09/01/2023
To jaki był nasz 2022? 🧐
Otóż... sponsorem kolejnego odcinka naszego życia, zwanego potocznie rokiem 2022, była literka K. Tak ogłosiłby to podsumowanie Wielki Ptak z Ulicy Sezamkowej. My dodamy tylko, że dziwnym zbiegiem okoliczności każdy z naszych wyjazdów miał, mniej lub bardziej oczywistą, literkę K w swojej destynacji. ;-)
K jak 🌴
Kolejny kraj z Ameryki Łacińskiej, który był od zawsze na naszej “bucket list”. Nie chodzi bynajmniej o najszybsze skojarzenie z kolejnym K jak kokaina, ale o prawdziwe bogactwa ukryte w tym kraju! Chociażby takie jak najwyższe woskowe palmy w Valle de Cocora, muzeum złota w Bogocie, magiczny park Tyrona, rapelling w San Gil, latanie paralotnią czy kolorowa Cartagena de los Indias. To, co jednak zrobiło na nas największe wrażenie to 4-dniowy trekking do Zagubionego Miasta. 64 km, krok za krokiem. Wysoka temperatura w dzień i chłód w nocy. Do tego 90% wilgotności. Czy warto? Na pewno! Tu nawet nie chodzi o to, że cierpienie uszlachetnia. Nagroda jest niesamowita. I to wcale nie chodzi o paszport Lost City, który do złudzenia przypomina paszport Polsatu, ale o to, że możesz wejść w końcu do miasta, które zostało zbudowane ok. 650 lat przed słynnym Machu Picchu! Rozległe tarasy ciągną się praktycznie w każdą stronę. Z oryginalnych zabudowań praktycznie nie zostało nic, ale widać wyraźnie gdzie znajdowały się główne place i jak rozmieszczone były zabudowania. Odpalamy drona, nasze trzecie oko pozwalające ujrzeć świat z innej perspektywy. W pewnym momencie znikamy my, znikają tarasy, a całe miasto znika również w dżungli. Wow! To jest na serio !
K jak ☀️
Pewna okrągła rocznica (znacie szczegóły ;-) ) zmotywowała nas, żeby po raz kolejny odwiedzić nasze miejsce na świecie. Oprócz stolicy Katalonii wpadliśmy też do Sitges i Tarragony, ale po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że nigdzie nie czujemy się tak dobrze jak w . Klimat całego miasta, knajpki, tapasy i pinchosy, plaża i oddech Gaudiego na każdym kroku powoduje, że zawsze oddychamy tam pełną piersią, czujemy się jak w domu i nigdy nie chcemy wracać. A jak do tego dołożymy wrażenia z meczu na (co prawda jeszcze bez Roberta), to łezka kręci się w oku ( 🙂) Co ciekawe, w listopadzie Klaudia znów powróciła do Barcelony na Targi - przypadek, nie sądzę 😁
K jak 🍁
Krótki, biznesowy wypad, dzięki któremu Marcinowi udało się zobaczyć , czyli jeden z najbardziej znanych i imponujących wodospadów na świecie. To było trochę za mało wrażeń, więc trzeba dorzucić do tego przeszło 20 km na nogach po największym mieście Kanady, czyli . Jeżeli dołożymy do tego wjazd na CN Tower (553,33 m), czyli najwyższy wolnostojący budynek Ameryki Północnej to wyjazd zdecydowanie można zaliczyć do udanych! Nie planowaliśmy tego na ten rok, ale uwielbiamy takie niespodzianki :)
K jak 🏕
Pod koniec sierpnia zabraliśmy Fuego na pierwszy w jego życiu kemping. Okolice Gdańska okazały się dla niego super miejscem, gdzie mógł się wybiegać, wykąpać w morzu i zaliczył swoje pierwsze noce pod namiotem. On spał, my spaliśmy, on zadowolony, my zadowoleni, wiec chyba egzamin zdany!
K jak 🏔
Kolejna okrągła rocznica we wrześniu wywiała nas w końcu tam, gdzie niewielu by się spodziewało. Plany na mieliśmy już od dawna, ale zawsze wypadało coś innego. Wszak nie mówią tam po hiszpańsku ;-) W końcu się udało. Skupiliśmy się głównie na trekkingach w , która mimo nieprzychylnej pogody zachwyciła nas całkowicie! Okolice Mestii, ze słynnym Jeziorem Koruldi i Uszbą (nazywana Matterhornem Kaukazu) w tle, możemy polecić każdemu (oczywiście o ile nie leje deszcz). Ruszyliśmy też na kilkudniowy szlak do Ushguli — najwyżej położonej osady w Europie (2100 m n.p.m), u stóp góry Szchary. Zahaczyliśmy o Mały Kaukaz, uzdrowiskowe Borjomi i skalne miasto Wardzia. Z Gruzji wyjechaliśmy z przeświadczeniem, że samym Gruzinom niedaleko do Latynosów i podobnie jak w ich przypadku nie ma zbytniego sensu zastanawiać się jak to wszystko działa, a lepiej płynąć z falą :)
K jak 🌋
Kicze to lud autochtoniczny, będący częścią ludów majańskich, zamieszkujący . Tam Klaudia spędziła pierwsze trzy tygodnie listopada, pokazując innym nie tylko świat Majów, ale także i swój świat, w którym czuje się najlepiej (choć nie zawsze wszystkim to się podobało 🤪, ale to już zupełnie inna historia) Powrót do , , a szczególnie na wulkan okazał się pełnym sukcesem. Do tego udało się dołożyć spotkanie z ludem Garifuna i eksploracje karaibskiej części Gwatemali! Czy można pragnąć więcej ?
Podsumowując: w podróży spędziliśmy ponad 3 miesiące! Odwiedziliśmy Amerykę Północną, Amerykę Południową, Europę i Azję (w zależności od tego, co kto uznaje za granice obu kontynentów). Pewnie, zawsze można więcej, ale jako zwolennicy coraz wolniejszego eksplorowania, a nie zaliczania i odhaczania poszczególnych miejsc uważamy, że to całkiem dobry wynik.
2023 - nadchodzimy! I czekamy na kolejną przygodę życia 😍