Marschall's Travel Plan

Website Contact the business

Marschall's Travel Plan Amatorscy reporterzy, którzy zabiorą Cię w miejsca nieoczywiste.

Hawaje, czyli 4 dni w raju!Oahu nie jest duża. Większość ludzi skupia się w aglomeracji Honolulu (1 mln mieszkańców). Ma...
13/05/2026

Hawaje, czyli 4 dni w raju!
Oahu nie jest duża. Większość ludzi skupia się w aglomeracji Honolulu (1 mln mieszkańców). Mając auto do dyspozycji zdołaliśmy objechać jakieś 80 % wyspy. Trekkingi po wygasłych wulkanach i genialne plaże, to nasze główne aktywności, gdyż nie surfujemy (jeszcze) 😜🏄‍♂️🌊🏄
Bazę robimy w Waikiki, kilka ulic od znanej na świat cały - Waikiki Beach. Tanio nie jest (od kilku lat ceny poszły bardzo w górę), więc taki stop na kilka dni (niejako przy okazji), to idealne rozwiązanie żeby „mieć ciastko i zjeść ciastko”. Szczególnie hotele i parkingi bolą portfel, bo z jedzeniem nie jest tak źle. Oczywiście nie chodziliśmy do restauracji, ale Wallmart, food-trucki i małe bary mają ceny porównywalne z kontynentem. Pojeździliśmy, poplażowaliśmy, zobaczyliśmy najpiękniejszy zachód słońca w życiu, doładowaliśmy baterie do pełna i można było kończyć ten cudowny wyjazd...

A wracaliśmy 2 dni 😜😂😁, gdyż 12 godzin różnicy i dwie przesiadki swoje trwać musiały 😁 W San Francisco pojechaliśmy do centrum na śniadanie, a w Monachium zrobiliśmy „litrowego kufelka” 😉 Ten lot ✈️ przez pół świata 🌎 zapisuje się złotymi zgłoskami w naszej karierze, gdyż 800 zł za podróż z Hawajów do samego domu, świetnymi liniami United Airlines, to była mega promocja!
Udało nam się wszystko, a było tego naprawdę sporo biorąc pod uwagę ilość miejsc i aktywności.

Traktujemy ten fanpage (blog, czy jak to zwał), jako swego rodzaju pamiętnik. Lubimy sami wracać do naszych postów po miesiącach czy latach, żeby przypomnieć sobie co wtedy „czuliśmy”.
Poza tym wiemy i widzimy (od dawna), że wzbudzamy „zero zainteresowania” i reakcji, a te posty wpadają praktycznie w nicość.
Nie wiemy więc, czy jeszcze będziemy relacjonować nasze eskapady tutaj, bo sens tego żaden, a dziennik wspomnień można sobie prowadzić w innej formie.
Pożyjemy, zobaczymy, ale na pewno: do zobaczenia gdzieś tam w świecie…🌎✈️🧭🧳🛳️🚂🚐👌

Też pewnie myśleliście, że Japonia jest taka „hop do przodu” i mega zaawansowana technologicznie? No nie do końca tak je...
09/05/2026

