjąłem już w nocy.
Dzienne wędrowanie przeplata się między lasami, terenami nadrzecznymi i przejściem przez okoliczne miejscowości, nocą to już głównie las i śródleśne osady. Trzeba przyznać i polecić - piękne tereny 👍 Całkowity zmrok zapada gdy mam za sobą około 60 km. I zaczyna się próba charakteru (co też właśnie chciałem sprawdzić) - noc, las w którym nigdy nie byłem oraz narastające zmęczenie, przede mną chyba ktoś idzie, Ci za mną, nie wiem, czy nie zrezygnowali, a właśnie mijam tabliczkę Czarcie Bagno 🙈 - a z drugiej strony możliwość dotarcia do jednego z tych punktów odpoczynku i zakończenia wędrówki ponieważ jest zagwarantowany darmowy transport. Kilka takich rozmów wewnętrznych na dwa głosy tej nocy odbyłem, po 70 i 90 km myślałem że wystarczy - jednak głowę miałem zaprogramowaną na osiągnięcie celu i obolałe ciało zadanie wykonało💪 Przez około 30 km szliśmy we dwóch (Rafał z Sochaczewa Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś na kolejnym szlaku🙋🏼) więc było raźniej.
Po dotarciu do mety i otrzymaniu medalu (dla każdego kto ukończył swój dystans) nie miałem nawet ochoty robić sobie zdjęcia. Kolega podrzucił mnie do hotelu, super obsługa umożliwiła wcześniejsze zakwaterowanie, rozebrałem się do prysznica dwoma ruchami, usiadłem na łóżku i zasnąłem gdy jeszcze głowa nie dotknęła poduszki 😀
Wieczorem, wyspany, zrobiłem dwie sesje saunowania plus whirlpool bath i… wiele osób wspominało później na rajdowym forum, że ich wszystko bolało przez kilka dni a ja czułem tylko, że intensywnie połazikowałem.
Organizm przyzwyczajony - zaczyna się obawiać gdy przydarzy się dłuższy bezruch 😀

Podsumowanie: Takie sprawdziany dają też bardzo pozytywnego kopa do przodu, pozwalają jeszcze bardziej uwierzyć w swoje możliwości oraz przesunąć swoje granice. Ale najważniejsza jest głowa💪

Nie mam oczywiście w planach teraz żadnego rajdu, kalendarz wypełniony wyprawami górskimi krótszymi i dłuższymi ale nie mam wątpliwości, że to nie był mój pierwszy i ostatni raz 😀


12.04.2024 Wierchliczka 964 m n.p.m.,                      Watrisko 960 m n.p.m.,                     Smerekowa 1015 m n...
25/04/2024

12.04.2024 Wierchliczka 964 m n.p.m.,
Watrisko 960 m n.p.m.,
Smerekowa 1015 m n.p.m.

Szlak: Jaworki - Przełęcz Rozdziela - Wierchliczka - Watrisko - Smerekowa - Wysoka - Wysoki Wierch - Szlachtowa

Dojazd: Bus z dolnej płyty krakowskiego MDA do Szczawnicy jedzie 2h 20 min i kosztuje 30 pln plus 6 pln na busa do przystanku Szlachtowa II (relacja Szczawnica - Jaworki). Przy przystanku od razu brama wjazdowa do Hotelu Jan - położonego w zacisznym miejscu, z bardzo sympatyczną i pomocną obsługą oraz strefą SPA przydatną do regeneracji powędrówkowej.

