05/04/2026
Wracając do tzw. niewygodnych pytań chciałem mieć jasność jak wygląda sprawa religii w Uzbekistanie. Większość kraju oczywiście jest wychowana w wierze muzułmańskiej, ale prawda oraz rzeczywistość jest zupełnie inna. Kraj jest pod tym względem bardzo otwarty i to ty decydujesz czy chcesz kontynuować tą drogę czy nie. Religia to twoja prywatna decyzja i nikt nikomu niczego nie narzuca. Dużo ludzi wybiera ateizm choć ich rodzice wychowali ich w religii muzułmańskiej. Nie ma żadnego ciśnienia pod tym względem i to jest wielki plus. Jednocześnie zaznaczam, że rząd nie przepada tu za jakimkolwiek radykalnym podejściem do religii i wielu radykałów kończy tu w więzieniu. Nawet Imam nawołujący z minaretu nie może tego robić za głośno, aby innym nie przeszkadzać. I są to ustalenia pomiędzy rządem oraz najważniejszymi postaciami Islamu w Uzbekistanie regulowane prawnie. Na ulicach zatem mamy wymieszanie kultury muzułmańskiej, dużo pozostałości kultury rosyjskiej, jako, że mieszka tu trochę Rosjan oraz oczywiście kultury zachodniej i chińskiej. Takie pomieszanie jest jak najbardziej pozytywne ze względu na wielokulturowość i daje zajebiste możliwości dla młodych Uzbeków. Zapytałem przewodniczki w Khivie czy oni uczą się języka rosyjskiego w szkole? Odparła, że to jest ich drugi język obowiązkowy w szkole i znajomość „jazyka” daje szersze możliwości na przykład w znalezieniu pracy. Ponadto odkryłem że nastawienie Uzbeków do Rosjan jest jak najbardziej pozytywne pomimo tych wszystkich lat okupacji i raczej traktują ich jako przyjaciół. Oczywiście nie wszyscy podzielają ten światopogląd, ale jednak wydaje mi się że większość. W Taszkiencie odwiedziliśmy narodową galerię sztuki, gdzie głównie prezentowano malarstwo, rzeźbę oraz trochę sztuki folkowej. Tradycyjne ubiory, instrumenty muzyczne, dywany, ceramika, dużo obrazów, ale w jednej z sal wystawowych doznaliśmy szoku. W sali owej wystawione były dzieła wyrabiane z kamienia, zresztą bardzo okazałe, ale dźwięki dochodzące to jakby język polski. I tak rzeczywiście było. W tle leciała muzyka, do której śpiewał Rysiu Rynkowski, trzeba było posilać się internetem😂😂😂, a utwór pt. „Jestem z kamienia” wzbogacał ową artystyczną atmosferę. Kurde jak to możliwe, że gdzieś w Azji Centralnej w galerii narodowej grają utwór Ryśka od „Dziewczyny lubią brąz”😂😂😂😂 Jakaś abstrakcja😜 Jeszcze przed odwiedzinami w galerii trafiliśmy na największy bazar/rynek w mieście. Chorsu Bazaar, bo tak się zowie to miejsce, gdzie naprawdę jest wszystko. Poczuliśmy się jakbyśmy odczuli retrospekcję, bo Polska wczesnych lat 90-tych jest nam jak najbardziej znajoma. Setki stoisk z ubraniami z Chin, pomieszane ze stoiskami z warzywami, owocami, orzechami, chlebem, mięsem, serami i najważniejszym napojem Uzbekistanu, czyli herbatą. W życiu nie widziałem tylu rodzajów herbacianej rozkoszy. Klient podchodzi, obowiązkowo wącha i kupuje na wagę. Jest tego multum, a zapach unoszący się w powietrzu jest naprawdę znamienity. Najważniejszym owocem tego kraju jest granat, więc herbata w różnych wariantach z owym składnikiem jest obecna. Do tego na ulicy można kupić wszędzie wyciskany sok z tego owocu, który charakteryzuje się bardzo cierpkim i kwaskowatym smakiem. Owoc granatu reprezentuje