Zapaleni podróżnicy

Zapaleni podróżnicy Nasze podróże śladami filmów, książek, lokalnej kultury i ... jedzenia.

Palombaro Lungo to jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji w Materze - to gigantyczny zbiornik na wodę (cysterna) wykut...
06/05/2025

Palombaro Lungo to jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji w Materze - to gigantyczny zbiornik na wodę (cysterna) wykuty pod głównym placem Matery – Piazza Vittorio Veneto. Używany był do gromadzenia deszczówki i wody źródlanej, którą następnie wykorzystywali mieszkańcy miasta. Mógł pomieścić aż 5 milionów litrów wody (czyli dwa baseny olimpijskie). Powstał już w XVI wieku, ale był powiększany przez kolejne stulecia. Zbiornik był częścią większego systemu czerpania i magazynowania wody, obejmującego cysterny, kanały i studnie rozmieszczone w całej Materze.

Cysterna ma ponad 15 metrów wysokości, 50 metrów długości i przypomina podziemną katedrę z łukami i filarami wykutymi w skale. Wnętrze jest wyłożone specjalnym nieprzemakalnym materiałem na bazie terakoty (cocciopesto), który zapobiegał przeciekaniu.

Woda z cysterny była wykorzystywana jedynie w miesiącach, w których wystarczającej ilości nie zapewnialy fontanny miejskie, czyli przede wszystkim latem. Czerpano ją aluminiowymi wiadrami z ujęcia obecnego na placu powyżej cysterny. Od wewnątrz można nadal zaobserwować na suficie pozostałe po nim otwory, widziane od spodu. Na placu natomiast nie ma po nich śladu: ujęcie zostało wyburzone w 1927r. kiedy cysterna przestała funkcjonować ze względu na wybudowany przez państwo nowoczesny wodociąg.

W 1991 roku, przy okazji prac na położonym powyżej placu, zdecydowano się zbadać cysternę (o jej istnieniu wiedziano, ale nie znano kształtu i wielkości). Wciąż pełna wody, została “przeskanowana” przez dwóch nurków. Znaleziono wiele przedmiotów, które w czasie wieków zgubiono przy próbach czerpania wody (monety, broszki, guziki, zegarki). Przede wszystkim odnaleziono wiele zgubionych przez stulecia wiader. Niektóre z nich pływały po powierzchni wody. W kilku miejscach woda przygniotła je do sufitu i do dziś są widoczne pozostawione przez nie na suficie okrągłe ślady rdzy.

Dziś można zwiedzać Palombaro Lungo przechodząc po wygodnych kładkach zawieszonych nad wodą, której poziom zostal obniżony, by pozwolić na podziwianie tego dzieła dawnej inżynierii.

Dziś zabieram Was do regionu Bazylikata. Do Matery,  jednego z najbardziej unikalnych miast we Włoszech i w Europie, prz...
05/05/2025

Dziś zabieram Was do regionu Bazylikata. Do Matery, jednego z najbardziej unikalnych miast we Włoszech i w Europie, przede wszystkim ze względu na swoje starożytne kamienne dzielnice, znane jako Sassi di Matera. Sassi to kompleksy domów wykutych bezpośrednio w wapiennych skałach. Są to jedne z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych osad ludzkich na świecie – ich początki sięgają czasów prehistorycznych (ok. 9000 lat p.n.e.).

W XX wieku Sassi popadły w ruinę – warunki życia były bardzo trudne. Matera była jednym z najbiedniejszych miast we Włoszech. Ludność żyła głównie z rolnictwa i pasterstwa, ale bez nowoczesnych narzędzi i infrastruktury. Gospodarka nie nadążała za przemianami zachodzącymi w reszcie kraju, zwłaszcza po zjednoczeniu Włoch i później po II wojnie światowej.
Domy wykute w skałach nie miały kanalizacji, bieżącej wody ani elektryczności. Często cała wielopokoleniowa rodzina żyła w jednej jaskini wraz ze zwierzętami gospodarskimi. Brak higieny prowadził do częstych chorób – m.in. gruźlicy i chorób pasożytniczych. Wiele dzieci umierało w młodym wieku. Na zdjęciach z tego okresu widzieliśmy w jak tragicznych warunkach żyli tutaj ludzie.

Po II wojnie światowej Sassi zaczęły być postrzegane jako „hańba narodowa” Włoch – symbole zacofania, głodu i upokorzenia. Głośno mówił o tym pisarz Carlo Levi w książce “Chrystus zatrzymał się w Eboli”. Rząd włoski, w ramach walki z ubóstwem i poprawy warunków życia, zdecydował w latach 50. o przymusowym przesiedleniu tysięcy mieszkańców Sassi do nowo wybudowanych dzielnic na obrzeżach Matery. Po przesiedleniach dzielnice Sassi zostały niemal całkowicie opuszczone. Budynki niszczały, nikt o nie nie dbał, a cała część miasta stała się „miastem duchów” – porzuconym, zniszczonym i zapomnianym.

Dopiero w latach 80. i 90. zaczęto dostrzegać historyczną wartość tych dzielnic, co doprowadziło do ich renowacji i ponownego zagospodarowania – tym razem jako atrakcja turystyczna i kulturalna. W 1993 roku Sassi zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako przykład wyjątkowego sposobu adaptacji człowieka do środowiska.

Matera leży na płaskowyżu przeciętym przez Wąwóz Gravina, który dzieli historyczną część miasta na dwie główne części: Sasso Barisano i Sasso Caveoso.
I choć miasto zmieniło się przez ostatnie 40 lat to dalej robi niesamowite wrażenie. Dalej można podziwiać budynki i kościoły, które nie tylko są wykute w skale, ale często piętrowo nakładają się na siebie – dach jednego domu bywa podwórkiem drugiego. Daje to Materze charakterystyczny, niemal surrealistyczny wygląd.

Nic dziwnego, że gdy Mel Gibson szukający lokalizacji dla swojego filmu „Pasja” zobaczył Materę, wybrał ją do kręcenia większości scen, które były nagrywane poza studiem. Tu też nagrywany był ostatni (25) James Bond „No time to die”. Agent 007 w swoim Aston Martinie przemierzał ulice i tunele Sassi.

Z przyjemnością powtórzyłbym tą wycieczkę, żeby znów zanurzyć się w ten wykreowany przez George’a Lucasa świat. Ktoś z W...
04/05/2025

Z przyjemnością powtórzyłbym tą wycieczkę, żeby znów zanurzyć się w ten wykreowany przez George’a Lucasa świat. Ktoś z Was był w którejkolwiek miejscówce z uniwersum SW? California, Floryda, Tokio, Paryż, Hong-Kong lub Szanghaj?



https://www.facebook.com/share/p/18VyB1KP9m/?mibextid=wwXIfr

Przy weekendzie można. Szczególnie przy długim weekendzie.Można o jedzeniu.Włoskim jedzeniu, apulijskim jedzeniu.Bo Apul...
03/05/2025

Przy weekendzie można.
Szczególnie przy długim weekendzie.
Można o jedzeniu.
Włoskim jedzeniu, apulijskim jedzeniu.
Bo Apulia to nie tylko focaccia, orecchiette czy pyszny chleb z oliwą.

Co powiecie na panini z grillowaną ośmiornicą i burratą, albo w wersji najprostszej tylko z oliwą?
Albo na panzerotti, czyli smażone kieszonki z ciasta, które występują z różnymi nadzieniami, choć klasyka to połączenie pomidorów i mozzarelli. Palce lizać!

Zresztą owoce morza są tu w każdej postaci:
- crudo di mare – surowe owoce morza
- cavatelli (małe muszelki makaronu) z owocami morza
- fritto misto (krótko smażone w gorącym oleju)

Ale nie tylko ryby i owoce morza są tu w menu. Bardzo dobre było capocollo z Martina Franca (miasteczko nieopodal Locorotondo) – grillowana karkówka wieprzowa o wyrazistym, wędzonym smaku.
Unikalny etap wędzenia odbywa się przy użyciu dymu z liści laurowych, tymianku, skórek migdałów oraz kory drzewa fragno, które rośnie głównie w Apulii i jest rzadko spotykane w innych częściach Włoch.

Jako przekąskę można też zjeść sgagliozze – smażone kwadraty polenty, chrupiące i słone lub popizze - lekkie placuszki z ciasta francuskiego, przygotowywane z mąki i wody, smażone na głębokim oleju.
Panie reklamowały to tak:
Ich nadużywanie będzie grzechem dla Twojej linii, ale ich niespróbowanie będzie grzechem dla Twojej duszy 😉

No to chodźmy do deserów. W pierwszej kolejności kawa, kawusia. Wszędzie pyszna i tania, caffe lub regolare (czyli to co co my nazywamy espresso) 1-1,30€. Spróbowaliśmy też dwóch bardzo specjalnych kaw.