Też pewnie myśleliście, że Japonia jest taka „hop do przodu” i mega zaawansowana technologicznie? No nie do końca tak jest! Oczywiście; mają niesamowite auta (szkoda, że tych modeli nie ma w EU), pociągi śmigają w zawrotnych prędkościach (w tak rozbudowanej sieci, że ciężko to ogarnąć), o toaletach już wspominałem (podgrzewana decha z bidetem niemal wszędzie!). Ale z ciekawostek: gotówka tu nadal rządzi! 3 razy do bankomatu wracaliśmy, bo tak w połowie miejsc nie dało się zapłacić kartą! (po prostu chcieli cash i koniec!). Na dworcach chaos, bo jest tylu przewoźników i każdy ma swój fragment, inne biletomaty itd. Raz nam zeszło 40 minut żeby odnaleźć właściwy i wymienić voucher kupiony online na kartonikowy bilet (jakby nie można przyłożyć kodu QR…). W hotelu też przedziwna sytuacja: check in od 15 i nie ma zmiłuj..byliśmy o 14 i musieliśmy godzinkę poczekać, żeby z całą gromadą innych stanąć w kolejce o tej 15 i dostać wreszcie pokój, który już pewnie od dawna był gotowy…No i największy hit (ale to chyba jednak pozytyw…😲😉): w tym kraju niemal nie występują…kosze na śmieci!! Oni tak są wychowani (nauczeni), że śmieci zbierają i zanoszą do domu! I mimo to (a może dlatego), jest to najczystszy kraj w jakim byliśmy!! 🇯🇵🇯🇵
Kolejny punkt obowiązkowy w naszej, „szybkiej” Japonii, to zamek Himeji (UNESCO Heritage). Piękna, z daleka masywna budowla. Z bliska dopiero widać, ten oryginalny, japoński styl i jednak dość małe (jak na zamek) rozmiary. Z zabytkami w tym kraju jest pewien problemik: otóż w sporej większości są one…puste w środku! Tutaj było tak samo. Komnaty piękne, ale co z tego jak poza podłogą z drewna (trzeba zdjąć buty!), nic tam nie ma. Meble, obrazy, historia tego miejsca; nie wiadomo gdzie się podziała. Poza tym oni te swoje „relikty przeszłości” strasznie odnawiają..Ok, kataklizmy i czas poniszczyły trochę. Ale np. zamek w Osace został praktycznie zbudowany od nowa już w XX wieku - bez sensu!
Wracając z Himeji nie mogliśmy nie wysiąść w Kobe. Kto lubi wołowinkę?! My bardzo, a ta jest znana na cały świat ze swojej wyjątkowej jakości! Knajpka zarezerwowana na godzinę 19 miesiąc wcześniej…docieramy o 18:55 😜😲😁 (wiecie jaka to satysfakcja planując wszystko samemu sprzed komputera później osiągać takie „małe sukcesy”?😜 Uczta tania nie była, ale za jakość trzeba zapłacić. Zestaw degustacyjny składa się z kilku rodzajów wołowiny ułożonej w specjalny sposób, tak żeby na szczycie była ta „naj naj”. Grillujemy sami, podglądając innych co jeszcze tam się wyprawia! 😁😂 Niezapomniane przeżycie bez dwóch zdań.
W Osace warto jeszcze wjechać na Umeda Sky Building, która już nie jest może tak imponujących wzrostów na tle innych na świecie, ale widoczek, to zawsze widoczek.

Do Tokio można było lecieć samolotem, no ale być w Japonii i nie przejechać się słynnym Shinkansenem?! Ten pociąg wielkich prędkości (zwany też pociskiem, ang. bullet train), to bajka! Kapitalne fotele, miejsca na nogi ze dwa razy więcej niż w samolocie, w kibelku toaleta lepsza niż w domu (😂😂), a 550 km pokonał w 2h25 min! Nie dawno podnieśli niestety ceny i jest drogo, no ale warto było! Tym bardziej, że spotkała nas jeszcze jedna nagroda…Dostaliśmy takie miejsca, że z godzinkę przed Tokio za oknem objawiła się…Góra Fuji! Totalny symbol Japonii, jej największa sława! Nie było tego w naszym planie (bo i jak?), a tu taki psikus! Mamy już zaliczone, możemy nie wracać! 😜😂😁 (żarcik).
W Tokio w ciągu doby skupiamy się tylko na hipsterskiej dzielnicy Ginza (bo tam mamy hotel) i jedziemy zobaczyć najbardziej ruchliwe przejście dla pieszych na świecie, czyli Shibuya Crossing 😁 Oryginalna to atrakcja sami przyznacie, tak dla odmiany coś innego niż zabytek czy natura. A kto lubi zwierzęta i zna historię (i film) o psie Hachiko, wie, że musieliśmy dotknąć jego łapki będąc w Shibuya 😉

Czwartek, 7 maja był fajnym dniem, bo przeżyliśmy go…2 razy! Wstaliśmy w Tokio, śniadanko, zakupy, chill. Dojazd na lotnisko i wieczorny lot do Honolulu. Tam wylądowaliśmy…w ten sam czwartek o 7 rano, mając cały, kolejny dzień przed sobą! Coś pięknego i szkoda, że tak nie można codziennie (pokonać linię daty) i „oszukać przeznaczenie…”. 😉

Japonia 🇯🇵, to kraj zdecydowanie dla nas! Jest tak nieskazitelnie czysto, bezpiecznie, spokojnie. Ludzie są mega grzeczn...
06/05/2026

Japonia 🇯🇵, to kraj zdecydowanie dla nas! Jest tak nieskazitelnie czysto, bezpiecznie, spokojnie. Ludzie są mega grzeczni, uprzejmi, a wszystko jest wzorcowo zorganizowane! Choćby transport publiczny, który działa „jak w zegarku”. Kraj jest praktycznie dwujęzyczny, a przynajmniej w pisowni. Jest sporo taniej niż w Polsce, co zakrawa na szaleństwo! Jedzenie jest pyszne, świeże i bardzo dobrej jakości. W ogóle od teraz pierwsze co nam przyjdzie na myśl o Japonii, to słowo: JAKOŚĆ. Tu wszystko jest porządne; od toalety (z podgrzewaną deską i bidetem), przez usługi, na jedzeniu kończąc. Oni po prostu; godnie żyją…
Wycieczka do Kioto zajmuje nam caaały, dłuuugi dzień, gdyż w tym ogromnym mieście ciekawe miejsca są w znacznych odległościach od siebie.
Miasteczko Arashiyama 嵐山 słynie z parku małp japońskich (endemiczny gatunek), położonego na wzgórzu z widokiem. Las bambusowy też fajnie zobaczyć; w takiej postaci pierwszy raz w życiu 😉
Kioto słynie ze świątyń; my docieramy do dwóch najważniejszych.
Gion, to dzielnica starego miasta znana z przechadzających się uliczkami gejsz. Nie widzieliśmy żadnej, lecz mogło być za wcześnie 😜😁 Za to tego dnia mnóstwo lokalsów wystroiło się w kimona i ludowe stroje (z racji święta). W sumie dobrze wyszło z tym długim weekendem tutaj, bo mimo wzmożonej ilości turystów, fajnie ich podglądać jak też zwiedzają 😉
Dzień kończymy kolacją w tradycyjnej restauracji z ramenem. Ponad stuletni budynek, w którym podobno rezydował jakiś ważny szogun czy inny samuraj 😉😁😁
Trzeba zdjąć buty, usiąść „po turecku” przy niziutkim stoliku. No o to nam dokładnie chodziło: zjeść pyszny, lokalny ramen, popić sake, dokładnie tak jak to się tutaj robi od tysięcy lat…🇯🇵🇯🇵🇯🇵

Zupełnie nowy dla nas kraj - Japonia. Marzenie od wielu lat. Wpadamy na 6 dni, żeby zobaczyć „co i jak”, posmakować i za...
05/05/2026

Zupełnie nowy dla nas kraj - Japonia. Marzenie od wielu lat. Wpadamy na 6 dni, żeby zobaczyć „co i jak”, posmakować i zapewne wrócić kiedyś po więcej.
Bazę robimy w Osace (potężnej metropolii); nowoczesnej, znanej przede wszystkim z…jedzenia! 😉
Nasz główny planista (czyli Marschall R.😁😜), zorganizował pobyt w taki sposób, że codziennie robimy całodniowe wycieczki po okolicy.
Na pierwszy ogień idzie Nara: historyczna, pierwsza stolica Państwa. Znana ze Świątyni Tōdai-ji 東大寺 (wpisanej na UNESCO), z największym w Japonii posagiem Buddy z brązu.
Spacerujemy po Parku Nara, w którym żyje ponad tysiąc oswojonych jeleni. Ciekawskich, wiecznie głodnych, ale bardzo sympatycznych zwierząt 😉 Dzień zlatuje bardzo szybko, pośród tłumów Japończyków, którzy świętują Majówkę (tygodniowe, najróżniejsze święta, które tworzą tzw. Golden Week).
Wieczorem (już w Osace), mamy zorganizowaną wycieczkę z przewodnikiem, po lokalnym „street foodzie”, który rozsławił miasto. Niko (pół Nowo-Zelandczyk), ma 20 lat! 😁😂 Pracuje raptem od kilku miesięcy, ale jest znakomity, zabawny i mega kontaktowy. Chodzimy od knajpki do knajpki (czasami w środku jest tylko kilka miejsc), degustując lokalne specjały, jak choćby: sashimi, sushi, warzywa, mięso i owoce morza w tempurze, pierożki gyoza, czy taoiaki (kulki z ciasta z ośmiornicą w środku). Próbujemy również po raz pierwszy sake, które jest bardzo dobre i wbrew pozorom dość delikatne 😉 Do hotelu wracamy o 22, po 13 godzinach 😉 Miało być intensywnie, no to będzie bardzo! 😁🇯🇵🇯🇵🇯🇵

