Zwyczajne Koło

Zwyczajne Koło Chciałbyś pojechać na wyprawę rowerową, ale nie wiesz jak się do tego zabrać?

Postaram się przekazać najważniejszą wiedzę i przekonać, że wyprawy rowerowe są dla każdego.

Jesień w Dolinie Popradu - dzień 3 - z Muszyny do Rytra, przez Wierchomlę i Jarzębaki - 60 km - 1100 m przewyższenia.Ost...
02/11/2025

Jesień w Dolinie Popradu - dzień 3 - z Muszyny do Rytra, przez Wierchomlę i Jarzębaki - 60 km - 1100 m przewyższenia.

Ostatnia relacja z jesiennej wyprawy w Dolinę Popradu. Na początku trzy cerkwie: w Jastrzębiku, Złockiem i Szczawniku w towarzystwie mgieł i pierwszego słońca :)

Potem bardzo przyjemny podjazd do Bacówki pod Wierchomlą (z jednym bardzo krótkim, błotnistym odcinkiem rozjeżdżonym przed tiry przy zwożeniu drewna). Z góry wspaniały widok na Tatry :)

Zupka, herbatka i na dół ;) Zjazd też bardzo przyjemny (poza jednym, krótkim odcinkiem z błotem).

Kolejny podjazd przez Łomnicę-Zdrój do Jarzębaków. Zdziwiłem się dlaczego, na Stravie heatmapa taka cienka, bo podjazd bardzo przyjemny, widoki z góry też :) Dowiedziałem się na zjeździe :D Trzy kilometry bardzo stromego zjazdu po płytach betonowych. No przyjemne to nie było... ale do zrobienia. W każdym razie, jak robić to tylko w tą stronę, w którą ja jechałem. Podjazdu po tych płytach sobie nie wyobrażam.

Na koniec już finisz do Rytra. Ostatnia porcja jesiennych widoczków i link do trasy w komentarzu.

Jesień w Dolinie Popradu - dzień 2 - z Rytra do Rytra, przez Radziejową  i Przehybę - 59 km - 1500 m przewyższenia.Kolej...
29/10/2025

Jesień w Dolinie Popradu - dzień 2 - z Rytra do Rytra, przez Radziejową i Przehybę - 59 km - 1500 m przewyższenia.

Kolejne jesienne widoczki :) Początek to podjazd pod Zamek w Rytrze. Niestety nie ogarnąłem, że jest on w remoncie i z widoków nici.

Ale nic, szybka nawrotka i jedziem na Przełęcz Żłobki. Droga na przełęcz jest bardzo przyjemna i w dobrym stanie. Jest parę, bardziej stromych miejsc, ale obyło się bez prowadzenia :D

Niestety tego samego nie można powiedzieć o drodze na Radziejową i z Radziejowej na Przehybę. Tutaj jest tyle kamieni, że na gravelu nie ma szans. Był spacer :( Ale widoki rekompensowały 😅

W końcu pięknie prezentowały się Pieniny i Tatry 😍

Z Przehyby już asfaltem do Starego Sącza na obiad (niskie ceny w tym mieście dalej mnie pozytywnie zaskakują) i do Rytra.

No i tyle. Zapraszam do galerii. Link do trasy w komentarzu.

Jesień w Dolinie Popradu - dzień 1 - z Krynicy do Rytra - 81 km - 700 m przewyższenia.Jedna z nielicznych szans za łapan...
27/10/2025

Jesień w Dolinie Popradu - dzień 1 - z Krynicy do Rytra - 81 km - 700 m przewyższenia.

Jedna z nielicznych szans za łapanie złotej polskiej jesieni była w zeszłym tygodniu :D Pogoda się trafiła, więc trzeba było korzystać :D

Pierwszy dzień to klasyk Doliną Popradu. Start w Krynicy, zwiedzanie dawnej cerkwi w Powroźniku i zamku w Muszynie.

Na koniec zachód słońca na punkcie widokowym w Woli Kroguleckiej.

Łapcie kolory w galerii :) A link do trasy w komentarzu ;)

"Dolina Bystrzycy" - 71 km - 240 m przewyższenia.Jeszcze mała dogrywka pod Wrocławiem. Dolina Bystrzycy przez Szlaki Bob...
23/08/2025

"Dolina Bystrzycy" - 71 km - 240 m przewyższenia.

Jeszcze mała dogrywka pod Wrocławiem. Dolina Bystrzycy przez Szlaki Bobra i Bielika, z przedłużeniem do Zbiornika Mietkowskiego.

Z dwóch szlaków o wiele ciekawszy jest Szlak Bobra (chociaż jest trochę krzaków). Szlak Bielika jest dalej od rzeki i po gorszych drogach.

Ze Zbiornika Mietkowskiego jest świetny widok na Ślężę.

Susza jest taka, że w drodze powrotnej spotkała nas burza piaskowa 🧐😱

Parę pocztówek w galerii, a link do trasy w komentarzu :)

Rowerem Na Spontanie - dzień 8 - ze Świeradowa-Zdroju do Jeleniej Góry - 60 km - 710 m przewyższenia.Początek to dość nu...
22/08/2025

Rowerem Na Spontanie - dzień 8 - ze Świeradowa-Zdroju do Jeleniej Góry - 60 km - 710 m przewyższenia.

Początek to dość nudny podjazd do tzw. "zakrętu śmierci". Zakręt jak zakręt, jest za to punkt widokowy i spory parking. Taka, a nie inna droga, bo po tygodniu w górach czuć już zmęczenie materiału.

Z zakrętu droga wiedzie do Szklarskiej Poręby. Taki Zakopane vibe. Trochę ładnych budynków, mnóstwo turystów i sklepów z badziewiem.

Potem Drogą Pod Reglami do Marczyc. Chyba pierwszy odcinek szutrowy na tej wyprawie, który był przyjemny 😅 Chociaż uchwyty jednej z sakw nie wytrzymały kolejnego przejazdu przez rynny odwadniające. Tyle szczęścia, że miałem rzepowe paski, żeby przymocować sakwę i dojechać do mety na takiej "dojazdówce".

Jeśli chodzi o Marczyce, to znad stawów rozpościera się piękny widok na góry :) Stąd już krótka droga do Cieplic - bardzo ładnego uzdrowiska.

Ostatni etap wiedzie przez dzielnice przemysłowe Jeleniej Góry do Wzgórza Krzywoustego. Jest tu wieża widokowa, z której jest super widok na miasto i góry :)

Sama Jelenia Góra też jest bardzo ładna i zadbana. Warto się tu na chwilę zatrzymać. A potem na pociąg!

No i tyle. Zapraszam do galerii. Link do trasy w komentarzu :)

Rowerem Na Spontanie - dzień 7 - z Hejnic, przez Izerkę do Świeradowa-Zdroju - 43 km - 1150 m przewyższenia.Dziś było po...
21/08/2025

Rowerem Na Spontanie - dzień 7 - z Hejnic, przez Izerkę do Świeradowa-Zdroju - 43 km - 1150 m przewyższenia.

Dziś było pod górę. Tylko 😅 Ale nachylenie nie było jakieś straszne, więc jechało się przyjemnie. Jedyny problematyczny odcinek to zjazd z Izerki i podjazd do Hali Izerskiej, gdzie droga to był niezły gruz.

Nie było też wielu widoków. A w zasadzie były trzy. Pierwszy z nich to okolice wsi Izerka w Czechach. Drugi to Hala Izerska w Polsce. Trzeci to widok na Świeradów ze zjazdu.

A sam zjazd. Bardzo przyjemny, ale stromy jak nieszczęście. W drugą stronę bym go na pewno nie chciał jechać :P Jak rozważacie szlak rowerowy ER-2, to się głęboko zastanówcie jeśli nie macie e-bajka.

Sam Świeradów dość przyjemny. Ładnie odremontowany dom zdrojowy. Ładnie wyremontowane senatoria. Jedynym problemem jest taki dość ubogi wystrój ulic. W Szczawnie buchało kwiatami, tu jest tego o wiele mniej.

No i tyle. Zapraszam do galerii, link do trasy w komentarzu.

Rowerem Na Spontanie - dzień 6 - z Liberca, przez Bogatynię, do Hejnic - 83 km - 1040 m przewyższenia (z czego około 8 k...
20/08/2025

Rowerem Na Spontanie - dzień 6 - z Liberca, przez Bogatynię, do Hejnic - 83 km - 1040 m przewyższenia (z czego około 8 km spacerem).

Początek dnia niezbyt ciekawy - ot jazda doliną Nysy Łużyckiej do trójstyku granic. Przyjemnie, ale bez szaleństw.

Po powrocie do kraju wita mnie czarna mgła znad odkrywki w Turowie. Jest to lokalna atrakcja, bo na "punkcie widokowym" zebrała się spora grupa gapiów. Niestety pani z ochrony wszystkich nas przegoniła, bo teoretycznie staliśmy na jednym z wjazdów do zakładu. Cały obiekt robi duże wrażenie, bo jest to po prostu olbrzymie.

Trochę negatywie zawiodłem się na regionie. Myślałem, że jak jest kopalnia i elektrownia, to będzie na bogato. A tym czasem, część miejscowości to jest Polska C, a niektóre gospodarstwa nie widziały remontu od Niemca.