„Caffè Speciale” to kultowy napój, który stał się symbolem Polignano a Mare. Jego twórcą jest Mario Campanella, który w latach 60. XX wieku opracował tę unikalną recepturę w swojej lodziarni przy Piazza Garibaldi 22 .

Co składa się na tą kawę:
• Świeżo zaparzone espresso
• Piana z bitej śmietany
• Skórka z cytryny, dodająca orzeźwiającej nuty
• Amaretto Super Mago
Napój można degustować w Barze Gelaterii „Il Super Mago del Gelo”, choć kolejka jest tam przez cały dzień i większość kupujących zamawia właśnie tą kawę. Warto poczekać i spróbować.

Drugą kawą „specjalną” było Caffè Leccese – mrożone espresso słodzone mlekiem migdałowym, pierwotnie z Lecce, ale dziś do kupienia w całej Apulii. W gorący dzień - jak znalazł.

A na deser - może być gelato, choć mi udało się upolować migdałową granitę (coś pysznego) lub T***e della monaca (Cycki zakonnicy) - bezczelna nazwa dla miękkiego biszkoptu wypełnionego kremem (takie nasze ptysie 🙂 Warto też spróbować Pasticciotto Leccese – ciasta z Lecce wypełnionego tradycyjnie kremem pistacjowym (choć są też inne nadzienia).

Ja jestem fanem Chinotto, więc zamawiam je wszędzie gdzie jest dostępne. To tradycyjny włoski napój gazowany, którego głównym składnikiem jest wyciąg z owocu chinotto - gorzkiej cytrusowej odmiany przypominającej mandarynkę. Chinotto zawiera też zioła, przyprawy i karmel - to taka włoska coca-cola 😉

Samo pisanie o włoskim jedzeniu, powoduje, że człowiek robi się głodny. Basta!

Bari jest stolicą regionu Apulia. Mieszka tu około 320 tysięcy mieszkańców, co czyni je drugim co do wielkości miastem p...
02/05/2025

Bari jest stolicą regionu Apulia. Mieszka tu około 320 tysięcy mieszkańców, co czyni je drugim co do wielkości miastem południowych Włoch. To miasto św. Mikołaja – znajdują się tu jego relikwie sprowadzone z Myry (dzisiejsza Turcja) w 1087 roku(tak, tak, tego „świętego Mikołaja”), a przechowywane są w … Bazylice św. Mikołaja (Basilica di San Nicola). Choć z zewnątrz bazylika wygląda raczej surowo (typowy styl romański), to wnętrze — zwłaszcza sufit — zaskakuje bogactwem detali i koloru. Składa się z prostokątnych pól (kasetonów), w których znajdują się malowidła lub rzeźby przedstawiające sceny z życia św. Mikołaja oraz motywy biblijne.

Inną ciekawostką jest to, że znajduje się tutaj imponujący pomnik nagrobny królowej Polski (żony Zygmunta Starego) i księżnej Bari — Bony Sforzy. Bona co prawda pochodziła z Mediolanu, ale w dzieciństwie wychowywała się w Bari, a w 1501 roku odziedziczyła tytuł księżnej Bari i Rossano.

Po śmierci męża i wstąpieniu na tron syna, Zygmunta II Augusta, wycofała się z życia politycznego i wróciła do Bari. W 1557 roku została otruta przez swojego zaufanego doradcę Gian Lorenzo Pappacodę – działającego z inspiracji Habsburgów, którzy chcieli przejąć jej majątek i włoskie księstwa.

Królowa Bona została pochowana w Krakowie (na Wawelu), ale w Bari za ołtarzem głównym, możemy podziwiać jej pomnik wykonany z białego i czarnego marmuru. Między kolumnami umieszczono nisze z postaciami św. Mikołaja (patrona Bari) i św. Stanisława (patrona Polski). Dodatkowo, u stóp świętych znajdują się dwie alegoryczne postacie kobiece, symbolizujące Rzeczpospolitą oraz Księstwo Bari. Pomnik powstał z inicjatywy i funduszy Anny Jagiellonki, córki Bony.

Historie królowej można oglądać w zrekonstruowanej wersji cyfrowej serialu „Królowa Bona” w którym zagrali m.in. Aleksandra Śląska, Zdzisław Kozień, Jerzy Zelnik czy Anna Dymna.