siły witalne, zdrowie, dobrobyt, więc również jego piękno używane jest w sztuce, w zdobieniu ubrań czy nawet domów. W Taszkiencie jest mało wysokich budynków, jak również wysokich bloków mieszkalnych, więc około 5 milionowe miasto rozciąga się na gigantycznej powierzchni. Charakterystyczne dla uzbeckich domów są drzwi. Zawsze ogromne i pięknie zdobione, a wielkość prywatnych domów również powala. Uzbeckie domy są olbrzymie. Wszystkie. Obserwacje uczynione w mieście jak i na wiosce. Niektóre wyglądają lepiej, niektóre gorzej, ale jest właśnie jedna wspólna cecha - wielkość. Opuszczając Chorsu Bazaar spostrzegliśmy cinkciarzy, których ostatnio w Polsce można było zaobserwować w 1994😂😂😂 Marki, Dolary, Ruble, tu na miejscu było Euro, Dolary, Ruble, Somy, także za dużych zmian nie ma😜 Po drodze z bazaru odwiedziliśmy meczet Minor Mosque, który był położony nieopodal. Podobno jest w nim przechowywana jakaś część oryginalnego Koranu. Cisza, spokój i relaks był na chwilę potrzebny po ciężkich przeżyciach bazarowych z oczywiście obecnym uzbeckim disko - polo. Jprdl😂😂😂 Po drodze nie omieszkaliśmy spróbować tutejszych frykasów. Trafiły się rosyjskie pierożki do wyboru z grzybami, serem czy też ziemniakami, a także kebab w lavashu oraz kebab w bułce. Wszystko było bardzo smaczne. Tak posileni wezwaliśmy Yandex, który zawiózł nas na drugi koniec miasta do muzułmańskiego kompleksu Hazrati Imam Mosque, gdzie znajduje się ogromny meczet, mniejszy meczet, kilka minaretów oraz Madrasy czyli szkoły koraniczne. My przyjechaliśmy tu podziwiać budynki i w żaden sposób się nie zawiedliśmy. Ogrom, przepych, porządek, spokój choć było tam tysiące ludzi, zaskoczył nas bardzo pozytywnie. Zdobienia tych świątyń są nie do opisania. Naprawdę wywarło to na nas wielkie wrażenie. Jak ktoś będzie w Taszkiencie to koniecznie trzeba się tam wybrać. W tym miejscu odkryliśmy również ciekawą rzecz, a mianowicie bardzo popularne jest tutaj puszczanie latawców. Tak, takich na sznurkach czy żyłce. Przed wejściem był sklep dedykowany wyłącznie latawcom i było ich pełno do wyboru w różnych rozmiarach i wersjach. Smoki, orły, sowy, etc. Dawno nie widziałem tylu w jednym miejscu. Ostatni raz to chyba nad Morzem Bałtyckim dawno temu😜 Gadatliwy kierowca zawiózł nas spod tego kompleksu do tzw. centrum miasta, choć tu w Taszkiencie chyba nie ma czegoś takiego jak powiedzmy starówka. Oczywiście ujrzeliśmy wielki park, gdzie na samym środku jest potężny pomnik bohatera narodowego Uzbekistanu - Amira Timura, a po drugiej stronie pozostałość po sowieckim modernizmie czyli Hotel Uzbekistan, który cały czas działa i podobno jest całkiem spoko. Wygląda klasycznie jak kiedyś wszystkie hotele Orbisu, taki klocek, tylko ten jest ogromny i wysoki. Na deptaku, wzdłuż którego się wybraliśmy na spacer, mamy bardzo dużo małych budek sprzedających głównie jedzenie, bardziej oddalone są sklepy czy też restauracje, ale w samym środku jest fajny park, gdzie można pograć sobie w badmintona czy też ping ponga. Stołów do pingla jest naprawdę wiele i widać klimat studencki tego miasta. Dużo ofert dla studentów czy to jedzeniowych czy też rabatów na gry. Wszystko jest zorganizowane w aplikacjach, więc skanujesz QR code, płacisz i grasz lub jesz. Widać, że