Trekking: Jeszcze przy hotelowym śniadaniu świat okrywają mgły ale kilkadziesiąt minut później, na starcie wędrówki, nie ma już po nich śladu. Jest piękna, słoneczna pogoda, doskonała do łazikowania (temp. na dniu oscylowała w granicach 18-20 stopni).
Przez pierwsze 3 km idę po asfalcie do Rezerwatu Białej Wody (nieistniejąca wieś Biała Woda była kiedyś częścią Jaworek, najdalej na zachód położonej miejscowości Rusi Szlacheckiej). Tutaj jest miejsce gdzie można odpocząć, „przegrupować” odzież, tutaj też można odbić szlakiem czerwonym ku Obidzy czy dalej Radziejowej w Beskidzie Sądeckim.
Moim celem są Małe Pieniny a dokładniej trzy mniej popularne szczyty: Wierchliczka, Watrisko i Smerekowa. Kolejne 1,5 km to droga gruntowa aż przy jednej z bacówek zaczyna się konkretne już podejście do Przełęczy Rozdziela. Piękna pogoda, cudne widoki, świetny dzień - nic tylko wędrować.
Na Wierchliczkę znajduję ścieżkę, w lewo od szlaku (szczyt jest zalesiony, podobnie jak Smerekowa) natomiast Watrisko to wyniosłość skalna, ścieżką w prawo od szlaku i tuż przed szczytem kilka metrów ekspozycji gdzie trzeba mocno ostrożnie przejść. Za to ze skały widoki już na Tatry, na pobliskie Smerekową i Wysoką oraz na Pieniny Środkowe z Trzema Koronami na pierwszym planie. Dobre miejsce na przerwę. Do tej pory spotkałem na szlaku dwie osoby - więcej będzie oczywiście na Wysokiej bo najwyższa w paśmie i należy do Korony Gór Polski, przy stoliku na Durbaszce (934 m n.p.m.) i w okolicach Wysokiego Wierchu.
Smerekowa jest też zalesionym szczytem, na skręcie szlaku idę prosto mocno rozjrżdżoną przez ciężki sprzęt drogą a następnie ścieżką w lewo. Po powrocie na szlak - kierunek Wysoka (1050 m n.p.m.) i platforma widokowa na jej szczycie, tu widoki są fantastyczne na 360 stopni. Podejście niedługie ale dość konkretne, w miejscach wrażliwych metalowe schody i barierki.
W dalszej wędrówce, gdzieś przed Borsuczynami (939 m n.p.m.), kilkadziesiąt metrów przede mną, ścieżkę przebiega dorodny jeleń. Zaskoczony jestem tym bo zwierz okazały, knieja gęsta a zbocza mocno nachylone a on „poszedł jak strzała”.
Od Durbaszki szlak prowadzi już po odsłoniętym terenie, górskimi łąkami - otaczającą rzeczywistość można chłonąć całym sobą. Wysoki Wierch (899 m n.p.m.) to szczyt widokowy, odsłonięty, z ławeczkami - super do niespiesznego i niczym nie zmąconego pałaszowania prowiantu z zapatrzeniem na góry. Jest tu też drogowskaz z odległościami do kilkunastu wybranych szczytów na całym świecie. Gdy byłem tu poprzednio w październiku 2020 najdłużej patrzyłem na tabliczkę wskazującą Toubkal - półtora roku później stanąłem na najwyższym szczycie Maroka i całej Afryki. Teraz też dłużej spoglądałem na jeden kierunek ale w półtorarocznym dystansie to się raczej nie wyrobię😀
Zejście do Szlachtowej żółtym szlakiem szybkie i dość wygodne.

Dystans: 18,2 km (plus ścieżki na trzy pierwsze góry)
Najwyższy punkt: Wysoka 1050 m n.p.m.
Suma podejść: 835 m (plus ścieżki na trzy pierwsze góry)
Punkty GOT: 22

Pieniny to dla mnie odkrycie z czasów zdobywania Korony Gór Polski, do poznania pozostały mi jeszcze Pieniny Spiskie z najwyższym Żarem choć drogowskaz na Wysokim Wierchu też pewnie nie raz jeszcze odwiedzę👍





04.02.2024 Czupel 930 m n.p.m.Dojazd: Z Bielska-Białej przez Przełęcz Przegibek (tu też jest mały parking 🅿️ i można iść...
08/02/2024

04.02.2024 Czupel 930 m n.p.m.

Dojazd: Z Bielska-Białej przez Przełęcz Przegibek (tu też jest mały parking 🅿️ i można iść na Czupel przez Magurkę Wilkowicką) do Międzybrodzia Bialskiego (ok. 20 km). Samochód zostawiony na parkingu obok Lewiatana

Szlak: Międzybrodzie Bialskie - Przełęcz pod Czuplem - Czupel - Rogacz - Międzybrodzie Bialskie