Bari dzieli się na Bari Vecchia (stare miasto) i nowoczesną część z eleganckimi sklepami, szerokimi alejami i budynkami z XIX wieku (tzw. Murat). Z jednej strony widać i czuć, że jest to duże miasto, ale jak człowiek zgubi w wąskich uliczkach starej części to dalej może się poczuć jak sto lat temu - lądując na przykład przy tzw. „kolumnie wstydu” (colonna della giustizia lub colonna infame), która ma ciekawą i nieco mroczną historię. Służyła ona jako miejsce kar publicznych. Przestępców przywiązywano do kolumny za szyję lub ręce przy pomocy metalowego pierścienia. Włosi lubowali się w torturach - chyba tylko tym można tłumaczyć ilość „Museo della tortura” jakie widzieliśmy w Italii (co prawda ani jednego w Apulii 🙂)

Do Włoch się jedzie po słońce, jedzenie i zwiedzanie, a Apulia to jeden z najsłynniejszych regionów ze względu na swoją ...
01/05/2025

Do Włoch się jedzie po słońce, jedzenie i zwiedzanie, a Apulia to jeden z najsłynniejszych regionów ze względu na swoją kuchnię — i jedno z miejsc narodzin diety śródziemnomorskiej.

Apulia to największy producent włoskiej oliwy (ponad 40% całej produkcji pochodzi właśnie stąd). Ale oprócz oliwy znana jest z makaronu orecchiette, lokalnej focacci barese i pysznego chleba z Altamury (o którym pisałem w jednym z poprzednich wpisów). Co prawda o ten zaszczyt od lat spierają się Apulia z Bazylikatą i miasta Altamura z Materą.

Nazwa orecchiette oznacza po włosku “małe uszka”, bo właśnie tak wygląda ten makaron. Tradycyjnie wyrabia się go ręcznie, naciskając kawałek ciasta nożem, a potem zawijając palcem — umiejętność przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Nie zawiera jajek (w przeciwieństwie do makaronów z północy Włoch), dzięki czemu jest prosty w zrobieniu i tani. Kupić go można wszędzie, a w Bari jest nieoficjalna ulica “Strada delle Orecchiette” gdzie panie robią i sprzedają makaron wprost “ze stołu”. Podawany jest na wiele sposób, z pomidorami i serem ricotta forte, z mięsem a’la ragu, z liśćmi zielonej rzepy.

Ale naszym “numero uno” została lokalna focaccia która jest jednym z najbardziej ukochanych wypieków w Apulii - tutejsza wersja, czyli focaccia barese, to “niebo w gębie” i to coś zupełnie innego niż focaccia znana z Ligurii czy północnych Włoch. Taki fast food zdecydowanie wolał bym u nas niż kebaby czy słabej jakości hamburgery.

Focaccia barese powstaje z bardzo prostych składników: mąki, wody, drożdży, oliwy, soli i … ziemniaków. Dzięki nim ciasto jest miękkie i wilgotne. Prawdziwa focaccia barese pieczona jest w okrągłych formach, a nie w prostokątnych blachach – i musi mieć lekko przypieczone brzegi oraz zatopione w cieście pomidorki, które karmelizują się w piecu. Jedliśmy ją w wielu miejscach i wszędzie smakowała wyśmienicie. Jako dodatki mieliśmy pomidorki, oliwki, prosciutto, cukinią, pancettą, bombette (mielone mięso z przyprawami) ale chyba najlepsza była z kremem z sera pecorino i ze straciatellą. Palce lizać!

Dla Apulijczyków focaccia to coś więcej niż jedzenie – to symbol tożsamości kulinarnej. W Bari dzieci jedzą ją na drugie śniadanie zamiast kanapki! A widok osoby niosącej wielką papierową torbę z nastoma kawałkami focacci jest czymś naturalnym.