rzeczywiście ludzie z tego korzystają. Przechadzając się zasiedliśmy w barze, gdzie jak się okazało to był rosyjski przybytek. Spróbowaliśmy śledzika i był naprawdę bardzo fajnie podany. Uzbeckie piwo to Sarbast i występuje w kilku wersjach. Czerwony to lager, jest Spezial w niebieskim kolorze, jest też Lite w zielonym opakowaniu. Czerwony jest całkiem dobry. Występuje również odmiana niefiltrowana tego piwa. Oprócz tego można tu spróbować uzbeckiego wina, które wydaje się całkiem niezłe jeśli chodzi o białe (czerwonego nie ruszamy nigdy, chyba, że do gotowania), no i oczywiście jest również wszechobecna wódeczka. W Khivie spróbowałem raz, leją po 50-tce i trzeba przyznać, że zacna. Koszt piwa w barze/pubie/restauracji to 50 tysięcy Somów czyli jakieś £3.00 czyli 15 PLN. To taka uśredniona cena, bo to zależy od miejsca jak zresztą wszędzie. Chciałem zaznaczyć, że w tej cenie można zjeść pełnoprawny posiłek, więc biorąc to pod uwagę cena piwa jest drastyczna jak na tutejsze warunki. W sklepie 0,7 l dobrej uzbeckiej wódki to koszt około 70 tysięcy Somów. Wracając teraz do chińskich wpływów na codzienne życie to tylu marek samochodów chińskich w życiu nie widziałem. Chyba cały rynek jest otworzony na motoryzację chińską i powiem szczerze, że te niektóre auta wyglądają naprawdę zajebiście. Do tego jeszcze dochodzi cena, gdzie full wypas BYD - Buy Your Dream to koszt w granicach 25 tys. Dolarów. Taki sam w Europie - kosztuje dwa razy tyle🧐 Kiedyś było Daewoo produkowane w Polsce, później kupił to Chevrolet i się wyniosł z Polski. Gdzie? Właśnie tu. Za 5 tysi baksów można kupić nowe auto i jest ich tu w cholerę. W Yandex jeżdżą tylko Chevrolety. Nexia (brzmi znajomo), Cobalt, Lacetti i wiele innych modeli wszystkie wyglądające podobnie. Cena jest zachęcająca, ale tu, jako że Uzbekistan wydobywa gaz, wszyscy, a przynajmniej 90% użytkowników benzynowych aut, przerabia je na gaz😜 Tak, tak. Tu są ogromne stacje gazowe, wielkości jak Statoil czy BP, ale tylko z gazem. Byliśmy na jednej z naszym kierowcą, który wiózł nas przez pustynię, ale to opowieść na inny wpis. Od czasu do czasu gdzieniegdzie przejedzie po ulicy Łada, Vołga, Moskwicz, UAZ czy Ził, ale jest ich już bardzo mało. Chińczycy opanowali ulice i tego już nie da się zatrzymać. Są jeszcze Amerykanie z koreańską technologią i ceną😜 I tak właśnie spędziliśmy dwa dni w stolicy tego państwa poczynając obserwacje, którymi mogę się podzielić zaznaczając jednocześnie, że to są moje subiektywne odczucia. Następnego dnia ruszyliśmy na dworzec kolejowy Taszkient Południowy skąd pojechaliśmy w 14 godzinną podróż na drugi koniec Uzbekistanu czyli starożytnego miasta Khiva, Xiva. Wejście na nowoczesny dworzec w Taszkiencie odbywa się podobnie jak na lotnisku. Wszystko jest sprawdzane, bilety, paszporty, bagaże i to wszystko ze względów bezpieczeństwa. Większość dalekobieżnych pociągów jest z góry wyprzedana, dlatego zaleca się wcześniejsze rezerwacje na przykład za pomocą aplikacji uzbeckich linii kolejowych czy też aplikacji 12GO. Koleje uzbeckie reklamują się hasłem: „Zwiedzaj Jedwabny Szlak Kolejami Uzbeckimi” i uważam, że jest to bardzo świetny pomysł na zwiedzanie tego kraju. Wesołych Świąt i smacznego jajka i udanego lanego poniedziałku. CDN…