Reni na gazie

Reni na gazie Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Reni na gazie, Frampol gmina.

05/04/2026

Kochane podróżniczki I podróżnicy, niech moc Wielkiej Nocy przyniesie Wam siłę i odwagę do pokonywania wszelkich trudności...A zajączek przyniesie Wam bilet na kolejną emocjonującą podróż... Wesołych świąt!! 🐰🐣

27/03/2026

😲

19/03/2026
Druga twarz raju​Tajlandia na moich zdjęciach była błękitna, złota i uśmiechnięta. I taka też jest. Ale kiedy wracam myś...
15/03/2026

Druga twarz raju

​Tajlandia na moich zdjęciach była błękitna, złota i uśmiechnięta.
I taka też jest. Ale kiedy wracam myślami do tych dni, pod powiekami mam też inny obraz – ten, który nie zawsze mieści się w kadrze, bo jest zbyt trudny, zbyt surowy.

​Mieszkałam w wygodnym hotelu na siódmym piętrze. Z tej wysokości widziałam wszystko jak na dłoni. Wystarczyło wyjrzeć przez balkon, by luksus pokoju zderzył się z rzeczywistością "na dole". Widziałam domy zbudowane „z niczego i ze wszystkiego”, gdzie życie toczy się na kilku metrach kwadratowych.
Widziałam ludzi śpiących na kawałku kartonu wprost na ulicy. Nikt ich nie przeganiał, nikt nie oceniał. Jeśli komuś przeszkadzali, po prostu przenosili się w inny kącik i spali dalej. To był widok, który ściskał za gardło.

​I wiecie, co mną najbardziej wstrząsnęło?
Godność.
Ci ludzie nie żebrali. Widziałam, jak wystawiają na małych stolikach starocie, szukając sposobu, by uczciwie zarobić na kolejny dzień.
Kiedy kupowałam jedzenie na lokalnych targach – tych prawdziwych, dla Tajlandczyków, a nie pod turystów – wstydziłabym się targować o choćby grosz. Dla nas to żadne pieniądze, dla nich to szansa na przeżycie.
Choć nie zawsze rozumiałam ich podejście do życia, z pokorą obserwowałam ich spokój.
​Wieczorami, gdy upał odpuszczał, siadali razem przy prostych stołach i... śpiewali. Byli radośni i niesamowicie mili, mimo biedy widocznej w każdym skrawku ich ubioru. Potrafią dzielić się tym, co mają, i wspierać nawzajem, podczas gdy tuż obok wyrastają złote, ociekające bogactwem świątynie.

​Wróciłam do Polski z ogromnym „rozdarciem” w sercu. Dzisiaj zwykła kanapka z serem, zjedzona we własnej, bezpiecznej kuchni, smakuje jak największy luksus.
Tajlandia nauczyła mnie, że luksusem nie jest złota kaplica czy drogi hotel – luksusem jest spokój i dach nad głową, którego nie trzeba budować z kawałków nadziei i kartonu. Doceniajmy to, co mamy.
Każdego dnia.

Czym dla Was jest prawdziwy luksus? Bo ja po tym wyjeździe muszę tę definicję napisać w swojej głowie zupełnie od nowa... Czy Wam też zdarzyło się wrócić z podróży z takim "rozdarciem" i lekcją, której nie da się zapomnieć? Chętnie poczytam o Waszych przemyśleniach."

14/03/2026

Nigdy nie zapomnę tego widoku 🤩

14/03/2026

Już tylko wspomnienie... szczęśliwie wylądowałam w Warszawie 🥰

13/03/2026

Do zobaczenia, Bangkoku! 🇹🇭

​Dziękuję za te wszystkie smaki, kolory i niesamowitą energię. Czas wracać do domu! Przede mną długa droga przez Pekin liniami Air China, aż do samej Warszawy. ✈️
​Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do usłyszenia już z Polski! 🇵🇱