Dość pozytywnie wyróżnia się tu Bogatynia, która jest bardzo klimatyczna dzięki dużej ilość zachowanych domów o konstrukcji szachulcowej. No ładnie to wygląda. Gdyby nie było na końcu świata pewnie przyciągałoby sporo turystów.

Po Bogatyni wracam do Czech. Najpierw fajna wieża widokowa w Hermanicach. Potem Frydlant wraz z zamkiem. Zamek jest super ładny i zachowany w oryginalnym stanie. Niestety zwiedziłem tylko część. Można go oglądać tylko z przewodnikiem, a polski przewodnik był o danej godzinie tylko na część pałacową.

Koniec dnia to Hejnice - perła Izer jak głosi haslo reklamowe. Miasteczko raczej trochę podupadło sądząc po ilości zamkniętych restauracji, niemniej okolica jest przepiękna. Zrobiłem sobie krótki spacer do Łaźni Libverda, a potem na Kamień Pustelników (całość do zrobienia na rowerze, poza finałem podejścia na kamień). Dzień kończę zachwycającym widokiem na Izery.

No i tyle. Zapraszam do galerii, link do trasy w komentarzu :)

Rowerem Na Spontanie - dzień 5 - z Tarnvaldu, przez Góry Izerskie, do Liberca - 48 km - 1070 m przewyższenia.Ogólnie dzi...
19/08/2025

Rowerem Na Spontanie - dzień 5 - z Tarnvaldu, przez Góry Izerskie, do Liberca - 48 km - 1070 m przewyższenia.

Ogólnie dziś cały dzień w Górach Izerskich. Trzy główne atrakcje to: wieża widokowa Královka, zalew Josefuv Dul oraz Bedrichov. Trasy super, nawet szuter trochę lepszy ;)

Potem stromy zjazd do Liberca. Sam Liberec to miasto jakich wiele w Czechach. Ładna, ale mała starówka. Obok niej komuna. Jego zaletą jest, że z bloków widać góry ;)

No i tyle. Zapraszam do ładnych widoczków, link do trasy w komentarzu :)

Rowerem Na Spontanie - dzień 4 - z Trutnova do Tarnvaldu - 84 km - 1280 m przewyższenia.Dziś zwiedzamy Czechy B. Czyli p...
18/08/2025

Rowerem Na Spontanie - dzień 4 - z Trutnova do Tarnvaldu - 84 km - 1280 m przewyższenia.

Dziś zwiedzamy Czechy B. Czyli prawdziwe Czechy 😅 jedziemy przez góry na tyle wysokie, że już utrudniają życie, a na tyle niskie, że nie przyciągają turystów.

Główne miasteczka na trasie to: Cermna, Hostinne, Horni Branna, Jilemnice, Vysoke nad Jizeru.

Po drodze zjazdy, podjazdy i widoczki. W tym najdłuższy podjazd szutrowy, który strasznie wymęczył.

No i tyle. Zapraszam do galerii, link do trasy w komentarzu :)

Rowerem Na Spontanie - dzień 3 - z Wiejkiej Upy, przez Adsprach do Trutnova - 76 km - 1310 m przewyższenia (razem z chod...
17/08/2025

Rowerem Na Spontanie - dzień 3 - z Wiejkiej Upy, przez Adsprach do Trutnova - 76 km - 1310 m przewyższenia (razem z chodzeniem po Adsprachu).

Ach co to był za dzień! Początek z Wielkiej Upy do Małej Upy po gładkich górskich asfaltach - sama przyjemność :)

W pewnym momencie przyjemność się kończy, bo wracamy do kraju 😅 trochę żartem, a trochę nie do końca. No nie polubiłem się ze szlakiem ER-2. Sam zjazd z gór do Opawy jeszcze spoko (choć w drugą stronę polecam tylko na e-bike, jest stromo). Natomiast krzaki jakie się dzieją pomiędzy Opawą, a Szczepanowem to jest dramat. Szlak całkowicie zarośnięty :(

Potem już jest lepiej. Najpierw Lubawka. Miasto w niedzielę wyglądało jak opuszczone, ale mają ładny kościół. Natomiast Chełmsko Śląskie to bardzo spoko miasteczko, z prężnie działającym Kołem Gospodyń. Za 20 zł zjadłem chłodnik i szarlotkę :D natomiast było to wydarzenie unikalne, bo panie jeżdżą po Polsce z występami i nie ma kto prowadzić stoiska 🤷😅

Za Chełmskiej wracam do Czech. Droga jest taka sobie. Dużo luźnych kamieni, czasem stary bruk - z ulgą przyjmuję wyjazd na asfalt.

