04/11/2024
Zaczęło się bardzo dobrze...upgrade do business klasy (dziękuję LOT Polish Airlines podobało mi się, a Załoga super!), a potem to już częściowo historia 😉. Najpierw Delhi. Pierwszy dzień i od razy intensywnie. Kilka miejsc zobaczyłam (patrz poniżej), a doświadczenie nieporównywalne.
Same podróże samochodem po ulicach Delhi to szaleństwo (nie, nie prowadziłam). Samochody, riksze, tuk-tuki, skutery, czasem chyba nawet rower się zaplątał, no i piesi. Wszystko na raz w każdym kierunku, wymijanie się na odległość grubości lakieru kiedy piesi akurat przechodzą przed maską. Jeśli na ulicy są dwa pasy, to znaczy ze tam jest jeszcze jeden, pomiędzy, nikt go nie widzi, ale wszyscy wiedzą, że tam jest. Życie na pełnej 😁
Miasto kontrastów. Dzielnica rządowa piękna, zielona, nieruchomości ogrodzone czerwonym murem. Enklawa. Aerocity - nowoczesny teren z hotelami, centrami handlowymi, chodnikami do spacerowania blisko lotniska. Nowy model nowoczesnego miasta wdrażany w kilku krajach. No i tereny biedoty. Tych tak naprawdę prawie nie widziałam. Mignęły mi tylko z samochodu jakieś miejsca gdzie spali najbiedniejsi, na ziemi na jakichś płachtach, ledwo ubrani. Narazie więcej nie widziałam. Może lepiej. Zobaczymy na dalszym etapie.
Miejsca turystyczne rozrzucone po mieście. Imponujące, robiące wrażenie. W nich naprawdę można się poczuć jak turystka, choć wejście do Świątyni Lotosu, w rzece ludzi...Wow.
-----
Większość opisów z Wikipedii.