26/08/2026
Friuli chodziło za mną od miesięcy, a może nawet roku.
Chodziło, chodziło i dojść nie mogło, bo po drodze jest Belluno, no i ... to silniejsze ode mnie 🤣
Friuli to trochę szorstki klimat górski, Belluno to łagodny zielony uścisk...💚
Wpadło mi jednak w oko miejsce, które absolutnie muszę zobaczyć. Wraz z rifugio, gdzie absolutnie muszę zjeść. 🤪
Taki laścik.
Friuli nie jest insta-regionem, na dodatek jeśli jedziesz w określonym celu, musisz spać blisko. Jak to w górach, na mapach google rzucisz beretem, na drodze musisz jechać dolinami przez godzinę.
Otwieram booking:
noclegów dostępnych brak 🤯
Jak to? W nieturystycznym Friuli, przy skończonym Ferragosto, w Friuli nie ma gdzie spać. I to w ciągu tygodnia, nie w weekend 🤯
W interesujących mnie okolicach znajduję jedynie dwie opcje:
Opcja numer 1.
Residence za 405 Euro nad jeziorem.
Cena w porządku, lokalizacja malownicza.
Otwieram stronę. To mansarda. Za mansardami nie przepadam, zwłaszcza w górach i w lecie, bo po pierwsze jest ciasno, mimo wszystko gorąco (wieczorem przy otwarciu okien nie przewiewa jak powinno, a przecież o to w górach chodzi), no i żeby pójść na trawkę i popatrzeć na to jezioro za każdym razem trzeba odbywać podróż w górę i w dół... 🤔
Ta akurat mansarda na dodatek była udekorowana w sposób kuriozalny. Zdawało się, że nagromadzono tam przedmioty nie z jednego pchlego targu, ale przynajmniej dwóch czy trzech, z miejsc i epok od siebie bardzo odległych. Nie było przytulnie, raczej kiczowato.
Postanawiam więc zadzwonić i spytać czy może jest jeszcze jakaś opcja, która nie jest mansardą. A może dać się przekonać, że zdołam spać w takim upstrzonym pokoju. Pan mówi, że jest tylko mansarda. I że oddzwoni i sprawdzi wszystko. Ok. Czekam. Pan oddzwania z numeru niemieckiego 🤨, imię i nazwisko ani włoskie ani niemieckie i mówi, że mansarda kosztuje 450€, ale bez bookingu zrobi mi 420€.
No, interes roku, jako że na bookingu widnieje 405€ 🙄.
Do widzenia.
Opcja numer 2.
Dom w zagubionym w górach miasteczku, bez jeziora, ale trochę bliżej do mojego celu. Miasteczko 360 mieszkańców. Wąskie strome uliczki.
Dom ma świetne recenzje, ale ja potrzebuję przede wszystkim wygodnego parkingu, bo podróżuję z dziećmi. Jeśli nie ma malowniczości jeziora, musi to być więc rozwiązanie praktyczne, wygodne. Zwłaszcza, że cena jest sporo wyższa od ceny mansardy.
Na bookingu, jak to na bookingu, informacja o parkingu jest bardzo ogólna ("wolny parking publiczny"). Ale gdzie?
Próbuję się skontaktować z obiektem, aby się dowiedzieć jak wygląda sytuacja. Parking publiczny na mapie widzę w sporej odległości od domu, a po drodze z parkingu do domu serpentyna.
Dom kosztuje 180€ za noc. 50 m2.
W malutkim miasteczku pośród głuszy. 3 noce to 90€ tylko dla bookingu. Szukam numeru telefonu. Na google nie ma. Nigdzie nie ma. Czy chcę wydać 540 euro, z czego 90 euro w prezencie dla bookingu, aby prawdopodobnie tarmosić walizki pod górę (a potem w dół) i spędzić 3 noce w miasteczku, w którym właściwie nic poza tym domem nie ma? Nie.
Rozumiem, że host prywatny nie ma możliwości pobrać opłaty w inny sposób, ale wystarczyłoby prawdopodobnie dodać punkt na google i numer telefonu, aby zainkasować więcej.
(Dom nadal jest dostępny)
Rezygnuję z trzech nocy w jednym miejscu i decyduję zrobić wycieczkę krajoznawczą, to jest spać jedną noc w trzech różnych lokalizacjach. Atrakcji po drodze nie brakuje, no i czyha na mnie Belluno, które k**i fajnymi noclegami w przyjaznej cenie 😆.
W pobliskim turystycznym Cadore znajduję apartament za 90 Euro za noc z ogłoszenia, bo akurat mieszkanie zwolniło się na moje 3 noce.
Piszę do pana i pytam ciągle o to samo. Położenie/winda i parking.
Cena jest dobra, ale dla mnie to ciągle godzina drogi do mojego celu.
Pan odpowiada, że mieszkanie jest na drugim piętrze, a parking sobie znajdę gdzieś w miasteczku. Pan był miły, ale, pomijając kwestię windy, nie podał mi nawet.... dokładnego adresu. Na Google Maps obiektu brak. Dokładnego adresu nigdy nie otrzymałam, natomiast znalazłam sobie, że mieszkanie nie znajduje się nawet w głównym miasteczku, ale w malutkiej dzielnicy oddalonej od centrum.
Czyli parking może znajdę, ale ciągle nie wiadomo jak daleko od noclegu, a do sklepu czy restauracji muszę podjechać samochodem. Nie mówiąc o godzinie drogi do mojego celu. A nie o to chodziło.
Wpisuję więc daty elastyczne w booking i....
😎
Mój święty Graal, agroturystyka, na którą poluję od miesięcy i nigdy nie ma miejsca ma wolne na jedną noc ❗️❗️
Dlaczego ciągle pełno?
Bo na google jest strona internetowa i numer telefonu.
Na bookingu 137 euro, na ich stronie 125.
Co to znaczy? Że ostatni pokój jest dostępny i tu i tu, z właściwą różnicą w cenie?
Że ktoś naprawdę tutaj pracuje. Z zaangażowaniem.
Biorę, ale co ze śniadaniem i kolacją?
Nie ma co, starym (archaicznym? 🤔) sposobem dzwonię.
Drogi Marco, mam 3 dni okna pogodowego, jestem zdesperowana, bo mam cel w Friuli, ale nie znajduję noclegu.
Marco jest niezwykle uprzejmy, ale przede wszystkim zastanawia się razem ze mną co by tu wykombinować.
Decydujemy, że jedną noc śpię w apartamencie, a następną przeniosę się do pokoju, więc będę miała i pretekst, by skorzystać z ich restauracji.
Płacę 145 euro za noc ze śniadaniem.
Parking pod drzwiami.
Czyli mniej niż mikromiasteczku bez niczego z parkingiem 3 piętra niżej.
Odległość od mojego celu + 2 minuty w porównaniu do domu za 180 euro.
Marco sprzedał wszystkie swoje noclegi, a ja nie muszę krążyć po Friuli szukając obiektu, gdzie nie próbują mnie wykiwać albo uznać, że "turysta i tak się znajdzie".
Oto dlaczego u Marco nie ma nigdy wolnych pokoi.
😄