A jak asfalt, to już Adsprach. Skalne miasto jest niesamowite! Jest opad szczęki na widok niektórych formacji :) Cała trasa w dobrym tępie zajmuje 2h. Można dłużej i dalej do Teplickich Skał, ale na to już nie było miejsca. Wolny bilet był tylko na 16:00. Kupowany w piątek - żeby nie było. Na weekendzie może być ciężko dostać wejściówkę. Dzisiaj był sold-out.

Po Adsprachu jeszcze kawałek podjazdu na nienazwaną przełęcz w paśmie Hradiste i wspaniały zjazd milionem serpentyn :) Jeszcze super górski widoczek, a potem już Trutnov.

Miasto to taki typowy PRL z małą, ale zadbaną starówką. Miejsce wybrałem, bo był tani hotel i markety 😅 ale miasto na też swój urok ;)

No i tyle. Zapraszam do galerii, link do trasy w komentarzu.

Rowerem Na Spontanie - Dzień 2 - z Wałbrzycha przez Krzeszów, Przełęcz Okraj do Wielkiej Upy - 67 km - 1440 m przewyższe...
16/08/2025

Rowerem Na Spontanie - Dzień 2 - z Wałbrzycha przez Krzeszów, Przełęcz Okraj do Wielkiej Upy - 67 km - 1440 m przewyższenia.

Wyjazd ze Szawna, mijam lasy, mini-Kilimandżaro i jestem w Krzeszowie. Opactwo robi ogromne wrażenie. Warto odwiedzić, szczególnie, że w cenie biletu jest zupa 😅

Potem droga wiedzie nad Zalew Bukówka, a stąd już podjazd na Przełęcz Okraj. Bardzo fajny podjazd! Jednostajne, niezbyt duże nachylenie sprawia, że podjeżdża się bardzo przyjemne :)

Obiad w schronisku, a potem już dzida w dół, jedną z najładniejszych dróg, po jakich jechałem. No pięknie tu jest:)

Niestety przed noclegiem czeka mnie jeszcze jeden podjazd, ale warto, bo widoki urucze :)

No i tyle. Zapraszam do galerii, link do trasy w komentarzu :)

Rowerem Na Spontanie - Dzień 1 - z Wałbrzycha przez Dzikowiec do Wałbrzycha - 40 km - 850 m przewyższenia. Na spontanie,...
15/08/2025

Rowerem Na Spontanie - Dzień 1 - z Wałbrzycha przez Dzikowiec do Wałbrzycha - 40 km - 850 m przewyższenia.

Na spontanie, czyli trasę ogarniam na bieżąco i nie mam zaplanowanych atrakcji / noclegów. W długi weekend wychodzi to słabo i już dwa razy zmieniałem koncept przez brak biletów do ważnych atrakcji, czy problem z noclegiem.

Wycieczka właściwie zaczyna się w Szczawnie- Zdroju. Zaskakująco ładnym i żyjącym uzdrowisku. Widać potencjał miejsca.

Potem Walbrzych i Stara Kopalnia. Prawie dwie godziny z przewodnikiem przeprowadzą nas przez produkcję węgla w tym miejscu. Ciekawe miejsce - polecam :)

Stąd jazda na Dzikowiec. Ogólnie przejazd przez te wszystkie miasta / dzielnice Wałbrzycha ma niesamowity klimat. Z jednej strony widać dawne bogactwo, z drugiej pierdolnik. Z trzeciej jest to na prawdę ładna archtektura.

Sam podjazd na Dzikowiec był raczej głupim pomysłem. Więcej prowadzenia niż jechania, a i zjazd bardzo stromy. Za to wieża widokowa i same widoki no to sztos :) Na górze trochę trzęsie, ale nie ma tragedii. Jedynie szkoda, że widoczność była słaba. Ścieżka i Ślęża ledwo widoczne.

Na koniec dnia centrum Wałbrzycha, które jest na prawdę ładne, choć niezbyt żywe. Nie ma się temu jednak co dziwić, bo miasto jest tak rozwalone geograficznie, że ludzie trzymają się swoich dzielnic.

Na koniec dnia jeszcze basen w Aqua- Zdroju. Dość specyficzny - z jednej strony bardzo szerokie tory - nie ma problemów z mijaniem. Z drugiej głębokość 2m, więc trochę głębiej niż na większości pływalni. Jest też dość spora strefa relaksu.

No i już ostateczny koniec, to Park Zdrojowy i koncert muzyki filmowej. Mówiłem, że Szczawno żyje ;)

No i tyle. Zapraszam do galerii, link do trasy w komentarzu.

Adres

Kraków

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zwyczajne Koło umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij