04/10/2025
🌎 , kawałek 🇹🇷 Turcji i ⛵️ wyspy greckie.
4 tygodnie, 8 tys km na 🏍 i ~300km pod żaglem.
Plan był taki.
Dojazd z friendem (nowicjuszem na moto), do Turcji (Bodrum). Przeskok promem na Kos i tam spotkanie z naszymi żonkami 😉 i znajomymi, oraz wynajem jachtu.
Towarzysz podróży, mimo małego doświadczenia na moto, nieźle dawał radę na zakręconych winklach rumuńskich i bułgarskich przełęczy. No, musi jeszcze popracować nad posiadaniem niezbędnych dokumentów, potrzebnych do przekraczania na moto, granic krajów po za UE 😉😅. Zaistniała adventura 😉 pokazała, że taką niedogodność, można ogarnąć w mniej jak 20godzin 😃.
Oczywiście, podczas prawie całego wyjazdu, pogoda nam dopisywała. Bo też jak zawsze, kierowałem się prognozami i radarem frontów pogodowych.
W drodze dojazdowej do 🇹🇷 Bodrum, zaliczyliśmy kilka fajnych miejscówek w części z których już byłem, ale chętnie tam też wracam (🇷🇴Transalpina, Transfogaraska, Zamek Peleș i Corvinilor). Ale były też miejsca, które z przyjemnością poznałem i szczerze polecam. W Rumunii, kręcąc się po Transfogaraskiej, warto odwiedzić zamek Făgăraș.
🇧🇬 Bułgarię, raczej po macoszemu traktowałem, ale prognozy pogody skierowały nas w ciekawe miejsca i dzięki temu, poznaliśmy wyjątkowe miejscówki. Jaskinia Devetashka, Przełęcz Trojańska z pomnikiem wolności, oraz Przełęcz Szipka z monumentem Buzludża, nie pozostaną w naszej pamięci obojętne.
Dalej, pogoda skierowała nas czarnomorskie wybrzeże. Tutaj, dzięki nieuwadze mojego towarzysza 😄, jeden nocleg dłużej zabawiliśmy.
W 🇹🇷 Turcji, z powodu ograniczeń czasowych😉, tylko na konia trojańskiego w Canakkale zajrzeliśmy.
Tydzień na jachcie szybko minął. Ostro wiało, to i było co robić. .
Po powrocie do Bodrum (gdzie motorki zostawiliśmy), ekipa łajbowa plażowała, a ja eksplorowałem okolice. Czego efektem jest postanowienie powrotu do 🇹🇷 na jakiś dłuższy, solowy wypad. Kraj przepiękny i bardzo zróżnicowany. Ludzie mili, choć na drogach wyjątkowo zawzięci 😅. Jedzenie dobre, pogoda wyjątkowo przyjazna dla motocyklistów (jak nie jedziesz w środku lata 😄).
Efez i kilka górskich wiosek, oraz wymienione wcześniej rzeźby ze złomu to zaledwie promil tego, co w okolicy Bodrum, można spotkać.
Powrót do domu, to w 🇹🇷, przelot do Stambułu przez Pamukkale z noclegiem po drodze. W Pamukkale warto na dłużej się zatrzymać. Wapienne tarasy, wody termalne i historyczne ruiny, tworzą wyjątkowy klimat.
Stambuł, mimo silnych obaw przyjaciela, okazał się komunikacyjną pestką 😉. O dziwo, ta kolosalna metropolia, jest bardzo dobrze drogowo zorganizowana. Bez większych problemów, dojechaliśmy do historycznej dzielnicy Sultanahmet w której nocleg mieliśmy zabukowany. Błękitny maczet, Hagia Sophia, oraz otaczająca historia i klimat tego miasta skłaniają do dłuższej wizyty. Warto tam być.
W drodze powrotnej, rozstaliśmy się na granicy 🇹🇷/🇧🇬. Jak wcześniej wspomniałem. Ja skierowałem się na 🇲🇰 Macedonię i 🇽🇰 Kosowo, a kolega pojechał z odwiedzinami do serbskiej rodziny.
Kierując się na zachodnie Bałkany, wiedziałem, że pogoda może być nieprzychylna, jednak ciekawość miejsc zwyciężyła.
Kanion Matka w Macedonii, 🇽🇰 Kanion Rugowa, oraz przełęcz Jelenak, pozytywnie mnie zaskoczyły i lekkie niedogodności pogody, wynagrodziły.
Napiszę kilka słów co do samego wyjazdu.
Noclegi.
Noclegi rezerwowaliśmy po drodze w dniu nocowania. Wolne miejsca szukaliśmy na booking. I w zależności od dostępnego kontaktu, albo bukowaliśmy na platformie, albo bezpośrednio do właścicieli apartamentów dzwoniliśmy.
Mimo głosów, że w Turcji booking jest blokowany, nigdy i nigdzie nie mieliśmy najmniejszych problemów ze znalezieniem noclegu.
Motocykle i opłaty drogowe.
Moja kawa, mimo sporego bagażu kilometrów (120kkm), bez najmniejszych problemów zniosła, wymienioną trasę, podobnie jak nowy V-Strom 800 kolegi.
Opłaty drogowe.
Średnia cena paliwa ~1,4EUR/l. Najdroższe w Serbii (1,54), najtańsze w Turcji (1,1)
Spaliłem ~420l paliwa, więc przy przejechanych ~8tys km i średnim spalaniu 5,3l/100km, za paliwo zapłaciłem ~2,5tys zł.
Do kosztów drogowych należy doliczyć, winiety na Węgrzech (44zł/2 tyg), oraz bramki Turcja i Serbia.
W Turcji można bawić się w ichniejszy system opłat za autostrady kartami HGS, ale jest on nieczytelny, oraz mieliśmy problemy z logowaniem i doładowaniem kart.
Bez większego problemu można korzystać, ze zwykłego sposobu opłat. Bilet na bramce wjazdowej i opłata na bramce wyjazdowej. Przy wyjeździe, kierować sie tylko na bramki Nakit/Casch. I pamiętać, że nie na wszystkich bramkach zapłacicie kartą w telefonie. Musi być fizyczna.
Jak dla mnie, dodatkową opłatą był wjazd do Kosowa. Ze względu na to, że nie uznają tam zielonych kart, musiałem wykupić ichniejsze ubezpieczenie (6EUR).
Przekraczanie granic. Kontrole.
W krajach UE przekraczanie granic bez jakichkolwiek kontroli.
Na granicach Bułgaria/Turcja, oraz Bułgaria/Macedonia/Kosowo/MN i Serbia, standardowe kontrole. Dowód rejestracyjny, osobisty lub paszport, zielona karta.
W Turcji, sporo wojska i posterunków policji. Odcinkowe pomiary prędkości.
Warto zaznaczyć, że w Turcji, obowiązują niższe prędkości dla motocykli jak pozostałych, zmechanizowanych uczestników ruchu. A prawdopodobnie związane jest to z tym, że przez wszechobecny pył i kurz na drogach znajduję się tzw film, zmniejszający przyczepność jednośladom (sam to w kilku miejscach doświadczyłem - poślizgi podczas np. hamowania).
Należy również zwrócić uwagę na raczej słabej jakości (stare) auta na prowincji. Czego konsekwencja są częste plamy oleju (szczególnie na rondach).
Bułgaria odstawała od pozostałych krajów pod względem dużej ilości policji z suszarkami i fotoradarów.
Polecam taki wyjazd i do zobaczenie gdzieś w trasie 👊
, ,