No i jak jesteśmy przy wypiekach to jeszcze o chlebie. Ostatnio dyskutowaliśmy, że poza Polską ciężko jest gdziekolwiek zjeść dobry chleb (bagietki, bułki to co innego). Tutaj chleb i generalnie wypieki są bardzo dobre. Od wielu lat toczy się spór (niektórzy mówią, że wojna) pomiędzy apulijską Altamurą, a Materą (leżącą już w regionie Bazylikata), kto ma lepszy chleb. Oba robione są z pszenicy durum, na zakwasie. Oba pieczone są w opalanych drewnem piecach. To co je różni to lokalna duma i rywalizacja między regionami — Apulia i Bazylikata mają odrębną tożsamość i kulturę. Altamura twierdzi, że ich chleb ma starsze i bardziej udokumentowane korzenie, sięgające czasów rzymskich i dodatkowo chleb z Altamury jako pierwszy w Europie dostał oznaczenie DOP dla pieczywa, co mieszkańcy Matery uznali za jawną niesprawiedliwość.
Żeby zobrazować Wam jak miasta “się lubią” to widzieliśmy nie raz i nie dwa niewybredne napisy na murach, wlepki na kioskach czy latarniach (co jedni sądzą o drugich), a na wyjeździe z Altamury zamalowane sprayem drogowskazy do Matery. Taki lokalny koloryt 🙂

W Polignano a Mare jest chyba najbardziej znana plaża w Apulii, a przynajmniej najbardziej widowiskowo położona - Lama M...
30/04/2025

W Polignano a Mare jest chyba najbardziej znana plaża w Apulii, a przynajmniej najbardziej widowiskowo położona - Lama Monachile (bo na jednej z grup, ktoś nawet skomentował mój post pisząc - “jak to można w ogóle nazywać plażą”)

Plaża nie jest piaszczysta — to plaża żwirowa, pokryta gładkimi, białymi kamieniami i otoczona wysokimi klifami. Ale dzięki kamienistemu dnu woda jest krystalicznie czysta i przyjmuje intensywnie turkusowy kolor. Przez kilka ostatnich dni temperatura wahała się między 18 a 23 stopnie, a mimo wszystko było tu sporo osób. Latem (z tego co widziałem na zdjęciach) szpilki się nie wciśnie.

Plaża leży w głębokim wąwozie skalnym, między pionowymi klifami, a nad nią przebiega starożytny most Via Traiana. Jednego dnia kiedy tu byliśmy wdzieliśmy plażę gdy była w słońcu, ale widzieliśmy też co się dzieje jak intensywnie przez godzinę popada (dojście do plaży zamienia się w rzekę).

Klify otaczające plażę przyciągają zarówno turystów, profesjonalnych skoczków do wody, jak i fotografów.
Rozgrywane są tu zawody Red Bull Cliff Diving, gdzie zarówno kobiety jak i mężczyźni skaczą z dwudziestu paru metrów wysokości prosto do morza.

Klify są pełne morskich grot, wyrzeźbionych przez wodę przez tysiące lat. Niektóre z nich można zwiedzać łodzią lub kajakiem. Spacerując po miasteczku można trafić na tarasy widokowe (belvedere), z których można podziwiać zarówno klify jak i morze. Niezależnie kiedy się tu przyjedzie widoki są oszałamiające.

A jak dojście do plaży zamieniło się w rzekę - w komentarzu

Lubicie grę Monopoly? W Apulli można w nią zagrać “na żywo”. Tylko zamiast hoteli, kupuje się foccaccie, świeże ryby i m...
29/04/2025

Lubicie grę Monopoly? W Apulli można w nią zagrać “na żywo”. Tylko zamiast hoteli, kupuje się foccaccie, świeże ryby i makaron orecchiette 🙂 wszystko w miasteczku - Monopoli.

Nazwa pochodzi od greckiego monos (jeden) i polis (miasto) – oznacza więc “jedno miasto” lub “jedyną osadę”. Miasto powstało jako schronienie dla uchodźców z pobliskiej zniszczonej Egnazji. Monopoli ma przepiękną starówkę pełną białych domków, wąskich uliczek i placyków otoczonych barami i trattoriami. Mały port rybacki( Porto Vecchio) z kolorowymi łódkami rybackimi i starymi murami obronnymi szesnastowiecznego zamku Karola V.

Miasto ma wiele pięknych kościołów, z których najważniejsza jest Katedra Maria Santissima della Madia — z imponującym wnętrzem i historią cudu związanego z ikoną Madonny. Choć pierwotnie katedra miała charakter romański, w XVIII wieku została przebudowana w stylu barokowym. Jej wnętrze zachwyca monumentalną fasadą, 80-metrową wieżą dzwonniczą i bogatymi zdobieniami, marmurowymi ołtarzami i freskami. Szczególnie imponująca jest Kaplica Madonny della Madia z polichromowanym ołtarzem i dziełami włoskich mistrzów.