Trekking: Trasa krótka lecz dająca radość drogi pod górę - praktycznie zaraz z parkingu wchodzimy na leśną drogę i 3km idziemy pod górę, pierwszy kilometr w deszczu. Przed Przełęczą pod Czuplem, dla komfortu, zakładamy raczki - wygodniej się idzie po lodowych i śnieżnych pozostałościach. Kilkusetmetrowy odcinek od przełęczy do najwyższego szczytu Beskidu Małego jest już zdecydowanie łagodniejszy, na szczycie można, i jest gdzie, odpocząć - przy lepszej pogodzie i większych zasobach czasowych dłużej - lub przejść jeszcze 30 minut dalej do Schroniska na Magurce Wilkowickiej.
Wracamy tą samą drogą z bonusem w postaci wejścia na Rogacza (898 m n.p.m.) - trzeba ze szlaku odbić ścieżką około 150 m.
Pogoda generalnie daje radę choć ewidentnie toczy sama ze sobą walkę😀, po zejściu na dół idziemy jeszcze prosto 300 m ulicą Sportową nad Jezioro Międzybrodzkie (bo skoro są i góry i jeziora - jeszcze Żywieckie i Czanieckie - to czemu nie?😊).

Dystans: 7,3 km
Najwyższy punkt: Czupel 930 m n.p.m.
Suma podejść: 614 m
Punkty GOT: 14

Czupel oraz ogólnie Beskid Mały to dobre miejsce na początki górskiej przygody a Ci trochę już „wychodzeni”… Ci zawsze się cieszą gdy mają pod górę 😀

A na powrocie do domu przerwa na obiad i pierwszy raz jadłem pierogi z karpiem - Restauracja Revel na rynku w Zatorze (Dolina Karpia).👍

03.02.2024 Skrzyczne 1257 m n.p.m.Szlak: Szczyrk Solisko - Przełęcz pod Malinowem - Malinowska Skała - Kopa Skrzyczeńska...
05/02/2024

03.02.2024 Skrzyczne 1257 m n.p.m.

Szlak: Szczyrk Solisko - Przełęcz pod Malinowem - Malinowska Skała - Kopa Skrzyczeńska - Małe Skrzyczne - Skrzyczne - Hala Jaworzyna - Szczyrk

Dojazd: Samochodem z Bielska-Białej, gdzie mieszkamy w hotelu, dojazd do Szczyrku Solisko to 20km. Część z Nas wędrująca wysiada a część turystyczna odjeżdża.

Trekking: Pierwsze 300m asfaltem i szlak niebieski skręca w prawo, od razu zakładamy raczki i mamy komfort przez całą trasę bo wędrówka jest w warunkach zimowych choć temp. na starcie 6 stopni na plusie (raczki zdejmiemy pod koniec zejścia przy dolnej stacji kolejki).
Przez kolejny kilometr podejście jest całkiem intensywne (później „wypłaszcza się” - super słowo😀), tak samo 200m przed Przełęczą pod Malinowem (1005 m n.p.m.). Szlak przedeptany więc idzie się bardzo dobrze. Najtrudniejszy odcinek jest od Przełęczy Malinowskiej (1012 m n.p.m.) do Skrzycznego ze względu na silny boczny wiatr (zawsze lepszy boczny niż czołowy - zawsze trzeba myśleć pozytywnie a nie tylko 2-go lutego w Dzień Pozytywnego Myślenia 👍) i minimalną widoczność bo szczyty gór w chmurach (co stwarza przestrzeń dla teatru wyobraźni 😊).
Najtrudniejszy odcinek co nie znaczy, że jakiś mega trudny - po prostu jesteśmy przygotowani i mamy wszystko co Nam potrzebne. Gdzieś przed Małym Skrzycznem (1211 m n.p.m.) muszę „spałaszować” kanapkę bo czuję, że glukoza mi spada. A gdy nie ma odpowiedniego miejsca to odpowiednie miejsce jest tam gdzie jestem, plecami do wiatru💪
W Schronisku PTTK na Skrzycznem robimy sobie przerwę na coś ciepłego i spotkanie z częścią turystyczną Naszej grupki, która wjechała na szczyt kolejką.
Na dół schodzimy najkrótszą drogą czyli niebieskim szlakiem przez Halę Jaworzyna.
Pakujemy się do samochodu, w hotelu szybkie ogarnięcie się i obiad w Barze Pierożek na Rynku w Bielsku-Białej, naszym miejscu stołowania się w czasie tego wyjazdu👍