04/05/2026
Morskie aktywności - zawsze chętnie w naszym repertuarze! Będąc na Bali warto wybrać się w bardzo popularny, lecz wart s...
03/05/2026

Morskie aktywności - zawsze chętnie w naszym repertuarze! Będąc na Bali warto wybrać się w bardzo popularny, lecz wart swojej sławy (i ceny), całodniowy rejs na Nusa (wyspa) Penida. Przeglądając setki ofert wycieczek w necie, wybieramy taką , która oferuje szybką łódkę, gdyż miejscówek do odwiedzenia jest sporo, a dzień szybko zlatuje. My ze swej strony polecamy operatora Tours (który ma fenomenalne opinie) i wyróżnia się jeszcze czymś…Płyniemy w nieco innym programie niż pozostałe wycieczki; dzięki temu unika się tłumów w miejscach do snorkowania! A te spoty są co tu dużo mówić: rewelacyjne! 4 zejścia pod wodę z maską i rurką, poczynając od najłatwiejszego (żeby się zapoznać z tematem). A łatwo nie jest i jeśli nie czujesz się pewnie w wodzie: nie ruszaj w ten rejs! W rejonie Nusa Penida spotyka się morze z oceanem, więc jest „wesoło” 😉😲 Nie dość, że momentami „buja” tak, że żołądek masz w gardle, to jeszcze są niesamowite prądy morskie. Centralnie w takim właśnie prądzie wypada jeden ze „snorków”, gdyż właśnie tam można spotkać przepiękne żółwie morskie. Udaje nam się zobaczyć i popływać z 5-6 dorodnymi słodziakami, ale było to doświadczenie z gatunku tych, które pamięta się długo. Łódka cumuje, wskakujemy do wody i wraz z 2 przewodnikami płyniemy z prądem nic właściwie nie robiąc w wodzie… Wyławiają nas po 15 min w kompletnie innym miejscu! No trzeba zaufać ekipie, że wiedzą co robią 😁 Tego dnia jednak warto było po stokroć walczyć z falami, poddawać się prądom, czy tłuc autem po dziurawych drogach Penidy. Piękny był to czas i nawet tłumy na Kelingking Beach (jeden ze słynniejszych widoków z Bali i całej Indonezji) nie zburzą całościowego odbioru 😉
Widzieliśmy setki gatunków mniejszych i większych ryb, koralowce, żółwie, a jednego z przewodników meduza uwaliła w usta (i spuchł) 😉😂 Ale nic nie przebije spektakularnych Mant: ogromnych ryb (ponad 2 tony dorosły osobnik!), które upodobały sobie miejscowe rafy koralowe do życia. Znajdujemy małe stado (5 sztuk), co jest mega sukcesem, bo jak to w przyrodzie: nigdy nie masz gwarancji, że się uda… Majestatycznie pływają pośród nas, jakby popisując się…(a warto wiedzieć, że to najmądrzejsze ze wszystkich ryb!).
Wracamy na ląd w potężnych falach, łódka uderza czasami z taką siłą, że ciężko pojąć jak silna to musi być konstrukcja…Jest nas 10 osób, jedna dziewczyna poległa i paw poleciał za burtę…(ale męczyła się biedna przez pół dnia). Nam gęby się cieszą, bo udało się zobaczyć wspaniałe rzeczy, a tutejsza rafa jest naprawdę w dobrym stanie. Refleksja nas naszła też taka, że my to stare wilki morskie jesteśmy, bo dobrze wszystko znieśliśmy 😜