Życie toczy się tu powoli. Ktoś komentuje bieżące wydarzenia, ktoś właśnie wywiesił pranie, ktoś wstąpił na włoskie śniadanie - cornetto i kawę, ktoś zamówił włoskiego “tuk-tuka” bo w niektóre wąskie uliczki nic innego nie wjedzie. Zapowiada się leniwy dzień - włoskie La dolce vita.

Locorotondo to jedno z najpiękniejszych miasteczek Apulii. Zostało oficjalnie wpisane na listę I Borghi più belli d’Ital...
28/04/2025

Locorotondo to jedno z najpiękniejszych miasteczek Apulii. Zostało oficjalnie wpisane na listę I Borghi più belli d’Italia (Najpiękniejsze Miasteczka Włoch). O ile w Monopoli czy Polignano a Mare jest dużo turystów, tu jest cisza i spokój. Stare miasto Locorotondo ma niemal idealnie okrągły kształt (stąd nazwa: locus rotundus, czyli „okrągłe miejsce”). Ze wzgórza, na którym leży miasteczko, rozciąga się piękna panorama na zieloną dolinę Valle d'Itria pełną gajów oliwnych, winnic i tradycyjnych trulli. Nieodparcie ten widok przypominał nam widok z toskańskiej Pienzy na dolinę Val d'Orcia.

Prawie wszystkie budynki są tu intensywnie bielone, co daje niezwykły kontrast z błękitnym niebem i bujną zielenią. Na ścianach wiszą (podobnie jak w Kordobie) ozdobne donice - w przeróżnych kształtach - z zadbanymi roślinami. Locorotondo jest też jednym z najważniejszych ośrodków produkcji białego wina w regionie, a jego własne wino Locorotondo DOC ma chronioną nazwę pochodzenia. Nie ma tu miejsc „must see” – ważnych zabytków czy wielkich atrakcje turystycznych. Samo miasteczko jest atrakcją.

Apulia ma mnóstwo małych, klimatycznych i przepięknych miasteczek. Altamura - jedno z nich - jest dodatkowo słynne w cał...
27/04/2025

Apulia ma mnóstwo małych, klimatycznych i przepięknych miasteczek. Altamura - jedno z nich - jest dodatkowo słynne w całych Włoszech z powodu pysznego chleba który tu się wypieka. Nawet na wjeździe wita nas napis - Altamura citta del pane - miasto chleba. Słynny chleb wypiekany jest według tradycyjnej receptury znanej od czasów starożytnych! z pszenicy durum – i jest jednym z niewielu w Europie, który ma Chronione Oznaczenie Pochodzenia (DOP). Ma twardą, chrupiącą skórkę i miękki, aromatyczny środek – może zachować świeżość nawet przez tydzień! Pliniusz Starszy wspominał o chlebie z tego regionu już w I wieku n.e. Altamura znam jest też z tradycyjnych wypieków – nie tylko chleba, ale też np. focacci i ciasteczek taralli.

Pewnie nigdy byśmy tu nie trafili, gdybym jakiś czas temu nie zaczął obserwować na FB piekarni Antico Forno Santa Caterina, którą reklamowały - na wesoło - dwie około osiemdziesięcioletnie włoskie babcie - Grizella i Teresa (sprawdźcie filmiki na ich profilu 😀)

https://www.facebook.com/share/15K3STTKUc/?mibextid=wwXIfr

Antico Forno Santa Caterina to najstarsza piekarnia w Altamura. Jej początki sięgają roku 1391. Zbudowano ją na polecenie kapituły Kościoła Matki Boskiej Altamura „Madonna dell'Assunta”. Opalany drewnem piec ma powierzchnię 28 metrów kwadratowych (jest to jeden z największych pieców w mieście) i nadal jest w użytku. Mimo, że to niedziela i przyjechaliśmy w porze sjesty to załapaliśmy się jeszcze na pyszne foccacie, a na wynos kupiliśmy tradycyjne taralli. No i mieliśmy okazję poznać i zrobić sobie zdjęcie z Grizellą i Teresą, które spokojnie “nadzorowały” co się dzieje w piekarni.

Zaledwie dwa tygodnie temu - 14 kwietnia, piekarnia została nagrodzona przez włoskiego Ministra Rolnictwa jako jedna z najlepszych włoskich firm w sektorze spożywczym.

