05/12/2023
We did it!
Postawiliśmy stopy na Dachu Afryki, a dokładnie Stella Point (5,756 m), jeden z trzech oficjalnych szczytów Kilimandżaro. Mogło być wyżej, bo Uhuru Peak (5,895 m), to najwyższy z tych szczytów, ale biorąc pod uwagę samopoczucie i warunki nawet nie myśleliśmy iść dalej przez kolejną godzinę (chociaż w naszym tempie to pewnie dobre 2). Czy żałujemy, że teoretycznie odpuściliśmy tuż przed szczytem? Absolutnie NIE. Zdobywanie Kilimandżaro to nie tylko wejście na najwyższy szczyt, dla nas to przede wszystkim możliwość przebywania razem ze sobą, przerwy na kawę z niezapomnianymi widokami, spanie na mokrych materacach i suszenie ciuchów przez całą drogę i to zdecydowanie te wspomnienia dominują w naszych głowach, gdy myślimy o tej 6-cio dniowej wspinaczce. A była to bardzo trudna wspinaczka, którą sami sobie utrudniliśmy m.in.
- wybierając najtrudniejszą, najbardziej stromą trasę (żeby uniknąć tłumów)
- wchodząc bez przygotowania (bo mnie tak bardzo irytowały pytania jak kondycyjnie damy radę, że postanowiłam pokazać, że bez też się da, no i lenistwo ofc też ma tu sporo do rzeczy)
- unikając profilaktycznych leków na chorobę wysokościową (tutaj akurat Piotrek był mocno anty braniu czegokolwiek na zaś, a i lekarz med. podróży zalecił wzięcie leków dopiero jak wystąpią objawy, a u nas to był dopiero atak szczytowy)
-lecąc w porze deszczowej, gdzie po pierwszym dniu mieliśmy połowę rzeczy mokrych, ale pora deszczowa jest dużo tańsza (samolot)
-wyruszając na szlak od razu po wylądowaniu, gdzie mieliśmy lot nocny i wiadomo jak się śpi (lub w przypadku Piotrka – nie śpi) w samolocie
-no i pogoda – co prawda na to nie mieliśmy wpływu – ale nie sposób nie wspomnieć, że wg naszego przewodnika to była jego jedna z 3 najgorszych pogód na atak szczytowy (bardzo zimno, bardzo ślisko, mocno wiało).
Kilimandżaro to na pewno super przygoda (ale raczej jednorazowa, wracać nie planujemy). Co byśmy zmienili? Chyba tylko rozważylibyśmy 7-8 dniowe wejście dla lepszej aklimatyzacji na wyższych partiach. No i może nie wchodzilibyśmy prosto z lotniska...
Special thanks for our guides Nuru & Emmanuel from wouldn't do it without you!