Zostawiamy Bali bez żalu, bo już wiemy, że tylko kwestią promki lotniczej jest nasz powrót 😉👍🇮🇩
Tymczasem pobudka o 4, taxi, lot do Hongkongu (5 h), świetna, godzinna przesiadka (ogarnięta znakomicie przez obsługę linii; bagaż też przerzucili). A dalej już z górki, bo tylko 4 h do Osaki i godzinka do hotelu 😜😉😁
Mimo zmęczenia; zupełnie nowy dla nas kraj, ogarniamy zadziwiająco dobrze 🇯🇵🇯🇵🇯🇵 A dzieje się tu tyle, że zanudzę Was esejami 😁😜 Do usłyszenia!

Ehhh Bali; jak to się stało, że tak się polubiliśmy…?! 🇮🇩Wczoraj poznaliśmy sympatycznego Australijczyka, który jest na ...
30/04/2026

Ehhh Bali; jak to się stało, że tak się polubiliśmy…?! 🇮🇩
Wczoraj poznaliśmy sympatycznego Australijczyka, który jest na wyspie po raz…71 !! 😲😲 Kiedyś nie rozumieliśmy tego fenomenu wracania wciąż w to samo miejsce, ale wiek, doświadczenie (również podróżnicze), sprawiły, że na pewne sprawy zaczynamy patrzeć inaczej. Doceniamy to, że znaleźliśmy swoją miejscówkę, gdzie się świetnie odnajdujemy i potrafimy totalnie wyluzować. Wyszło więc tak, że jesteśmy w tym samym regionie (spokojna Nusa Dua), tym samym hotelu (Amnaya) i śmigamy na tą samą plażę 😲😂😁 A przecież byliśmy tu raptem 4 miesiące temu! To zupełnie do nas niepodobne 😜
Nie wiemy, czy z racji naszej miłości do Australii (czy co innego), ale dużo gadamy z ludźmi z kraju Kangurów (a oni są gadatliwi conajmniej jak Amerykanie) 😁 Ja zawsze grzecznie proszę o wyrozumiałość co do mojego angielskiego, ale później wychodzi całkiem nieźle (szczególnie biorąc pod uwagę ich akcent). Wracając do meritum: oni nie mogą pojąć naszej podróży dookoła świata w 3 tygodnie i mam wrażenie, że mają nas za lekkich świrów 😜😁😂
Wyjaśniamy im wtedy, że wszystkie nasze bilety lotnicze kosztowały niewiele więcej niż podróż w 2 strony na samo Bali…Skoro więc dolecieliśmy już tak daleko (na północ Australii z Denpasar leci się 2h !), to po co mamy wracać tą samą drogą?! 😉 Przecież to nudne, nie? 😜✈️🌎
W następnym poście pokażemy naszą środową wycieczkę (bo przecież jednak musieliśmy trochę ruszyć tyłki i pozwiedzać!).
Miłej Majówki! 🍺

W tym roku mija 10 lat od naszej pierwszej, dalekiej podróży (Tajlandia-Malezja-Singapur). W związku z tym postanowiliśm...
25/04/2026

W tym roku mija 10 lat od naszej pierwszej, dalekiej podróży (Tajlandia-Malezja-Singapur). W związku z tym postanowiliśmy uczcić to w mocnym stylu! 😁
Polecimy po raz drugi w życiu dookoła świata! 🌎 Tym razem na wschód, trasą:
Warszawa-Budapeszt-Szanghaj-Denpasar (Bali)-Osaka-Tokio-Honolulu (Hawaje)-San Francisco-Monachium-Warszawa 😉💪👌✈️
Zapowiada się ekscytująco; przez niemal 3 tygodnie dużo polatamy i zobaczymy, co z miłą chęcią zrelacjonujemy tutaj! Zapraszamy do wędrówki dookoła globu wraz z nami! 👍🌎✈️

PS: W galerii troszkę wspominkowych fotek sprzed 10 lat 😁😉

Ostatnim akcentem w naszej mega wyprawie, był chiński Szanghaj. Tym razem jednak nasz pobyt w tym mieście był iście wyją...
11/01/2026

Ostatnim akcentem w naszej mega wyprawie, był chiński Szanghaj. Tym razem jednak nasz pobyt w tym mieście był iście wyjątkowy! Otóż na te niecałe 3 dni mieliśmy przyjemność zamieszkać u naszych przyjaciół, którzy przeprowadzili się tu pół roku temu! 🇨🇳👍😉 Jakże to było fajne, że ktoś nas odebrał z lotniska, ugościł i pokazał życie na obczyźnie (w niezwykłym kraju), ze swojej perspektywy. Jako, że to nasza druga wizyta w Szanghaju, to nie musieliśmy latać „z wywieszonym językiem” od atrakcji, do atrakcji, tylko skupiliśmy się na innych aspektach. Swoje i tak pospacerowaliśmy, bo zima tutaj jest łagodna i słoneczna. Kulinarnie, to były super dni z kuchnią zarówno chińską, jak i innymi (choćby pyszne i tanie sushi!).
Ta 30-milionowa metropolia robi piorunujące wrażenie! Większość pojazdów jest elektryczna (lub hybrydowa), do tego jest zakaz trąbienia, więc w mieście jest po prostu…cicho! Czyściutko, bezpiecznie, tanio i na pewno nie można się nudzić. Chiny 🇨🇳 generalnie powoli odjeżdżają reszcie świata..Płatności są nie tyle bezgotówkowe, co telefonem (poprzez aplikację Alipay). Zapłacisz więc nawet pani sprzedającej warzywa na ulicy…😲 Gotówki już się tu nie używa 😉 Zakupy czy jedzenie - zamawiasz i po 10-15 minutach są już pod twoimi drzwiami! Samochody chińskie: cuda! Elektryki o kształtach i wyposażeniu wręcz kosmicznym: piękne i w bardzo rozsądnych cenach. Dużo dowiedzieliśmy się o kulturze i lokalnych zwyczajach z „pierwszej ręki”.
To był znakomicie spędzony czas i szczerze powiedziawszy; wcale nam się nie chciało wyjeżdżać!
Serdeczne i wielkie podziękowania dla Agaty i Arkadiusza: czuliśmy się u Was jak w domu, a to co zobaczyliśmy i przeżyliśmy dzięki Wam; zostanie z nami na zawsze!!

Epilog:
Dotarliśmy do domu cali i zdrowi. Zmęczeni, ale niezwykle uradowani. 3-tygodniowa podróż przez 3 kontynenty, to nie był pikuś. Wszystko udało się fenomenalnie; nie było żadnych wpadek (poza jedną kartą połkniętą przez bankomat na Bali) 😁😜
Wszystkie miejsca, które odwiedziliśmy zrobiły na nas dobre lub jeszcze lepsze wrażenie. Po prostu: polecieliśmy tam, gdzie potencjalnie miało nam się spodobać i dokładnie tak było. Po to robimy takie skomplikowane eskapady, żeby móc kolekcjonować najróżniejsze wrażenia.
Australia wdrapuje się do czołówki naszych ulubionych krajów, w którym chętnie byśmy zamieszkali. Szanghaj (bo nie całe Chiny takie są), to miasto gdzie odnaleźliśmy się świetnie, zaś Bali jest super na krótszy luz dłuższy aktywny wypoczynek.
Zimowa Polska przywitała nas okrutną temperaturą 😟😲 Pozytywem jest to, że chyba prze te 3 tygodnie najgorsze minęło i idzie ku lepszemu 😉
Nowy rok = nowe pomysły, a więc: do zobaczenia!

Address

Shanghai

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Marschall's Travel Plan posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Marschall's Travel Plan:

Shortcuts

Share