Jesteśmy globalną wioską i coraz trudniej zwiedzając (szczególnie w Europie) trafić na coś zupełnie unikalnego. Czymś ta...
26/04/2025

Jesteśmy globalną wioską i coraz trudniej zwiedzając (szczególnie w Europie) trafić na coś zupełnie unikalnego. Czymś takim są domy Trulli, które mogliśmy oglądać w apulijskim miasteczku Alberobello.

Trulli to tradycyjne domy z kamienia, z charakterystycznymi stożkowymi dachami. Budowano je bez zaprawy (na sucho), żeby łatwo można było je rozebrać. Podobno powodem były podatki - mieszkańcy mogli te dachy błyskawicznie rozmontować, by uniknąć płacenia podatku od nieruchomości królowi Neapolu! Grube ściany domów zapewniają chłód latem i ciepło zimą. Dachy często ozdabiane są symbolami, które nie są przypadkowe – każdy ma swoje znaczenie i pełnił funkcję ochronną lub religijną. Krzyże, serca, monogramy Chrystusa (IHS)– chroniły dom i jego mieszkańców przed złem, złymi duchami i chorobami. Znaki zodiaku, słońca, księżyce, gwiazdy – miały zapewniać pomyślność, dobre zbiory i ochronę przed „złym okiem” (malocchio). Niektóre trulli do dziś mają oryginalne symbole sprzed kilkuset lat, a w innych mieszkańcy regularnie odmalowują je co roku, zwłaszcza na święta albo ważne okazje.

Trulli można oglądać nie tylko w Alberobello, ale i w wielu okolicznych miejscowościach Valle d’Itria, przepiękniej dolinie środkowej Apulii. Ale jest ich tutaj najwięcej - ponad 1500 domków! Całe centrum Alberobello – czyli dzielnice Rione Monti i Aia Piccola – zostało w 1996 roku wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Alberobello nie jest “skansenem” – ludzie nadal mieszkają w trulli. Są w nich małe restauracje, gdzie można zjeść lub napić się kawy. Niektóre są do wynajęcia i można w nich przenocować. Są w nich także sklepiki czy galerie sztuki. Część z nich jest dalej odnawiana przez gminę.

Wąskie uliczki, białe ściany, domki położone na wzgórzach (gdyby było tu więcej zieleni) wyglądałyby jak wioska Hobbitów. Trulli to naprawdę unikat.

Jakieś minusy? Było bardzo dużo turystów (głównie włoskich rodzin z dziećmi). Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jakie są tu tłumy latem i jak może tu być gorąco (bo wszędzie jest kamień - na ścianach, dachach i ulicach).

Dziś, 25 kwietnia, we Włoszech obchodzone jest Święto Wyzwolenia (Festa della Liberazione) — święto narodowe upamiętniaj...
25/04/2025

Dziś, 25 kwietnia, we Włoszech obchodzone jest Święto Wyzwolenia (Festa della Liberazione) — święto narodowe upamiętniające wyzwolenie kraju spod okupacji nazistowskiej i upadek reżimu faszystowskiego w 1945 roku. Z tego powodu (dzień wolny) w Polignano a Mare były dziś tłumy ludzi, w szczególności Włochów, dodatkowo dopisała pogoda (przez większość dnia :))

A miasteczko jest klimatyczne. Centro Storico zachwyca białymi kamieniczkami, brukowanymi uliczkami i balkonami ozdobionymi kwiatami i tworzy niezwykły klimat. Ukryte punkty widokowe (balconate) zapewniają spektakularne widoki na klify i Adriatyk. Porównując np do Neapolu lub Katanii, jest tu bardzo czysto.

To też miasto urodzenia Domenico Modugno, który wyśpiewał takie włoskie hity jak „Nel blu dipinto di blu (Volare)” czy „Piove (Ciao, ciao bambina)”. Miasto postawiło mu pomnik, pod którym prawie wszyscy chcą sobie zrobić zdjęcie.

A na Via Roma głównym deptaku w centrum Polignano a Mare, prowadzącym prosto do historycznego starego miasta można pospacerować pod neonami ze słowami z piosenki „Volare”. 🇮🇹

Indirizzo

Matera
75100

Sito Web

Notifiche

Lasciando la tua email puoi essere il primo a sapere quando Zapaleni podróżnicy pubblica notizie e promozioni. Il tuo indirizzo email non verrà utilizzato per nessun altro scopo e potrai annullare l'iscrizione in qualsiasi momento.

Condividi