Dystans: 14,6 km
Najwyższy punkt: Skrzyczne 1257 m n.p.m.
Suma podejść: 691 m
Punkty GOT: 21

Pogoda wytrzymała i jak to często bywa, lepsza była niż prognozy 😊



2023.09.16 Jeziorka KoruldiPatrząc z Mestii na północ, na górze znajduje się duży krzyż. Wysokościowo to mniej więcej po...
01/02/2024

2023.09.16 Jeziorka Koruldi

Patrząc z Mestii na północ, na górze znajduje się duży krzyż. Wysokościowo to mniej więcej połowa deniwelacji do jednej z najpopularniejszych okolicznych atrakcji czyli Jeziorek Koruldi. Późnym latem są to raczej stawiki, za to położone na około 2700 m n.p.m. a widoki dookoła oszałamiające👍
Szlak prowadzący do jeziorek jest wielotorowy, zwłaszcza na odcinku przez las do Przełęczy Guli na 2045 m n.p.m. , co oznacza że mamy kilka dróżek do wyboru, które się następnie przecinają, spotykają itd. Bardziej istotne, że podejście jest mocne, do przełęczy na niewiele ponad 2-wóch kilometrach koło 700m w pionie to czuć już w nogach😊 (łagodniejsze podejście będzie drogą, którą jeżdżą choćby marszrutki, my dla urozmaicenia tą drogą zeszliśmy).
Od Przełęczy Guli już spokojniejsze podejście i charakterystyczne dwa punkty - krzyż nad Mestią, o którym wspominałem, oraz kafejka z tarasem i mega widokiem na najwyższe szczyty Kaukazu (podczas naszego pobytu od rana do południa kurtyna była najpełniej odsłonięta).
Z kafejki do jeziorek już całkowicie terenem odsłoniętym i dalej do wyboru drogą, ścieżką lub dowolna ich kombinacja.
Po dotarciu do jeziorek wszedłem jeszcze na najbliższe skalne wyniesienie ale panorama z terenu przy stawach wystarczy do całkowitego zachwytu (oczywiście współpraca ze strony aury jak najbardziej potrzebna w tym temacie), są też ścieżki prowadzące na okoliczne szczyty.
A, że w sumie ponad 1400 m w pionie nam wyszło to i porządny trekking zrobiony😀💪
A na dole w Mestii czekały pyszne chinkali 😋😋





2023.09.30 Śnieżka jako najwyższy szczyt Republiki Czeskiej Szlak: Karpacz - Wilcza Poręba - Szeroki Most - Sowia Dolina...
27/01/2024

2023.09.30 Śnieżka jako najwyższy szczyt Republiki Czeskiej

Szlak: Karpacz - Wilcza Poręba - Szeroki Most - Sowia Dolina - Sowia Przełęcz - Skalny Stół - Sowia Przełęcz - Śnieżka - Kopa - Kocioł Białego Jaru - Karpacz Biały Jar

Dojazd: Radom-Wrocław w pierwszej klasie Intercity za 29 pln (na 30 dni przed kursem pociągu, o godzinie 00:30 rusza sprzedaż biletów na tenże kurs i wtedy można kupić bilety po naprawdę fajnych cenach a pierwsza klasa bywa tańsza od drugiej😊), Wrocław-Jelenia Góra Kolejami Dolnośląskimi za 34,60 pln (przez aplikację KOLEO), Jelenia Góra-Karpacz autobusem za 10 pln (przystanek przed dworcem).