12/03/2026

Mój „Capy” End w Pattayi – czyli drink z dreszczykiem pod stołem! 🐾🍹
​Kiedy los decyduje, że Twoje wakacje muszą potrwać nieco dłużej, bo samoloty po prostu przestały latać, warto przekuć ten stres w coś magicznego.
Moje „przymusowe” dni w Pattayi dobiegają końca, ale dzisiejszy dzień był absolutnym majstersztykiem, który zapamiętam na zawsze. Odkryłam miejsce, które działa dopiero od stycznia, a już skradło moje serce – Capybara Cafe. To nie jest zwykła kawiarnia, to prawdziwy mikrokosmos, w którym gospodarzami są największe gryzonie świata, a Ty czujesz się tam jak gość w ich prywatnym królestwie.
​Wyobraźcie sobie taką scenę: siedzicie przy stoliku, pijecie pyszny, kolorowy napój bezalkoholowy (który kosztuje około 100 batów i wygląda jak małe dzieło sztuki!), próbując skupić się na grze planszowej. Na każdym stoliku czekają umilacze czasu, ale skupienie jest niemal niemożliwe, bo nagle czujecie delikatne skubnięcie w podeszwę buta! Bez obaw – to nie szczęki 😉, to tylko wyraz ogromnej ciekawości. Kapibary i dwa spore żółwie spacerują sobie zupełnie luzem między gośćmi i bez cienia wstydu sprawdzają, czy Wasze sandały nadają się do jedzenia albo czy przypadkiem nie chowacie tam jakiegoś smakołyka. Trzeba naprawdę uważać, żeby pod stołem nie trącić nogą któregoś z tych puchatych mieszkańców, zwłaszcza, gdy akurat nie urządzają sobie szalonych wyścigów w swoim prywatnym basenie.
​Prawdziwymi gwiazdami zamieszania są jednak surykatki. Te małe, rezolutne stworzenia są po prostu niemożliwe! Ganiają się jak szalone, stają na tylnych łapkach i świdrują Was wzrokiem, sprawdzając, czy w Waszym zasięgu nie ma już kolejnej porcji przysmaków. Cała ta zabawa wchodzi na wyższy poziom, gdy zainwestujecie 100 batów w wiaderko dobroci. Zwierzaki nie gryzą ze złości – one po prostu kochają jeść i robią to tak uroczo, że nie sposób im odmówić!

W kontraście do ich ruchliwości, w jednym z terrariów mogliśmy podziwiać chińskiego szczura bambusowego – prawdziwego giganta z tajskiej plantacji, który ma pół metra długości i waży półtora kilograma (a największe mogą sięgać aż 4 kg!!! 😬).

Z kolei na błękitnej tafli stawiku, dostojnie pływały dwie śnieżnobiałe kaczuszki – czyste, bezpieczne i pilnowane przez obsługę, by nikt ich niepotrzebnie nie płoszył.

​Co mnie najbardziej urzekło, to niesamowity szacunek, z jakim traktuje się tam zwierzęta. Obsługa czujnie pilnuje, by dzieci nie straszyły mieszkańców kawiarni, ucząc najmłodszych empatii. Ceny są przy tym bardzo uczciwe: wstęp dla dorosłego to 400 batów, a dla dziecka 200 batów. W zamian dostajecie nienaganną czystość (pan z szufeleczką sprząta każdą „niespodziankę” w sekundę!), dezynfekcję na wejściu oraz pachnący, perfumowany ręczniczek na do widzenia.

​Mimo bólu i trudności, które towarzyszyły mi w tej podróży, takie chwile przypominają mi, dlaczego warto odkrywać świat!

Cieszę się, że jesteście tu ze mną, moje kochane podróżniczki i podróżnicy. Wasza obecność daje mi siłę, by mimo cierpienia iść dalej i pokazywać Wam takie perełki.

​A Wy? Wybralibyście partię szachów w towarzystwie podgryzającego buty żółwia, czy wolelibyście karmić gang surykatek?

Dajcie znać, który z tych zwierzaków skradłby Wasze serce! 😂👇

Kto z Was planuje Tajlandię w najbliższym czasie? Zapisujcie ten post, bo Capybara Cafe to absolutny punkt obowiązkowy na mapie Pattayi! 📍🏝️

Adres

Frampol Gmina

Telefon

+48602446018

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Reni na gazie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij