26/09/2020
Porozmawiajmy o SCAMIE. Zawsze będę wdzięczna Poszukiwacze Okazji za ich misję edukacyjną. Proszę Państwa dziś opowiem Wam jak nie dać się oszukać.
👇👇👇👇👇👇👇
O tym, że kocham plecaki "każdy" wie - często publikuję zdjęcia z anglojęzycznymi hasztagami, które na to wskazują. Kiedy więc dostałam maila z propozycją współpracy reklamowania plecaków podróżniczych z LA na początku się ucieszyłam, a potem zaczęłam z Shawnem małe śledztwo.
📌 zaczęłam niewinnie od sprawdzenia profilu na IG - wszystko wygląda pięknie, fajnie fotki, dobrze przygotowana tablica
📌 sprawdziłam również stronę internetową - wygląda profesjonalnie, została postawiona na popularnym serwisie dedykowanym sklepom on-line, posiada wszystkie regulaminy oraz potrzebne informacje
📌 wymieniłam z firmą kilka maili - podsyłali podstrony z opisem szczegółów współpracy, jak wygląda ich program afiliacyjny oraz nr firmy, pod którym jest zarejestrowana. Od razu podali stawkę, swoje wymagania co do liczby fotografii oraz adres e-mail, na który mam wysłać "zamówienie". Otrzymałam również kod rabatowy, pozwalający złożyć odpowiednią dyspozycję na otrzymanie wybranego plecaka za 0 zł i zapewnienie, że jest to prezent od firmy
🌟🌟 Do tego momentu wszystko wygląda legitnie🌟🌟
Jestem jednak bardziej niż czujna i generalnie lubię swoje "paranoje", które nie raz, nie dwa, uchroniły mnie przed oszustami. Shawn zrobił nam kawę i na dwa laptopy zaczęliśmy drążyć temat
👇👇👇👇👇👇👇
📌 zaczynamy od czytania wiadomości. Podobno bardzo spodobał im się mój profil na IG (dziękuję ;)) ale jakoś nie skłoniło ich to do zostawienia obserwacji - pierwszy minus na mojej liście "UCIEKAJ"
📌 profil istnieje od 4 września 2020 i ma już ponad 3000 obserwatorów (normalnych - nie kupionych), jednak pod fotkami jest maksymalnie 12 serduszek, zdjęcia to głównie kompozycje na 9 kafelków, stworzonych przez logo i 4 stockowe (?) fotografie. Dla mnie to jasny sygnał, że ten profil został przekształcony w inny - do "łapania" chętnych na łatwą kasę
📌 sprawdzamy numer firmy - nie istnieje. Firma nie ma również swojego konta na facebooku (a przecież chce inwestować w rozgłos, więc dlaczego?), nie mogę znaleźć aktywnego linku do PayPal (tak chcieli się rozliczyć). Co prawda pod wskazanym adresem są jakieś biurowce - ale nie z nami te numery ;)
📌 sprawdzam czy faktycznie plecak, który miałam dostać jest za darmo i..... jasne, ale miałabym zapłacić 15 dolarów amerykańskich za przesyłkę - MAM WAS GAGATKI! Na pytanie o to jak miałabym to ominąć, firma mi nie odpowiedziała
📌 ok idziemy dalej - zapisujemy się na newsletter - NIC nie dostajemy, zero potwierdzenia. Przy okazji, cała komunikacja jest bezosobowa, tzn. pod wszystkimi wiadomościami podpisuje się zespół, a nie konkretny człowiek
📌 wisienka na torcie - sprawdzamy w Google zdjęcia, którymi tak chętnie się chwalą. Chwila prawdy i.... zdjęcie zespołu pochodzi z Nowej Zelandii (wydarzenie z okazji spotkania rodzin weteranów), fotografia przedstawiająca biuro, kosztuje kilka dolców na stocku (zostało wklejone logo na ścianę - słaba imitacja szyldu), zdjęcia "podczas pracy" również znajdziemy obok tej "biurowej". I teraz hit - plecaki (a właściwie ich fotki) pochodzą z Amazona oraz blogów tematycznych i małych manufaktur :)
Zagadka rozwiązana - sklep milczy. Uważajcie na siebie i sprawdzajcie wszystko po 500 razy. Dla mnie oferty ze świata nie są nowością, prowadzę mnóstwo takich projektów, Shawn jako Kanadyjczyk także otrzymuje masę wiadomości zza oceanu - mimo wszystko każdą jedną analizujemy i szukamy dziury w całym. Polecam.
Na Polskim podwórku nie brakuje podobnych cwaniaków - zapoznajcie się z wyżej wymienionym kanałem na YT i sprawdźcie jak nie dać się oszukać
Dobrej soboty