28/02/2026
„Robię wszystko dla włosów… a one i tak wypadają”.
To zdanie słyszę w gabinecie kilka razy w tygodniu.
Suplementy kupione.
Szampon „na wypadanie” kupiony.
Olejek kupiony.
Maska kupiona.
A włosy dalej lecą.
I prawda jest taka, że niektóre rzeczy, które robisz z dobrą intencją… w rzeczywistości pogarszają sytuację.
Oto 5 najczęstszych.
1. Branie biotyny „w ciemno”
Biotyna nie jest magiczną witaminą na wszystko.
Jeśli nie masz jej niedoboru — nie zatrzyma wypadania włosów.
Co więcej, biotyna nie rozwiąże problemu niskiej ferrytyny, insulinooporności czy zaburzeń hormonalnych.
To trochę tak, jakby dolewać płynu do spryskiwaczy, kiedy w silniku nie ma oleju.
Problem jest gdzie indziej.
—
2. Wcierki stosowane na zapalną skórę głowy
Jeśli skóra głowy jest w stanie mikrozapalnym, podrażniona albo przeciążona…
wcierka może pogłębić problem.
Bo najpierw trzeba uspokoić środowisko mieszka włosowego.
Dopiero potem go stymulować.
—
3. Niedojadanie
To jest jeden z największych „cichych sabotażystów”.
Organizm, który dostaje za mało kalorii, przełącza się w tryb oszczędzania.
I pierwsze, co ogranicza, to produkcję włosów.
Bo włosy nie są niezbędne do przeżycia.
Szczególnie często widzę to u kobiet, które:
„jedzą zdrowo”… ale bardzo mało.
—
4. Ignorowanie ferrytyny, bo jest „w normie”
Norma laboratoryjna to nie jest optimum dla włosów.
Mieszki włosowe są bardzo wrażliwe na niedobory żelaza.
I często reagują wcześniej niż reszta organizmu.
—
5. Stres, którego „nie widać”
Nie musi wydarzyć się tragedia.
Wystarczy przewlekłe napięcie.
Życie w ciągłym „ogarniam wszystko”.
Kortyzol wpływa na cykl włosa i może przyspieszać przejście do fazy wypadania.
—
Najważniejsze, co chcę Ci powiedzieć:
Włosy bardzo rzadko wypadają „bez powodu”.
One zawsze coś komunikują.
Tylko trzeba umieć to odczytać.
I kiedy znajdziemy prawdziwą przyczynę…
one naprawdę potrafią wrócić.
Chodź, umówmy się i znajdziemy powód razem 🙂
Paulina
Celebro Trichology
📞 786 141 451