Trekking: Trzeba przyznać, że możliwości wejścia na Śnieżkę jest sporo, ja tym razem postanowiłem wejść przez Sowią Przełęcz (pragmatycznie bo nocowałem przy ul. Konstytucji 3-go Maja i tak mi było wygodniej). Pogoda całkiem niezła bo ani za gorąco ani za zimno, droga też przyjemna i niemęcząca (fakt, że byłem po Araracie i Kaukazie, więc „wyłażony” - z drugiej strony wchodziłem przecież na najwybitniejszy szczyt w kraju).
Na Sowiej Przełęczy przerwa, krótki odpoczynek i mały posiłek (są stoły i ławy) a następnie w stronę przeciwną do kierunku na Śnieżkę - na Skalny Stół. Warto bo to raptem kwadrans drogi a można oczy nacieszyć widokami, w tym też widokiem na najwyższy szczyt Karkonoszy. Następnie z powrotem przez Sowią Przełęcz ku Śnieżce. Tak się składa, że co wyruszam na ten szczyt to zawsze jest to sobota (u mnie nie takie oczywiste bo unikam weekendowych wypraw, w masowo popularne miejsca zwłaszcza). Wędrowców więc dopisało😊
Na szczycie oczywiście wieje mocno ale jak już mnie Królewna Śnieżka zaprasza do swojego królestwa to udostępnia piękne widoki (poprzednia wizyta była bez zaproszenia, w marcu, idąc z koleżanką od Słonecznika, musieliśmy podjąć decyzję o zejściu na dół bo warunki były bardzo złe. To zawsze jest dla mnie trudna decyzja gdy rozsądek walczy z ambicją).
Zdjęcia porobione, panoramy pooglądane, pieczątki wbite, więc zejście Drogą Jubileuszową naokoło szczytu (podejście czerwonym szlakiem od Domu Śląskiego przy dużym natężeniu ruchu w sezonie, jest jednokierunkowe w górę). Za Domem Śląskim w prawo, obok Kopy, do Kotła Białego Jaru. Tu, na ławce, posiłkowe wzmocnienie, muszę pilnować by glukoza nie spadła. Dłuższa chwila też delektowania się miejscem i pogodą bo słoneczko przygrzewało, teren osłonięty od wiatru a widoki cały czas piękne… i na dół do Karpacza😊

Dystans: 19,8 km
Najwyższy punkt: Śnieżka 1603 m n.p.m.
Sumą podejść: 1262 m
Punkty GOT: 33

Śnieżka to jeden z tych szczytów na który wraca się wielokrotnie, następnym razem pójdę po prostu kolejną, inną drogą😊




15-18.09.2023 Mestia - Swanetia - GruzjaPrzyjazd: z Ushguli naszymi wypożyczonymi Toyotami Highlander, droga w przebudow...
24/01/2024

15-18.09.2023 Mestia - Swanetia - Gruzja

Przyjazd: z Ushguli naszymi wypożyczonymi Toyotami Highlander, droga w przebudowie ale odcinek krótki więc bez historii

Mestia: to już miasteczko, turystyczne, bardzo ładne na dodatek. Stolica Górnej Swanetii, około 2000 mieszkańców, położenie 1500 m n.p.m., stąd wyruszają marszrutki do innych miejscowości lub atrakcji turystycznych, można wymienić walutę, kupić wszystko co niezbędne a nawet i to co zbędne 😊, pójść do muzeum itd.
I wciąż dobrze zjeść😋




14.09.2023 Gvibari 2943 m n.p.m. oraz Nasz Szczyt 3014 m n.p.m.Po rozruchu na turystycznej trasie do lodowca pod Shkharą...
20/01/2024

14.09.2023 Gvibari 2943 m n.p.m. oraz Nasz Szczyt 3014 m n.p.m.

Po rozruchu na turystycznej trasie do lodowca pod Shkharą tym razem już bardziej poważne wyjście, czerwonym szlakiem w stronę południową na Gvibari oraz ku granicy trzech tysięcy bo obiecałem Kamie wsparcie a i Czarek też „trójki” jeszcze nie zaliczył.

I niedługo po starcie ciekawostka o której ja wiedziałem, szlak przebiega przez prywatną posesję, dochodzimy do bramy z napisem informującym, że przejście kosztuje 2 lari od osoby (około 3,20 pln). Tak, przyznaję, poszukaliśmy obejścia 🙈 - efekt taki, że zamiast bramą to weszliśmy furtką gdzie zaraz zostaliśmy przechwyceni przez psa pasterskiego, który po prostu nas zagonił jak niesforne owieczki ku gospodyni😀. Po uiszczeniu opłaty pies stracił zainteresowanie nami a my przez inną furtkę ruszyliśmy dalej.

Szlak prowadzi wśród drzew wzdłuż potoku, następnie przez ogromne połacie różanecznika kaukaskiego aż po przyprószone śniegiem trawy i docieramy do Gvibari. Tyle, że to wciąż trochę mało bo miało być z „trójką z przodu”. I jest, przy czwartym szczycie, bez nazwy, więc na potrzeby naszej dzielnej grupy zostaje nazwany Naszym Szczytem.

Na górze, dociepleni bo trochę wieje, odpoczynek i podziwianie najwyższej ściany Kaukazu… oraz drogi którą dotarliśmy do Ushguli (nadal jesteśmy zdania, że dobrze że jechaliśmy po zmroku i niewiele poza drogą widzieliśmy😟).

Szlaków tu mało, za to ścieżek wiele, więc schodzimy robiąc pętlę i odwiedzając po drodze ruiny oznaczone na mapie jako… Ruiny 😊 No i omijamy też ponownego potraktowania jak stado owieczek - przechodzimy przez mostek w przysiółku Murkmeli i dochodzimy do drogi z Mestii do Ushguli.

Przez cały pobyt w Swanetii najlepsze widoki były od rana do mniej więcej obiadu, i były to widoki po prostu piękne a dodając do tego drugi niesamowity atut czyli gruzińską kuchnię - bez wątpliwości, ja do Gruzji wrócę 👍🐻





13.09.2023 Trekking do lodowca pod ShkharąNie lubię określeń „must have” czy „must see” ale trekking do lodowca pod Shkh...
08/01/2024

13.09.2023 Trekking do lodowca pod Shkharą

Nie lubię określeń „must have” czy „must see” ale trekking do lodowca pod Shkharą (najwyższy szczyt Gruzji i trzeci na Kaukazie - 5 193 m n.p.m.) to przykład takiego „musisz zobaczyć” - choć oczywiście jak nie chcesz to nie musisz 😊
Przyjechaliśmy do Ushguli późno i z przygodami, śniadanie w questhousie zamówiliśmy na 9-tą a trekking pod lodowiec jest dobrym pomysłem na rozpoznanie terenu. Do tego prognozy pogody, które się potwierdziły, przepowiadały że to będzie dzień z najmniej fajną pogodą.
Kaukaz nie pokazał Nam od razu swojego całego piękna, był kusząco wabiący z odrobiną tajemniczości i wyczekiwania😊 Trasa pod lodowiec to około 10km w jedną stronę szutrową drogą, minusikiem na początku trasy były ciężarówki wywrotki - droga do Ushguli z obu stron, jak wspominałem, w przebudowie a przy trasie pod lodowiec zlokalizowała się baza sprzętowo-materiałowa. Do tego marszrutki (lokalna komunikacja busami) i trochę terenówek - z turystami.
I tak docieramy do budynku kawiarni/baru, jedynego po drodze ale całkiem dobrze że jest bo momentami deszczyk po drodze Nam się trafiał a tu i zjeść można smacznie i posiedzieć w cieple. Z Café do lodowca około 45 minut drogi jeszcze ale już nie szutrem a ścieżką wśród krzaków a później po kamieniach.
Tu muszę wspomnieć o samozwańczych tutejszych strażnikach, towarzyszach wędrówki i przewodnikach czyli psach. W okolicach Ushguli jest ich sporo, na trasie, tu pod lodowcem czy przy barze - wszędzie tam gdzie są ludzie i szansa na wyłudzenie, wyżebranie kęsa jedzenia.
Lodowiec jest koloru jak na zdjęciach, to nie fotki do reklamy śnieżnobiałego jęzora lodu, po prostu schodząc w dół spycha wszystko razem ze sobą, błoto, piach, kamienie. Trzeba też uważać robiąc foty czy podchodząc zbyt blisko bo co i rusz coś spada.
Dobra trasa na początek 👍




29.09.2023 Park Narodowy Szwajcarii SaksońskiejCzęsto dla relaksu, odpoczynku od trekkingów oraz dla zobaczenia „czegoś ...
28/12/2023

29.09.2023 Park Narodowy Szwajcarii Saksońskiej

Często dla relaksu, odpoczynku od trekkingów oraz dla zobaczenia „czegoś innego”, wybieram się z miejsc, w których przebywam na zorganizowane wycieczki jednodniowe z lokalnymi operatorami. Tym razem była to wycieczka z Karpacza do Szwajcarii Saksońskiej z BT Sudety.
Rezerwacja na stronie internetowej, wyjazd o 7:00, powrót około 20:30, cena 159 pln plus parę eurasów ze sobą na bilety wstępu do atrakcji turystycznych. W programie trzy główne punkty:
- Park Narodowy Szwajcarii Saksońskiej
- Twierdza Königstein
- Zespół pałacowo-ogrodowy w Pillnitz na przedmieściach Drezna

I dzień był całkiem udany 😊

12-15.09.2023 Ushguli - Swanetia - GruzjaPrzyjazd:Na tą wyprawę umówiliśmy się rok wcześniej będąc w bałkańskich Górach ...
23/12/2023

12-15.09.2023 Ushguli - Swanetia - Gruzja

Przyjazd:
Na tą wyprawę umówiliśmy się rok wcześniej będąc w bałkańskich Górach Przeklętych, zakupiliśmy bilety lotnicze z Berlina (ok. 150 euro w obie strony z bagażem rejestrowanym i podręcznym) do Kutaisi a wiosną, wykorzystując zmianę terminarza Wizz Air udało się Nam bezkosztowo wymienić Berlin na poznańską Ławicę👍 Zarezerwowaliśmy noclegi, wypożyczyli dwa auta 4x4 i w drogę.
Żarcik przy odprawie o dwóch granatach zaczepnych w plecaku spowodował, że do Gruzji przylecieliśmy w stanie osobowym -1🙈 Przed lotnisko podstawiono Nam dwie Toyoty Highlander więc po obiedzie, wymianie pieniążków i pierwszych spożywczych zakupach wyruszyliśmy do Ushguli, drogą przez Lentekhi 😯😯
Niektóre firmy wypożyczające auta zastrzegają w umowach tą trasę, przez większość roku nieprzejezdna a do tego obecnie w budowie (droga od strony Mestii zresztą też). Przez góry przejechaliśmy w ciemności (dla Naszego zdrowia emocjonalnego chyba lepiej), momentami przy padającym deszczu a czasem we mgle - wszystkie oczy na pokładzie wlepione były w przednią szybę samochodu. Około 23-ciej dotarliśmy na miejsce - siedem kamieni spadło z siedmiu serc 😀 K**a i Czarek za kółkiem klasa mistrzowska👍

Ushguli:
Czyli zlepek czterech wiosek i przysiółków, najwyżej położona zamieszkana na stałe wieś w Europie (zależy jakie kryteria granicy Europy i Azji przyjmiemy ale Gruzini tak twierdzą 😊), wioska na końcu świata (w naszych Bielicach w Górach Złotych też tak twierdzą😊), przypomina wioskę Hobbitów z Władcy Pierścieni (oj tak😊). Charakterystycznym elementem krajobrazu są kamienne wieże obronne, częściej były wykorzystywane do obrony przed krwawą zemstą rodową niż przed wrogiem zewnętrznym, który i tak miał trudno się tu dostać - wioska jest położona na wysokości około 2100 m n.p.m. w otoczeniu gór Kaukazu. Wraz z całym regionem Górnej Swanetii wpisana na listę światowego Dziedzictwa UNESCO.
Widoki chyba najpiękniejsze spośród wszystkich moich dotychczasowych wojaży (najwyższa ściana najlepiej była widoczna od świtu do 12-14), miejsce gdzie czas naprawdę płynie inaczej (jak to na końcu świata😊), mega kuchnia (to był również jeden z podstawowych celów wyprawy) plus pozytywne nastawienie ludzi - szczerze polecam 👍




Adres

Radom

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Słodka Krew - moje nie tylko górskie zmagania umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij